Kraj

Gdula: Stan wyjątkowo nieskuteczny

Żeby uspokoić sytuację na granicy, potrzeba innych działań niż przedłużanie stanu wyjątkowego. Jeśli chcemy utrudnić życie Łukaszence, musimy ograniczyć jego możliwości przerzucania ludzi samolotami do Białorusi.

W dzień, gdy Sejm przegłosowywał przedłużenie stanu wyjątkowego, straż graniczna odnotowała ponad 500 prób przekroczenia granicy. To eufemistyczne określenie oznacza schwytanie ludzi, którym udało się przejść granicę, i wyrzucenie ich z powrotem do Białorusi. Tak zrobiono z dziećmi z Michałowa. Powiedzmy to szczerze: stan wyjątkowy nie działa i przedłużenie go o kolejne 60 dni raczej niewiele tu zmieni.

„Co to za kraj, który zasłaniając się stanem wyjątkowym, torturuje dzieci?”

Ludzie w chybotliwych pontonach płyną w stronę Unii Europejskiej, choć grozi im koszmarna śmierć w morzu. Jeśli sądzimy, że całkowicie zniechęcą ich informacje o śmierci w lesie, to znaczy, że nie rozumiemy ich determinacji. Jeśli ktoś jest przekonany, że użycie siłowych rozwiązań i zaklęcia o „szczelnej” i „twardej” granicy zadziałają, to znaczy, że lubi bajki.

Te bajki nie są niestety niewinne i uzasadniają barbarzyństwo. Nie ma innych słów na określenie wyrzucania rodzin z dziećmi w nocy do zimnego lasu. Wiemy już o sześciu ofiarach śmiertelnych tej polityki. Czy jest jakaś inna droga?

Oczywiście, ale najpierw musimy przyjąć, że sytuacja na polskiej granicy jeszcze przez długi czas nie będzie spokojna, a jej uszczelnienie będzie tylko częściowo skuteczne. Czy oznacza to „przyjmowanie wszystkich”, jak straszy prawica? Nie.

Ochrona granicy to rzecz normalna i niebudząca kontrowersji. Każdy, kto myśli odpowiedzialnie i chce otwarcia Polski na migrację, musi brać to pod uwagę. Ludzie przybywający do naszego kraju nie powinni przedostawać się do Polski bez kontroli. Powinni zostać sprawdzeni, powinni otrzymać pomoc i wziąć udział w programach integracji, jeśli dostaną pozwolenie na pobyt. Gdy tego nie będzie, górę weźmie strach i Polska zamknie się nie tylko na uchodźców, ale też szerzej, na migrantów.

Polskie państwo w konfrontacji z sytuacją na granicy z Białorusią musi jednak pokazać skuteczność, a nie tylko ślepą siłę. Budowanie na granicy ogrodzeń czy instalowanie perymetrii, czyli elektronicznych systemów wykrywania ruchu, nie powstrzyma stu procent chętnych przed przekraczaniem granicy. Takie są po prostu doświadczenia z innych miejsc.

Dlatego żeby uspokoić sytuację na granicy, potrzeba innych, kompleksowych działań.

Jeśli chcemy utrudnić życie Łukaszence, musimy ograniczyć jego możliwości przerzucania ludzi samolotami do Białorusi. Udało się to w przypadku Iraku, który zablokował połączenia z Mińskiem. Teraz loty odbywają się głównie przez Turcję. Dlaczego kraj, od którego nasz rząd niedawno kupił drony (czy przelew już poszedł do Ankary?), uczestniczy w procederze, który wprowadza napięcia na polskiej granicy? Za każdym razem, gdy Łukaszenka znajdzie nowego sojusznika w transportowaniu migrantów, należy mu przeszkodzić i wykorzystać do tego pomoc Unii Europejskiej.

Kryzys humanitarny na granicy. Polska zabrania udzielania pomocy umierającym

czytaj także

Zamiast wykorzystywać polskie służby, żeby dowodzić, jak wielkim zagrożeniem są ludzie przekraczający granicę, należy zaangażować je w realny proces sprawdzania osób, które trafiają do Polski. Jak mawia Olaf Scholz: „jesteśmy liberałami, ale nie idiotami”. Wśród migrantów mogą znaleźć się ludzie stanowiący zagrożenie dla bezpieczeństwa. I właśnie po to istnieją wyspecjalizowane służby, żeby ich wychwycić. Potrzeba na to więcej pieniędzy? Ok, lepiej wydać je na to niż na dehumanizującą, antyuchodźczą propagandę.

Przyjęcie wniosków o azyl i udzielenie tymczasowego schronienia imigrantom nie jest tożsame z udzieleniem azylu. Dlatego właśnie składa się wniosek. Ich sprawne rozpatrzenie to dowód skuteczności państwa. Osoby, które nie spełnią kryteriów udzielenia ochrony międzynarodowej, będą skierowane z powrotem do swoich krajów. Argumenty, że może być to utrudnione ze względu na sytuację w danym kraju, są bałamutne. Jeśli nie można tam skierować z powrotem ludzi ze względów bezpieczeństwa, to znaczy, że ich wniosek o ochronę międzynarodową jest całkiem zasadny.

Obcy w naszym kraju. Gniew, żal i strach podlaskiego pogranicza

Polskie państwo musi być wreszcie bardziej aktywne w krajach, z których rekrutują się migranci dający się oszukać Łukaszence i gotowi uwierzyć, że czeka ich łatwa podróż do Europy. Ludzie przygotowujący się do migracji zbierają informacje, odwiedzają fora, radzą się rodziny i znajomych. Powinniśmy dotrzeć tam z przekazem, że przeprawa przez granicę jest ryzykowna, że w Polsce trafia się do zamkniętego ośrodka, że wnioski o azyl bywają odrzucone. Czy to przekona wszystkich chętnych, żeby wybrać inną drogę? Zapewne nie, ale zmniejszenie liczby osób oszukanych przez Łukaszenkę już będzie sporym osiągnięciem.

Jeśli nie zastosujemy wszystkich tych środków równocześnie, sprawimy, że życie tysięcy ludzi będzie zagrożone. Nie ma sprzeczności między skutecznością a humanitaryzmem. Musimy tylko przestać się oszukiwać, że jeszcze tylko jeden stan wyjątkowy i wszystko wróci do normy.

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Maciej Gdula
Maciej Gdula
Poseł Lewicy
Poseł Lewicy, socjolog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracownik Instytutu Socjologii UW. Zajmuje się teorią społeczną i klasami społecznymi. Auto szeroko komentowanego badania „Dobra zmiana w Miastku. Neoautorytaryzm w polskiej polityce z perspektywy małego miasta”. Opublikował m.in.: „Style życia i porządek klasowy w Polsce” (2012, wspólnie z Przemysławem Sadurą), „Nowy autorytaryzm” (2018). Od lat związany z Krytyką Polityczną.
Zamknij