Miasto

Ilnicka: Przejście podziemne, miejsce do kochania

Czy betonowy kiosk z przejścia może się stać awangardową przestrzenią dla ulicznego handlu?

Muzeum Współczesne we Wrocławiu od dwóch lat mieści się w schronie przeciwlotniczym z 1942 roku. Budynek sąsiaduje z osiedlem Szczepin. Zespół prowadzący muzeum deklaruje, że stawia na oddolną współpracę z mieszkańcami, ale, jak zauważa dyrektorka MWW, Dorota Monkiewicz, „istnieje problem z nieobecnością mieszkańców pobliskiego osiedla w Muzeum”. „Bunkier” dysponuje ciekawą przestrzenią wystawienniczą i kawiarnią, ale jest z nim trochę tak, jak z inną wrocławską galerią, Panoramą Racławicką – każdy widział ją z zewnątrz, ale od środka głównie turyści.

W czwartek 13 czerwca przed wejściem do MWW w podziemiu na placu Strzegomskim odbyło się Spotkanie w przejściu – uroczyste otwarcie Laboratorium Awangardy utworzonego w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Była to jedna z pierwszych prób zbudowania pomostu między przestrzenią podziemnego tunelu i muzeum – w planach są debaty, programy edukacyjne, wydarzenia specjalne. Pojawili się członkowie Teatru Ej Aj oraz wielkoformatowe czarno-białe fotografie Szczepina. Przechodnie byli zachęcani do podzielenia się własną artystyczną wizją tego osiedla.

Zaproszeniem do debaty i zapowiedzią dalszej współpracy z mieszkańcami pobliskich bloków miał być projekt Dobra luksusowe. Obok osób handlujących w podziemnym przejściu rozłożono stoisko z różnymi przedmiotami – pomalowanymi na złoto łyżwami, skanerem, telewizorem i imbrykiem. – Dobra luksusowe to jedno z działań zbierających „opowieści” Szczepina, historie jego mieszkańców. Promowaliśmy przy okazji bezgotówkową wymianę dóbr. Za żart, opowieść o życiu na Szczepinie lub inną historię oferowaliśmy przedmioty zebrane na targowisku przy Dworcu Świebodzkim oraz te zebrane podczas zbiórki w czterech punktach – MWW, Kalaczakrze, Machinie Organice i Drugiej Fali. Na drugą połowę roku zaplanowaliśmy cykl działań Odczytaj mi Szczepin, które również zakładają interakcję z mieszkańcami osiedla – mówi Magdalena Skowrońska, pomysłodawczyni akcji.

Handlarze i strażnicy

Podczas akcji MWW w przejściu handlowało całkiem sporo ludzi. Grupa performerów z Teatru Ej Aj rozdawała gazety, krzycząc „Tu jest luksus”! I wtedy pojawili się strażnicy miejscy. – Jak świeci słońce, to jest tutaj znacznie więcej handlarzy. Straż Miejska? Pojawia się przeważnie, jak robi się głośno – mówi pani Teresa sprzedająca kwiaty. Co prawda trudno o cichy happening, ale jeśli organizatorzy zdecydowali się na taką interakcję z osobami, które handlują w przejściu, często bez pozwoleń, to może powinni zadbać też o ich interes?

– Na dzień przed wydarzeniem poinformowaliśmy o nim wszystkich handlujących w przejściu. Uprzedziliśmy o możliwości pojawienia się Straży Miejskiej. Liczyliśmy na to, że każdy sam zdecyduje, czy warto w tym dniu podjąć ryzyko nielegalnego handlu i wejścia w konflikt z prawem – mówi Skowrońska.

Wiele osób jednak podjęło to ryzyko i niewiele brakowało, by jeden ze sprzedawców otrzymał mandat. – Tym razem udało mi się uniknąć kary. Choć dostałem już mnóstwo mandatów, handluję w tym miejscu od trzech lat. To jest moje jedyne źródło utrzymania. Jeśli państwo naprawdę są za powstaniem targowisk i miejsc dla handlu takiego jak mój, to wiedzcie, że ja też jestem za – komentuje sprawę mandatu pan Adam, który sprzedaje książki.

Nie ma się co dziwić, że wbrew ostrzeżeniom MWW handlarze nie zrezygnowali z pracy podczas artystycznej akcji. Dochód z ulicznego handlu można mieć tylko w ciepłe dni w roku. –  Nie łatwo tu zarobić. Przyszliśmy, bo dziś jest ciepło i wtedy więcej ludzi tędy przechodzi –  podkreśla pani Teresa.

Niewykorzystany potencjał

Organizatorzy akcji z Muzeum dostrzegli, że przejście nie jest zwykły węzłem komunikacyjnym pomiędzy przystankami tramwajowymi. Akcją Dobra luksusowe chcieli nawiązać do handlowego charakteru tego miejsca, bo taką właśnie funkcję nadają przejściu sami mieszkańcy. Miała ona ogromny potencjał – mogła promować nie tylko działalność Muzeum i Laboratorium Awangardy, ale także tworzenie spontanicznych targowisk.

Mogła pokazać mieszkańcom i miejskim urzędnikom, że warto umożliwiać handel w miejscach, w których obecnie jest niedozwolony. A także ocieplić wizerunek osób handlujących na co dzień na ulicy kwiatami, kosmetykami, książkami, stanikami, truskawkami i płytami winylowymi.

Nazwa akcji – Dobra luksusowe – przypomina także, że swap, recykling, targowiska i bazary pozwalają nam nabyć rzeczy, na które większości z nas nie stać w „normalnych sklepach”.

Wystarczyło tylko postarać się o zezwolenie na legalne zgromadzenie publiczne na terenie całego przejścia, a nie tylko w wybranych punktach, oraz na jednodniowy handel w tym miejscu. Zamiast informować sprzedawców o akcji – zaprosić ich do jej współtworzenia. A może nawet znieść kilka stolików z kawiarni „Cafe Muzeum” i zorganizować panu z truskawkami lub pani z bielizną lepsze stanowisko pracy? Albo zrobić panu handlującemu książkami prowizoryczną półkę sklepową, która udawałaby wnętrze księgarni?

Organizatorzy argumentują, że samo uzyskanie pozwolenia na zorganizowanie dyskusji i wydarzeń towarzyszących inauguracji projektu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 trwało około miesiąca. Przy czym Zarząd Zieleni Miejskiej zgodził się na udostępnienie fragmentu skweru jedynie za opłatą. Warto tu dodać, że gdy nie ma handlu czy chłopców uprawiających parkour, podziemie jest naprawdę puste.

Z perspektywy przechodnia

Pod koniec dnia przechodzący przez przejście podziemne mieszkańcy, turyści i studenci mogli się zatrzymać i posłuchać debaty Rozmowy w przejściu. Prowadził ją Jacek Żakowski, a gośćmi byli Krzysztof Czyżewski, Dorota Monkiewicz, Magdalena Pietrewicz i Maciej Masztalski. Koordynujący projekt laboratoriów kultury Krzysztof Czyżewski stwierdził, że targowiska „to dla niego życie miasta, coś, o co trzeba walczyć”. Wrócił też temat mandatu: organizatorzy mówili, że Straż Miejska w tym miejscu to rzadkość, a mandat to incydent, do którego doszłoby również wtedy, gdyby całe wydarzenie związane z ESK 2016 nie miało miejsca.

Przejście podziemne to dobre tło dla rozmów o tym, czy „ludzie rozumieją sztukę?” – ale powinniśmy zadać również pytanie, czy sztuka rozumie ludzi. Plac Strzegomski i ulica Legnicka zaplanowano tak, by można było nimi mknąć (tramwajem, autobusem lub samochodem). Z perspektywy przechodnia przez wiele metrów nie dzieje się nic: prostą droga, szeroki chodnik i rzeka samochodów.

Przejście podziemne to jedyny fragment architektury, który przynajmniej udaje, że jest zaprojektowany dla ludzi, a nie dla samochodów – choć jest ciemne, betonowe i kłopotliwe ze względu na nielegalny handel. I tak jak kiedyś ktoś dojrzał potencjał w wielkim schronie i uczynił go Muzeum Współczesnym, tak teraz ktoś mógłby dojrzeć kiosk stojący pośrodku przejścia, który wygląda jak mały, okratowany, betonowy bunkier.

Skoro schron stał się instytucją kulturalną, to kiosk mógłby się „awangardową” przestrzenią handlu ulicznego, która nie wymaga wielkich nakładów finansowych ze strony drobnych sprzedawców.

Muzeum Współczesne Wrocław ma w swoich zbiorach Miejsce do kochania – instalację grupy LUXUS. Wypełnione straganami przejście podziemne, podobnie jak większość wrocławskich targowisk i bazarów, nie jest przedmiotem bezwarunkowej miłości. Warto dołożyć starań, by to zmienić.

Czytaj także:

Aneta Ilnicka, Targowiska po polsku

Bio

Aneta Ilnicka

| Aktywistka
Aktywistka, działaczka społeczna związana z Klubem Krytyki Politycznej we Wrocławiu.

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.