Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Gdyby Grzegorz Braun nie istniał, Mossad musiałby go wymyślić

Chciałbyś wesprzeć Izrael, ale nie wiesz jak? Najłatwiej: dołączając do antysemickiej nagonki. Kolejne wyskoki Grzegorza Brauna i jego rosnąca popularność szkodzą żydowskiej diasporze, za to stanowią wyjątkowo skuteczny nawóz dla izraelskiej propagandy.

ObserwujObserwujesz
Two men in suits with red ties leaning toward the camera, one wearing an eye patch, smiles with a background of heart-shaped chocolates.
Walka

„Atakując Żydów rozsianych po świecie udowadniasz, że Izrael musi istnieć. Dziękujemy ci za to” – plakat o takiej treści wraca co jakiś czas w mediach społecznościowych, publikowany przez różne proizraelskie konta. To doskonałe podsumowanie strategii propagandowej, która polega na legitymizowaniu okupacji Palestyny i wszelkich dokonywanych tam zbrodni poprzez rzeczywisty bądź wyobrażony antysemityzm. Dla Izraela stanowi on nawóz, bez którego nie mógłby istnieć w obecnym kształcie, prawo międzynarodowe i prawa człowieka traktując co najwyżej jako niezbyt praktyczne poradniki. Uprzedzenia wobec Żydów mają usprawiedliwiać wszystko, od nielegalnej okupacji Gazy i Zachodniego Brzegu, przez kolejne „ataki wyprzedzające” na inne państwa regionu, po najpoważniejsze spośród zbrodni.

Jeśli więc tobie lub komuś, kogo znasz, zdarza się uderzać w „judeosceptyczne” tony w przekonaniu, iż szkodę ponosi Izrael – niespodzianka! Jest dokładnie odwrotnie. To oczywiście nie jedyny i wcale nie najistotniejszy argument przeciwko antysemityzmowi. Zatruwa on społeczeństwa, urąga intelektowi i krzywdzi wszystkich Żydów, także tych, którzy nie chcą mieć nic wspólnego z państwem twierdzącym, że ich reprezentuje. Jeśli jednak to cię nie przekonuje, wróć do cytatu z początku i zastanów się, czy chcesz dawać Izraelowi dokładnie to, czego ten potrzebuje, by stroić się w piórka wiecznej ofiary i kontynuować swoją zbrodniczą politykę w poczuciu całkowitej bezkarności.

Czytaj także „Antysemityzm” jako knebel wystawia Żydów na jeszcze większe niebezpieczeństwo Patrycja Wieczorkiewicz

Krytyka Izraela a braunoidalne paranoje

„A więc Braun od początku miał rację” – takie i podobne komentarze znajduję pod niemal każdym tekstem na temat zbrodniczych działań Izraela w Palestynie, Libanie czy Iranie. Czyżby komentującymi w ten sposób kierowała troska o ofiary konfliktów na Bliskim Wschodzie? Śmiem wątpić. Sam Grzegorz Braun poświęca im niewiele uwagi, skupiając się na kabalistyczno-satanistycznych rytuałach i Żydach odpowiedzialnych za całe zło tego świata, w ostatnich latach budujących bunkier pod Centralnym Portem Komunikacyjnym w Baranowie, z którego jeszcze sprawniej będą sterować Polską.

Trudno powiedzieć, w jakiej mierze to właśnie „kwestia żydowska” odpowiada za rosnącą popularność Brauna – istotniejszym komponentem wydaje się być jego oferta antyukraińska. O ile jednak Ukrainie nijak nie służy nagonka na jej diasporę, o tyle Izrael karmi się antysemityzmem doświadczanym przez Żydów poza jego granicami. Dlatego też wszelki sprzeciw wobec swojej agresywnej polityki usiłuje przedstawić jako współczesny przejaw nazizmu. Wzmacnia to narrację, według której tylko uzbrojone po zęby i bezwarunkowo wspierane przez Zachód państwo w historycznej Palestynie może zapewnić bezpieczeństwo rozsianym po świecie Żydom.

Izrael w swej propagandzie celowo rozmywa granice między politycznym syjonizmem w ludobójczym wydaniu a żydowskością jako taką, pojęcie antysemityzmu rozszerzając na wszelką krytykę polityki państwa i tym samym je rozbrajając. Jeśli ktoś słyszy, że antysemityzmem jest sprzeciw wobec bombardowania szkół i szpitali, domaganie się przestrzegania prawa międzynarodowego albo krytyka polityki konkretnego rządu, może dojść do wniosku, że sam antysemityzm jest wyłącznie wymysłem służącym do uciszania przeciwników – lub, co gorsza, chwalebną postawą.

W ostatnich dniach z zarzutem antysemityzmu po raz kolejny spotkał się burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani. Po tym, jak w opublikowanym nagraniu nazwał Benjamina Netanjahu zbrodniarzem wojennym i wezwał władze federalne do zrealizowania nakazu aresztowania wydanego przez MTK, izraelskie i proizraelskie media rozpisały się o pogromowej atmosferze rodem z nazistowskich Niemiec, a portale społecznościowe obrodziły w przeróbki z Mamdanim jako „islamskim terrorystą” w zawiązanej na głowie kefiji i z karabinem przy boku, za czym poszły zachęty, by nowojorscy Żydzi emigrowali do Izraela. W tym samym czasie żydowscy osadnicy na Zachodnim Brzegu dokonywali pogromów na Palestyńczykach po tym, jak jeden z nich otworzył ogień do grupy nacjonalistycznych ortodoksów z nielegalnych osiedli, co izraelska propaganda przedstawiła – a jakże – jako antysemicki atak na „spacerowiczów” dokonany przez „terrorystę”.

Czytaj także Chanuka i izraelski Braun, albo czemu Żydzi nie śpiewają kolęd w Knesecie Aleksander Kamkow

Zrobienie żydożercy z Zohrana Mamdaniego i jemu podobnych krytyków Izraela wymaga logicznych akrobacji, które przekonują już tylko garstkę syjonistycznych zapaleńców. Dla izraelskiej machiny propagandowej znacznie mniej problematyczne są postaci, którym nie trzeba dorabiać antysemickiej gęby. Taki Grzegorz Braun, o ile Rosji wysługuje się świadomie i z pełnym przekonaniem, o tyle wobec Izraela pełni rolę pożytecznego idioty, co tamtejsza propaganda z lubością wykorzystuje. Atak z gaśnicą na chanukiję po wielokroć opisywały wszystkie liczące się izraelskie media, malując obraz Polski jako kraju, w którym Żydzi nie mogą czuć się bezpiecznie (więc może lepiej, aby wrócili – kolejne nielegalne osiedla potrzebują lokatorów).

Izraelska propaganda znacznie bardziej obawia się krytyków pokroju Zohrana Mamdaniego czy organizacji takich jak Jewish Voice for Peace, niż Grzegorza Brauna. Pokazują bowiem, że można jednocześnie stanowczo potępiać antysemityzm i równie stanowczo sprzeciwiać się okupacji, apartheidowi i zbrodniom wojennym. To właśnie taka krytyka najbardziej podważa narrację, na której od dekad opiera się polityczna legitymizacja kolejnych izraelskich rządów.

Izrael nie ma problemu z antysemityzmem…

… o ile pozwala on na realizację izraelskich celów geopolitycznych. Izrael bez problemu dogaduje się chociażby z europejską skrajną prawicą – w tym ze spadkobiercami ugrupowań nazistowskich – o czym na naszych łamach pisali Sharon Pardo i Yonatan Touval. „Izrael przyklaskuje fali opartego na interesach narodowych eurosceptycyzmu, by w ten sposób zagwarantować sobie niczym niezmąconą ekspansję na okupowanych terytoriach palestyńskich” – tłumaczą we wstępie.

Szczególnie wymowna jest historia relacji Izraela z Viktorem Orbánem. Były już premier Węgier przez lata budował swoją popularność na kampaniach wymierzonych w George’a Sorosa, wykorzystujących obrazy i skojarzenia od dekad obecne w antysemickiej propagandzie: wizję żydowskiego miliardera stojącego za migracją, liberalizmem i rzekomą utratą kontroli nad państwem. W 2017 roku nawet ambasador Izraela na Węgrzech Yossi Amrani ostrzegał, że kampania przeciwko Sorosowi „przywołuje smutne wspomnienia” i może wzmacniać antysemickie uprzedzenia.

Czytaj także Antysemityzm jest uwikłany politycznie, ale pozostaje realnym zagrożeniem Aleksander Kamkow

Mimo to relacje między rządem Netanjahu a Orbánem pozostawały bardzo bliskie. Izrael widział w Budapeszcie ważnego sojusznika w Unii Europejskiej, szczególnie w sporach dotyczących polityki wobec Palestyny. Węgry wielokrotnie blokowały lub łagodziły wspólne stanowiska UE krytyczne wobec izraelskich działań na okupowanych terytoriach.

Dobrym przykładem tego zjawiska jest również belgijska partia Vlaams Belang. Ugrupowanie, które wywodzi się częściowo z tradycji flamandzkiej skrajnej prawicy – w tym kręgów współpracujących podczas II wojny światowej z nazistowskimi Niemcami – przez lata było obciążone zarzutami o antysemityzm i relatywizowanie Zagłady. Dziś jednak przedstawia się jako jedna z najbardziej proizraelskich sił w Europie. Wieloletni lider partii Filip Dewinter przekonywał, że Flamandów i Żydów łączy wspólnota interesów wynikająca z konieczności przeciwstawienia się islamowi w Europie.

Jako świeży przykład spoza świata polityki niech posłuży wizyta znanego z antysemickich wyskoków influencera znanego jako Clavicular – człowiek, który kilka miesięcy temu został nagrany, jak wraz z kolegami bawi się do utworu o wymownym tytule Heil Hitler (po wypłynięciu nagrania zapewniał, że niczego nie żałuje i zrobiłby to znowu) w lipcu pojawił się z wizytą w Tel Awiwie, gdzie zabawiała go żołnierka IDF – postawiona na tyle wysoko, by posiadać dostęp do profilu armii na TikToku. W nocnym klubie Clavicularowi towarzyszył też Topaz Luk, wieloletni rzecznik prasowy i konsultant medialny Benjamina Netanjahu. Tymczasem pokojowi propalestyńscy aktywiści, jak Greta Thunberg, są porywani z wód międzynarodowych i torturowani w izraelskich więzieniach jako „antysemici” i „terroryści”.

Krytyka pozbawiona uprzedzeń – tego się boi Izrael

Antysemickie prześladowania w Europie dały polityczne i moralne uzasadnienie dla przepędzenia rdzennej ludności z historycznej Palestyny i zrealizowania na jej terenie narodowego projektu syjonistycznego, który miał być jedynym gwarantem, że historia się nie powtórzy. Wielu żydowskich intelektualistów sceptycznych wobec kolonizacji palestyńskich ziem – jak choćby Hannah Arendt – już w latach 40. i wcześniej ostrzegało, że prędzej czy później skończy się to backlashem: „państwo żydowskie” powstałe wbrew woli Arabów i poprzez ich wywłaszczenie będzie zmuszone do permanentnej militaryzacji, stanie się zależne od mocarstw, a Żydzi na całym świecie mogą zostać utożsamieni z polityką Izraela, co stworzy nowe paliwo dla antysemityzmu.

Kolejne pokolenia urodzone już w Izraelu utrzymywane były w przeświadczeniu, że tylko pełne oddanie państwu – wraz z akceptacją dla przymusowej służby w armii i gotowością do stosowania przemocy – uchroni Żydów przed powtórką z Zagłady. Każda styczność z realnym antysemityzmem, choćby „niewinnymi” żartami w internecie, utwierdza ich w tym przekonaniu. Jedynym sposobem, by zdać sobie sprawę ze skali i intensywności tej indoktrynacji, jest zapoznanie się ze świadectwami Izraelczyków, którzy w dorosłym wieku porzucili polityczny syjonizm (odsyłam do opublikowanych na naszych łamach wywiadów z izraelskim dyrygentem oraz byłym żołnierzem IDF). Dla niemal wszystkich pierwszym krokiem do opamiętania było zetknięcie się z pozbawioną uprzedzeń, rzeczową krytyką Izraela.

Czytaj także Więzienie za krytykę Izraela? Kontrowersyjne prawo podzieliło Francję Artur Troost

Kiedy Benjamin Netanjahu wzywa państwa zachodnie do wzmożonej walki z antysemityzmem, nie kieruje się troską o żydowską diasporę. Wie, że restrykcje w zakresie wolności słowa, jeszcze brutalniejsze represjonowanie osób sprzeciwiających się izraelskim zbrodniom czy choćby najhojniej finansowane kampanie dezinformacyjne nie sprawią, że Żydzi poza Izraelem będą bezpieczniejsi. Wręcz przeciwnie – wszystko wzmacnia to stereotyp, zgodnie z którym kontrolują oni zachodnie rządy, zapewniając sobie wyjątkowe traktowanie. W rzeczywistości kontrolę sprawują nie Żydzi, a syjonistyczne elity, pośród których osoby żydowskiego pochodzenia są mniejszością – w USA to chrześcijanie stanowią trzon lobby proizraelskiego, wierząc że masowa emigracja Żydów do Izraela jest warunkiem ponownego przyjścia Chrystusa. Chcecie im w tym pomóc? Dołączcie do antysemickiej nagonki!

W ten sposób antysemityzm i ekspansjonistyczny syjonizm zaczynają tworzyć toksyczne sprzężenie zwrotne. Pierwszy dostarcza argumentów zwolennikom tezy, że Żydzi nigdy nie będą bezpieczni poza własnym państwem. Drugi, poprzez politykę okupacji, nierówności i przemocy wobec Palestyńczyków, produkuje kolejne konflikty, które następnie wykorzystywane są do wzmacniania narracji o permanentnym zagrożeniu. Największymi przeciwnikami takiego stanu rzeczy nie są więc antysemici pokroju Grzegorza Brauna, a ludzie, którzy potrafią powiedzieć jednocześnie dwie rzeczy: antysemityzm jest złem, a państwo Izrael nie może stać ponad prawem.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x