Kraj

Bilewicz: Ten protest to znak sprzeciwu wobec języka i działań Dudy

W czwartek na Uniwersytecie Warszawskim odbył się protest wywołany wizytą na uczelni prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent brał udział w uroczystościach inauguracji roku akademickiego. Protestujący wyrażali oburzenie homofobicznymi wypowiedziami Dudy z czasów kampanii, przypominali czarne karty w historii uczelni.

Wśród przemawiających pod bramą UW był Michał Bilewicz, profesor tej uczelni. Przypominał, że uniwersytet wiele zrobił i robi, by osoby różnych narodowości, wyznań, ras, orientacji dobrze się na nim czuły. „Wszyscy jesteśmy tu u siebie. Wszyscy jesteśmy tu równoważni” – mówił Bilewicz.

Poniżej całe wystąpienie:

***

Szanowni Państwo, Drodzy Studenci i Studentki,

Jestem pod dużym wrażeniem, że choć rok akademicki zaczyna się dopiero za dwa tygodnie, postanowiliście pojawić się dziś przed główną bramą Waszej uczelni.

Przed chwilą Zuzanna Hertzberg wspominała o niesławnych „strefach wolnych od LGBT”. Muszę Was zmartwić. W Polsce nie ma dziś stref wolnych od LGBT – cała Polska została bowiem ogłoszona taką strefą. Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej w trakcie niedawnej kampanii prezydenckiej podpisał Kartę Rodziny, a w niej groźnie brzmiący zapis o „zakazie propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych” na terenie całego kraju.

Dudę na UW przywitano tęczowymi flagami i protestem

Dziś stoimy przed bramą jednej z tych instytucji. W miejscu, gdzie studiują osoby LGBT+, gdzie prowadzone są badania dotyczące orientacji psychoseksualnej, gdzie analizuje się kwestie tożsamości queer w kulturze, studiuje się wątki homoerotyczne w literaturze, publikuje się prace naukowe na łamach czasopism z zakresu studiów LGBT+.

Obecność Prezydenta RP na inauguracji roku akademickiego na największej polskiej uczelni nie jest niczym nadzwyczajnym. Co więcej, dobrze jest, gdy przedstawiciele najwyższych władz państwowych pojawiają się na takich wydarzeniach. Dlatego też nasz dzisiejszy protest to dla mnie głównie znak sprzeciwu wobec języka i działań tego konkretnego polityka, który piastuje obecnie urząd Prezydenta RP. Sprzeciw motywowany jest historią i doświadczeniami naszej uczelni.

Osiemdziesiąt sześć lat temu na Wydział Prawny naszej uczelni przyjęty został student Leonid Hurwicz. W 2007 roku jako emerytowany profesor Uniwersytetu w Minnesocie, za pracę nad teorią mechanism design otrzymał nagrodę Banku Szwecji, czyli Nobla w dziedzinie ekonomii. Jak zapewne wiecie, niewielu absolwentów UW otrzymało Nagrodę Nobla. Hurwicz to jedyny stricte naukowy noblista wśród naszych absolwentów – pozostali otrzymali nagrody literackie bądź pokojowe.

Kilka lat temu widziałem indeks Leonida Hurwicza. Ładne zdjęcie, obok pieczęć Uniwersytetu Warszawskiego, a na górze druga pieczątka: „miejsce w ławkach nieparzystych”. W historii naszej uczelni był taki czas, gdy studentom Żydom nie wolno było zajmować miejsc obok swoich kolegów i koleżanek, którzy Żydami nie byli.

Bilewicz: Nagonka na osoby LGBT ma zasłonić szemrane interesy ministra Szumowskiego

Dzisiaj Uniwersytet Warszawski to zupełnie inna uczelnia. Jesteśmy jednak mądrzejsi o doświadczenia z lat trzydziestych i jako społeczność akademicka zrobimy wszystko, by nikt już nigdy nie musiał siedzieć w osobnych ławkach z powodu swojej narodowości, religii, płci czy orientacji psychoseksualnej. Stąd wiele działań, które mają zapobiec dyskryminacji i uczynić uczelnię miejscem przyjaznym wszystkim studentom.

Na naszej uczelni szczególnie dbamy o język. Wiele badań prowadzonych na naszej uczelni, w tym w naszym Centrum Badań nad Uprzedzeniami, pokazuje, jak poważne są konsekwencje mowy nienawiści. Geje i lesbijki spotykający się z mową nienawiści znacznie częściej chorują na depresję, częściej pojawiają się u nich myśli samobójcze. Z pewnością słyszeliście o tragicznych historiach Dominika z Bieżunia, Kacpra z Gorczyna, Milo z Poznania, Wiktora z Warszawy. Zupełnie niedawno dwunastolatka w Kozienicach odebrała sobie życie. To najprawdopodobniej kolejna ofiara homofobicznych obelg, zaczepek i wyzwisk ze strony rówieśników. To przed tym językiem trzeba chronić instytucje publiczne w Polsce, polskie szkoły i uczelnie.

Ile jeszcze dzieci i nastolatków musi zginąć, by rząd przejrzał na oczy?

W trosce o to, by wszyscy na Uniwersytecie mogli się czuć dobrze, w ubiegłym roku akademickim Uniwersytet Warszawski jako pierwsza w Polsce uczelnia wprowadził zestaw rekomendacji dotyczących języka niedyskryminującego. Jest to poradnik skierowany do pracowników i studentów, który pokazuje, jak można mówić o mniejszościach, imigrantach czy grupach dyskryminowanych, by nie krzywdzić ich słowami. Dziś czujemy, że język pełen troski i grzeczności staje się normą na naszej uczelni – jednak coraz rzadziej słyszymy go poza jej murami, gdzie w rozmowach o mniejszościach dominują obelgi, pełne homofobii tyrady polityków czy ksenofobiczne wpisy użytkowników mediów społecznościowych. Mam nadzieję, że używający argumentów homofobicznych politycy, którzy uczestniczą w dzisiejszej inauguracji roku akademickiego, wyjdą z niej nieco innymi ludźmi. Może właśnie te mury ich nieco ucywilizują.

W ostatnich miesiącach pojawiło się wiele stanowisk i oświadczeń środowiska akademickiego, oburzonego cynicznym wykorzystywaniem homofobii przez polityków walczących o tani poklask.

Warto przywołać w tym miejscu stanowisko Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk: „Dehumanizujący język i związana z nim stygmatyzacja grup mniejszościowych to formy przemocy prowadzące do wykluczenia i dyskryminacji, co więcej, stanowią podstawę zwiększonego ryzyka problemów psychicznych oraz prób samobójczych. W szczególny sposób dotyka to ludzi młodych, o nie w pełni ukształtowanych mechanizmach radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Wyrażamy pełne wsparcie i solidarność z osobami należącymi do społeczności LGBT+. Wierzymy głęboko, że dyskusje dotyczące przynależnych im praw powinny się toczyć wyłącznie na gruncie równorzędności wszystkich ludzi i z użyciem języka szanującego godność każdej istoty ludzkiej”. Stanowisko to spotkało się z jednomyślnym poparciem psychologów z Uniwersytetu Warszawskiego. Rada Dyscypliny Naukowej Psychologii UW, popierając stanowisko KP PAN, podkreśliła, że „nieprzestrzeganie elementarnych zasad poszanowania godności i równości traktowania każdego człowieka jest niedopuszczalne w dyskursie publicznym i wyrządza trwałe szkody w życiu społecznym”. Podobne oświadczenie w sprawie homofobicznych wypowiedzi polityków ogłosił też w czerwcu 2020 roku Rektor UW, profesor Marcin Pałys.

Od października 2019 roku nasza uczelnia prowadziła kampanię pod hasłem „Równoważni”. Powstała seria filmów, plan równości płci oraz znakomite szkolenie antydyskryminacyjne, które tak jak kurs BHP czy szkolenia biblioteczne mają w przyszłości obowiązywać każdego przyjmowanego na uczelnię pracownika i studenta. To wszystko elementy równościowej atmosfery, którą jako środowisko akademickie próbujemy stworzyć na naszej uczelni. Atmosfery włączającej wszystkich, niezależnie od koloru skóry czy wyznania.

Dlatego dziś, gdy politycy próbują zakwestionować zasady panujące w murach polskich uczelni, przypomnijmy, kto tu studiuje, wykłada, pracuje. Polki, Hindusi, Ukrainki i Białorusini. Żydzi, muzułmanie, chrześcijanki i ateiści. Liberałowie, konserwatystki, socjaliści i ludzie, których polityka nie obchodzi. Geje, heteroseksualiści, lesbijki, osoby transpłciowe i niebinarne. Wszyscy jesteśmy tu u siebie. Wszyscy jesteśmy tu równoważni.

***

Michał Bilewicz – dr hab., prof. Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Rektorskiej Rady Antydyskryminacyjnej ubiegłej kadencji, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij