Idee nie działają.
Same.
Ktoś musi stanąć za ideą.
Człowiek. Jeden lub wielu.

Idee pomagają wymyślić świat na nowo, kiedy trzeba to zrobić.
Ułatwiają zrozumienie, podtrzymują nadzieję, uwalniają od lęku.
Idee nie są odważne. Nie mają wyobraźni. Nie mają kolorów.
To człowiek, który stanął po stronie idei – jest bohaterem.

Zobaczył i pokazuje innym to, co niewidoczne.
Uwierzył, że utopia wypowiedziana dziś,
jutro może stać się barwną rzeczywistością.

Idee rodzą się z krytyki.
Powstają z myślenia.
A kiedy budzi się rozum, kończy się marazm.
Krytyczne myślenie napędza do działania.

Idee to słowa.
Które mają wartość i moc.
Nie chcemy ich tylko tworzyć ani bronić.
Zamierzamy je urzeczywistnić.

Dla Polski otwartej, zielonej i solidarnej.
Tworzonej wspólnie z wami.
Słowem i działaniem.

Przepisujemy idee na rzeczywistość.
Krytyka Polityczna

Film

Kowalski: Dziś underground to jest rolnik spod Zamościa

Rozmowa z Lechem Kowalskim, reżyserem filmu dokumentalnego o protestach na Zamojszczyźnie.

Jakub Majmurek: Nakręcił pan film Drill Baby, Drill o protestach rolników przeciw eksploracji gazu łupkowego. Jest pan amerykańskim filmowcem polskiego pochodzenia. Jak pan w ogóle trafił na ten temat?

Lech Kowalski: Przyjechałem do Polski robić film o drobnych rolnikach, o tym, jakie mają tu problemy, jak radzą sobie z naciskiem wielkich firm żywnościowych, takich jak Smithfield – największa korporacja mięsna na świecie, niedawno kupiona przez Chińczyków. Prawie rok siedziałem w Rogowie na Zamojszczyźnie. Zauważyłem, że przyjeżdżają tam jakieś maszyny, dzieje się coś dziwnego. Okazało się, że są to badania sejsmiczne szukające gazu łupkowego. Miejscowi rolnicy dowiedzieli się o tym w tym samym czasie co ja. Na tym kończył się mój pierwszy film. Telewizja Arte dowiedziała się, że jestem w Polsce, i zamówiła u mnie film o gazie łupkowym. Tak powstał Drill Baby, Drill, kręcony w Żurawlowie i okolicach – na tym polu, gdzie dziś trwają protesty i gdzie właśnie stoję.

Czy w Stanach eksploracja gazu łupkowego wywołuje podobny sprzeciw?

Tam trwa to dłużej. Ludzie zaczynają pomału zdawać sobie sprawę, o co tu chodzi. Że jak się na jakimś terenie zrobi dziesięć tysięcy odwiertów, to ma to swoje skutki. Że woda jest zatruta, chorują zwierzęta. Ale w większości miejsc w Stanach jest już za późno na protesty, szkody już się dokonały. Dlatego mogę powiedzieć Polakom: protestujcie, zanim będzie za późno. Amerykanie walczą dziś głównie o odszkodowania. Ludzie w Polsce patrzą na to inaczej, oni są bardzo blisko związani z ziemią, rolnicy gospodarują tu od pokoleń. Ich walka to jest prawdziwa wojna. Ale i w Polsce, i w Ameryce ludzie mają dość bezczelności wielkich korporacji, które wchodzą w nasze życie, z niczym się licząc.

Temat dewastacji środowiska przez eksplorację łupków pojawia się w Stanach w mediach?

Śladowo. Z ważniejszych gazet napisał o tym tylko „New York Times”. W telewizji ten temat w ogóle się nie pojawił.

Skąd bierze się to milczenie?

Chevron to potęga. Pracuje dla nich 64 tysięcy osób. Potrafi wywierać wpływ na media, budować swój wizerunek. Podam panu przykład: dwa lata temu było tu spotkanie Chevrona z rolnikami. Przyszedł szef Chevrona na Polskę, zaczął tłumaczyć im stanowisko firmy – i to rozumiem, jest to jasny układ, miał do tego prawo. Ale była też pani z urzędu wojewódzkiego i ona zachowywała się dość dziwnie, we wszystkim brała stronę Chevrona, przekonywała rolników, by zaufali firmie. Tłumaczyła, że wszyscy się w Polsce uczymy, jak tu budować dobre praktyki i inne takie. I po pół roku sama zaczęła pracować dla Chevrona! Odezwałem się wtedy do mojego francuskiego przyjaciela, José Bovego, ekologa, działacza alterglobalistycznego i chłopskiego. On wtedy pomógł rolnikom z Rogowa, sam nagłaśniał sprawę. Rok temu udało się tu zatrzymać prace. Teraz znów ruszyły.

I pan znów kręci?

Tak, powstanie z tego trzeci film. Kręcę go z dwoma asystentami, którzy tu przyjechali ze Stanów za swoje pieniądze. Nie wiedzą, czy im się to w ogóle zwróci. Jestem filmowcem, na co dzień mieszkam w Paryżu i Nowym Jorku, ale teraz muszę być tu, z tymi ludźmi. I muszę wziąć ich stronę, także w swoim dokumencie. Całe życie kręciłem filmy o undergroundzie, głównie punkach, sam się wywodzę z tej subkultury. Dziś underground to jest rolnik, farmer spod Zamościa. To on nie ma głosu. Drill Baby, Drill pokazywałem na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Prawie nikt o nim w polskiej prasie nie pisał. Od dziesięciu dni trwają tu protesty, a pan jest pierwszym dziennikarzem z Warszawy, który dzwoni.

Czytaj także:

Żurawlów: “Chcemy, żeby Chevron sobie stąd poszedł”

Bio

Jakub Majmurek

| Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.