Kraj

Majmurek: Lewica albo się dogada, albo samounicestwi

Konferencja prasowa Włodzimierza Czarzastego 17 lipca. Fot. screen Tvn24

Po stronie buntowników przeciw Czarzastemu nie ma nikogo, kto będzie lepszym przywódcą. Co więcej, pomysły tej grupy na partię i klub: marginalizacja ludzi Wiosny w nowej strukturze, Razem w klubie, być może wypchnięcie tej ostatniej partii z koalicji to recepta na katastrofę.

Jeszcze niedawno, gdy sejmowa Lewica porozumiała się z rządem i poparła ratyfikację Funduszu Odbudowy, jej politycy i część sympatyzujących komentatorów przekonywali, że to mądry, wybiegający w przyszłość ruch, który otwiera nowe możliwości prowadzenia polityki w Polsce, pozwala zaznaczyć niezależność od PO i sięgnąć po nowe głosy. Dziś widać, że notowania sejmowej Lewicy na pewno nie poszybowały w górę, a w ostatnim sondażu Kantara zjechały do niebezpiecznej granicy progu wyborczego.

W tym samym czasie, w ciągu ostatnich dwóch tygodni, media żyły konfliktem wewnątrz Nowej Lewicy (jak dziś nazywa się SLD).

Czarzasty na razie z tarczą

Najpierw w prawach członka partii zostali zawieszeni przez przewodniczącego Czarzastego dwaj radni sejmiku województwa śląskiego oraz lider śląskich struktur Marek Balt. Oficjalnie chodziło o cichą koalicję z PiS w sejmiku wojewódzkim i głosowanie za udzieleniem absolutorium zdominowanemu przez PiS zarządowi województwa. Nieoficjalnie – o konflikt Czarzastego z Baltem. To on razem z łódzkim posłem Tomaszem Trelą miał stać na czele grupy buntowników, niezadowolonej z przywództwa w partii i warunków zjednoczenia z Wiosną.

Co czeka Nową Lewicę?

W ostatnim tygodniu sytuacja w Nowej Lewicy i okolicach przyspieszyła. Na sobotę zwołany został zarząd partii, na którym Czarzasty miał zostać odwołany, a model zjednoczenia zakwestionowany. Przedstawiciele obu frakcji Nowej Lewicy przez cały tydzień rozmawiali anonimowo z wszelkimi zainteresowanymi mediami i wymieniali ciosy.

Do tej pory pozostająca na uboczu sporu Wiosna także zabrała w końcu głos. W piątek partia wystosowała list do liderów NL. Pada w nim deklaracja, że jeśli NL nie dotrzyma umowy w sprawie zjednoczenia, efektem będzie „podział i pójście odrębnymi drogami”. A właśnie o kształt zjednoczenia – między innymi – rozchodzi się buntownikom. Zgodnie z umową w nowej partii mają być dwie frakcje – SLD i Wiosny – z których każda ma mieć taką samą reprezentację we władzach. Działacze SLD czują, że to daje niewielkiej, pozbawionej struktur i pieniędzy formacji Biedronia zbyt wiele. Kwestionują, że obietnice składała cała partia („to nie my, to Czarzasty”), domagają się zmiany reguł dotyczących frakcji: np. powołania kilku, w większości obsadzonych przez działaczy Nowej Lewicy (dawnego SLD), tak by zminimalizować wpływ działaczy Wiosny na nową formację.

W sobotę rano Czarzasty zawiesił w prawach członków partii kilku deputowanych zarządu. W tym lidera buntowników, Tomasza Trelę. Ten w odpowiedzi opublikował zdjęcie dokumentu stwierdzającego zawieszenie na Twitterze z komentarzem: „Tak postępuje sojusznik PiS-u, bo to są metody rodem z Nowogrodzkiej”. Tego samego dnia w krótkim oświadczeniu dla dziennikarzy Trela, z grupką działaczy NL, oskarżył Czarzastego, że chce zabrać Lewicę na Nowogrodzką: „Włodku, nie idź tą drogą”, mówił.

Dwaj kolejni członkowie zarządu mieli zostać zawieszeni w trakcie trwania obrad. Czarzasty na razie konfrontację wygrał. Nie został odwołany, zarząd NL przegłosował decyzję o utworzeniu dwóch i tylko dwóch frakcji w nowej, zjednoczonej formacji. To ostatnie to słuszna decyzja z punktu widzenia przyszłości lewicy w Polsce. Nie jest to jednak zwycięstwo, po którym można by przyznać szczególnie dużo punktów za styl.

Nic też nie wskazuje na to, by buntownicy uznali porażkę. W sobotę po południu Trela z grupą posłów Nowej Lewicy – m.in. profesorą Senyszyn, Andrzejem Rozenkiem, Robertem Kwiatkowskim – zorganizowali konferencję prasową. Trela powiedział, że decyzje Czarzastego o zwieszeniach, podobnie jak decyzja o dwóch frakcjach, są nielegalne. Na sobotę za dwa tygodnie ma być zwołana rada krajowa, która odniesie się do tego, co stało się dziś. Joanna Senyszyn zapowiedziała, że swoje stanowisko – jak można się spodziewać, wrogie Czarzastemu – przedstawią zarządy wojewódzkie. Droga do zjednoczenia Wiosny i dawnego SLD pozostaje więc ciągle wyjątkowo wyboista, a sytuacja w samej Nowej Lewicy wybitnie niestabilna. Na razie wszystko to przypomina klimaty schyłkowego AWS.

Kryzys środka kadencji

O co chodzi buntownikom? Obszernie sprawę tę analizował już na tych łamach Kastor Kużelewski, sytuację w środku partii dogłębnie przedstawia tekst Agaty Szczęśniak z OKO.press.

Bunt na lewicy

czytaj także

Bunt na lewicy

Kastor Kużelewski

Streszczając w największym skrócie: działacze NL buntują się przeciw temu, jak Czarzasty zarządza partią, przeciw temu, że centrum decyzyjnym zamiast partii jest koalicyjny, złożony z trzech formacji klub parlamentarny, przeciw dominacji w mediach ludzi od Biedronia i posłanek Razem, przeciw nadmiernemu wpływowi tej ostatniej partii na linię klubu, wreszcie – przeciw porozumieniu z PiS w sprawie ratyfikacji Funduszu Odbudowy.

Ten ostatni argument najczęściej przedstawiany jest publicznie przez buntowników, próbują oni sprzedać mediom swój konflikt z Czarzastym jako sprzeciw wobec „współpracy Lewicy z PiS”. Decyzja o poparciu FO w takiej formie, jak zrobiła to parlamentarna Lewica, była błędem, ale zarzut, że Czarzasty popycha Lewicę do jakiejś stałej współpracy z PiS, jest dość naciągany. Sprawa Funduszu Odbudowy jest bardziej pretekstem do obecnego konfliktu niż jego realnym powodem.

Miłość TVN i „Gazety Wyborczej” na pstrym koniu jeździ

Wszystkie argumenty, jakie padają na temat sytuacji wewnątrz Nowej Lewicy, mają jedno źródło – wyraźny kryzys, który dotknął sejmową Lewicę, podobnie jak wiele ugrupowań w środku kadencji.

Wszystkie kryzysy PiS, ale też innych partii opozycji, w niczym nie przełożyły się na sondażowe wzrosty Lewicy. Nie pomogły jej nawet protesty kobiet z jesieni zeszłego roku – choć na zdrowy rozsądek powinny one dać Lewicy sondażowego kopa. Wcześniej Lewica miała problem z wyłonieniem kandydata w wyborach prezydenckich, po długich dyskusjach wystawiono Biedronia, który zanotował gorzej niż fatalny wynik. Gdyby nie kiepskie sondaże i poczucie impasu – pewnie wzmacniane jeszcze przez ożywienie, jakie wokół PO wygenerował powrót Tuska – wszystko to, co dziś pcha Trelę i jego frakcję to buntu, nikomu by w partii nie przeszkadzało. Nie wadziliby działacze Wiosny i posłanki Razem błyszczący w mediach, przywództwo Czarzastego, siła Wiosny w nowej formacji itd.

Hit sezonu wiosennego, który zostanie z nami na dłużej

Jakie są źródła tego kryzysu? Jest ich wiele. Częściowo wynika on z tego, że Lewica jako trzecia siła w Sejmie tak naprawdę niewiele w nim może, poza wygłoszeniem dobrego przemówienia. Układ sił jest taki, a nie inny, trudno liczyć na to, by udało się przyjąć istotne zmiany inicjowane przez lewicowy klub. Wyborcy nie mają dziś poczucia, że Lewica jest siłą politycznie sprawczą, a to rzadko bywa politycznie korzystne.

Po drugie, Lewica popełniła kilka politycznych błędów. Najważniejsze było poparcie rządu w sprawie funduszy europejskich w takiej formie, w jakiej miało to miejsce – bez innych partii opozycji, z uroczyście ogłaszanym porozumieniem itd. Dziś nie widać żadnych politycznych korzyści tego ruchu, widać za to cenę, jaką Lewica za niego płaci.

Marcin Duma, szef IBRiS, napisał na Twitterze, że problemem Lewicy – jak można zrozumieć wskazywanym przez badanych – jest kryzys przywództwa, dotykający wszystkich trzech liderów. Trudno się z tym nie zgodzić, żaden z trzech tenorów dziś nie potrafi tak określić linii sporu, skupić na sobie uwagi i zelektryzować własnych zwolenników, jak ciągle potrafią to Tusk i Kaczyński. Być może problemem jest też to, że partii, która liczy na poparcie kobiet pragnących emancypacyjnej zmiany w Polsce, przewodzi trzech mężczyzn – Lewica bardziej potrzebuje dziś skutecznych liderek niż liderów.

Podział to recepta na polityczny niebyt

Problem w tym, że po stronie buntowników przeciw Czarzastemu nie ma nikogo, kto dostarczyłby lepszego przywództwa. Co więcej, pomysły tej grupy na partię i klub: marginalizacja ludzi Wiosny w nowej strukturze, Razem w klubie, być może wypchnięcie tej ostatniej partii z koalicji to recepta na katastrofę.

Właśnie tym Lewica różni się od PiS

Podział oznacza dziś kurs na samounicestwienie, to odpalenie protokołu 2×4 proc. Dwie lewicowe listy nawzajem się zblokują, żadna może nie przekroczyć progu. To oznacza nie tylko lewicę poza parlamentem, ale też premię dla PiS – które pewnie zdobędzie w następnych wyborach największą liczbę głosów. Nie jest więc w niczyim interesie.

SLD wniosło do lewicowej koalicji bezcenne zasoby: struktury, pieniądze, partyjne i państwowe doświadczenie. Bez tych zasobów lewica nie wróciłaby do parlamentu. Mniejsi partnerzy muszą to szanować. Ale z drugiej strony, by sięgać po nowych wyborców, Lewica potrzebuje młodszych, medialnie sprawniejszych polityków Wiosny i Razem. Wypchnięcie ich dziś z koalicji może pozwoli na budowę partii zdolnej raz jeszcze przekroczyć próg, ale niewiele więcej.

Wyborcy lewicowi mają prawo oczekiwać od swojej parlamentarnej reprezentacji minimum w postaci utrzymania spójności klubu, utrzymania koalicji „trzech pokoleń lewicy”, zachowania politycznej podmiotowości, która pozwoli z resztą opozycji odsunąć PiS od władzy, a następnie współtworzyć rządy po PiS tak, by także interesy lewicowych wyborców były uwzględnione w ich agendzie. Działacze wszystkich trzech partii albo się w tej sprawie dogadają, albo zatopią projekt, któremu niecałe dwa lata temu zaufało 2,3 miliona wyborców.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Jakub Majmurek
Jakub Majmurek
Publicysta, krytyk filmowy
Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) "Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej".
Zamknij