Ukraina nie pyta już o prawo do odwetu. Czy uda jej się stać silnym państwem?
„Kraj przetrwał ostatnie lata nie dzięki skuteczności aparatu państwowego, ale pomimo jego słabości” – pisze ukraińska redaktorka.
Imperium, które nigdy nie umarło.
„Kraj przetrwał ostatnie lata nie dzięki skuteczności aparatu państwowego, ale pomimo jego słabości” – pisze ukraińska redaktorka.
W najnowszym odcinku Bloku wschodniego przyglądamy się symbolicznemu starciu dwóch światów rosyjskiego rapu i dwóch wizji przyszłej Rosji.
Do podniesienia swojego satyrycznego, a w tym przypadku raczej szyderczego pazura Zełenskiego popchnęła panująca na Kremlu defetystyczna panika.
Od polityki klimatycznej po relacje z USA i Rosją – państwa członkowskie coraz częściej ciągną Unię Europejską w przeciwnych kierunkach. Efekt? Wspólnota reaguje późno, ostrożnie i często nieskutecznie.
Kiedy Ukraińcy rapują z frontu i o froncie, w Rosji o wojnie wypowiedział się raper Guf. Nawija, że chciałby, by kule przestały latać i żeby wszyscy się przyjaźnili. Zupełnie inaczej brzmi najnowszy rap z Ukrainy.
Wiele wskazuje, że po śmierci Eliasza II zwierzchnikiem Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego zostanie metropolita Szio, absolwent Moskiewskiej Akademii Duchownej. Rosja już wyraziła zainteresowanie procesem sukcesji.
Setki najemników z Azji Południowej walczą w Ukrainie po stronie rosyjskiej. Dlaczego obywatele Nepalu, Sri Lanki czy Indii są gotowi ginąć w cudzej wojnie?
W najnowszym „Bloku Wschodnim” przyglądamy się możliwym oznakom nadchodzącej rewolucji, szukając ich w nieoczekiwanych wydarzeniach.
Sergija oprawcy rozebrali i rzucili na kolana. Gwałcili gumową pałą, aż trysnęła krew. Takich opowieści z rosyjskiej niewoli jest wiele, ale ofiary wstydzą się o nich mówić.
W Anapie, kurorcie nad Morzem Czarnym, niedaleko plaży pływa gigantyczna plama mazutu. Lotniska nie działają, internetu nie ma, bo to blisko frontu. A teraz doszła do tego katastrofa ekologiczna w Tuapse.