Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Od nacjonalistycznych symboli na protestach po wygrane wybory. Co wiemy o serbskim ruchu studenckim?

Na studenckich protestach pojawiały się nacjonalistyczne hasła, w tym „Kosowo jest serbskie”, za to flagi UE były niemile widziane. Wciąż jednak nie do końca wiadomo, jaki kierunek polityczny obierze nowy rząd.

Tłum protestujący nocą, nad nim widać wiele powiewających flag Serbii
Płacz

1

1 listopada 2024 roku, zaledwie kilka miesięcy po uroczystym otwarciu odnowionego budynku, runęło ważące setki ton betonowe zadaszenie dworca kolejowego w Nowym Sadzie. Zginęło szesnaście osób. Ludzie zaczęli spontanicznie gromadzić się przed urzędem miasta, żądając wyjaśnień i ustalenia, kto ponosi odpowiedzialność za tę tragedię.

Niedługo potem studenci w ramach protestu zorganizowali blokadę Wydziału Sztuk Dramatycznych w Belgradzie. Akcja szybko zaczęła się rozprzestrzeniać, obejmując kolejne uniwersytety i szkoły wyższe w całym kraju.

Katastrofa w Nowym Sadzie stała się bezpośrednią przyczyną protestów, ale manifestacje społecznego niezadowolenia wobec rządzącej od 2012 roku Serbskiej Partii Postępu (SNS) miały miejsce już wcześniej. Serbia bowiem konsekwentnie przesuwała się stronę modelu politycznego, który określa się jako „reżim hybrydowy”. Lider partii Alesandar Vučić stopniowo podporządkował sobie instytucje państwowe i przejął kontrolę nad mediami. Coraz bardziej skorumpowana rzeczywistość dostarczała kolejnych powodów do niezadowolenia: protest przeciwko budowie osiedla „Belgrad na wodzie” (2015-2017), demonstracja „1 z 5 milionów” (2019), ruch przeciwko wydobyciu litu (2021), marsz „Serbia przeciw przemocy” (2023) po strzelaninie w szkole podstawowej czy manifestacje powyborcze pod koniec 2023 roku. Można więc mówić o pewnej regularności w wyrażaniu obywatelskiego sprzeciwu wobec władzy Vučicia już od ponad dekady.

Czytaj także Od nacjonalistycznych symboli na protestach po wygrane wybory. Co wiemy o serbskim ruchu studenckim? Marek Matyjanka

Pumpaj, pumpaj, pumpaaaj!

A jednak to ruch zorganizowany przez studentów okazał się największy, najbardziej intensywny i długotrwały. Odróżniał się od poprzednich również sposobem organizacji: decyzje podejmowane były kolektywnie podczas zgromadzeń plenarnych. Od początku określał się jako apartyjny, przejmując dzięki temu przestrzeń ponad stroną reżimową i słabą, rozbitą opozycją. Studenci konsekwentnie odmawiali udziału w konwencjonalnej grze politycznej: odrzucili wsparcie partii opozycyjnych i nie udzielili poparcia żadnej frakcji. Nie wyłoniono liderów i zakazano eksponowania partyjnych symboli. Zamiast wpisywać się w istniejące podziały, organizacje studenckie koncentrowały się na tym, co miało stać się podstawą szerokiego porozumienia. Dzięki postulatom transparentności, praworządności, rozliczenia korupcji i sprzeciwu wobec nadużyć władzy zdobyli serca rozczarowanych serbską sceną polityczną.

15 marca 2026 roku odbył się największy protest w historii Serbii, a jeśli partia rządząca liczyła, że morale zaczną opadać i ostygnie zapał studentów, to musiała się zdziwić. Uniwersytety zamieniły się w centra dowodzenia z miejscami do spania, debat i produkcji treści internetowych. Wiralem wkrótce stało się wideo, na którym jeden z turbofolkowych wykonawców krzyczy: „Pumpaj, pumpaj, pumpaaaj!”, co wkrótce stało się najbardziej rozpoznawalnym hasłem mobilizacji – jako wezwanie do intensyfikacji protestów.

W komunikacji protestujących wyraźny był wpływ kultury cyfrowej, co wiązało się między innymi z dużym udziałem przedstawicieli pokolenia zet. Na transparentach wykorzystywano znane memy, teksty piosenek, cytaty filmowe i odniesienia do kultury popularnej. Humor i ironia służyły nie tylko wyrażaniu emocji, lecz także budowaniu poczucia wspólnoty i kształtowaniu języka politycznego sprzeciwu, zwiastując wyłanianie się nowego pokolenia politycznego.

Wkrótce folklorystyczny wymiar protestów zdominował neologizm „ćaci”, określający tych po drugiej stronie politycznej barykady. A to za sprawą graffiti na ścianie jednej ze szkół w Belgradzie – „Ćaci u školu”, z ewidentnym błędem ortograficznym w słowie „uczniowie”. Studenci ośmieszali w ten sposób drugą stronę sporu jako tych, którzy są skłonni do nacjonalizmu i obrony cyrylicy, a sami nie potrafią się nią posługiwać.

Jednocześnie repertuar symboliczny protestów pozwalał na przerzucenie pomostów między młodszymi i starszymi pokoleniami. Funkcję tę pełniły między innymi często przywoływana piosenka Živeti slobodno (Żyć w wolności), kojarzona ze sprzeciwem wobec reżimu Slobodana Miloševicia, a także odwołania do protestów studenckich z 1992 i 1996 roku. W ten sposób ruch łączył nowe formy ekspresji i zakorzenione w kulturze cyfrowej z pamięcią wcześniejszych mobilizacji obywatelskich.

Czytaj także Serbia: Witajcie po stronie putinowskich katów Tomislav Marković

Tak dla nacjonalistycznych symboli, nie dla flagi UE

Dzięki transparentnej komunikacji i braku sztywnych zobowiązań ideologicznych organizacje studenckie skumulowały energię i zyskały zaufanie szerokiego spektrum niezadowolonych z różnych klas i środowisk. Ich postulaty były na tyle powszechnie akceptowane, że w marszach uczestniczyli ludzie, którzy nie mieliby szansy spotkać się w żadnych w innych okolicznościach. Pojawiały się więc prawosławne krzyże, serbskie flagi, banery z napisem „Kosowo jest serbskie” czy młodzieńcy w czapkach Šajkačach, które odwołują się do czetników.

Organizatorzy, choć dystansowali się od ekstremizmów, nie reagowali – w imię pragmatyzmu i obywatelskiej odpowiedzialności. Jedność była ważniejsza od wewnętrznych, partykularnych różnic światopoglądowych. Co więcej – do ustępstw zmuszeni zostali nie nacjonaliści, ale uczestnicy marszu trzymający flagę Unii Europejskiej, która była im odbierana. Konflikty na osi Wschód-Zachód, kwestie tożsamościowe, uznanie niepodległości Kosowa, sankcje na Rosję i stosunek do UE są bowiem jednymi z najbardziej drażliwych. A jednak to do Brukseli i Strasburga udali się studenci, podczas gdy strona rządowa grzmiała z Moskwy o „kolorowej rewolucji” i opłacanych agentach zachodniego wywiadu.

Forma komunikacji stała się integralnym elementem ruchu, który nie opierał się na jednolitym programie ideologicznym, lecz na wspólnym doświadczeniu niezadowolenia, międzypokoleniowej pamięci protestów i uniwersalnego poczucia sprawiedliwości społecznej.

Kiedy nasilała się presja ze strony reżimu, plenum studentów zażądało przedterminowych wyborów. Wybrano przedstawicieli w ramach inicjatywy „Studencka Lista – Studenci Zwyciężają”. Znaleźli się na niej eksperci i naukowcy z różnych dziedzin i o różnych poglądach politycznych. W ramach ruchu powstała też akcja „Student w każdej wsi”

Jednocześnie SNS organizowała własne wiece, a w sąsiedztwie siedziby prezydenta powstał „Ćaciland”, czyli obóz wspierających partię rządzącą. Vučić ruszył w trasę wyborczą po kraju – jej najbardziej charakterystycznym elementem stały się krótkie rolki, na których, słysząc apele swoich wyborców, wyciąga z kieszeni telefon i załatwia sprawy od ręki: leki, nowy asfalt, słupy telegraficzne, boisko szkolne.

Mimo skrajnie nierównej rywalizacji „Studencka Lista – Studenci Zwyciężają” zdobyła ponad 50 procent głosów, i to przy wyjątkowo wysokiej frekwencji, wynoszącej niemal 70 procent. Po dwóch latach walki udało odsunąć się od władzy SNS i Vučicia. W całej Serbii ulice miast i miasteczek stały się sceną dla powszechnej euforii.

Obdarzony ogromnym zaufaniem społecznym ruch studencki, który od początku dystansował się od logiki partyjnej, konwencjonalnych programów oraz wskazania politycznych liderów, znalazł się po drugiej stronie barykady. Może dysponować mandatami, które pozwolą na utworzenie rządu. Oznacza to, że „apolityczny” ruch będzie musiał jakoś się określić, bo utrzymanie tak heterogenicznego programu może okazać się niemożliwe.

Na razie będzie to tymczasowy rząd technokratyczny. Jednocześnie partia Vučicia wciąż ma sporą reprezentację w parlamencie, a w dodatku mocne, doświadczone struktury i wpływy w instytucjach państwa.

**

Marek Matyjanka – urodzony w 1991 roku w Lublinie. Absolwent Bałkanistyki UAM, student Szkoły Doktorskiej Nauk Humanistycznych UJ. Pisze o Bałkanach. Mieszka na przemian w Krakowie i Skopje.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x