„Jakiś Arab szedł ulicą, miał jakieś 25 lat, nie rzucił kamieniem, nic nie zrobił. Bum, kula w brzuch. Strzelili mu w brzuch, konał na chodniku, a my odjechaliśmy obojętnie. […] Kolega strzelił Arabowi cztery razy w plecy i wyłgał się samoobroną. Cztery kule w plecy z odległości dziesięciu metrów… morderstwo z zimną krwią. Robiliśmy takie rzeczy każdego dnia […] Czułem się jak nazista… wyglądało to dokładnie tak, jakbyśmy to my byli nazistami, a oni Żydami.”
To fragment relacji żołnierza IDF walczącego w Gazie, do której dotarł prof. Yoel Elizur – izraelski specjalista w dziedzinie psychologii klinicznej. W opublikowanym w grudniu 2024 roku artykule dla magazynu Haaretz ostrzegał przed narastającą wśród izraelskich weteranów traumą moralną. Zdaniem Elizura agresywna retoryka polityków i atmosfera przyzwolenia na przemoc doprowadziły do erozji norm moralnych w szeregach armii. W efekcie coraz więcej żołnierzy doświadcza poważnych kryzysów psychicznych związanych z poczuciem winy i wyrzutami sumienia.
Prawie dwa lata po publikacji IDF nadal prowadzi działania wojenne w Gazie i południowym Libanie, pozostaje też obecna na okupowanych terytoriach Palestyny. Nie ustaje przemoc wobec tamtejszych cywilów. Od zawieszenia broni w październiku 2025 roku w samej Gazie zamordowano co najmniej 658 Palestyńczyków. W tym kontekście narasta kryzys psychiczny wśród izraelskich żołnierzy. Z najnowszych danych IDF wynika, że od początku wojny co najmniej 54 z nich odebrało sobie życie. Z kolei agencja Reuters informowała w styczniu 2026 roku, że „tysiące” żołnierzy trafiły do programów rehabilitacji psychicznej, a izraelskie służby odnotowały „setki” prób samobójczych.
– Trauma moralna jest wśród izraelskich weteranów bardzo powszechna – mówi mi dr Tuly Flint, ekspert w dziedzinie terapii traumy i terapii EMDR. Flint działa też jako aktywista na rzecz pokoju i równości w organizacji Combatants for Peace,zrzeszającej byłych bojowników konfliktu izraelsko-palestyńskiego. – Trudno określić, jaki procent weteranów cierpi w wyniku PTSD. Z własnego doświadczenia wiem, że pojawia się niemal u każdego żołnierza trafiającego na terapię. A mówimy o tysiącach, nawet dziesiątkach tysięcy żołnierzy, oraz o ich rodzinach, bo problem dotyczy także najbliższego otoczenia.
Sumienie w konflikcie z władzą
Trauma moralna nie funkcjonuje jako osobna jednostka chorobowa ani w klasyfikacji ICD-11, ani w dokumentach IDF. Przez rosnącą grupę badaczy jest jednak traktowana jako osobne zaburzenie, bowiem klasyczne metody leczenia PTSD bywają zawodne w przypadku osób, które mierzą się z poczuciem winy i wyrzutami sumienia. Koncepcję traumy moralnej rozwinął w latach 80. Jonathan Shay, amerykański psycholog kliniczny zajmujący się badaniem weteranów wojny w Wietnamie.
– Podczas pracy z weteranami wojny w Wietnamie Shay zetknął się z wieloma osobami, które oprócz klasycznych objawów PTSD, takich jak doświadczenie drastycznych flashbacków, zmagały się z poczuciem odpowiedzialności za udział w działaniach sprzecznych z ich własnym systemem moralnym – mówi Flint.
Do klasycznych objawów PTSD należą: nadmierna czujność, unikanie bodźców przypominających traumatyczne zdarzenie, natrętne myśli, trudności w funkcjonowaniu poznawczym i relacjach międzyludzkich. W przypadku traumy moralnej dochodzi do tego silne poczucie winy i wyrzuty sumienia. Istotną różnicą między „klasycznym” PTSD a traumą moralną jest czas wystąpienia objawów – w wypadku tej pierwszej mogą pojawić się dopiero po dłuższym czasie od traumatycznego doświadczenia. Okres utajenia bywa różny: od kilku tygodni, przez miesiące, aż po lata. Motyw tego zjawiska obecny jest również w kulturze. Pojawia się między innymi w słynnym filmie Ariego Folmana Walc z Baszirem. Jego bohater przez około 20 lat nie pamięta swojego udziału w masakrze w Sabrze i Szatili, wypierane wspomnienia powracają dopiero podczas terapii.
– Trauma moralna istniała, zanim zaczęto ją formalnie diagnozować – mówi Flint. – Widać ją w relacjach byłych żołnierzy reżimu nazistowskiego, pracowników NKWD czy KGB, a także innych osób, które brały udział w działaniach sprzecznych z własnym systemem wartości.
Zjawisko traumy moralnej nie dotyczy wyłącznie osób, które same złamały zasady wyznawanego przez siebie systemu wartości. Cierpią na nią też ludzie, którzy byli świadkami złamania kodeksu etycznego przez swoich dowódców czy towarzyszy broni. Kolejnym aspektem traumy moralnej jest zjawisko nazywane w środowisku terapeutycznym „zdradą instytucjonalną”. Opisuje sytuację, w której jednostka doświadcza cierpienia w obliczu rozczarowania postępowaniem zaufanych instytucji: państwa, armii, przywódców religijnych czy politycznych. Ten ostatni aspekt szczególnie rezonuje z sytuacją, w jakiej znalazł się obecnie Izrael – zdaniem psychologa dr Reuvena Gala izraelskie społeczeństwo już teraz znajduje się w stanie „kolektywnej traumy moralnej”.
– W większości systemów moralnych zakłada się, że przełożeni pozostają w relacji z podwładnymi i dbają o ich dobro. Dlatego na przykład sytuacja, w której obywatele odnoszą wrażenie, że rząd nie troszczy się o zakładników, może skutkować traumą moralną – tłumaczy Flint.
Jonathan Shay i współczesna teoria traumy moralnej
Swoje wnioski na temat traumy moralnej Jonathan Shay zebrał i podsumował w książce pod tytułem Achilles in Vietnam: Combat Trauma and the Undoing of Character z 1994 roku. Porównuje w niej doświadczenia weteranów wojny w Wietnamie z losem Achillesa, bohatera Iliady. Przekonuje, że świadectwa traumy moralnej obecne są także w starożytnych tekstach kultury. Rozdziały przeplatają sceny z Iliady – upokorzenie Achillesa przez Agamemnona, śmierć Patroklosa i znieważenie Hektora – z podobnymi doświadczeniami weteranów wojny w Wietnamie: niekompetentnym dowództwem, bezsensownymi rozkazami i brutalnością wojny. Najważniejszą tezą Shaya jest to, że trauma nie wynika wyłącznie z terroru i przemocy, lecz także ze zdrady ideałów przez zaufane autorytety. Gdy żołnierze czują się oszukani lub porzuceni przez dowódców, tracą zaufanie i poczucie tożsamości. Shay nazywa to „rozpadem charakteru”, podkreślając trwałe szkody na sumieniu, empatii i zdolności do budowania relacji.
Kwestia traumy moralnej zwróciła uwagę izraelskich badaczy zajmujących się zdrowiem psychicznym i technikami psychoterapii. Warto przytoczyć tu artykuł naukowy autorstwa Gadiego Zeracha, Ariela Ben-Yehudy i Yossiego Levi-Belza, opublikowany w 2023 roku na łamach „International Journal of Social Psychiatry”. Opisuje wyniki badań przeprowadzonych między 2019 a 2021 rokiem na grupie 335 żołnierzy IDF. Potwierdziły „wyraźne związki pomiędzy traumą moralną a objawami depresji i PTSD”. Udowodniły również, że podatność na objawy traumy moralnej koreluje z ekspozycją na wydarzenia stojące w sprzeczności z wyznawanym systemem etycznym. Współautor artykułu, prof. Levi-Belz, kontynuuje badania nad traumą moralną po 7 października 2023 roku i pozostaje ważnym głosem w dyskusji o tym zagadnieniu.
Levi-Belz przyznał w wywiadzie dla Centrum Mediów i Demokracji„Shomrim”, że zarówno w strukturach IDF, jak i armii brytyjskiej czy amerykańskiej, od 20 do 35 procent żołnierzy doświadcza w trakcie służby zjawiska, które może wywołać objawy traumy moralnej. „Nie ma wątpliwości, że wśród żołnierzy IDF i rezerwistów nastąpił [po 7 października 2023 roku] wzrost występowania traumy moralnej w porównaniu ze stanem rutynowych działań operacyjnych na terytoriach okupowanych” – stwierdził badacz.
– Podczas poprzednich konfliktów istniało poczucie, że IDF przestrzega własnych zasad moralnych – mówi Tuly Flint. – Chodziło między innymi o zakaz grabieży, zabijania nieuzbrojonych cywilów czy niszczenia miejsc kultu i szpitali. Ze znanych mi relacji żołnierzy wynika, że IDF utracił dziś jakikolwiek związek ze swoim etycznym i moralnym kodeksem postępowania.
Piloci w kominiarkach i kult wojny
W jak mrocznym miejscu znalazło się dziś izraelskie społeczeństwo, pokazały tegoroczne obchody 78. rocznicy niepodległości kraju, które odbyły się 21 kwietnia na Wzgórzu Herzla w Jerozolimie. W ich trakcie rozpala się 12 pochodni symbolizujących 12 plemion biblijnego Izraela. Zgodnie z tradycją pierwszą z nich zapala spiker Knesetu, pozostałe rozpalane są przez osoby reprezentujące jak najszersze spektrum izraelskiego społeczeństwa. W gronie wyróżnionych w tym roku znaleźli się prof. Dina Ben-Yehuda – lekarka reprezentująca izraelskie środowisko medyczne, Ari Shpitz – ciężko ranny żołnierz IDF, który stracił obie nogi i rękę podczas walk w Gazie, i Roni Ineshaz Farshahd – były irański urzędnik sądowy żydowskiego pochodzenia, który pomagał irańskim Żydom w ucieczce do Izraela.
Oprócz nich w gronie uhonorowanych znaleźli się w tym roku anonimowi żołnierze. Osoba przedstawiona jako Majorka N. wystąpiła w maseczce chirurgicznej, natomiast pułkownik lotnictwa M. w czarnej kominiarce i – mimo późnej pory – w okularach przeciwsłonecznych. W galowym mundurze, z zakrytą twarzą i w ciemnych pilotkach wyglądał groteskowo. Nic dziwnego, że stał się przedmiotem humorystycznych komentarzy i memów w izraelskiej przestrzeni internetowej, zwłaszcza tej lewicowej i pacyfistycznej. Wystąpienie zamaskowanych żołnierzy i żołnierek biorących udział w ludobójstwie w Gazie interpretowane jest przez część komentatorów jako przejaw postępującej normalizacji przemocy w izraelskim życiu publicznym.
– Piloci izraelskich sił powietrznych ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za śmierć tysięcy ludzi w Strefie Gazy oraz w całym regionie Bliskiego Wschodu – komentuje Ya’ir Dvir, rzecznik prasowy B’Tselem, organizacji zajmującej się ochroną praw człowieka w Izraelu i na okupowanych terytoriach. – Mają pełną świadomość, że gdy tylko społeczność międzynarodowa podejmie działania przeciwko czystkom etnicznym, jako pierwsi staną przed międzynarodowymi trybunałami. Dlatego tak chronią swoją anonimowość. Zasłanianie twarzy nie dotyczy wyłącznie lotnictwa. Obecnie na Zachodnim Brzegu niemal wszyscy żołnierze operują zamaskowani.
W tym roku znicz na Wzgórzu Herzla zapalił także Avraham Zarbiv, który w trakcie wojny w Gazie przez ponad 500 dni służył jako operator buldożera. Zarbiv znany jest w Izraelu i za granicą głównie za sprawą relacji z burzenia domów w Gazie, które chętnie udostępnia w internecie. „Niczego wam nie zostawimy”; „Zrównamy was z ziemią i zniszczymy” – groził na rolce opublikowanej na platformie X.
– Zarbiv udzielał wywiadów, w których chełpił się niszczeniem nawet 50 domów tygodniowo, szczegółowo opisując przyjętą metodę: „dzielnica po dzielnicy – zrównać z ziemią i zabrać się za kolejną” – mówi Ya’ir Dvir. – Decyzja rządu, by wyróżnić Zarbiva jako „wzorowego obywatela”, po ponad dwóch latach ludobójstwa w Gazie i w obliczu bezprecedensowej przemocy ze strony państwa i osadników na Zachodnim Brzegu, stanowi oficjalny akt aprobaty dla całkowitego odczłowieczenia Palestyńczyków i systematycznego niszczenia ich życia. To jasny sygnał wysłany zarówno obywatelom Izraela, jak i całemu światu: w Izraelu ludobójstwo, czystki etniczne i zbrodnie wojenne stanowią sedno „ducha narodu”.
Nominacja Zarbiva wzbudziła szerokie kontrowersje nawet w samym Izraelu. Odpowiedzialna za tegoroczne obchody ministra transportu Miri Regev starała się uzasadnić decyzję w oczach opinii publicznej przekonując, że wybrała Zarbiva z uwagi na jego „inspirującą” rolę jako żołnierza i rabina. Od tej argumentacji zdystansowała się sama IDF ustami rzecznika Effiego Defrina, który zapewnił, że nominacja Regev „nie była konsultowana z armią”. Główny zainteresowany zadedykował odpalony przez siebie znicz „operatorom buldożerów i koparek, pionierom i niszczycielom wroga, którzy demontują terrorystyczną infrastrukturę i chronią życie naszych żołnierzy”.
Miliardy na leczenie traumy. Izrael leczy skutki, a nie przyczyny
– Dobra wiadomość jest taka, że z traumy moralnej da się wyjść. Ale powrót do zdrowia nie polega wyłącznie na przepracowaniu złych wspomnień. Wymaga także aktywnego działania w świecie, naprawiania wyrządzonych szkód – tłumaczy Tuly Flint. – Dla mnie działalność w Combatants for Peace, dwunarodowym ruchu izraelsko-palestyńskim, jest formą naprawiania krzywd, które wyrządziłem. Podobnie dzieje się po drugiej stronie, wśród moich palestyńskich przyjaciół. Bycie razem podczas wspólnego Dnia Pamięci czy ceremonii upamiętnienia Nakby stanowi część tego procesu.
Według informacji podawanych przez portal Aurora Israel IDF zamierza w samym 2026 roku wydać na rehabilitację dotkniętych traumą żołnierzy ponad miliard dolarów amerykańskich. Z kolei według niedawno opublikowanych danych Centralnego Biura Statystycznego Izraela wynika, że aż co piąty Izraelczyk doświadcza objawów stresu pourazowego. Reprezentatywne badanie przeprowadzone pod koniec 2025 roku przez Maccabi Health Services wskazuje, że aż 32 proc. Izraelczyków pilnie potrzebuje profesjonalnej pomocy psychologicznej. Na pogarszający się dobrostan psychiczny izraelskiego społeczeństwa wskazują także inne czynniki, jak spadająca dzietność czy wzrost skali kobietobójstw i przemocy domowej.
Izraelskie władze skupiają się na doraźnych metodach radzenia sobie z kryzysem, czyli kosztownym i pracochłonnym leczeniu straumatyzowanych żołnierzy. Nie widać sygnałów świadczących, że Izrael planuje zmierzyć się ze źródłami problemu, jakimi są trwająca nadal okupacja palestyńskich ziem, kolejne zbrodnie wojenne i dalszy postęp projektu osadniczego na Zachodnim Brzegu.




![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)



!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)

Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.