Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Kapitalizm barbarzyński. Szybka dostawa to nie prawo człowieka

Prawo do konsumowania bez ograniczeń jest w Polsce przedstawiane jak prawo człowieka. Ale ta dzisiejsza wygoda jest anomalią i trzeba będzie z niej zrezygnować.

Kurier
1
Walka

7 sierpnia Pyszne.pl wystosowało list otwarty do ministry pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk i do przewodniczącego Rady Ochrony Pracy Krzysztofa Gadowskiego. Treść listu to typowy kwik przedstawicieli wielkiego kapitału, jaki rutynowo wydają, gdy państwo zaczyna choćby udawać, że czegoś od nich wymaga. Na przykład tego, żeby zatrudniali ludzi… jak ludzi, na ludzkich warunkach takich jak etat z prawem do urlopu i L4.

O tej konkretnej platformie mówi się ostatnio więcej, bo ogłosiła niedawno, że już za chwilę zwolni wszystkich kurierów, żeby korzystać z pośrednictwa tzw. partnerów flotowych. I choć Pyszne też nie zatrudniało na etacie, to dawało chociaż umowę zlecenie, bodaj jako ostatnie na polskim rynku. Zapowiedziana zmiana oznacza między innymi, że czas oczekiwania na odbiór zamówienia w knajpie nie będzie liczył się kurierowi jako czas pracy, co u konkurencji ma miejsce już teraz. Osobiście nazywam to kapitalizmem barbarzyńskim.

W liście otwartym do ministerstw dyrektor zarządzający Pyszne.pl Arkadiusz Kurpicz wypłakuje rzekę o tym, że nie wolno kontrolować jego spółki, że podjęte działania PIP są niezgodne z prawem i motywowane politycznie, a przede wszystkim, że na przyzwoitych warunkach pracy kurierów stracą wszyscy, od restauratorów, przez kurierów, aż po tzw. zwykłych ludzi. A że przy okazji jesteśmy u progu wprowadzenia unijnej dyrektywy regulującej pracę platformową, sytuacja robi się analogiczna do tej związanej z najmem krótkoterminowym.

Czytaj także „Dojrzała decyzja biznesowa”. Jak zuberyzowało się Pyszne.pl Katarzyna Duda

Przypomnijmy: w tamtej sprawie też rzecz rozbija się o wdrożenie unijnego prawa. Z początku Ministerstwo Sportu i Turystyki było przekonane, że mieszkańcy powinni mieć wpływ na to, czy w ich sąsiedztwie można będzie prowadzić w mieszkaniach usługi hotelarskie. Dopiero po jakimś czasie ministerstwo straciło to przekonanie i zajęło stanowisko dziwnie zbieżne z postulatem przedstawicieli Airbnb. Po czym zarówno politycy, jak i „przedstawiciele branży”, których dla uproszczenia wolę nazywać lobbystami, przekonywali nas w mediach, że to wszystko dla dobra ludzi, dla społeczeństwa, dla mnie i dla was – żeby was też było stać na zobaczenie kawałka naszej pięknej Ojczyzny. W końcu coś wam się od waszego marnego życia należy, a Airbnb pewnie nawet dokłada do tego interesu.

Z Pysznym jest podobnie – przekonują nas, że to wszystko dla ludu pracującego miast i wsi. Do wspomnianego listu otwartego warto dodać zeszłoroczny komunikat prasowy firmy, w którym przestrzega ona, że jeśli wdrożenie dyrektywy pójdzie nie po jej myśli, będzie zmuszona podnieść ceny, a na tym stracą wszyscy – konsumenci, restauratorzy, kurierzy oraz oni, czyli „branża dostaw”.

Nie ma żadnej „branży dostaw”. Jest branża pasożytniczych pośredników zarabiających na ciężkiej pracy kurierów za pośrednictwem ogólnodostępnych aplikacji mobilnych. Im szybciej się tych pośredników pozbędziemy, tym lepiej, bo na ich obecności nie korzysta nikt. Po wdrożeniu dyrektywy unijnej w wersji nakazującej zatrudnianie kurierów na etatach ceny wzrosłyby nie dlatego, że zmieniają się warunki zatrudnienia, tylko dlatego, że nikomu niepotrzebny pośrednik nie chce i nie zamierza obniżyć swojej marży.

Są ludzie, którzy wciąż wierzą, że żyjemy w kapitalizmie. Że wolny rynek działa, że istnieje wolna konkurencja i że wygrywa ten, kto najlepiej spełnia potrzeby konsumentów. Istnienie zbędnych pośredników w dostawach jedzenia, wynajmie mieszkań czy usługach transportowych powinno dać takim osobom do myślenia, ale rozumiem: „gdyby to było złe, to Bóg by inaczej świat stworzył”. Niemniej w warunkach wolnorynkowych konsument powinien oczekiwać od dostawcy dóbr również uczciwego konkurowania ceną (nie dumpingu i nie zmowy cenowej), a jeśli dostawca dóbr nie jest w stanie spełnić nawet tak podstawowego warunku, należałoby uznać, że rynek go zweryfikował – i tyle.

„Kurierzy chcą elastyczności, nie etatu” – mówi w swojej publikacji Pyszne.pl i powołuje się na… własne badanie. Pozwolę sobie zatem włożyć jego wynik między bajki. Zamiast tego wolę wierzyć kurierom, którzy publicznie zabierali głos w Sejmie, czy w materiale Magazynu Gromady, gdzie mówili coś zgoła przeciwnego.

Czytaj także Premie zimowe albo strajk. Czego jeszcze domagają się kurierzy Pyszne.pl? Jakub Nowacki

Na poprawie warunków zatrudnienia kurierów stracić mają rzekomo także restauratorzy. Coś mi mówi, że gdyby konsument płacił dostawę jedzenia zauważalnie więcej, knajpy mogłyby wrócić do zatrudniania własnych dostawców. Tak działa wolny rynek, prawda?

Dowód anegdotyczny: poznałem w życiu sporo osób związanych z gastronomią, w tym osób prowadzących własne restauracje, i nigdy nie słyszałem ani pół dobrego słowa o UberEats, czy Pysznym. Sporo było za to narzekań na uzależnienie od tego typu platform. Nie ma cię w apkach, to nie istniejesz i możesz zwijać interes. A jednocześnie korzystanie z usług platform- pośredników jest średnio opłacalne ze względu na ich wysokie prowizje. W takich warunkach prowadzenie biznesu gastronomicznego jest zwyczajnie jeszcze bardziej ryzykowne, a i bez tego nie jest to sposób na stabilny i łatwy zarobek.

Powrót do dostaw własnych, bez platform w rodzaju Pyszne.pl, narzucałby oczywiście pewne ograniczenia. Mógłby się na przykład zmniejszyć zasięg dojazdu kurierów, którzy nie dowieźliby gorącego posiłku w najbardziej oddalone zakątki miasta. Jest to jednak wyrzeczenie, na które konsumenci są gotowi. Prawda?

Prawda?

Obawiam się, że to właśnie tutaj mogą zacząć się schody. Nie chcę być tym, który krzyczy na chmury, że pokolenie dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków przywykło do wygodnictwa, że dostawę kanapki z drugiego końca miasta uważa za prawo człowieka, a tę kanapkę chce mieć dostarczoną szybko, tanio i bezdotykowo. Ale czuję, że trochę tak jest, chociaż to nie wasza (nasza) wina.

Przypomnijcie sobie publiczne dyskusje o Wigilii wolnej od pracy. Przypomnijcie sobie dziadów w garniturach od Ryszarda Petru po Jacka Żakowskiego, pytających retorycznie, co ma zrobić biedny Polak, jeśli akurat zapomni czegoś na ostatnią chwilę na święta i 24 grudnia o godzinie 17:59 MUSI kupić wanilinowy aromat do ciasta. Inaczej koniec, kaplica. Przypomnijcie sobie publiczne dyskusje o ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu. Wówczas do rangi prawa człowieka urastała możliwość kupienia sobie winka o godzinie 22:00 i również wisiało w powietrzu to idiotyczne pytanie: a co, jeśli nie będę mógł? Dlaczego komuniści odbierają mi smak życia? Podobnie rzecz ma się z niedzielami handlowymi: przypomnijcie sobie posłankę Jachirę, domagającą się z mównicy sejmowej prawa do robienia zakupów w niedzielę.

Czytaj także Kierowniku, może piątaka dla kuriera? InPost i napiwki jako narzędzie wyzysku Piotr Nowak

Prawo do nieograniczonego konsumowania jest w Polsce przedstawiane jak prawo człowieka i trafia na podatny grunt. Tym bardziej że wielu Polaków pamięta PRL i łatwo jest im wierzyć, że każda próba ograniczenia handlu to zamach na wolność jako taką i relikt czasów słusznie minionych. Turbokapitalizm polski dlatego jest turbo, że dla wielu z nas wahadło nadal nie wychyliło się wystarczająco daleko w drugą, wolnorynkową stronę.

Podobne odczucia mam, kiedy widzę internetowe zachwyty InPostem i peany na cześć Rafała Brzoski, bo dzięki niemu możemy szybciej i więcej kupować, a Polacy uważają to za cywilizacyjne osiągnięcie.

Nie: łatwiejsze, prostsze i szybsze kupowanie rzeczy to nie jest osiągnięcie cywilizacyjne. Zwłaszcza jeśli jest ono możliwe wyłącznie dzięki wyzyskowi pracowników, zarówno polskich, jak i napływowych. Nasza dzisiejsza wygoda jest anomalią, jej ludzki koszt jest zdecydowanie za wysoki i dlatego będziemy musieli z niej zrezygnować. Odrobinę się posunąć, żeby trochę ulżyć innym. Czego sobie i państwu życzę.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
1
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x