Kraj

Polaku, uklęknij przed meczem, skoro i tak klęczysz

Reprezentacja Polski w piłce nożnej mężczyzn, 2018.

Przed meczem Anglia–Polska toczy się zacięty pojedynek dwóch hasztagów, #klękaMY oraz #NieKlękamy. Dlaczego oddanie hołdu akcji wspierania walki z rasizmem wzbudza taką wściekłość?

Mimo coraz częstszego wyśmiewania hasztagów i deprecjonowania demokracji twitterowo-fejsbukowej trudno nie zazdrościć współczesnym czasom tego, że krążenie idei możemy oglądać niemal w czasie rzeczywistym. Metafizycy powiedzą, że w hasztagach uzewnętrznia się duch czasów, analitycy, że wreszcie dostają dane do obróbki, sprzedawcy, że teraz może być łatwiej zajrzeć do głowy zbiorowego konsumenta, a felietoniści? Cóż, felietoniści mają ciągle nowy materiał do komentowania.

Nie inaczej dzieje się w przypadku konkurencji dwóch hasztagów, czyli #klękaMY oraz #NieKlękamy. Oto bowiem na brytyjskich stadionach nie tylko drużyny gospodarzy, ale i gości klękają w ramach akcji Black Lives Matter w symbolicznym geście wsparcia walki z rasizmem.

„Równość i władza w ręce ludzi!” Wraca NBA z Black Lives Matter w tle

Na Wyspach bowiem problem rasizmu jest postrzegany jako jeden z poważniejszych problemów okołosportowych i walka z nim prowadzona jest na serio, o czym co jakiś czas mogą się przekonać gwiazdy piłkarskie. Zresztą w świecie piłki podejmowane są różne antydyskryminacyjne działania.

Sam Boniek się waha i osobiście jest przeciwko takim akcjom. „To jest bowiem populizm, bo za tym nic nie idzie. Piłkarze czasem klękną, a jakby się niektórych z nich spytać, dlaczego klęczą, to nawet by nie wiedzieli” – mówił Zbigniew Boniek. Jednak nie tyle reakcja Bońka, co właśnie bitwa hasztagów jest tutaj najciekawsza.

Nacjonalizm w sporcie i rasizm, czyli #takeaknee

Przed meczem Anglia–Polska toczy się zacięty pojedynek dwóch hasztagów, #klękaMY oraz #NieKlękamy. Wydawać by się mogło, że zestawiając liczby, istotną przewagę ma ten pierwszy. To jak się okazuje, nie jest prawdą. Albowiem pobieżna lektura #klękaMY wskazuje, że jest on używany przede wszystkim prześmiewczo przez jego przeciwników. Polscy kibice, przynajmniej ci zaangażowani w cały spór, są więc w większości przeciwko klękaniu. Dlaczego? Dlaczego oddanie hołdu akcji wspierania walki z rasizmem wzbudza taką wściekłość?

Po pierwsze, dlatego że jest to ich zdaniem symbolika lewacka. Ogromna większość kibiców w Polsce to osoby o antylewicowych poglądach, więc jakakolwiek akcja na rzecz walki z dyskryminacją kojarzona jest od razu z lewicą, a takie skojarzenie sprawia, że akcja jest z automatu odrzucana. Czasami ma się wrażenie, że jak lewica napisze, że należy myć zęby, to nielewica będzie na złość wyrzucać szczoteczki do zębów jako lewacki zamach na wolność dziąseł. I co najważniejsze, nie chodzi tutaj o lewicowe pomysły gospodarcze, w tym zwłaszcza lewicowe ustawodawstwo. Chodzi o lewicowe symbole i kwestie walki o prawa człowieka. Następuje tu swoisty paradoks. Polska antylewica non stop krytykuje lewicową politykę tożsamości, jednocześnie sama będąc nie mniej, ale nawet bardziej uwikłana w dokładnie taką samą politykę, tylko z odwróconym wektorem. Te hasztagi, te wszystkie WhiteLivesMatter, ci wszyscy wyklęci – to jest jeden wielki prawicowy idpol budowany na rzekomym antyidpolu. Nikogo tak jak polskiej prawicy nie rajcuje bowiem to, co ktoś sobie wziął za hasło i symbol, nieważne, czy będzie to błyskawica, czy hasztag o życiu. Scena z histeryzującym nacjonalistą, bo dziewczynka w Lublinie koloruje tęczę na chodniku, jest chyba najlepszym przykładem tego, co prawicowy idpol robi z ludźmi.

Piłkarka, która walczy o lepszy świat. Poznajcie Megan Rapinoe

Po drugie, kibice są przeciwko, dlatego że klękanie jest dla nich hołdem. Klękający oddaje hołd, więc klękanie zawiera element samoponiżenia. To dość smutne i zabawne zarazem, jak ci wszyscy patriotyczni mężczyźni i dumne kobiety trwożą się na samą myśl, że ktoś uklęknie w sprawie braku przemocy wobec innych ludzi. Jakby od tego miała stopić się ich tożsamość, jakby było to jakimś pohańbieniem. Ba, to też pokazuje, dlaczego zdaniem wielu Nowy Testament się w Polsce nie przyjął. Polscy kibice nie klękają z miłości do Boga, ale ze strachu przed Nim i w poczuciu jednego, wielkiego samoponiżenia. Dlatego nie można klękać przed jakimś tam Anglikiem, czy nawet w jego obecności.

Po trzecie, Polacy sami czują się wiecznie skrzywdzeni. A poczucie krzywdy, bez względu na to, czy uzasadnionej, czy nie, sprawia, że społeczeństwo traci empatię na krzywdy inne. I nie jest to tylko cecha narodowa Polaków. Trafnie to ilustruje Arlie Russell Hochschild w swojej znakomitej książce Obcy we własnym kraju. Autorka przytacza opinie białych, spauperyzowanych Amerykanów, którzy mają pretensje, że w tej życiowej kolejce w górę, są non stop wyprzedzani przez mniejszości etniczne, i czują, że to niesprawiedliwe. Po trochu wygląda to jak walka o niewystarczające zasoby wśród tych, którzy mają gorzej w życiu i którzy, zamiast się zjednoczyć przeciwko tym na górze, walczą pomiędzy sobą, dodatkowo napuszczani na siebie wzajemnie przez polityków. W takiej sytuacji jest też patriotyczna, kibicowska opinia publiczna, tyle że tutaj odbywa się symboliczna walka o uznanie. Skoro przed naszymi tragediami nikt nie klęka, to my nie będziemy klękać przed innymi.

Po czwarte, wreszcie, odmowa jest łatwa. Wbrew pozorom Polska nie jest bowiem państwem wstającym z kolan. Polska w klęczeniu zapada się coraz bardziej. Polska klęczy przed USA, i to w sposób tak żałosny, że ambasador USA obsztorcowuje polskich polityków na Twitterze, a wiceprezydent USA ogłasza w Polsce, z jakich podatków cyfrowych Polska rezygnuje. Polska klęczy przed Unią Europejską, którą co rusz chce straszyć, a jak przychodzi co do czego, to wszystko grzeczniutko podpisuje. Polska wreszcie klęczy przed Rosją, nie tylko dlatego, że Rosja mimo odmowy oddania wraku smoleńskiego (od 11 lat!) zwiększa sprzedaż węgla do 75 proc. i lada moment po fuzji Lotosu z Orlenem będzie mogła kupować polskie stacje benzynowe. Polska klęczy przed Rosją, albowiem w UE cała pozycja Polski zależy od Węgier, które z kolei od dawna są zwasalizowane przez Rosjan. Ba, sami Polacy jako społeczeństwo też buntują się rzadko. Rzadko stawiają się pracodawcy, rzadko organizują związki zawodowe, a wszelka działalność społeczna jest często wyśmiewana jako zbyt „krindżowa”.

W tym sensie symbolicznie zbuntować się przed oddaniem hołdu w sprawie klęczenia dosyć łatwo. Nie kosztuje nic, daje poczucie odwagi, a nawet męstwa. W końcu Polska pokaże światu, prawda?

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Galopujący Major
Galopujący Major
Komentator Krytyki Politycznej
Bloger, komentator życia politycznego, współpracownik Krytyki Politycznej. Autor książki „Pancerna brzoza. Słownik prawicowej polszczyzny”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.
Zamknij