Miasto

„Re//mix Zamkow” – spektakl Weroniki Szczawińskiej

Re//mix wyprodukowany przez Komunę Warszawa jedzie z wizytą do Krakowa. 14 grudnia, godz. 19.00, Narodowy Stary Teatr.

Re//mix wyprodukowany przez Komunę Warszawa jedzie z wizytą do Krakowa. Zapraszamy na spektakl Re//mix Zamkow: 2 albo 3 rzeczy które o niej wiem.

Organizatorem pokazu jest Krytyka Polityczna.

14 grudnia, piątek, godz. 19.00, Narodowy Stary Teatr w Krakowie, Nowa Scena

Reżyseria – Weronika Szczawińska
Tekst i dramaturgia – Agnieszka Jakimiak
Aktorzy: Natasza Aleksandrowitch, Piotr Wawer jr
Wykład, konsultacja naukowa – Agata Adamiecka-Sitek

Jedną z najważniejszych zmian, jakie zaszły w polskim teatrze ostatnich lat, było pojawienie się stosunkowo licznej grupy reżyserujących kobiet. Zjawisko to, szeroko dyskutowane, uważane za wyjątkowe, sytuuje się jednak w szarej strefie naszej teatralnej tradycji i pamięci. „Reżyserki” jawią się jako wytwór enigmatycznych lat po przełomie, funkcjonują w oderwaniu od historii rodzimej sztuki scenicznej, anektując teren wciąż jeszcze kojarzony bardziej z dyskursem emancypacyjnym i polami wykluczeń, niż z tak zwanym głównym nurtem, którego idiom określa przecież szereg nazwisk wielkich mistrzów i związanych z nimi hierarchii władzy.

Pojawienie się nowych „reżyserek” na scenach poprzedzała działalność zaledwie kilku artystek, którym udało się przedrzeć do oficjalnego obiegu. Lata wcześniejsze, lata przed latami dziewięćdziesiątymi, to obszar niepamięci i informacyjnego szumu. Nie jest to szczególnie zaskakujące w kulturze teatralnej, której jeden z najważniejszych, awangardowych manifestów głosi, że „jesteś czyiś synem”. A przecież istniały. Reżyserowały, były dyrektorkami teatrów i pedagożkami, brały udział w publicznej debacie. Ich ślady giną jednak w teatralnych archiwach i dawnych periodykach. Wyparte z oficjalnych historii polskiego teatru pojawiają się czasem w indeksach, nawiasach; na marginesie, w przypisie i podpisie. Wydaje się, że – wzorem historyczek sztuki – warto zadać sobie pytanie, czy istniały „dawne mistrzynie”. Z informacyjnego szumu da się wyłowić jedno szczególnie intrygujące nazwisko – Lidii Zamkow.

Lidia Zamkow (1918-1982), reżyserka i aktorka, wciąż obecna w środowiskowej legendzie („buntownica”, „awanturnica”) i anegdocie (podkreślającej, a jakże, jej egzotyczną urodę), nieobecna w poważnej refleksji i dyskusji. Bohaterka dykteryjek („jeśli ona wysunie pazury – wokół leje się krew i trup gęsto pada”) i fraszek (drugi mąż, wybitny literat, rymował: „chciałem o tobie napisać / kochanie moje / naprawdę chciałem o tobie napisać / ale się boję”). Podobno „zachwycała rozmachem swoich teatralnych zwycięstw, porażała rozmiarami klęsk”. Prawdopodobnie jej spektakle były „kontrowersyjne”. Podobno bezpardonowo przepisywała klasyków, narażając się na zarzuty. Prawdopodobnie jej teatr nie miał zbyt wiele wspólnego z popularną wizją tak zwanej sztuki kobiecej. Podobno. Prawdopodobnie. Być może.
Projekt remiksu opartego na poszukiwaniu śladów twórczości Lidii Zamkow to próba wyprawy artystyczno-badawczej wiodącej w zapomniane dekady polskiego teatru. Próba zbadania samej potrzeby posiadania artystycznej „bohaterki”. Podejmujemy tę wyprawę z całą świadomością, że możemy nie znaleźć tego, co znaleźć by się chciało. Przeszłość nie była ani dobra, ani zła. Przeszłość to po prostu inny kraj. Chcemy go odwiedzić, żeby przekonać się, czy istnieje tam bardziej coś, niż nic. Poskładać portret (lub może portrety) z dwóch albo trzech rzeczy, które wiedzieć możemy.


Pokaz towarzyszy wydaniu książki Nowy taniec, rewolucje ciała pod red. Witolda Mrozka, która ukaże się nakłądem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Projekt współfinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij