Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Zaskakuje mnie, że ludzie nie tracą więcej pieniędzy i nie bankrutują szybciej

Kiedyś trzeba było iść do kasyna, wymienić pieniądze na żetony, porozmawiać z ludźmi. Obserwując hazard w świecie online, mam poczucie, że trzeba wymyślić na niego oddzielne słowo – mówi badaczka kulturowych przyczyn hazardu.

Rozmowa
Walka

Wszystkie Mystery Boksy świata

Hope kocha niespodzianki, a jeszcze bardziej kocha, gdy inni patrzą, jak prezentuje swoją miłość do niespodzianek.

Kobieta patrzy prosto w kamerę. Wokół niej stos kartonowych pudełek. Otwiera jedno po drugim. Jej głowa i ramiona unoszą się nad pudłami jak oderwane od reszty ciała. Ekran migocze od marek: Labubu, Atomówki, Star Wars, Myszka Miki. A ona uśmiecha się do kamery:

– Kupiłam WSZYSTKIE Mystery Boksy z PopMartu. Czuję się jak w dzieciństwie, gdy otwierałam śniadaniowe płatki, by sprawdzić, czy trafiła mi się zabawka!!!

Nagranie trwa 50 minut. A ona wciąż przegląda paczki. Pobudzona. Rozgadana. Pełna entuzjazmu.

Ten film obejrzało 12 milionów ludzi. Hope, czyli popularna amerykańska youtuberka specjalizująca się w unboxingu – czyli otwieraniu paczek na wizji – ma na koncie masę takich nagrań. Rozpakowuje paczki o tajemniczej zawartości, które kupuje w różnych miejscach. Jej kanał ma ponad 9 milionów subskrybentów. Czy mystery boksy, lootboksy i unboxing są formą hazardu? Rozmawiam o tym z socjolożką, która od ponad 20 lat zajmuje się teoriami ryzyka, uzależnień i konsumpcji.

Aleksandra Kasprzak: Czym jest hazard?

Prof. Gerda Reith: Aktywnością, w której ludzie inwestują pieniądze lub inne wartościowe rzeczy, bo mają nadzieję na wygraną. Ale wynik zależy w większości sytuacji od przypadku. Podejmują ryzyko, bo liczą na nagrodę. To wręcz zjawisko kulturowe i ekonomiczne, na które wpływ mają rozwój komercyjnych rynków rozrywki i potrzeba ludzi do podejmowania ryzyka. Hazard zyskuje na popularności, bo wielu ludzi szuka emocji i płaci nie za konkretny produkt, tylko za możliwość podjęcia próby jego zdobycia.

Według badań przeprowadzonych przez Katolicki Uniwersytet Lubelski do otwierania lootboksów przyznało się 29 proc. graczy gier komputerowych, z czego połowa ma nie więcej niż 24 lata. Z kolei na Twitchu popularni streamerzy nawiązują współprace z firmami takimi jak K4G i promują te mechanizmy. To również hazard?

Jak najbardziej. Mamy do czynienia ze zjawiskiem zwanym gospodarką doświadczeń – towarem stały się także przeżycia i emocje. Dlatego influencerzy otwierają na streamach paczki o nieznanej zawartości i na oczach widzów kupują kolejne skrzynki w grach komputerowych. Ludzie od zawsze uprawiali hazard, by doświadczać adrenaliny, rodzaju niepewności, która wiąże się z ryzykiem straty, jak i zysku.

Dla niektórych graczy kupowanie lootboksów stało się normalną częścią gry. Oczekują chwili, gdy okaże się, co wypadło ze skrzynki i czy warto spróbować jeszcze raz. Młodzi ludzie dorastają teraz w otoczeniu, w którym takie mechanizmy są powszechne. Nic dziwnego więc, że zaczynają postrzegać lootboksy jako naturalny element konsumpcji i uczestnictwa w kulturze. Mogą zacząć oczekiwać podobnych mechanizmów losowości także w innych obszarach życia.

Czytaj także W minutę można przegrać fortunę Mateusz Kowalik

Od przypinek do Olimpu

28-letni Tomek zawsze lubił niespodzianki: przyjęcia, prezenty, niezapowiedziane wizyty. Około osiem lat temu usłyszał o Pixel Boksach, czyli pudełkach pełnych gadżetów dla geeków, w których nie wiadomo, co jest w środku. Był wtedy studentem, nie miał za dużo pieniędzy, ale postanowił taką kupić. Zapłacił 169 zł. Każda rzecz wydawała się niesamowita – plecak, figurka, przypinki z anime. Od tego czasu regularnie je zamawiał. I za każdym razem cieszył się tak samo, a wartość każdego pudełka to min. 200 zł.

Coraz częściej i dłużej grał też w League of Legends. Tam odkrył świat skrzynek. Zależało mu, by zdobyć fajną „skórkę” do ulubionych bohaterów. Wystarczyło pójść do Żabki po kartę podarunkową z punktami RP. By zdobyć „skórkę”, kupował skrzynkę. Przed otwarciem zwoływał współlokatorów albo nagrywał wszystko telefonem. Czasem był rozczarowany, ale kilka razy trafił na prawdziwe skarby.

Współlokatorzy chętnie oglądali otwarcia. Sami woleli obstawiać mecze i, jak zauważa Tomek, wychodzili na tym różnie. On przynajmniej coś dostawał. Coś wirtualnego, ale jednak.

Grał też w LOL-a kilka lat. Teraz coraz rzadziej, bo to wymaga za dużo pracy. Odkrył inny świat – Age of the Gods – automaty do gry on-line przypominające jednorękiego bandytę, tylko w mitycznym wydaniu – z postaciami Zeusa, Ateny, Posejdona czy Herkulesa, a każda postać ma unikalną moc i funkcję.

– Jak trafisz odpowiednią kombinację symboli, możesz wygrać nawet 300 tysięcy złotych – emocjonuje się Tomek. – Animacje są super. A kiedy przy zakręceniu wylosujesz trzy bonusy, włącza się emocjonująca muzyka i uruchamia dodatkowa gra. Raz mi się udało i wygrałem 400 złotych – opowiada.

Aleksandra Kasprzak: W jaki jeszcze sposób objawia się hazardyzacja codziennego życia?

Prof. Gerda Reith: Warto tu wyraźnie rozgraniczyć pojęcia: samo wykorzystywanie technik z gier do podnoszenia zaangażowania ludzi to grywalizacja, a nie hazard. Weźmy, przykładowo, ćwiczenia fizyczne. Dzięki specjalnym aplikacjom możemy wyznaczać sobie cele i zadania oraz sprawiać, że sport przypomina rozgrywkę. Tak samo w pracy – powszechne jest wprowadzanie drobnych achievementów, żeby zaangażować pracowników. Jednak wprowadzenie w życie elementów gry nie oznacza jeszcze hazardu – brakuje im losowości i nie wiążą się ze stratą.

Mimo to wiele aspektów życia zaczyna przypominać grę, a gry wideo oparte na elementach hazardu stały się częścią codzienności wielu ludzi. Także piłka nożna, która kiedyś kojarzona była przede wszystkim ze sportem, coraz silniej łączy się z hazardem, bo coraz popularniejsze jest obstawianie wyników meczów w zakładach bukmacherskich.

Co zaobserwowałaś, prowadząc badania na ten temat?

Program Football Fans and Betting miał charakter profilaktyczny – był skierowany przede wszystkim do mężczyzn obstawiających sport, zanim rozwiną się u nich poważne szkody hazardowe. Odbywał się przy klubach piłkarskich, trwał osiem tygodni i obejmował jedno 90-minutowe spotkanie z kibicami tygodniowo. Interwencja polegała na rozmowie i edukacji w temacie bukmacherki – dyskutowaliśmy o tym, jak przemysł hazardowy wykorzystuje reklamę oraz o konkretnych technikach ograniczających hazard. Próbowaliśmy wyposażyć kibiców w zestaw praktycznych strategii, takich jak chociażby prowadzenie własnego „dziennika obstawiania”.

Zakłady sportowe to duży obszar całej hazardowej branży, a wśród obstawiających dominują mężczyźni. To oznacza, że znajdują się oni w grupie ryzyka – są szczególnie podatni na szkody wyrządzane przez hazard. Już od początku badań były trudności, bo kibice niekoniecznie chcieli o obstawianiu opowiadać. Hazard jest dla nich czymś zwyczajnym, co wiąże się z ich tożsamością i postrzeganiem męskości. A ci, którzy zgodzili się na rozmowę, tłumaczyli, że nie porzucają zakładów, bo boją się stygmatyzacji ze strony kolegów z grupy. Mimo prób przeprowadzenia programu w sześciu angielskich profesjonalnych klubach w latach 2022–2023, nie udało się zrekrutować i utrzymać wystarczającej liczby uczestników.

Jeśli ktoś uważa, że granie to element bycia mężczyzną, trudno mu się pogodzić, że można rozmawiać o tym w kategorii uzależnienia. Część badanych wcale nie uważała, że potrzebuje wsparcia. A ci, którzy wiedzieli, że go potrzebują, wymagali czegoś więcej niż nasza interwencja sytuacja była tak poważna, że kwalifikowali się do specjalistycznego wsparcia. Realizację projektu utrudniało to, że kluby sportoweniekoniecznie chcą przeciwdziałać zakładom sportowym.

Bo współpracują z firmami z branży hazardowej?

Udało nam się znaleźć tylko kilka, które tego nie robiły, ale w trakcie naszychbadań zdążyły już nawiązać współpracę reklamową.

Czy w takim razie w branży sportowej i e-sportowej zjawisko hazardu jest tak silne, że nie ma już odwrotu?

Wszystko jest możliwe, pod warunkiem, że są ludzie, którzy naprawdę chcą coś zmienić. Ale to bardzo trudne na wielu poziomach. Kluby sportowe potrzebują przychodów, a firmy hazardowe je zapewniają i mają bardzo dużo pieniędzy. Kluby nie potrafią obecnie znaleźć alternatywy, która zapewnia finansowanie na takim poziomie. Piłka nożna i hazard związały się tak mocno, że trudno będzie je od siebie oddzielić.

Czytaj także „Myszko, co się dzieje?”, czyli co robi z nami Vinted Paulina Januszewska, Jakub Szafrański

Co hazard mówi nam o tym, jak działa współczesny kapitalizm?

Dynamika charakterystyczna dla hazardu to spekulowanie na temat niepewności przy udziale pieniędzy. Polega na wytwarzaniu ekscytacji i poczucia przynależności. Brak fizycznego produktu, jak w przypadku lootboksów, jest tutaj całkiem dobrym symbolem kapitalizmu. Firmy hazardowe nie muszą wytwarzać rzeczy, żeby osiągać zysk. Tak jak na rynkach predykcyjnych – wystarczy wytworzyć zakład, który jest szybki, ulotny i wymaga powtarzania.

Firmy hazardowe wykorzystują wszystkie komercyjne sztuczki, które stosuje wiele innych przedsiębiorstw, szczególnie firmy technologiczne: algorytmy, techniki predykcyjne, nudging, czyli delikatne nakłanianie użytkowników do określonych zachowań poprzez m.in. powiadomienia „push”, kuszące clickbaity, personalizację treści.

Branża hazardowa robi wszystko szybciej i na większą skalę niż inne. Jest pionierem wielu kapitalistycznych technik – i nie jest to dobry rodzaj pionierstwa.

Urodzony_Zwycięzca traci dwa i pół miliona

Jack był profesjonalnym piłkarzem, zaczął grać w wieku 16 lat. Na jego koncie pojawiały się ogromne kwoty, a hazard był naturalną częścią dnia – czasem w autobusie jadąc na mecz koledzy grali w pokera. Przegrywali 20 czy 30 tysięcy dolarów – normalne popołudnie.

W dniu swoich 18. urodzin Jack zaczął obstawiać online. Po kilku godzinach stracił tysiąc dolarów. Nieszczególnie się przejął – wciąż miał sporo pieniędzy i wiedział, że wkrótce zarobi znacznie więcej.

Rok później odkrył kasyno. Był oczarowany: światła, muzyka, atmosfera, przyjaźni ludzie. Imponowało mu, że siada przy stole ze starszymi, doświadczonymi graczami. I traci. Pieniądze topniały, kwoty przestały cokolwiek znaczyć.

– Sytuacja stała się tak poważna, że poprosiłem swoją ówczesną dziewczynę, by napisała maila do kasyna z prośbą, żeby mnie tam nie wpuszczali.

Czytaj także Goła baba w reklamie a dystopijność rynków predykcyjnych Aleksandra Kasprzak

Nigdy więcej nie pojawił się w kasynie. Ale znalazł coś innego – pokera online. Zanim się zorientował, miał 24 lata i konto bankowe wyczyszczone do zera.

– Zdarzyło mi się nawet pisać na Instagramie do osoby, której za dobrze nie znam z prośbą o pożyczenie pieniędzy – opowiada.

Aleksandra Kasprzak: Ludzi, który grając w kasynie popadają w długi, spotyka krytyka. Sami uzależnieni przyznają się do potężnego poczucia winy. A przecież to cały system zbudowany tak, by uzależniać.

Prof. Gerda Reith: To jest jak idealnie działająca maszyna. Aż dziwne, że niektórzy ludzie nie dają się wciągnąć. Zaskakuje mnie, że ludzie nie tracą jeszcze więcej pieniędzy i nie bankrutują szybciej. Tenmodel biznesowy polegana wyciąganiu pieniędzy. To walka Dawida z Goliatem – z jednej strony mamy globalną, niezwykle bogatą branżę, która dysponuje ogromną ilością danych i technologii oraz potężną obecnością w świecie cyfrowym, a z drugiej – pojedynczego człowieka. W dodatkujesteśmy uczeni, że mechanizmy hazardu są normalne i wszyscy to robią, tak jak w przypadku mężczyzn obstawiających mecze piłkarskie. Krytykowanie jednostek za brak silnej woli w walce o tak nierówno rozłożonych siłach jest niesprawiedliwe.

Czy hazardyzacja społeczeństwa dotyka wszystkich w taki sam sposób?

Nie mamy danych ani dowodów, które pozwalałyby to jednoznacznie rozstrzygnąć. Można zgadywać na podstawie tego, co wiemy o innych aspektach życia. Wiele wskazuje, że najbardziej narażeni sąmłodzi ludzie, szczególnie mężczyźni między 18. a 30. rokiem życia, ponieważ duża część wpływów z gier hazardowych pochodzi z internetu. Osoby starsze mogą nawet nie mieć pojęcia, czym są lootboksy i unboxing.

Istnieje również wyraźna zależność między przynależnością klasową a ryzykiem uzależnienia. Osoby o niskich dochodach, a także wykluczone społecznie częściej zmagają się z problemami wynikającymi z hazardu. Im mniej mamypieniędzy na początku, tym szybciej odczuwamy szkody.

Brałaś udział w badaniu dotyczącym młodych ludzi z Malawi, którzy zwracają się ku zakładom bukmacherskim, aby zarobić lub uciec od trudnej codzienności.

W Malawi, a także w innych krajach Afryki Subsaharyjskiej możliwości znalezienia pracy czy zdobycia wykształcenia są bardzo ograniczone. W tych społecznościach hazard jest przedstawiany jako rodzaj pracy, inaczej niż w przypadku Brytyjczyków, którzy widzą hazard jako szansę na dodatkowy zastrzyk gotówki. W brytyjskichstrategiach marketingowych pojawiają się też inne motywacje: dobra zabawa, ekscytujące ryzyko, spędzanie czasu z innymi.

W Malawi natomiast przekaz jest jednoznaczny: w ten sposób możesz zarobić pieniądze. Pod warunkiem, że będziesz obstawiać coraz więcej. Firmy hazardowe działające w Malawi wyszukują osoby ze społeczności i namawiają je, by zostały lokalnymi bukmacherami i promowali granie wśród znajomych i sąsiadów. Firmy wybierają osoby dobrze znane w społeczności i budzące zaufanie. W efekcie powstaje coś w rodzaju systemu franczyzowego, co jest niebezpiecznie skuteczne. Bardzo proste i bardzo cyniczne.

Firmy nagłaśniają i wyolbrzymiają historie osób, którym udało się wygrać raz czy dwa, ukrywając przy tym całe rzesze przegranych. To specyficzna forma marketingu, która prowadzi do poważnych szkód. A mówimy o jednym z najbiedniejszych krajów na świecie.

Gdy obywatel Malawi przegrywa w zakładzie, to nie jest tak, że nie pojedzie na wakacje albo nie kupi nowej pary spodni. Jego rodzina może nie mieć co jeść, może nie mieć pieniędzy, by posłać dziecko do szkoły.

W 2004 roku zastanawiałaś się, czy jesteśmy „społeczeństwem ryzyka”. Już wtedy zauważyłaś, że pojęcie ryzyka zyskało ogromną popularność i stało się podstawowym sposobem myślenia o niepewnej przyszłości i podejmowaniu decyzji. Jak zmieniały się twoje badania na przestrzeni lat?

W 2004 roku przewidywałam niektóre trendy, ale nie zdawałam sobie sprawy z ich skali. Kiedy pisałam swoje pierwsze prace, krajobraz hazardu w Wielkiej Brytanii był jeszcze łagodny. Dziś sytuacja wygląda inaczej niż wtedy – skala komercjalizacji hazardu i jego obecności w codziennym życiu jest znacznie większa, niż przewidywałam.

Największą zmianą jest cyfryzacja, która całkowicie przekształciła branżę hazardową. Weźmy loterie. To szczególny rodzaj hazardu, jedna z jego najstarszych form. Loterie były powolnymi wydarzeniami o charakterze wspólnotowym. Odbywały się w określonym czasie i miały długie cykle. Teraz możesz kupić los za pomocą aplikacji, a więc to doświadczenie nie ma już nic wspólnego z dawną grą na loterii. Kupienie losu za pomocą apki jest szybkie.

Przyszłość może więc wyglądać dwojako: albo branża sama się wypali i stanie się tak intensywna, że ostatecznie doprowadzi to do jej zakazania, albo hazard przeniknie jeszcze głębiej w sferę kultury, tak jak przeniknął w sferę finansów za pomocą rynków predykcyjnych.

Czytaj także Uzależnienie wygląda trochę jak zakochanie [rozmowa] Dawid Krawczyk

Gdy bierzemy udział w loterii z poziomu telefonu, nikt nie wie, co tak naprawdę robimy.

Nie ma więc żadnego piętna, a tradycyjny hazard był w dużej mierze aktywnością społeczną. Nie dało się uprawiać go całkowicie samodzielnie. Teraz niemal każda gra w internecie jest grą solo.

Im mniej ograniczeń i tarcia wiąże się z hazardem, tym większe szkody może on powodować. I tym bardziej sprowadza się do pieniędzy. Możemy siedzieć i stukać w ekran telefonu, a każde stuknięcie oznacza przepływ pieniędzy, kolejną transakcję. To zupełnie inna sytuacja niż faktyczne uczestniczenie w grze z innymi ludźmi.

Kiedyś trzeba było iść do kasyna, wymienić pieniądze na żetony, wziąć kości do ręki, rzucić nimi, podejść do maszyny, porozmawiać z ludźmi. To wszystko sprawiało, że mijał czas, który dawał szansę się rozmyślić. A kiedy pozbędziemy się wszystkich elementów spowalniających, gra pozostaje czystą formą samej siebie – zwykłą transakcją finansową polegającą na kilku kliknięciach. Obserwując współczesny hazard, często właśnie tak to wygląda. Może to już nie jest nawet „hazard”. Może na przeniesienie się hazardu do świata online należy wymyślić oddzielne słowo.

„Miałem 1 proc. szansa na 179 000 zł… UDAŁO SIĘ XD”

– JA PIERDOLĘ, TO JEST MÓJ DZIEŃ, WIDZOWIE – wrzeszczy na streamie Szymon znany jako IsAmU, bo właśnie po raz kolejny pomnożył swój majątek.

Szymon to popularny YouTuber i streamer. Od 14 lat nagrywa filmy, w których przechodzi gry i żywo na nie reaguje.

A czasami promuje KeyDropa – platformę hazardową, która służy do otwierania wirtualnych skrzynek i zdobywania skinów do gier. To sprytny mechanizm, który umożliwia tracenie pieniędzy nie tylko dorosłym, ale też dzieciom. O ile kasyna, tradycyjne bądź online, wymagają potwierdzenia wieku, KeyDrop działa niczym strony porno – wystarczy kliknąć w deklarację o pełnoletności. Strona wierzy na słowo.

Czytaj także Cute skibidi mordercy i pastelowi faszyści Adam Sokołowski

Rok temu Konopskyy nagrał film, w którym wyjaśnia szkodliwy mechanizm KeyDropa i krytykuje streamerów, w tym Szymona, za reklamowanie hazardu wśród widzów, którymi w dużej mierze są dzieci.

Szymon się burzy. Podkreśla, że nie jest dobry w tłumaczenia, ale uczciwy z niego chłop. Wydaje oświadczenie:

„Nigdy nie podejmowałbym żadnych działań niezgodnych z prawem. I nigdy nie pojawiły się nawet przesłanki o tym, aby lootboxy w Polsce były nielegalne” – uspokaja.

I ma rację, bo według stanowiska Ministerstwa Finansów sam element losowości w wirtualnych skrzynkach nie wystarcza, aby uznać je za grę hazardową. Jednak Rzecznik Praw Dziecka oraz parlamentarzyści apelują o zakazanie nieletnim używania lootboksów.

*

Prof. Gerda Reith – socjolożka, badaczka kulturowych przyczyn hazardu. Autorka książek, takich jak Addictive Consumption: Capitalism, Modernity and Excess i The age of chance: gambling in Western culture. W swoich pracach skupia się na hazardzie jako zjawisku społecznym, a nie indywidualnym problemie. Bada zjawiska wpływające na uzależnienie od hazardu, takie jak przestrzenne rozmieszczenie automatów oraz wpływ gier losowych na różne grupy społeczne, takie jak młodzi ludzie czy środowisko sportowe. Analizuje, w jaki sposób kapitalizm i współczesna kultura konsumpcji wytwarzają warunki sprzyjające uzależnieniom, a także jak pojęcia wolności, samokontroli i odpowiedzialności kształtują nasze rozumienie hazardu. Interesuje ją również komercjalizacja hazardu oraz to, jak szkody związane z graniem rozkładają się w społeczeństwie, szczególnie wśród grup znajdujących się w trudniejszej sytuacji ekonomicznej.

**

Wywiad powstał w ramach projektu stypendialnego który jest dofinansowany ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych na zlecenie Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x