Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Somaliland świętuje 35 lat niepodległości. Ale kraju nie uznaje nikt poza Izraelem

Somaliland od dekad działa jak niezależne państwo. Po uznaniu przez Izrael liczy na przyciągnięcie inwestycji i międzynarodową legitymizację.

Elderly woman in a floral outfit and headwrap sits at a desk in a busy town square, with an airplane statue and hotel in the background.
Walka

„Tu sprzedaje się skóry zwierząt” – tak często tłumaczy się nazwę stolicy Somalilandu, Hargeisy. – Jesteśmy narodem kupców, znanym od wieków. Handlujemy i chcemy pokoju. Z tego jesteśmy znani od wieków – mówi mi Doktor Edna Adan Ismail, niegdyś pierwsza dama, potem ministra spraw zagranicznych. Ale przede wszystkim: położna, pielęgniarka, niestrudzona aktywistka i edukatorka.

– Zbudowaliśmy nasze państwo bez Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego czy konferencji międzynarodowych. Mamy własną walutę i paszporty. Regularnie i pokojowo odbywają się u nas wybory. Mamy jasno wytyczone granice, jeszcze z czasów, gdy byliśmy brytyjskim protektoratem. Mamy zaangażowane społeczeństwo, świadomie uczestniczące w demokracji. W pełni zasługujemy na przyjaźń i uznanie naszej państwowości ze strony społeczności międzynarodowej – przekonuje.

Pod koniec grudnia ubiegłego roku Izrael jako pierwszy uznał państwowość Somalilandu. – To będzie najbezpieczniejsze miejsce na świecie – mówią mieszkańcy Hargeisy o mającej powstać w stolicy ambasadzie Izraela. – Nie ze względu na siły użyte do ochrony, a naszą miłość i wdzięczność. Czekaliśmy na to ponad trzydzieści lat.

Niepodległość to dopiero początek

Do 1960 roku dzisiejszy Somaliland był brytyjskim protektoratem – 26 czerwca uzyskał pełną niepodległość. Został natychmiast uznany przez 35 krajów członkowskich ONZ, w tym pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Dwustronna umowa między rządami Somalilandu i Wielkiej Brytanii otrzymała numer 5349 i została uwzględniona w rejestrach ONZ (UN Treaty Series, Volume 374). Zgodnie z artykułem 102. Karty Narodów Zjednoczonych taka rejestracja może zachodzić jedynie między niepodległymi państwami.

Czytaj także „Ogry o ciemnooliwkowej skórze”. Buddyści z Mjanmy nie ustają w prześladowaniach muzułmanów Beata Błaszczyk

1 lipca 1960 roku niepodległość uzyskał Włoski Somaliland. Tego samego dnia, zupełnie dobrowolnie, Somaliland przystąpił do unii z nowopowstałym państwem, tworząc razem Republikę Somalii – czego żałuje do dziś. Umowa między dwoma państwami nie została nigdy ratyfikowana, co potwierdziła specjalna misja rozpoznawcza Unii Afrykańskiej w 2005 roku.

W 1991 roku Somalia upadła jako państwo, a 18 maja Somaliland wycofał się z chybionego porozumienia, wracając do stanu z czerwca 1960 roku, czyli uzyskania niepodległości od Wielkiej Brytanii. Kraj miał za sobą 10 lat wojny o niepodległość, toczącej się na tle rozpoczętej w 1978 roku wojny domowej w Somalii. Przedtem też nie było spokojnie.

W październiku 1969 roku władzę w Somalii przejął generał Siad Barre. W połowie miesiąca zamordowany został prezydent Abdiraszid Szermarke – śmiertelny strzał oddany przez ochroniarza nie był niekontrolowanym wybuchem agresji czy elementem walki między klanami. Choć zięć Siada Barre skutecznie usunął wszystkie dokumenty i taśmy z zeznaniami, polityczne zabójstwo przygotowało grunt pod rządy wojskowe. Trzeba było pozbyć się cywilnego prezydenta i Siad Barre najpewniej miał w tym udział.

W dniu pogrzebu (21 października) junta przejęła władzę, a on stanął na czele państwa. Parlamentarzyści i ministrowie trafili do aresztu. Premier Mohamad Egal, przebywający wówczas w Stanach Zjednoczonych, zdecydował się na powrót do kraju. „Siad Barre będzie mnie chronił” – powiedział małżonce na pożegnanie. Edna Adan pozostała w Londynie – tam się pożegnali. W Somalii od razu trafił do aresztu.

„Generał od początku był dziwny. Gdy tylko byliśmy w mieście, co wieczór punktualnie o dziewiątej wieczorem nieproszony przychodził do naszej rezydencji, aby przedstawić premierowi raport bezpieczeństwa. Wąsy Hitlera i ciężkie wojskowe buty wysmarowane pastą tak, jakby to był dżem. Gruba warstwa dżemu” – tak w swojej książce A Woman of Firsts z 2019 roku Doktor Edna opisuje tamte spotkania w latach 1967-1969. Gdy tylko wróciła do kraju, trafiła do aresztu domowego na wiele miesięcy.

„Zaczynaliśmy zupełnie sami”

Siad Barre zaczął wprowadzać naukowy socjalizm. Na początku miał poparcie. Ludzie chcieli reform, podstawowych praw i usług publicznych. Sceptyków zapewniał, że w Koranie nie ma ani jednej linijki, która stałaby w sprzeczności z jego ideą.

W 1978 roku w Somalii wybuchła pełnoskalowa wojna domowa, a trzy lata później Somaliland rozpoczął dziesięcioletni bój o niepodległość. Zabójstwa, bombardowania, masowe gwałty, przymusowe przesiedlenia na ogromną skalę. Media głównego nurtu – jak „The Guardian”, „The Washington Post” czy Al-Jazeera – używały wówczas terminu „ludobójstwo” na określenie tego, co robił reżim Siada Barre.

Barre miał dziesięć lat, gdy był świadkiem śmierci swojego ojca i brata z rąk klanu Isaak. To mógł być rok 1929. Ale nawet dziś – jak przyznaje Martin Plaut, brytyjski dziennikarz, niegdyś szef BBC Africa – dla większości ludzi w Rogu Afryki nie ma nic ważniejszego, niż klan i rodzina. Potem są stada, zapewnienie im wody i pastwisk. Granice nie są aż tak ważne. Najwyraźniej Siad Barre od najmłodszych lat chciał się zemścić. Wszystkich z klanu Isaak należało wymordować. Takie wydawał rozkazy – zabijać wszystkich w wieku 15-35 lat.

Czytaj także Najważniejszy kraj, którego „nie ma”. Dlaczego światowe potęgi płacą krocie za obecność w Dżibuti? Beata Błaszczyk

Hargeisa została w 90 procentach zniszczona. W samym mieście zginęło ponad 50 tysięcy cywili. Ponad pół miliona musiało uciekać. To było Drezno Afryki. Pozostało ponad dwieście masowych grobów, w których złożono szczątki nawet ponad 200 tysięcy osób.

– Tak zaczynaliśmy. Zupełnie sami. Sprowadziliśmy uchodźców do domu i zaczęliśmy budować nasz kraj. W Somalilandzie nie ma dziś żadnych ugrupowań terrorystycznych, nie ma piratów – mówi Doktor Edna.

Jest energia i są pieniądze

W sąsiedniej Somalii rząd centralny kontroluje niespełna 70 proc. terytorium – reszta jest w rękach Asz-Szabab. Nie do końca też kontroluje stolicę kraju, Mogadiszu. Somalijscy piraci po krótkim okresie przerwy wznowili działania. Wraz z piratami z Putland mają porozumienie z jemeńskimi rebeliantami Huti i jasno określony podział zysków.

– Jest energia i są pieniądze – mówi mi indyjski przedsiębiorca z Dżaipuru. Stoimy na dachu hotelu Oriental w centrum Hargeisy. Budynek uznawany jest za jeden z najstarszych w mieście – jakimś cudem ocalał z bombardowań. – Popatrz na te wszystkie małe sklepiki na dole. To nawet trzy tysiące obrotu dziennie, czasem pięć. Są terminale do kart płatniczych.

Gotówka też jest. Leży na chodnikach. Przywozi się ją taczkami, bez żadnej ochrony. Czasem prościej jest zważyć pliki banknotów, niż je przeliczać. Kurs szylinga jest niski – nawet 10 tysięcy za 1 dolara. To nie tylko uczciwość i poczucie bezpieczeństwa. Ucieczka z wielką paką banknotów byłaby bez szans.

Jednak w większości sklepów nawet za wodę płaci się w dolarach. To również waluta używana na ogromnych targach zwierząt. Miliony owiec, kóz i wielbłądów trafiają do krajów Zatoki, głównie do Arabii Saudyjskiej. Odpowiadają za ponad 60 proc. PKB Somalilandu.

Ale największym bogactwem jest strategiczne położenie. W port Berbera od lat inwestują (poprzez DP World) Zjednoczone Emiraty Arabskie. Niedawno również Taiwan zainwestował miliony w instalację do kwarantanny zwierząt w porcie. Premier Etiopii od lat mówi o rozwoju marynarki wojennej i floty handlowej. Etiopia nie ma dostępu do morza. Większość eksportu przechodzi przez port Doraleh w stolicy Dżibuti. Pierwszego stycznia 2024 roku Etiopia podpisała z Somalilandem protokół uzgodnień (Memorandum of Understanding). Somaliland miał nadzieję, że będzie to pierwszy krok do uznania państwowości. Sprawa jednak ucichła. Przed laty premier Etiopii Meles Zenawi powtarzał: „Jeśli jakieś inne państwo uzna Somaliland, ja będę drugi’.

Dziś niepodległość Somalilandu uznaje tylko Izrael. Są oczekiwania, że następne będą Zjednoczone Emiraty Arabskie, może Stany Zjednoczone, może Indie. Na pewno warto tam być. Nie tylko dlatego, że ruch w Cieśninie Ormuz nie wygląda tak, jak przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran.

Somalia jak na państwo upadłe ma sprawną dyplomację. Szuka sojuszników i uważa uznanie państwowości Somalilandu za atak na swoją suwerenność i nienaruszalność granic. Dżibuti nie chce stracić Etiopii jako klienta swoich portów. Turcja też jest w Somalii wyraźnie obecna. Skoro Etiopia jest w jednym obozie, to Egipt musi być w przeciwnym. Unia Afrykańska od lat sześćdziesiątych jest przeciw wszelkim podziałom, uważając, że to osłabia kontynent. Uznała jednak państwowość Sudanu Południowego (2011) i Erytrei (1993). To właśnie Erytrea, po trzydziestu latach wojny o niepodległość podkreślająca swoją samotną walkę, powinna być pierwsza. Jest jednak w sojuszu z Somalią i Egiptem, przeciw Etiopii, której nie chce udostępnić swoich dwóch portów (Assab i Massaua).

Czytaj także Miała 8 lat, gdy została okaleczona. Dziś walczy z tym procederem. „Wy, w Europie, też o tym mówcie” Beata Błaszczyk

W ważnych momentach – takich jak rocznica niepodległości 18 maja czy uznanie państwowości przez Izrael 26 grudnia 20025 roku – mieszkańcy Hargeisy świętują pod pomnikiem w centrum miasta. To MIG 17, radziecki myśliwiec strącony podczas bitwy o Hargeisę.

Zupełnie innym statkiem powietrznym prezydent Somalilandu Abdirahman Mohamed Abdullahi dotarł na tegoroczne Forum w Davos. Luksusowy śmigłowiec, ciemne okulary i mnóstwo zdjęć w mediach społecznościowych. Nie do końca wiadomo, jak wyjechał z kraju. Śmigłowiec jest zarejestrowany w Szwajcarii. Gdy pojawiły się porównania do Jamesa Bonda, raczej nikt nie zaprzeczał. Było poczucie humoru i dużo swobody w poruszaniu się w mediach. Ale to jednak organizatorzy Forum uznali, że prezydenta Somalilandu warto zaprosić. Tam spotkał się m.in. z prezydentem Izraela. A we wszystkich swoich wystąpieniach podkreślał, że nie prosi o pomoc. Zaprasza inwestorów i inwestycje.

Komentarze

Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
Komentarze w treści
Zobacz wszystkie
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x