Kraj

Polscy fajterzy, leczenie gejów i „Duch Słowian”, czyli skrajna prawica infiltruje sporty walki

Polskie MMA staje się przestrzenią infiltracji dla skrajnej prawicy. Pozwólmy sobie uporządkować nieco ten światek i przyjrzeć się bliżej głównym aktorom jego skrajnie prawicowej frakcji – pisze Przemysław Witkowski.


Skrajną prawicę w Polsce można z grubsza podzielić na trzy główne nurty: „prawicę pisowską” (Solidarna Polska, dawny Ruch Katolicko-Narodowy i politycy wywodzący się z Ligi Polskich Rodzin i Ruchu Narodowego), „narodowych wolnorynkowców” (Konfederacja) i „trzecią pozycję” (terceryści, nacjonalistyczni poganie, narodowi bolszewicy i autonomiczni nacjonaliści). I to w którymś z tych trzech kręgów będą szukać dla siebie miejsca skrajnie prawicowi zawodnicy.

Można wskazać trzy główne ich grupy. Pierwszy to „freak fighterzy polityczni”, czyli celebryci lub byli zawodowi sportowcy o skrajnie prawicowych sympatiach, tacy jak Mariusz „Pudzian” Pudzianowski, Robert „Hardkorowy Koksu” Burnejka czy Artur Binkowski. Biorą oni udział w pokazowych walkach, raczej dla hucpy i grajcara niż rzeczywiście dla sportowych wyzwań.

Drugi to ci próbujący wchodzić ze swoimi skrajnymi poglądami do głównego nurtu życia politycznego, tacy jak Tomasz Adamek, Marcin Najman, Marcin „Różal” Różalski czy Paweł „Popek” Mikołajuw. Ostatnią grupę stanowić będą zaangażowani bezpośrednio w środowiska ekstremistycznej prawicy sportowcy czy trenerzy, tacy jak Patrycjusz W., Radosław Brzuszczyński i środowisko grupujące się wokół warszawskiego klubu „Fanga”, raczej trzymający się daleko od partii politycznych głównego nurtu.

Freak fighterzy polityczni

Telewizyjni siłacze, byli bokserzy, trenerzy osobiści, celebryci – to oni przede wszystkim zasilają szeregi walczących w tak zwanych „freak fights”. Częściej zmagają się z uzależnieniem, szukają szybkiej sławy albo dorabiają do sportowej emerytury niż rekrutują się z szeregów skrajnej prawicy. Jednak także wśród nich, i to w gronie najbardziej znanych zawodników, można znaleźć osoby, które zupełnie nie wstydzą się homofobii, ksenofobii czy ekstremistycznych sympatii.

Do tych najbardziej widocznych w przestrzeni publicznej, i to nie tylko z racji masy i wzrostu, jest Mariusz Pudzianowski, szerzej znany jako „Pudzian”. Jest czterokrotnym mistrzem Polski w wyciskaniu sztangi leżąc, trenował także karate kyokushin, boks i rugby. Prawdziwą sławę przyniosły mu jednak zawody dla strongmanów. To ośmiokrotny mistrz Polski, sześciokrotny mistrz Europy, pięciokrotny mistrz świata i trzykrotny drużynowy mistrz świata par. Dzięki licznym sukcesom stał się celebrytą, pląsał w Tańcu z gwiazdami, jurorował w Top Chef i The Brain, usuwał sobie cellulitis w Klinice urody i gościnnie brylował w Hell’s Kitchen, Fort Boyard czy Just The Two Of Us, zostając z czasem regularnym bywalcem programów śniadaniowych, a gościnnie występując w discopolowym zespole swojego brata Krystiana, Pudzian Band.

Pudzian Band – Dawaj na ring (official video)

Jego angaż polityczny jest dość powierzchowny, ale wyraźny i pełen agresji. „Jestem patriotą, jestem narodowcem”, deklaruje. „Pudzian” jest także homofobem. „Jeśli obok mnie dwóch panów będzie się obściskiwało albo buzi sobie dawało, to powiem brutalnie: wypier… […]. Jak niektóre telewizje zapraszają sobie na przykład dwóch panów, którzy jeszcze za rączkę się trzymają… No sorry! Żyjemy w Polsce i nie próbujmy do Polski sprowadzać Zachodu. Francja ma swoją kulturę, Anglia ma swoją kulturę, a Polska ma swoją kulturę i tradycję i żyjmy w takim środowisku, w jakim się wychowaliśmy. Jedźcie sobie do Francji, tam się możecie całować”, grzmiał w jednym z wywiadów.

Sytuacja w tym kraju zdaje się go mocno zajmować, bo zachowanie uchodźców w „Dżungli” w Calais na swoim profil facebookowym skomentował tak: „nie mam litości – śmiecie ludzkie!!!!! Mnie tam dać!! nie pożałuję bejsbola zero tolerancji!!! Ludzie jaka tolerancja?????? Ja już nie mam tolerancji dla tych śmieci – co niby nazywają się ludźmi!!!!!”. Zamieścił też zdjęcie kija bejsbolowego i podpisał, że będzie „dla tych skur…ów prowadził przyspieszone kursy asymilacji”.

Kiedy solidarność jest przestępstwem

czytaj także

Odniósł się w ten sposób do doniesień, że uchodźcy zakradają się tam do ciężarówek, rozcinają plandeki, ukrywają się w podwoziach i za kołami zapasowymi, a także wszczynają bójki i posuwają się do kradzieży. „Pudzian” sam jest właścicielem firmy transportowej i wedle wpisu w należącym do niej samochodzie pocięta została plandeka. Wypowiedź szybko nabrała rozgłosu. Została zgłoszona przez aktywistów do prokuratury. Strongman zaliczył w efekcie klasyczny skrajnie prawicowy meltdown. O aktywistce, która zgłosiła sprawę do sądu, napisał na swoim profilu facebookowym: „Zakompleksiona, sfrustrowana ‘kobieta’ szkodząca normalnym ludziom”, i zaprosił na siłownię, co miało być przytykiem do jej wyglądu. Do postu dołączył jej zdjęcie z podpisami: „kapuś systemu”, „Żyd twoim panem”. „Bój się głupi goju”, „Judeo antypolonizm”, „anty judeopolonia”. Zwrócił się też do swoich fanów, by „pokazali siłę”. Ze strony jego followersów padły wobec kobiety obelgi i groźby karalne, w tym by „ogolić k… na łyso”.

Odezwał się tej w sprawie również poseł Paweł Kukiz. On z kolei napisał: „Nie dziwię się pani Joannie. Gdybym był na jej miejscu, marzyłbym (marzyłabym) o imigrantach w kontekście sylwestrowej nocy”. Nawiązywał w tej sposób do wydarzeń w Kolonii, gdzie w Sylwestra 2016 r. doszło do gwałtów i napaści seksualnych na kobiety.

Gwałtów w Niemczech nie było, rasizm w Polsce jest

W atakach na uchodźców wsparł ich inny fajter-celebryta Robert Burneika, ps. „Hardkorowy Koksu”. To były kulturysta i uczestnik freak fights. Jest on również właścicielem firmy Burneika Sports, która oferuje suplementy diety, a także siłowni w Warszawie o nazwie Burneika Sport’s Gym. Na swoim oficjalnym facebookowym profilu Burneika opublikował swoje zdjęcie ze strzelnicy, podpisane: „Pompa jest!!! Trening przed uchodźcami!”.

Plejadę politycznie wzmożonych polskich fajterów-freaków zamyka Artur Binkowski aka „Art”, aka „The Polish Warrior”. W wieku trzynastu lat wyemigrował z rodziną z Polski do Kanady. W 2000 roku jako reprezentant tego kraju wystąpił podczas igrzysk olimpijskich w Sydney, dochodząc do ćwierćfinału. Dodatkową sławę zyskał, pracując na planie filmu Cinderella Man, w którym u boku Russella Crowe zagrał boksera wagi ciężkiej Johna „Corn” Griffina, czy grając u boku Samuela L. Jacksona w filmie Resurrecting the Champ.

Jego kariera z czasem zaczęła jednak więdnąć. Popadł w alkoholizm oraz zaczął pobierać rentę inwalidzką z powodu problemów zdrowotnych. Miał coraz częstsze konflikty z prawem, m.in. wskutek pobicia, napaści na policjanta i nękania byłej żony. W 2011 r. został skazany za pobicie na 3,5 miesiąca więzienia.

Z seksistowską świnią się nie napijesz?

W efekcie wrócił do Polski i zaczął występować w pokazowych walkach. W wywiadach występuje często ubrany w czapkę ze znakiem „Polski walczącej” czy koszulkę upamiętniającą powstanie warszawskie. Uważa się za polskiego skinheada. Wielkich sukcesów nie osiągnął, ale zdołał przyciągnąć uwagę widzów pełnymi nacjonalizmu i antysemityzmu wypowiedziami.

W mediach społecznościowych Binkowski rozpowszechnia utwory nazistowsko-pogańskiego zespołu Honor, wkleja też własne komentarze, typu: „MY NADAL pod zaboramii !! to juz prawie 300 lat !! pierwszy drugi i trzeci raz to FIZYCZNIE NaS gwalcili !! po 2ej wojnie MY pod OKUPACJA rosji !! w 89 nasi OjcowiE i nasze MaMY ODRZUCAJA moskwe rosje komune !! ….od 89 do czasu terazniejszego a jest 2020 prawie ZYDZii i izrael !!” . W innym, poście pisze m.in.: „lewaki, judasze, zatrute mózgi […] zydzi z nich DEBILOW i ZDRAJCOW robia !! trzeba ich pod ścianę” (pisownia oryginalna).

W trakcie zapowiadającej Narodową Galę Boksu konferencji prasowej, która odbyła się na Stadionie Narodowym, Binkowski wygłosił dwudziestominutowe przemówienie nawołujące do stworzenia „czystej białej Polski”, atakował polityków, którzy nie są „prawdziwymi Polakami” i reklamował swoich kolegów, których przedstawiał jako „swoich skinów”. Ostatecznie klipy z jego wypowiedziami stały się popularnymi w kręgach sportowych viralami, a on sam zupełnym pośmiewiskiem.

Rasizm polski pod kebsem mazurskim

Ci jednak zawodnicy, oprócz agresywnych, ksenofobicznych i homofobicznych poglądów, nie mają raczej większych związków z organizacjami skrajnej prawicy. Mogą na nie głosować, ale publicznie nie reklamują żadnej z nich. Przyjrzyjmy się jednak bliżej tym, którzy mają z partiami skrajnej prawicy już związki dużo bliższe i bezpośrednie.

Bokserzy głównego nurtu

Kilku byłym i obecnym zawodnikom sportów walki nie wystarczyły agresywne wypowiedzi na tematy polityczne i zapragnęli oni aktywnie wziąć udział w walce o władzę. Wybierali oni przede wszystkim partie ultrakonserwatywne, prawicowych populistów i skrajną prawicę. Najbardziej znany i utytułowany z nich to Tomasz Adamek ps. „Góral” − były zawodowy mistrz świata organizacji International Boxing Federation (IBF) i International Boxing Organization (IBO) w wadze junior ciężkiej oraz World Boxing Council (WBC) w wadze półciężkiej, medalista mistrzostw Europy amatorów, międzynarodowy mistrz Polski i zdobywca drugiego miejsca w 2005 r., i czwartego w 2006 r. w plebiscycie na najlepszego sportowca Polski.

Duniec, Krakowska: Kres męskości

czytaj także

Duniec, Krakowska: Kres męskości

Krystyna Duniec, Joanna Krakowska

Swoją chęć kandydowania do europarlamentu Adamek wyraził na antenie Radia Maryja. Idolem Adamka jest dyrektor tego medium, o. Tadeusz Rydzyk, o którym w swojej autobiografii pt. Fighter bokser napisał: „Gdyby w Polsce było kilku ojców Rydzyków, to ludzie nie musieliby emigrować za chlebem. To Anglicy, Niemcy i Francuzi przyjeżdżaliby do nas szukać pracy” T.Adamek, Fighter, Wydawnictwo Deadline, 2014, s.161-162.. „Ojciec Rydzyk to kozak. […] Zbudował imperium medialne, jego radia słuchają miliony Polaków na całym świecie, ma dar od Boga i wie, jak z niego korzystać i go pomnażać”, dodawał na łamach jednego z katolickich dzienników. „To nie on dzieli Polaków, ale Europa”, podsumowywał zawodnik. „Człowiek dzisiaj chce mówić Panu Bogu, co ma robić, że ma inny plan. A boży plan jest. I ja się będę go trzymał”, oznajmił pięściarz. „Moje poglądy są takie, że będę bronił Kościoła i będę bronił przemysłu. Idę do telewizji i mówię prawdę. Tak powiedziałem Zbyszkowi. On odpowiedział, że ma takie same poglądy. I dlatego startuję z list Solidarnej Polski” − wyjaśnił w paśmie śniadaniowym jednej z prywatnych telewizji Adamek, skrótowo omawiając swoje negocjacje z Ziobrą.

Wrzućmy jakąś brodę na twarz

Otrzymał pierwsze miejsce na liście tego ugrupowania na Śląsku. Solidarna Polska to najbardziej ultrakatolicka i nacjonalistyczna część obozu władzy. Adamek pasuje tam doskonale. Opowiada się on bowiem za całkowitym zakazem aborcji, a gejów i lesbijki chce leczyć egzorcyzmami. Jest też ksenofobem, rasistą i zwolennikiem patriarchalnego modelu rodziny.

„Nie ma takiej opcji, żeby córka spotykała się z nie-Polakiem”, oznajmiał w programie Kuby Wojewódzkiego bokser. „Ma chłopaka, syna kolegi. Sam pozwoliłem. Powiedziałem: Tak, możesz zaprosić moją córkę na obiad. No i tak są razem. Ja muszę wiedzieć, kogo ona wybiera. […] Młodsza córka nie lubi czarnych. Powiedziała mi: tato, dobrze wybrałeś siostrze chłopaka. Mi też musisz wybrać. Póki córki są w domu, tata musi mówić, co mają robić”− podsumował Adamek. „Co jeśli kobieta niechętnie wykonuje prace domowe?”, dopytywał prowadzący. „Trzeba lać, lać, lać!” − odpowiadał pięściarz. „Jeśli Boga wynosisz z domu, to nie ma możliwości, żeby diabeł wkroczył w twoją duszę” – podsumował swoją postawę życiową bokser.

Nawet jednak i boża pomoc na niewiele się zdała. Ostatecznie, mimo otrzymania 11 tysięcy głosów, Adamek eurodeputowanym nie został.

List do TVN i KRRiT: Przemoc domowa to nie żart

Kilku znanych zawodników sportów walki utożsamia się z Konfederacją. Jednym z nich jest Marcin Najman. „El Testosteron” nie wsławił się specjalnie na ringu. Owszem, był dwukrotnym wicemistrzem Polski juniorów w kick-boxingu (1998, 1999 r.), a w 2016 r. zdobył tytuł mistrza Europy federacji WKU w kickboxingu, ale jego kariera medialna to raczej wynik występów telewizyjnych i bywania w kręgach celebryckich. Znany był z udziału w Big Brotherze, romansów i konfliktów, między innymi z Nergalem.

Z czasem, ustatkowawszy się nieco i założywszy w 2013 r. rodzinę, zaczął bardziej angażować się w politykę. „Ideologicznie jestem po prawej stronie”, opowiadał w wywiadzie dla portalu o2.pl. „Moja ideologia jest właśnie taka. Przede wszystkim jestem człowiekiem wierzącym i jestem bardzo patriotycznie nastawiony do swojego kraju. Kocham swoją ojczyznę i wszelkie hasła, które powodują, że jej rola jest umniejszana – to takie postawy są mi obce”, podsumowywał swoje credo Najman.

W praktyce jego poglądy polityczne to homofobia i ksenofobia. Jest przeciwnikiem edukacji seksualnej, którą uważa za indoktrynowanie dzieci i przyczynę homoseksualności, zwolennikiem zupełnego zakazu aborcji i wyraża się bardzo krytycznie o gejach. Kiedy uczestniczył w programie Big Brother, brał udział w dręczeniu jednego z uczestników, którego podejrzewał o homoseksualizm. „Ja jestem tolerancyjny, ale ja bym nie pozwolił, żeby pedał tu spał. Przysięgam” – opowiadał w programie. „Tu będzie miał specjalne warunki. Szkołę życia dostanie. Wyleczymy go z tego pedalstwa, wróci normalny” – zapowiedział na wizji Najman. W październiku 2018 r. pięściarz bez powodzenia kandydował w wyborach samorządowych do sejmiku województwa śląskiego z listy komitetu Pawła Kukiza, aby rok później poprzeć już Konfederację.

Środowiska nacjonalistyczne zrzeszone dziś w tym ugrupowaniu przyciągały zresztą więcej sportowców związanych ze sztukami walki. Dwóch znanych zawodników weszło nawet do Komitetu Honorowego Marszu Niepodległości. Mariusz Cieśliński, kickbokser, zawodnik muay thai i wielokrotny medalista oraz mistrz świata takich federacji jak ISKA czy WAKO, na tym zakończył swoją współpracę ze skrajną prawicą.

Drugi z nich, bokser wagi ciężkiej, były chuligan piłkarski Wisły Kraków, Artur Szpilka ps. „Szpila”, miał z nią więcej styczności. To były amatorski mistrz Polski wagi ciężkiej i wicemistrz Europy kadetów. W 2014 r. Artur Szpilka awansował na 16. miejsce na liście najlepszych pięściarzy świata wagi ciężkiej portalu boxrec.com. Pięściarz z Wieliczki na temat gejów i lesbijek ma podobne poglądy jak prezydent Rosji Władimir Putin.

Miłość nie jest mięsem – LGBTQ w Rosji

„Zabronił im organizowania jakichkolwiek marszów i mają święty spokój. Bardzo dobrze, bo na ochronę takich marszów płacimy my, podatnicy”, przekonywał Szpilka. „Pedałów nienawidzę. Facet jest stworzony do tego, by bzykać dziewczyny!”− oznajmiał stanowczo. „Całe życie byłem przeciwko pedałom i zdania nie zmienię. Czy jestem homofobem? Nie wiem, dla niektórych pewnie jestem. Ale uważam, że facet powinien zabawiać się z dziewczynami, a nie z innym facetem” − podsumował.

Kolejny zawodnik Paweł Ryszard Mikołajuw aka „Popek” wybrał już politycznie rejestry bardziej hybrydowe, bo narodowo-bolszewickie, choć trudno stwierdzić, czy ostatecznie nie była to hucpa. Dom rodzinny opuścił w wieku 14 lat. Zaczynał jako raper z krakowskim składem Firma. W 2007 r. wyemigrował do Wielkiej Brytanii, uciekając przed polskim wymiarem sprawiedliwości, oskarżony o kradzież z włamaniem. Wcześniej był już karany wyrokiem siedmiu lat pozbawienia wolności. Wydano za nim nawet europejski nakaz aresztowania, ale prokuratura uchyliła go w 2016 r. Szerokiej publiczności jest znany przede wszystkim jako członek zespołu Gang Albanii, który tworzy wraz z Robertem M i Borixonem, który to skład stał się jednym z najpopularniejszych w Polsce.

Jeśli Popek ma rację, tym gorzej dla racji

Popek zdobył jeszcze większą rozpoznawalność w 2012 r., kiedy wytatuował sobie gałki oczne i wykonał na twarzy skaryfikację. Dwa lata później zastąpił naturalne zęby protezą ze złota. „Popek” trenował krav magę. W 2008 r. rozpoczął starty w zawodach MMA, występując pod pseudonimem Popek Rak. Stoczył trzy walki, z których dwie wygrał w największej ówcześnie brytyjskiej organizacji Cage Rage. Dalsze występy zawiesił z powodu zamieszek, jakie wszczęła wspierająca go publiczność podczas trzeciej walki 13 września 2008 na gali FX3 Fight Night 9 w Reading.

W Wielkiej Brytanii dostał oficjalny zakaz udziału w zawodach MMA. W Polsce wrócił do walk w 2016 r. Od kilku lat „Popek” przymierza się do polityki. Flirtował z antyunijną ultrakonserwatywno-ordolibertariańską partią WOLNOŚĆ (Freedom) i jej liderem znanym z hailowania w europarlamencie, chwalenia Hitlera, obrażania kobiet i ludzi z niepełnosprawnością, Januszem Korwin-Mikkem. Były eurodeputowany i poseł zapowiadał koncert rapera w Częstochowie, który odbywał się w ramach afterparty po spotkaniu z politykiem. Ostatecznie jednak ich drogi się rozeszły. „Popek” założył wówczas swoją własną partię polityczną o nazwie „Młoda Polska”. Inicjatywę reklamowało wideo, które nagrał przed Ministerstwem Finansów.

Manifest „Popka” przed Ministerstwem Finansów

Twierdzi w nim, że Polacy mogą żyć w dostatku, wystarczy tylko dobrze zarządzany kraj. Sposobem na to być teoria monetarna MMT. W świetle tej koncepcji, bardzo skrótowo ujmując, podatki nie mogą być źródłem finansowania państwa. To wyłącznie regulator gospodarki. Służą temu, żeby pieniądz utrzymywał wartość w stosunku do cen towarów. Efekt? Można, a nawet powinno się dodrukowywać pieniądze. Nie chodzi jednak o bezsensowny dodruk, ale o pobudzanie sektorów gospodarki wymagających restrukturyzacji. „Popek” oznajmił też, że doradcą partii będzie Warren Mosler, czyli amerykański ekonomista związany z Partią Demokratyczną, co ów początkowo potwierdził. Pozory mogą być jednak mylące.

Głównym motorem nowego ugrupowania okazał się nie polityk amerykańskich demokratów, ale polski reżyser z wytatuowaną na ramieniu swastyką, a z poglądów narodowy bolszewik, Konrad Niewolski. Ten swego czasu dobrze zapowiadający się twórca kinowych hitów z czasem zaangażował się coraz bardziej w tworzenie ugrupowań o charakterze narodowo-bolszewickim.

Polscy faszyści na smyczy Putina

Przez jakiś czas kierował własnym, które nazwał Legion Patriotów, a potem na kilka miesięcy wszedł do zarządu krajowego socjalno-narodowej partii Zmiana. „Gdyby Polska miała takiego prezydenta jak Putin, byłaby potęgą. Potrzebujemy silnej ręki”, mówił wtedy Niewolski. „Powinniśmy trzymać ze Słowianami, a nie być pieskiem do szczekania na Rosję”, dodawał. Na profilach społecznościowych Konrada Niewolskiego pojawiły się wpisy nawołujące do nienawiści. W swoich postach wrzucał zdjęcia symboli Powstania Warszawskiego i flagi narodowej i nawoływał do stworzenia grup „patriotów-kamikaze”, którzy by siłowo karali za profanowanie tych symboli. Ostatecznie jednak wielkiej kariery politycznej nie zrobił. W internecie znaleźć bowiem można było także wywiady z Niewolskim, w których mówi, że potrafi przeprowadzić zimną fuzję (rzecz według fizyków niemożliwą), lewitować, pozbywać się ciała itd.

Wydaje się, że to mało możliwe, ale Marcin „Różal” Różalski ma jeszcze bardziej pogmatwane poglądy. To były sześciokrotny amatorski mistrz Polski i wicemistrz Europy w kickboxingu, zawodowy mistrz Polski w boksie tajskim, mistrz świata organizacji ISKA, WKA w formule K-1 i były międzynarodowy mistrz KSW wagi ciężkiej. Zwraca uwagę specyficznym wyglądem. Jego ciało, łącznie z twarzą, pokryte jest tatuażami. Bardzo aktywnie działa na rzecz zwierząt. Jest ambasadorem Fundacji AST na Rzecz Zwierząt Niechcianych i wspiera Fundację Tara − Schronisko dla Koni.

Wraz z partnerką stworzył azyl dla 6 psów, 12 kotów, 3 kóz i 32 koni. Deklaruje się jako satanista. „Wielbię przyrodę, kocham zwierzęta, żyję w zgodzie z naturą, żyję w zgodzie z żywiołami”, mówi o sobie. „Ja nie wierzę w jakiegoś kozła czy rogatego stwora, który siedzi z kopytami na płonącym tronie. Jeśli ktoś tak to widzi, to jest po prostu cymbałem. Ja jestem poganinem, wywrotowcem, wiesz, szatan właśnie jest wywrotowcem”. Na szyi nosi topór Peruna. Jego poglądy polityczne to mieszanina ekologii, satanizmu, ksenofobii, homofobii, nacjonalizmu i neopogaństwa. „Ja jestem patriotą. Ja jestem nacjonalistą. Ja, gdy będzie wojna, będę bronił swojego kraju, swojej ziemi, tu, gdzie mieszkam. Ja nie ucieknę, ja tu umrę… A oni co? Uciekają i zostawiają kobiety i dzieci?” – mówił sportowiec w kontekście masowej imigracji muzułmańskiej do Europy.

Stosunek do uchodźców ma podobny jak jego koledzy z freak fights, to znaczy wrogi. „Jak teraz jechałem przez Warszawę, piękna pogoda, ludzie siedzą, pikniki, dzieci bawią się, i oni chcą tu ściągać nachodźców (sic!), którzy to wszystko rozpierdolą?”, grzmiał w jednym z wywiadów. „Którzy będą srali na trawę i szczali? Oni zrobią im, kurwa, pikniki. Ale oni chcą i chcą im pomagać, refugees welcome!”. A komentując wykład prof. Bogusława Wolniewicza, w którym ów zachęcał do topienia łodzi uchodźców na morzu, „Różal” pisał: „Madrego Czlowieka to az milo posluchac 2 min 55 sek. Wolnosc slowa tak?Chlopina wyraza Swoje zdanie,ktore moze byc rozwiazaniem nurtujacego europe problemu”. „Topic,topic i dorzucic kurwom znecajace sie nad zwierzetami,pedofili i zdrajcow Polski” (pisowania oryginalna), podsumowywał kwestię kickbokser.

Samson: Kryzys męskości czy patriarchatu?

Emancypacja kobiet również nie znajduje uznania Różalskiego. „Ja uważam, że już dawno spadliśmy na dno, teraz już tylko grzęźniemy w mule, w każdej dziedzinie życia”, stwierdza o sytuacji w Polsce kickboxer. „Niżej już nie upadniemy”. „Feministka mówi, że ona woli islamskich gwałcicieli niż polskich patriotów? […] Mnie patriotę i nacjonalistę nazywa faszystą?”, dziwił się „Różal”. „Jeżeli do pięknej kobiety podchodzisz, mówisz jej że jest piękna, dajesz jej kwiaty, ona się obraża i zakłada ci kurwa sprawę o znieważenie? Podchodzisz do gościa mówisz siema kolego, on mówi nie mów tak do mnie, bo mam na imię Mariola? Stary kurwa to o co tu chodzi, to jest popierdolone”, nie mógł wyjść ze zdziwienia „Różal”.

Czynnikiem wiążącym go ścisłym węzłem ze skrajną prawicą jest homofobia. Na pytanie o deklarację na rzecz społeczności LGBT podpisaną przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, Różalski odpowiedział następująco: „Moim zdaniem to jest wczesne przygotowanie dzieci do tego, żeby siadały na chujom takim na przykład księżom pedofilom, bo u dziecka zostanie wcześniej pobudzona seksualność. […] I później on złapie starego jakiegoś cwela za chuja, a on powie, że to dziecko przyszło i samo złapało, przecież LGBT! Bądźmy równi! To jest chore”.

Faszyzm cenniejszy niż zdrowie

W swoim rodzinnym Płocku brał udział w zorganizowanym przez lokalnych kibiców i Młodzież Wszechpolską wiecu protestacyjnym przeciwko lokalnemu marszowi równości. Zapytany przez dziennikarza komercyjnej telewizji informacyjnej Polsat News, co sądzi o wydarzeniu, odpowiedział: „Oni sami nie wiedzą, czego chcą. Mają takie same prawa jak my wszyscy. W tym czymś, co tam się przesuwa, nie ma nikogo z Płocka. Są to wszystko ludzie dojezdni, najezdni. Przywiezieni tutaj, żeby w naszym mieście zrobić gnój, żeby znów poróżnić Polaków, żeby znów zrobić wielki syf, żebyśmy się znowu nienawidzili”.

Jednocześnie zawodnik chwalił się, że kilka dużych prawicowych partii oferowało mu miejsce na swoich listach w wyborach. Nie skorzystał z oferty, ale pytany, których polityków podziwia, podał skrajnie prawicowego europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego i Adama Andruszkiewicza, byłego lidera Młodzieży Wszechpolskiej (obecnie posła PiS). W wolnych chwilach „Różal” reklamuje ubrania ulubionej przez neonazistów marki Thor Steinar.

Niezwykle białe pięści

Club 28

Bliskim znajomym „Różala” jest aktywny neonazista Patrycjusz W. ps. „Patrex”. To były zawodnik karate i taekwondo, a obecnie kulturysta i trener personalny, a także wielokrotny medalista polskich, europejskich i światowych zawodów w kulturystyce. Jeśli przyjrzeć się bliżej wyglądowi „Partexa”, zauważyć można, że jego ciało pokrywają bardzo specyficzne tatuaże. Bogowie rodzimowierczy (Trygław), symbolika nordycka (młot Thora) i pogańska (kołowrot), a także nazistowska (czarne słońce), na szyi zaś nosi wisiorek ze swastyką, innym razem z młotem Thora czy toporem Peruna. Jest też uczestnikiem imprez polskiego oddziału Blood & Honor i współpracuje blisko z jego podporami, Grzegorzem J. ps. „Jastrząb”, Krzysztofem S. ps. „Słowik”, Piotrem G. ps. „Dziki” i Robertem O. ps. „Kadi”. Wraz z kilkudziesięcioma mężczyznami z Dolnego Śląska tworzą oni nieformalną organizację pod nazwą Club 28 (od drugiej i ósmej litery alfabetu, symbolizujących nazistowską międzynarodówkę Blood & Honour). Wszyscy od lat działają w środowisku neonazistowskim.

Omerta – Wrocław Miastem Honoru

Grzegorz J. to były basista nazistowskiego zespołu White Devils, a obecnie lider kolejnego – Legion Twierdzy Wrocław. Regularnie towarzyszy „Patrexowi” na treningach, a ten z kolei występuje w teledysku pobocznego projektu „Jastrzębia” – Omerty, razem z kilkunastoma skinheadami i flagą wzorowaną na logotypie Blood & Honour. Podobnie jak Patrycjusz W., choć z mniejszymi sukcesami, kulturystą jest Krzysztof S. W rodzinnym Dzierżoniowie prowadzi sklep z odżywkami sportowymi. W mediach społecznościowych wrzuca zdjęcia, jak na siłowni podnosi ciężary. Pod zdjęciem umieszcza podpis: „Holocaust klatki i bareczków”. Wrzuca linki z YouTube’a, np. Biały człowieku, stań się znów wielki. I swoje maksymy życiowe: „Poprawność polityczna – najczęściej obecnie stosowany synonim słowa tchórzostwo”.

Jednak od ponad dwudziestu lat jego główną pasją jest organizowanie neonazistowskich koncertów. Pierwsze, wraz z Piotrem G., urządzali jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. W ostatniej dekadzie jako Club 28 zorganizowali koncerty we wrocławskim klubie Tawerna, w Grodziszczu pod Świdnicą, w Bielawie i Dzierżoniowie oraz w podwałbrzyskiej Głuszycy. Grały na nich nazistowskie zespoły z Polski, Niemiec, Estonii, Węgier i Francji. Stałym bywalcem na organizowanych przez nich imprezach jest np. znany fiński zawodnik sportów walki Niko Puhakka, którego przestano zapraszać na gale w Polsce z powodu zdobiących jego ciało tatuaży – m.in. logo Blood & Honour, runy algiz i flagi z krzyżem celtyckim.

Regularnie pojawia się na nich oczywiście też Patrycjusz W. W sądowych aktach można znaleźć taki opis tych imprez: „Na scenie umieszczone zostały dwie flagi z nazistowską swastyką. Zaś publiczność podczas całego koncertu wznosiła okrzyki i pozdrowienia nazistowskie Sieg heil! […] Oskarżony Krzysztof S. („Słowik”, przyp aut.) m.in. tańczył, trzymając w rękach flagę ze swastyką”.

Wspólny trening Słowińskiego, Jastrzębskiego i Bryukhanova.

Do niedawna innym częstym gościem Clubu 28 był Rosjanin Constantin Bryukhanov ps. „Truvor”. To utytułowanym zawodowy kulturysta. Był już mistrzem Rosji, mistrzem Europy Wschodniej, brązowym medalistą turnieju Mr. Universe 2008 i wicemistrzem świata juniorów 2009. To od lat aktywny neonazista. Ma na ciele wytatuowane swastykę i napis „Wotan mit uns” będący grą słów z napisem na klamrach Wehrmachtu „Gott mit Uns” i popularną wśród neonazistów germańską mitologią. Łatwo można znaleźć w sieci jego zdjęcia w ubraniach pogańsko-faszystowskiej rosyjskiej firmy Beloyar czy koszulkach Krew i Honor.

Przy wsparciu neonazistowskiej sekcji MMA White Rex i marki Thor Steinar „Truvor” tworzy organizację Po Programie Dziadka Mroza (PPDM), skupiającą skrajnie prawicowych kulturystów. Działają w niej zwolennicy segregacji rasowej i dominacji białych. Według polskich służb grupa działa w sposób typowy dla zorganizowanych grup przestępczych i zrzesza wielu byłych kryminalistów. Organizuje na terenie Rosji obozy, na które zjeżdżają się naziści z Europy, a w jednej z edycji brał udział wymieniony już wcześniej Grzegorz J.

Podczas jednej z wcześniejszych wizyt w tym kraju „Jastrząb” wziął udział w kręceniu klipu promocyjnego grupy. To niejedyny kontakt Clubu 28 z rosyjskimi nazistami. Już wcześniej Jastrząb wydawał w Rosji utwory i płyty. „Jastrząb” i „Patrex” spotykali się także na koncertach w Polsce i w Rosji. Panowie są do tego stopnia zaprzyjaźnieni, że wrzucali na Youtube’ie filmiki ze wspólnych treningów.

Wspólny trening Wróblewskiego, Jastrzębskiego i Bryukhanova

Tą bezczelnością jednak panowie zwrócili na siebie uwagę służb specjalnych. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wystąpiła do szefa Urzędu ds. Cudzoziemców z wnioskiem o umieszczenie Bryukhanova w wykazie cudzoziemców, których pobyt na terytorium Polski jest niepożądany. „W ocenie Agencji nieskrępowana obecność Rosjanina na terytorium RP niesie ze sobą zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także godzi w interes RP, w tym międzynarodowy wizerunek państwa”, można było przeczytać w komunikacie ABW. Także inni członkowie Clubu 28 znaleźli się pod lupą służb.

Już w 2011 r. za zorganizowanie w dzierżoniowskich klubach Latino i Palladium trzech neonazistowskich koncertów Piotr G. i Krzysztof S. usłyszeli wyroki od kilku do kilkunastu miesięcy prac społecznych.

W kwietniu 2018 r. zostali zatrzymani po raz kolejny, w akcji, w której wzięło udział trzystu policjantów z całego województwa i antyterroryści. Wróblewski zaś ma sprawę w sądzie za atak nożem i grozi mu do dziesięciu lat więzienia. Kłopoty z prawem ma również brat „Dzikiego”. Były radny województwa dolnośląskiego z ramienia PiS, Jerzy G., jest skazany nieprawomocnym wyrokiem na rok bezwzględnego więzienia za defraudację funduszy Polskiego Czerwonego Krzyża.

Pałeczkę w faszystowskiej części środowiska sportów walki przejmuje już młodsze pokolenie – autonomiczni nacjonaliści. Centrum ich sportowego działania jest dawna warszawska robotnicza dzielnica Wola. To tam, na ulicy Norwida 4, znalazł swoją siedzibę ich klub sportowy „Fanga”, zlokalizowany w dużym, kilkupiętrowym budynku ze sporym podwórzem. Właściciel klubu Radosław Brzuszczyński to zdeklarowany nacjonalista. Autonomiczni nacjonaliści również współpracują blisko z White Rex, utrzymują kontakty z Pułkiem Azov, włoskimi faszystami z CasaPound Italia, Pride France i dalej regularnie zapraszają do Polski Puhakkę.

Ostatecznie kontakty te zaowocowały powołaniem do życia turnieju sportów walki na podobieństwo już istniejących w Niemczech („Kampf der Nibelungen“), Grecji („ProPatria Fest“) czy Włoch („Tana delle Tigri”) – First to Fight. Dotychczas odbyły się jego trzy edycje. Pierwsza w Warszawie (2015 r.), druga w Poznaniu (2016 r.), a trzecia w Radomiu (2016 r.).

„Europa będzie biała albo bezludna”, czyli szturmowcy

W „Fandze” wystąpiło 112 zawodników i odbyło się 56 walk w czterech formułach (BJJ, boks, K1 oraz MMA) w różnych kategoriach wagowych, a także z podziałem na stopnie zaawansowania (początkujący, średniozaawansowany oraz zaawansowany). Przez siedem godzin trwania zawodów przewinęło się 200–250 osób publiczności.

Podczas turnieju można było zaopatrzyć się w nacjonalistyczne, faszystowskie i nazistowskie koszulki czy literaturę, a także zrobić sobie tatuaż. W poszczególnych dyscyplinach sędziowali profesjonalni zawodnicy i trenerzy. Boks sędziowali: Paweł Michalik ps. „Karat”, zawodnik klubu bokserskiego Legia Warszawa, medalista Mistrzostw Polski seniorów, trener boksu w Legia Fight Club, a także muzyk hiphopowego składu Napalm Grupa, oraz Michał Olaś, reprezentant Polski w boksie i trener w Warszawskim Centrum Atletyki. Brazylijskie ju-jitsu – Jakub Witkowski ps. „Watson”, brązowy medalista Mistrzostw Europy ADCC 2008, trener BJJ w Nastula Club Warszawa. Tajski boks – Karol Łada, trener w Legia Fight Club i Garuda Muay Thai Gym. MMA sędziował zaś Michał Kamiński ps. „Glaca”, zapaśnik stylu wolnego ADCC i trener w Fight Club Fanga.

Trudno uwierzyć, że mając dookoła skrajnie prawicowe banery, plakaty i koszulki, nie wiedzieli, w jakiego rodzaju imprezie sędziują. Dodatkowo turniej reklamował w internecie znany nazista Puhakka.

Pierwsza edycja First To Fight w klubie Fanga

Zachęceni sukcesem autonomiczni nacjonaliści zorganizowali rok później kolejną edycję, tym razem przenosząc jej miejsce do Poznania. Wśród współorganizatorów była tym razem również  Młodzież Wszechpolska. Pod hasem „Duch Słowian” zawodnicy zmierzyli się w trzech formułach (Boks, K-1, MMA) i na trzech poziomach zaawansowania (początkujący, średniozaawansowani oraz zaawansowani). Całość odbyła się w klubie KKS Sporty Walki przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie walczą chuligani Lecha Poznań. Klub jest sponsorowany przez magistrat.

Mimo prób zakazania zawodów przez prezydenta Poznania Jaśkowiaka turniej się odbył. Pochodzący z Poznania prezes nacjonalistycznej Młodzieży Wszechpolskiej Ziemowit Przebitkowski nazwał informacje prasowe o nazistowskich ekipach zjeżdżających do stolicy Wielkopolski „bzdurami” i oznajmił, że wyżej wymienione grupy nie miały być oficjalnie reprezentowane i nie wie, skąd takie informacje. Tymczasem informacje sami organizatorzy umieścili na stronie wydarzenia na Facebooku. Znów na sali znalazły się stoiska z wydawnictwami i nacjonalistycznymi gadżetami. Tym razem na imprezę przyjechała już szeroka reprezentacja gości z Francji („Pride France”), Rosji („White Rex”), Grecji (organizatorzy „ProPatria Fest”), Czech i Węgier.

Klip reklamowy grupy White Rex

Trzecia edycja First to Fight odbyła się w Radomiu. Jak zaznaczali organizatorzy, data turnieju idealnie zbiegła się z czterdziestą rocznicą radomskiego Czerwca ‘76. Tym razem nieco mniej liczna grupa zawodników niż w poprzednich edycjach (72) walczyła w trzech formułach (boks, K-1 oraz MMA) na kilku poziomach zaawansowania (początkujący, średniozaawansowani, zaawansowani). I po raz kolejny zgromadzona publiczność w przerwach między walkami mogła zakupić nacjonalistyczne wydawnictwa i gadżety.

To była na razie ostatnia edycja tego turnieju w Polsce. Wynika to z jednej strony z nasilenia działań służb policyjnych i specjalnych, a z drugiej z wewnętrznych podziałów na skrajnej prawicy. W 2018 r. doszło bowiem do znaczącego zaostrzenia się konfliktu między opcją wolnorynkową a socjalno-narodowymi grupami. Nie oznacza to jednak, że nie odbywały się pomniejsze wydarzenia sportowe inicjowane przez autonomów.

Wielka Aryjska Lechia, czyli nacjonaliści-neopoganie

Kilkakrotnie przyjeżdżał do polski Puhakka, szkoląc nacjonalistów raz to w Poznaniu, raz w Warszawie. Odbywały się również zawody dla kobiet. Już podczas trzeciej edycji First to Fight były walki między paniami. Dodatkowo pod hasłem „Praca dla Polek” narodowo-socjalna Praca Polska zorganizowała w „Fandze” seminarium sportów walki dla kobiet, połączone z prelekcją liderki organizacji Marii Pilarczyk, która przedstawiła nacjonalistyczne stanowisko na temat przemocy wobec kobiet, ze szczególnym uwzględnieniem tej ze strony imigrantów. Generalnie więc zgodnie ze starą zasadą autonomów, „jak nie da się drzwiami to oknem”, aktywność i infiltracja trwa, dodatkowo przy zdecydowanie mniejszej uwadze mediów.

Plakaty impez sportowych organizowanych przez autonomicznych nacjonalistów.

Kluby sportowe i siłownie to bowiem dla organizacji skrajnej prawicy idealne miejsce rekrutacji. W takich miejscach szczególnie łatwo jest dotrzeć do osób z mniej zamożnych rodzin, bez jasnych perspektyw zawodowych czy z kryminalną przeszłością. Sprzyja też temu kult siły, walki i przemocy mocno zakorzeniony w skrajnie prawicowych ideologiach.

Kluby sportowe są infiltrowane przez zawodników otwarcie deklarujących ekstremistyczne poglądy. Organizowane są przez nich turnieje, gdzie występują krajowi i zagraniczni zawodnicy związani z skrajną prawicą. Jednocześnie znani i lubiani sportowcy uprawiający sporty walki coraz częściej pozwalają sobie na wypowiedzi pełne rasizmu, homofobii, ksenofobii i mizoginii.

Plecie się także coraz gęstsza międzynarodowa sieć relacji między skrajnie prawicowymi zawodnikami, klubami, firmami i turniejami. Ciągle jednak to na tyle charakterystyczne i konkretne przypadki, że przy odpowiednim podejściu jest duża szansa na przeciwdziałanie i zatrzymanie tego trendu. Na razie bowiem większości klubów skrajnej prawicy nie udaje się trwale zadomowić. Większość sportowców przede wszystkim chce ćwiczyć, część zostać zawodowcami i na tym zarabiać.

W tym afiliacja polityczna najczęściej przeszkadza. Dlatego skrajna prawica stara się zakładać własne kluby sportowe, gdzie ich ideologia może być już wykładana bez żadnych oporów.

O dzielności. Mężczyźni walczą, kobiety sobie radzą

Należy mimo to pamiętać, że sporo sztuk walki pochodzi z Dalekiego Wschodu i sporty z nimi związane od samego początku były mocno kosmopolityczne. Idolami często są też zawodnicy różnych kolorów skóry i wyznań i to się przekłada na postawy życiowe trenujących. Warto wspomnieć, że najważniejszy zawodnik polskiego MMA Mamed Khalidov to z pochodzenia Czeczen.

Zmienia się też Artur Szpilka, który był kibolem, homofobem i nacjonalistą, ale z czasem zaprzyjaźnił się z Izu Ugonoh, polskim bokserem, którego rodzice pochodzą z Nigerii, i jego wypowiedzi uległy zmianie. To krok w dobrą stronę.

Na środowisko próbują wpływać Grzegorz Sobieszek i jego Academia Gorilla. Wspiera gejów i lesbijki, trenuje u niego wielu Ukraińców i Ukrainek. Także Niko Puhakka, kiedy wyszły na jaw jego nazistowskie poglądy, miał problemy z bukowaniem walk wszędzie poza środowiskiem skrajnej prawicy. To dobra oznaka sugerująca samooczyszczanie się środowiska sportów walki z prawicowych ekstremistów.

Oto feministyczny, antyfaszystowski klub sportów walki

Ciągle jednak problemem pozostaje twierdzenie, którego zazwyczaj trzymają się duże firmy, że  „u nas nie ma takiego problemu, wszyscy równo trenują”, co jest myśleniem krótkowzrocznym i nie do utrzymania pod presją skrajnej prawicy. Kluby, sponsorzy i federacje powinny dawać znać, że są przeciwko rasizmowi i ksenofobii. Już prosty znaczek, certyfikat miejsca wolnego od nienawiści, nalepka na drzwiach salki treningowej czy siłowni, czyniłaby ogromną różnicę, dając trenującym sygnał, że głoszący rasizm, ksenofobię czy homofobię, nie są mile widziani na treningach. Nic takiego jednak w szerszym zakresie, poza chlubnymi wyjątkami, się nie dzieje.

Następujące pytania skierowaliśmy do największej polskiej federacji MMA Konfrontacja Sztuk Walki:

  • czy rozpoznają Państwo problem obecności skrajnej prawicy, neofaszystów wśród zawodników, mowy nienawiści etc.?
  • jeśli tak, to jakie działania Państwo podejmują w celu zniwelowania tych problemów? Prosilibyśmy, jeśli takie są prowadzone, o wyliczenie konkretnych akcji, wskazanie przepisów regulujących takie zachowania wśród zawodników czy wyraźnie określenie sankcji za ich nieprzestrzeganie
  • czy współpracują Państwo nad budowaniem standardów, kodeksu zachowań z innymi międzynarodowymi organizacjami, czy czerpią z ich doświadczenia?

Nie otrzymaliśmy jednak jakiejkolwiek odpowiedzi.

Czy należy bić mężczyzn?

O ile FIFA czy UEFA aktywnie działają na rzecz wyczyszczenia stadionów z rasizmu czy homofobii, tak w sportach walki tylko nacisk widzów i mediów pozwala usuwać zawodników-ekstremistów z zawodów, do których nigdy nie powinni byli przystąpić. Niech sport pozostanie sportem.

Polskie kluby sportów walki należące do skrajnej prawicy:
– Warszawa: „Fanga”, „Serafin Warszawa”
– Łódź: „KSW Triumfator”

Polskie turnieje sportów walki organizowane przez skrajną prawicę:
– First to Fight – Warsaw edition
– First to Fight – Poznań edition
– First to Fight – Radom edition

Sponsorzy turniejów sportów walki organizowanych przez skrajną prawicę:
– Pro Patriae
– Fightershop
– Pretorian
– Sportowo Na Stylowo
– Berserk Wear
– MadBull
– Madman shop

Organizacje skrajnej prawicy aktywne w środowiskach MMA:
– Obóz Narodowo-Radykalny
– Młodzież Wszechpolska
– Narodowe Odrodzenie Polski
– Szturmowcy
– Praca Polska
– Autonomiczni nacjonaliści
– Krew i Honor

Ciekawy artykuł? Pomóż nam pisać takie teksty dalej.

Bio

Przemysław Witkowski

| Poeta, dziennikarz i publicysta
Przemysław Witkowski – poeta, dziennikarz i publicysta; dwukrotny stypendysta Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu; absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Wrocławskim; doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; opublikował „Lekkie czasy ciężkich chorób” (2009); „Preparaty” (2010); „Taniec i akwizycja” (2017), jego wiersze tłumaczono na angielski, czeski, francuski, serbski, słowacki, węgierski i ukraiński.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.