Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Wojna wchodzi do łóżka. Jak zmienia się seks, ciało i bliskość w Ukrainie

W charkowskim sex shopie żołnierze pytają o zabawki sterowane przez aplikację, w Kijowie seksworkerka coraz częściej słucha zamiast uwodzić, a weterani po amputacjach uczą się własnego ciała od nowa. Reportaż o tym, jak wojna zmienia intymność.

Mężczyzna z różową protezą bioniczną przy parze
Kontekst

🚗 Kaja Puto i Mateusz Lachowski przejechali 3500 kilometrów, by dowiedzieć się, jak wygląda miłość, randkowanie i seks w objętej wojną Ukrainie.

💥 Wojna wchodzi też do sypialni: majstruje przy libido i zmusza rannych do uczenia się własnego ciała od nowa.

📰 Prezentujemy pierwszy reportaż z cyklu.

Serce

1

Podczas wczorajszego ostrzału z półek pospadały wibratory. Albina poustawiała je na miejscach, gdy tylko otworzyła sklep.

Wiedziała już, że tego dnia będzie się nudzić – ludzie unikają rejonów, w które akurat walnęło. Sama tak robi, chociaż mieszka na Sałtiwce – jednym z najgłośniejszych blokowisk Charkowa. Jego melodia jest powtarzalna: huk, brzęk szkła, wycie alarmów samochodowych.

Żelbetonowe cielsko Charkowa szpecą czarne rany zasklepione płytami OSB. Ta milionowa metropolia leży 40 kilometrów od rosyjskiej granicy, dlatego ma przechlapane.

Kiedy alarm rozlega się tuż przed uderzeniem, nie ma czasu, by szukać piwnicy. Jak już huknie, Albina zagania klientów do przebieralni w kącie skąpo oświetlonego pawilonu.

Za czerwone drzwiczki w białe truskawki.

Albina ma 23 lata, długie blond włosy i mierzy niemal dwa metry. Przez lata trenowała koszykówkę, ale wybrała sklep z gadżetami erotycznymi. W przyszłości chce zostać seksuolożką.

– Dzięki tej pracy pozbyłam się kompleksu wzrostu. Nieważne, jak wyglądasz, i tak ktoś cię będzie chciał.

Albina w charkowskim sex shopie, fot. Kaja Puto

W sex shopie pracuje ponad trzy lata. Większość jej klientów to żołnierze.

– Przyjeżdżają do Charkowa na kilka dni, żeby spuścić parę. Totalnie to rozumiem. Zazwyczaj pytają o masturbatory albo zabawki dla swoich dziewczyn. Sterowane zdalnie, przez aplikację.

Albina pokazuje mi masturbator odlany z ciała aktorki porno.

– Włączasz film, a urządzenie porusza się w tym samym rytmie, co kobieta na nagraniu – wyjaśnia.

– Ale mamy też tańsze, dmuchane. Ostatnio przyszedł po taką klient. Powiedział, że chce się mieć do czego przytulać.

– Z wojskowymi nigdy nie wiadomo, czy żartują, czy chcą ci się wyżalić – wzdycha Albina.

Pewien żołnierz kupił u niej świecące na różowo dildo dla kierowcy ze swojej brygady. Kierowca woził kolegów na pozycje i ponoć często obijał samochody, więc przytwierdzili mu dildo do maski jako dodatkową lampkę.

Po kilku miesiącach ten sam żołnierz wrócił do sklepu po następne.

– Powiedział, że stracili. „Dildo?” – pytam. A on na to: „Nie dildo. Kierowcę. Ale nowemu też trzeba dildo na maskę”.

– Pomyślałam sobie wtedy – dodaje Albina po chwili milczenia – że człowiek zginął z moim członkiem. Taki czarny humor. Dla nas już niestety normalny.

Ludzie zawsze będą chcieli pieprzyć się i jeść

Albina nigdy nie chciała być w związku z marynarzem, sportowcem ani żołnierzem, bo takich wiecznie nie ma.

Ale tak wyszło. Mikita to 110 kilogramów mięcha, a w środku – anioł. Poznali się, gdy leczył w Charkowie poparzone i zranione odłamkami stopy.

– Co innego, jak chłopak pracował na poczcie i go zmobilizowali. Z zawodowym żołnierzem jest inaczej.

– Od mojego słyszę, że jak wojna się skończy, on pojedzie do Afryki. „Do jakiej Afryki? Przywiążę cię do kaloryfera” – mówię. Ale on musi walczyć, potrzebuje zastrzyków adrenaliny. Jest też świetny w tym, co robi.

Albina nie boi się o los Mikity.

– Takie głuptaski jak on nie giną. Na wojnie umierają ludzie mądrzy. Tak to sobie tłumaczę.

Ojciec byłego Albiny był bioinżynierem, projektował chipy do rezonansów magnetycznych. Zaginął pod Kramatorskiem.

– A Mikita? Od piątej klasy podstawówki wiecznie tylko YouTube, wojsko i siłownia. Nie mógł się doczekać, aż będzie mógł kupić własną broń.

Na początku wojny Albina wyjechała z mamą do Niemiec, pomogła jej się urządzić na miejscu. Mogłaby mieszkać wszędzie – reprezentując Ukrainę w klasie juniorów, zjechała pół Europy.

– Już kiedy miałam czternaście lat, nie lubiłam Rosjanek, z którymi grałyśmy mecze. W Niemczech czułam, jakbym zdradzała swój kraj.

Wróciła.

Tu jest jej uparty Charków, a w nim – jej sex shop, chłopak i kot.

Po kolejnym zranieniu Mikita zamieszkał u Albiny. Ma odłamki w głowie i ręce, nie wysyłają go już na pozycje bojowe. Został instruktorem wojskowym. – Kot też jest po przejściach, przywieźli mi go z Donbasu. Pokochał Mikitę od pierwszego wejrzenia. Oni mają swoją miłość, a ja jestem od karmienia.

Albina nie zamierza jednak urządzać całego życia wokół chłopaka.

– Trudno znaleźć kogoś na całe życie. Jeśli nie wyjdzie z jednym, znajdzie się jakiś inny.

Dużo więcej mówi o pracy.

– Ja ją po prostu kocham.

Klienci często przychodzą do Albiny po zabawkę, a kończą na opowiadaniu o swoim życiu. Jakiś czas temu do sklepu zajrzała dziewczyna, która uważała się za zupełnie niewrażliwą seksualnie. Zaczęły rozmawiać. Albina zasugerowała jej, żeby spróbowała praktyk BDSM. Miesiąc później kobieta wróciła jej podziękować. Odkryła, co to seks.

Plus wojny jest taki, twierdzi Albina, że ludzie stali się bardziej otwarci na swoje potrzeby. Zrozumieli, że ten koszmar się nie skończy jutro, i że trzeba zadbać o własną przyjemność.

Do sex shopu Albiny zaglądają także starsze kobiety. Kiedyś takie klientki wybierały niewielkie stymulatory łechtaczki. Dziś coraz częściej pytają o duże dildo.

Czytaj także Bohaterstwo, punktualność, korupcja. Rzecz o ukraińskiej kolei Kaja Puto

– Zaczęliśmy też bardziej otwarcie mówić o swoich uczuciach. Zwłaszcza chłopakom przychodzi to z trudem. Znam wiele związków z żołnierzami, które się przez to rozpadły. Aby utrzymać bliskość na odległość, trzeba być otwartym emocjonalnie. Pytasz: „Jak się czujesz?”. A on: „Wszystko dobrze. A u ciebie?”. Zaczynasz szczerze odpowiadać, a on na to: „Tylko nie zaczynaj”.

Na zimę w Charkowie Albina ma swoją receptę. Kiedy wyłączają ogrzewanie, doradza klientkom wibratory z podgrzewaniem. – Wkładasz go pod kołdrę i włączasz, a on się nagrzewa do 38 stopni. Od razu robi się ciepło i dobrze.

Trudniej będzie wysiedzieć w sex shopie. To rachityczny pawilon z blachy falistej, ciężko go ogrzać. Szef pilnuje, by temperatura nie spadała poniżej pięciu stopni: inaczej prezerwatywy będą do wyrzucenia. Zabawki też się mogą zepsuć.

O przyszłość sklepu Albina się jednak nie martwi.

– Ludzie zawsze będą chcieli pieprzyć się i jeść.

Niektórzy nie mają już siły na seks

Tetiana przyjmuje mężczyzn na dwudziestym drugim piętrze jednego z kijowskich wieżowców. Z panoramicznego okna widać kijowski bulwar Szewczenki, po którym suną samochody. W stronę miasta lecą szahidy i rakiety, a na blacie paruje gorąca herbata. W pobliskiej galerii handlowej ochrona wyprasza klientów z powodu alarmu.

Jest atrakcyjną blondynką po trzydziestce. Pochodzi z Bachmutu i zaczynała, jak sama mówi, „w burdelu”. Później „z ochroną”, a teraz przyjmuje sama. Prowadzi też kanał na Telegramie. Opowiada na nim o seksie i odpisuje na pytania.

Przychodzą żołnierze, przedsiębiorcy, ukrywający się przed poborem. Przyjmuje także starszych mężczyzn i wojskowych po amputacjach. Nikogo nie odrzuca. Liczy się tylko to, czy klient ma pieniądze i nie jest agresywny.

– To nie tak, że nie miałam innych możliwości – pracowałam w firmie IT. Ale w moim życiu wydarzyło się coś złego. Musiałam szybko naprawdę dobrze zarobić.

Dziś czuję się tu potrzebna.

– Wojskowi przede wszystkim potrzebują się przełączyć. Tam jest jedno życie, tu drugie. Moi stali wiedzą, że ze mną można porozmawiać. O życiu, o wojnie, o gospodarce.

Miała niedawno takiego żołnierza. Młody chłopak, ranna ręka. Napisał jej, że słyszał od kolegi, że potrafi przywracać ludzi do życia.

– Przyjechał i opowiadał o wszystkim, co widział. Mówił, że już nie rozumie, po co żyje, jaki to wszystko ma sens. Próbowałam go trochę przełączyć. Życia mu nie naprawię, ale może dam chwilową ulgę.

Cywile, którzy zostali w mieście, są wykończeni.

– Mężczyźni wywożą żony i dzieci na zachód Ukrainy albo za granicę, a sami zostają, bo ktoś musi zarabiać.

W dwudziestym drugim, w dwudziestym trzecim przyjeżdżali, żeby rozładować stres. Teraz stresu jest tyle, że niektórym już się nie chce.

Wojskowych też jest mniej. – Kiedyś niektórzy przyjeżdżali co trzy miesiące, teraz jak żołnierz przyjedzie raz w roku, to dobrze. Dostaje wreszcie urlop, musi do rodziny, załatwić sprawy. Kiedy ma przyjechać do mnie?

W dwudziestym piątym, dwudziestym szóstym zaczęli szukać emocji. Nie chodzi już o sam seks. Mają żony, ale chcą kochanki, żeby było ciekawiej.

– Teraz bardzo często mężczyzna nie może. Nie podnieca się, nie jest w stanie się rozluźnić, nie ma erekcji. Czasem widzę to już na początku: przyjeżdża cały spięty, myśli o swoich problemach. Nie można od razu zaczynać, bo się jeszcze bardziej zablokuje. Trzeba porozmawiać, dotknąć, żeby poczuł się spokojnie.

Czasem to godzina, czasem dwie. Niektórzy zostają na cztery.

Stacja benzynowa po ostrzale, fot. Mateusz Lachowski

– Mają znajomych, ale boją się, że usłyszą: przesadzasz. Mają żony, ale nie wszystko chcą mówić żonom. Do psychologa nie każdy pójdzie, bo wstyd. Może dlatego przyjeżdżają do mnie, że jestem obca.

Zawsze stara się, żeby był też seks. Nie chce, by klient wyszedł z poczuciem, że czegoś mu zabrakło.

 – Czasem sam dotyk jest ważny. Czasem chodzi o to, żebym kogoś po prostu przytuliła. Nie ma reguły, ale prawie zawsze na końcu jest seks.

Pytamy, czy zdarza jej się odmówić klientowi, który chce zapłacić.

– Miałam ostatnio wojskowego na urlopie. Przychodził co drugi dzień, a chciał codziennie. Powiedziałam mu: „Nie musisz przyjeżdżać każdego dnia”. Po co? Niech odpocznie. Przecież ma urlop.

Tak samo, kiedy ktoś chce dwie godziny, a ja widzę, że wystarczy jedna. Mogłabym wziąć pieniądze za drugą. Ale jaki to ma sens, jeśli niczego więcej mu nie da?

– Mężczyźni myślą, że coś muszą. Że muszą długo, że kobieta musi mieć orgazm od penetracji. Inaczej są złymi kochankami. Kto wam to powiedział?

Ja nigdy w życiu nie miałam orgazmu od samej penetracji. Nigdy. U mnie najważniejsza jest łechtaczka. Czuję penetrację, czuję, jak pracują mięśnie, to może być przyjemne. Ale to nie jest orgazm.

A on się przejmuje. Że nie tak się porusza, że za krótko, że nie w tym miejscu. Ja mu mówię: „A zapytałeś ją, czego ona chce?”. Skąd masz wiedzieć, jeśli nie zapytasz?

Ludzie bardzo dużo sobie wyobrażają, a bardzo mało rozmawiają. Dlatego piszę, co tu widzę, na kanale. Nie przepisuję książek.

Ta praca ma swoją cenę. Przede wszystkim psychiczną. – Możesz mieć świetne spotkanie. A potem trafi się ktoś, kto cię obraża. Kto krzyczy. Po kim musisz dojść do siebie.

Ktoś dzwoni dziesięć razy. Ktoś wysyła zdjęcia penisa. Ktoś przeklina, bo nie odpisała tak, jak oczekiwał. – Albo odbieram dziesięć telefonów i żaden z tych ludzi nie przyjeżdża. A ode mnie oczekują, że zawsze będę na miejscu.

Do tego ciało. Trzeba robić badania. Czasem coś boli, pieką obtarcia. Są rzeczy, które sobie przypomina i robi jej się źle. A po jednym człowieku przyjeżdża następny.

– Jestem na antydepresantach. Jak i pół Ukrainy.

Tyle różnych historii. Tylu ludzi. Tyle spotkań. Jeden wróci za tydzień. Drugi za miesiąc. Trzeci za rok.

A niektórzy już nigdy nie wrócą.

Nie ma jednej seksualności wojennej

– W czasie pokoju mamy zakaz zabijania. A kiedy przychodzi wojna, człowiek dostaje do ręki karabin. To, co wcześniej było zabójstwem, staje się obroną państwa. Ludzka psychika z trudem się do tego adaptuje.

Proces tej adaptacji, jak wyjaśnia kijowska seksuolożka Swiatosława Fedorec, odbija się również na seksualności.

– Nie da się powiedzieć: tak wojna działa na wszystkich. Mówimy o cywilu czy wojskowym? W jakim wieku? Jak reaguje na stres? Jakie ma potrzeby seksualne?

Wojna może zarówno podwyższać, jak i obniżać libido.

Czytaj także Ukraina wypowiada wojnę kasynom online, bo żołnierze wydają w nich za dużo pieniędzy Kaja Puto

– Na początku pełnoskalowej inwazji dostawałam wiadomości od mężczyzn, którzy przestali mieć poranne erekcje. „Co się ze mną dzieje? Zostałem impotentem? Tak już będzie zawsze?”. Inny nie rozumiał, dlaczego żona go odrzuca. Słyszał od niej: „Jak możesz? W Mariupolu giną ludzie, a ty chcesz uprawiać seks”.

U innych potrzeba seksu rośnie.

– Seks bywa sposobem na zrzucenie napięcia. To dotyczy szczególnie żołnierzy. Bywa też, że staje się ich uzależnieniem – mówi Fedorec.

Po kilku latach wojny częściej spotyka się jednak z wyczerpaniem.

– W 2025 roku pacjenci pisali do mnie o braku pożądania. Dotyczy to szczególnie terenów pod ciągłym ostrzałem. Kiedy człowiek funkcjonuje w trybie przetrwania, seksualność schodzi na dalszy plan.

Potwierdzają to badania kijowskiego ośrodka badań socjologicznych Gradus, opublikowane w Walentynki 2026 roku. Wynika z nich, że co trzeci badany Ukrainiec odczuwa spadek bliskości fizycznej podczas wojny.

Jak wrócić do ciała?

Fedorec jest jedną z bardziej widocznych w ukraińskich mediach seksuolożek. Na Instagramie i innych platformach społecznościowych oferuje porady i autorskie kursy z zakresu ludzkiej seksualności – od kobiecego orgazmu po pieszczoty oralne. Znana jest też z udziału w reality show Cholostiak. To amerykański format, w Polsce znany pod tytułem Kawaler do wzięcia. W jednym z ostatnich sezonów uczestniczki programu konkurowały o serce Ołeksandra „Terena” Budki – weterana wojennego, który stracił na Charkowszczyźnie obie nogi i porusza się na protezach.

W ostatnich latach Fedorec zajmuje się tematem seksualnej rehabilitacji rannych żołnierzy, weteranów i osób z niepełnosprawnościami. Jest współzałożycielką Międzynarodowego Stowarzyszenia Rehabilitantów Wojskowych, a w 2026 roku zaangażowała się w stworzenie pierwszego w Ukrainie serialu edukacyjnego poświęconego powrotowi do życia seksualnego po ciężkich urazach.

W połowie 2024 roku ukraińskie Ministerstwo Zdrowia szacowało, że od początku pełnoskalowej inwazji przeprowadzono około 100 tysięcy amputacji. W sierpniu 2026 roku prezes niemieckiej spółki Ottobock, jednego z największych producentów protez na świecie, mówił o około 150 tysiącach osób po amputacjach w Ukrainie od początku wojny. A liczba ta stale rośnie.

Centrum protetyki i rehabilitacji Superhumans we Lwowie, fot. Biuro Prezydenta Ukrainy

– Zaczęło się od posta na Facebooku pod koniec dwudziestego drugiego roku. Młody wojskowy z urazem miednicy, metalowa konstrukcja, ślady po operacji kręgosłupa. Patrzę i myślę: uszkodzone nerwy, naczynia, zmienione czucie.

Jak teraz będzie wyglądała jego sfera intymna?

Zaczęłam szukać. Po ukraińsku nie było prawie nic. Teraz piszemy o tym coraz więcej. Nie powiem, że dzięki wojnie. To cena, którą za nią płacimy – opowiada Fedorec.

Pytamy, czy weterani bez rąk i nóg przychodzą z takimi pytaniami.

– Przychodzą. Ale wstydzą się zapytać wprost. Najpierw muszą zaufać ergoterapeucie, psychologowi. I często przychodzą za późno.

A informacja o tym, jak rana wpłynie na seksualność, powinna przychodzić jak najwcześniej. Zanim człowiek zauważy, że coś działa inaczej. Lista książek, adresy, podcasty. Żeby nie siedział i nie czekał, aż pojawi się problem.

Trzeba zaczynać od najmniej inwazyjnej pomocy. Tabletka jest szybka i prosta. Ale czasem w ogóle nie jest potrzebna. Trzeba popracować z lękiem. Z akceptacją własnego ciała. Ze stosunkiem do seksu. – Wszystko, czego mężczyzna nie załatwił wcześniej, w takiej sytuacji upomina się o siebie – zauważa seksuolożka.

A co z żołnierzami, którzy wracają z niewoli?

– Wraca i okazuje się, że nie ma erekcji. Albo nie może skończyć. Albo kończy bardzo szybko. Z boku to oczywiste: nerwy, lata bez kobiety, tortury. Ale on jest młody. Widzi, że coś się zmieniło. Raz, drugi, trzeci. I już boi się następnego razu. Da się to odwrócić. Ale trzeba przyjść na czas – zaznacza Fedorec.

Rozmawialiśmy z żołnierzami, którzy wrócili z rosyjskiej niewoli. Jeden opowiadał, jak przez dwa lata prowadzono go z zasłoniętymi oczami na przesłuchania, a on liczył stopnie. Jeśli w dół – wiedział, że będzie prąd i bicie do nieprzytomności.

Jak z kimś takim rozmawiać o seksie?

Inny stracił na froncie nogę i jądra. Bierze testosteron i nie wierzy, że będzie jeszcze uprawiał seks.

– Ludzie nie wiedzą, jak reagować na ciężkie rany. Mówią: „Wszystko będzie dobrze”. „Znajdziesz sobie inną”. To jest o niczym.

Na wykładach Fedorec rozdaje plastelinę. Prosi: ulepcie męskie narządy płciowe. Prawie wszyscy lepią penisa we wzwodzie. Koniecznie dużego.

A potem ktoś mówi: nie mam już penisa. I przestaje być mężczyzną. Dla siebie i dla innych. Po takiej ranie mężczyzna – albo kobieta, która straciła piersi – musi zbudować siebie od nowa.

– Lekarze też nie pomagają. Potrafią powiedzieć: o ślubie, o rodzinie możesz zapomnieć. Albo nawet nie skierują na terapię.

Pytamy, skąd biorą się te wyobrażenia.

– Z porno. Jeśli ktoś nauczył się, że dobry seks jest spontaniczny, to seks po ranie będzie dla niego katastrofą. Bo trzeba go planować. A planowany seks znaczy dla niego: nie jestem już mężczyzną.

A co z żonami?

– Często przez pół roku nikt nie wspomina o seksie. Żona się zastanawia: jak to będzie? Ale boi się zapytać. Mąż idzie z jednej operacji na drugą, walczą o jego życie, a ona ma pytać lekarzy, jak będą się kochać? Wstyd jej. A często nie ma sił. Są dzieci, opieka, dom na głowie.

I wtedy, nieoczekiwanie, wraca temat seksu. Ci po niewoli, ci okaleczeni opowiadają, że nagle zaczyna wracać erekcja.

Niektórzy wtedy płaczą. Bo jest. Bo mogą. To potrafi dać siłę do rehabilitacji. Im sprawniejszy człowiek jest w życiu, tym lepszy będzie w seksie.

– To działa tylko, kiedy ktoś ma wsparcie. Partnerka to często kluczowy czynnik w procesie powrotu do życia – zauważa seksuolożka.

Kiedy Fedorec zaczynała się tym zajmować, mieszkała w Kijowie. Idąc do metra, spojrzała na drogę, którą chodziła codziennie. Nawet na obcasach trzeba było patrzeć pod nogi.

A osoba na wózku? Jak ma wyglądać jej randka? Jak wjechać do lokalu? Kto pomoże w toalecie?

Widzieliśmy to w restauracji. Toaleta piętro wyżej. Kelnerki nie wiedzą, co robić. Żołnierz robi się czerwony i wyjeżdża.

– Dlatego wielu boi się wchodzić w związki.

A jednak społeczeństwo się zmienia. W Związku Radzieckim niepełnosprawnych ukrywano. Teraz wojskowy może założyć szorty i nie wstydzić się protezy.

– Kiedy piszę o niepełnosprawności i seksie, czytam, że „ludzie z niepełnosprawnością myślą o tym, jak stanąć na nogi, seks ich nie interesuje”. To nieprawda.

Potwierdza to Tetiana, seksworkerka z Kijowa. Przyjeżdżają do niej także żołnierze po amputacjach.

– Jeżeli człowiek chce seksu, trzeba się zastanowić, jak to zrobić. Ja mogę być na górze. Możemy spróbować na boku. Jeśli ktoś nie ma nogi poniżej kolana, może oprzeć się na drugiej. Nie wychodzi? Próbujemy inaczej.

– Oczywiście wszystko zależy od urazu – zaznacza Fedorec. – Nie zawsze się uda. Ale nie można od razu zakładać, że niczego nie da się zrobić. Najważniejsze, jak człowiek do tego podchodzi. Może mieć fizyczne ograniczenia, ale psychicznie być gotowy.

Mundur działa tylko z daleka

„Mundur podnieca” – słyszeliśmy wielokrotnie podczas naszej podróży po Ukrainie z ust kobiet i mężczyzn. Kojarzy się z siłą, sprawczością, bezpieczeństwem.

Podnieca też sam wzór kamuflażu mundurowego: powszechny w ukraińskim wojsku „piksel” oraz amerykański „multikam”.

– Wygłupiałem się kiedyś ze swoim chłopakiem, żołnierzem – opowiada Jakiw, charkowski aktywista LGBT+.

– Ubrał mnie w swój mundur, kamizelkę kuloodporną i hełm. Zapytałem: „Możemy uprawiać tak seks?”. A on: „Błagam, nie. To kojarzy mi się z trzydziestoma spoconymi facetami w brudnej ziemiance”.

Na gejowskich aplikacjach roi się od ogłoszeń: „szukam wojskowego do seksu”.

– Cywilom mundur się podoba – przyznaje Jakiw. – A wojskowi chcą założyć szorty, klapki i przez chwilę pobyć cywilami.

Fetysz munduru widać również z sex shopu. – Klienci, szczególnie młodzi, pytają o bieliznę w multikamie – opowiada Albina. – Popularne są też mundury strażackie.

Jej chłopakowi nie podoba się ta moda. Uważa, że to nie na miejscu, że wielu żołnierzy zapłaciło za noszenie munduru krwią. – Ale ludzie i tak kupują.

Erotycznym potencjałem munduru grają też same służby i jednostki wojskowe. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych w Połtawie wydrukowała w 2024 roku kalendarz ze zdjęciami młodych strażaków. Uśmiechnięci, na wpół odziani chłopcy zapozowali z wężem strażackim, podczas wspinaczki na uszkodzony w nalocie budynek, w ogniu. Dochód ze sprzedaży kalendarza został przeznaczony na dwa samochody oraz system walki radioelektronicznej.

Kalendarz DSNS w Połtawie

W tym samym roku kontrowersje wzbudziła kampania pod hasłem „Kocham Trzecią Szturmową”. Miała zachęcić żołnierzy do wstąpienia do tej brygady. Na ulicach Charkowa pojawiły się wtedy plakaty w stylu: dziewczyna oplata nogami motocyklistę w wojskowych spodniach, dziewczyna z gołym brzuchem leży na kolanach żołnierza.

Zaprotestowały feministki – i nie chodziło tylko o przedmiotowe przedstawienie kobiet na plakatach. „Dla części kobiet mężczyzna w mundurze to oczekiwanie na telefon, przeżycia, rehabilitacja po ranach lub amputacji, to strata, niewola, zespół stresu pourazowego” – pisała wtedy w wiralowym poście na Instagramie dziennikarka Jarosława Krawczenko.

Z perspektywy sex shopu widać też większe zainteresowanie BDSM i femdomem, czyli uległością wobec kobiety. To ogólnoświatowa moda, ale na wojnie – jak tłumaczy mi Albina – szczególnie dużo ludzi chce oddać kontrolę. – Zwłaszcza żołnierze muszą kontrolować mnóstwo rzeczy wokół siebie: dźwięki, pozycję przełącznika na broni, ekwipunek. A później chcą sobie odpuścić.

– Warunki, w których śmierć może nastąpić w każdej chwili, mogą popychać człowieka do eksploracji swoich fantazji – mówi seksuolożka Swiatosława Fedorec.

Fantazje i fetysze mogą pomóc weteranom odbudować pożądanie i odzyskać kontakt z ciałem po traumie – o ile ich realizacja następuje w bezpiecznych warunkach. Dowiadujemy się tego z podręcznika przeznaczonego do rehabilitacji seksualnej weteranów, wydanego przez Veteran Hub.

Jakiw zwraca naszą uwagę na jeszcze jeden specyficzny kink. Opowiada o profilu, na jaki natknął się ostatnio na Grindrze. – To szło mniej więcej tak: „Szukam chłopaka po amputacji nogi. Rozumiem, że to brzmi dziwnie, ale takie mam preferencje. Jestem gotowy kochać i rozpieszczać”.

Seksuologia nazywa pociąg do osób po amputacjach akrotomofilią. Fedorec zauważa, że w pornografii zaczęli pojawiać się także aktorzy i aktorki z niepełnosprawnościami.

Albina również się z tym spotkała, raczej u mężczyzn. – Ale i dla kobiet mężczyzna po amputacji bywa atrakcyjny. Nawet nie że bohater, bardziej cyborg. Jest wyjątkowy.

Albina wspomina klienta, który odwiedził jej sex shop i zażartował: „mój masturbator jest dużo droższy niż wasze”. – Zaczęłam mu opowiadać o naszych najbardziej zaawansowanych zabawkach wspomaganych AI. A on ściągnął rękawiczkę i pokazał mi swoją bioniczną dłoń. Rozśmiał się i powiedział: „mój jest jeszcze droższy”. „Świetnie się pan urządził” – odpowiedziałam. „Jest zawsze przy panu i nigdy nie zginie”.

– Wojna dużo zmieniła. Relacje między ludźmi i relację człowieka z samym sobą. Ale ludzie i tak zawsze będą kochać. Seks po prostu się zmienia.

Kaja Puto – redaktorka naczelna www.krytykapolityka.pl.

Mateusz Lachowski – korespondent wojenny współpracujący z Wirtualną Polską, reżyser i dokumentalista. Wcześniej pracował m.in. dla Telewizji Polskiej (TVP), a także współpracował z Polsat News, TVN24 oraz „Newsweekiem”. 

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x