Ukraińcy są lepiej zintegrowani z naszą gospodarką niż narodem. Kto zawinił?
Polska potrzebuje pracowników, ale nie może budować polityki migracyjnej wyłącznie na potrzebach pracodawców szukających taniej siły roboczej.
Polska potrzebuje pracowników, ale nie może budować polityki migracyjnej wyłącznie na potrzebach pracodawców szukających taniej siły roboczej.
Łatwiej dostrzec przyczynę ekonomicznych turbulencji w migrancie niż w fałszu globalizacyjnego paradygmatu.
Niby nie wszyscy muszą studiować, gospodarka potrzebuje pracowników wykonawczych. Tylko że o tym, kto trafi do uboższej siły roboczej, nie decydują indywidualne wybory i predyspozycje, lecz systemowy przymus ekonomiczny.
Przestajemy dostrzegać, że powszechna edukacja jest cywilizacyjnym osiągnięciem. Wystarczy kupiony dyplom, by dostać stanowisko; wystarczy nakręcić filmik, by zyskać sławę w sieci. Rodzice wierzą, że ta prawdziwa edukacja jest możliwa, ale gdzieś indziej, poza systemem i tą okropną szkołą.
Ludzie tacy jak „hipnotyzer” Anatolij Kaszpirowski byli pasożytami doskonale adaptującymi się do czasu przejściowego, gdy katastrofa ideologii była dla wszystkich oczywista, ale nowa całość jeszcze nie została poskładana.
Po klęsce w głosowaniu za zniesieniem dwukadencyjności w samorządach zszokowany szef PSL zapowiada referendum w sprawie dwukadencyjności w Sejmie. Mocne słowa jak na posła z 15-letnim stażem otoczonego Józefami Zychami, ale cóż – chyba bierzemy?
Obserwowana przy okazji protestów we Francji niechęć Polaków do antysystemowego buntu wydaje się groteskowa tym bardziej, że systematycznie rośnie poparcie dla prawicowego populizmu.
Strategiczne unikanie tematu aborcji – połączone z uwewnętrznieniem antyaborcyjnego języka Kościoła i aprobatą jego antyaborcyjnej ideologii – jest charakterystyczną dla lewicy niekomunistycznej postawą, która przygotowała grunt pod konsensus antyaborcyjny w 1993 roku.
W Lublinie coraz częściej wyją syreny i przychodzą alerty RCB. Mieszkańcy opowiadają o strachu, ewakuacjach i przygotowaniach na zagrożenie.
Jeśli przejęcie TK przez rząd pomoże w unieważnieniu wyroku aborcyjnego, to dla całej masy kobiet obecna władza zrobi coś na tyle dużego, że być może wróci chociażby cień atmosfery sprzed 15 października.