Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Jemen inny niż w newsach z portali

Nasza wiedza o Jemenie sprowadza się zazwyczaj do tego, że są tam jacyś Huti, którzy biegają w klapkach po górach i grają na nosie Saudom i Amerykanom. Buszra Al-Maktari pomija zawiłości polityczne i historyczne, dlatego może ją zrozumieć każdy czytelnik na Zachodzie.

ObserwujObserwujesz
Walka

Buszra Al-Maktari, Po drugiej stronie słońca, przeł. Hanna Jankowska, Art Rage 2026

Czy wiecie, o czym rozmawiają moi bracia? Mówią, że to zły czas. Gówniany. Śmieję się z ich rodu. Co takiego wiecie, co mnie umknęło? Czy kiedyś mieliście swój czas?

Buszra Al-Maktari, Co zostawiliście za sobą? Głosy zapomnianej wojny, przeł. Hanna Jankowska, Art Rage 2025

W moich snach wojna jest bezgłośna. Nie ma pocisków. Nie ma nalotów. Nie ma zabijania. Nie ma Głodu. Nie ma strachu. Budzę się, a wojna wciąż trwa, taka jak zaczęła cztery lata temu. Naloty rozświetlają noc na d Saną, syreny karetek pogotowia rozdzierają nocną ciszę.

Buszra Al-Maktari jest jemeńską pisarką, dziennikarką, publicystką i analityczką, kiedyś działaczką polityczną – była członkinią Komitetu Centralnego Jemeńskiej Partii Socjalistycznej, aktywistką, feministką. Ważną postacią jemeńskiej Arabskiej Wiosny w 2011 roku. Organizowała protesty w Ta’izz i wielki Marsz dla Życia, który przeszedł z Ta’izz do Sany (pieszo to dwieście kilkadziesiąt kilometrów). Podczas tłumienia protestów została ranna.

Czytaj także Huti ostrzeliwują statki i krzyżują za homoseksualizm. Jemen potrzebuje pomocy. Również naszej Beata Błaszczyk

W 2012 roku, kiedy ukazała się (w Libanie) jej powieść Po drugiej stronie słońca, grupa ulemów wydała przeciwko niej fatwę. Otrzymywała groźby śmierci i musiała się ukrywać. W 2018 opublikowała, także w Libanie, swój głośny reportaż Co zostawiliście za sobą. Nadal pisuje artykuły do prasy zagranicznej. Jest laureatką nagród za obronę praw człowieka i wolności słowa. Gościnę i ochronę proponowały jej Francja i Szwecja, jednak postanowiła pozostać w Jemenie i nadal dokumentować zbrodnie przeciwko ludności cywilnej. Mieszka w Sanie (chociaż nie znalazłam dokładnych informacji), stolicy zdobytej przez Hutich w 2014 roku. To wtedy rozpoczęła się trwająca do dzisiaj wojna domowa. Jeśli tam mieszka, wychodząc z domu musi nałożyć czarną abaję i nikab, i nie może podróżować bez męskiego opiekuna.

Czytaj także Wszystkie powody, dla których Huti odnoszą sukcesy w starciu z gospodarczymi i militarnymi potęgami Michał Sutowski rozmawia z Jarosławem Jarząbkiem

Nieuchronna podzielność Jemenu

Nasza wiedza o Jemenie sprowadza się zazwyczaj do tego, że są tam jacyś Huti, islamiści sprzymierzeni z Iranem. Dostrzegamy ich, kiedy atakują Izrael, Arabię Saudyjską albo szlaki handlowe na Morzu Czerwonym. Biegają w klapkach po górach i grają na nosie Saudom i Amerykanom. Al-Maktari pisze w taki sposób, że może ją zrozumieć każdy czytelnik na Zachodzie, bo pomija zawiłości polityczne i historyczne. W reportażu opowiada o codziennych sytuacjach, które nawet w otoczeniu odmiennych realiów kulturowych są po prostu dla każdego zrozumiałe. W powieści nie ma nazwisk przywódców, nazw partii, nie wiadomo dokładnie, z kim toczy się wojna.

Można na tym poprzestać, może jednak dosłownie kilka podstawowych informacji przyda się w lekturze – szczególnie powieści.

Wewnętrzne konflikty w Jemenie swoje źródła mają jeszcze w dawnych czasach kolonialnych oraz polityce okresu zimnej wojny. Wtedy, w latach 60., po wojnie domowej powstały dwa Jemeny. Z Królestwa Jemenu, pozostałości po Imperium Otomańskim, po obaleniu monarchii powstał Jemen Północny, republika. Z części kraju, która była protektoratem brytyjskim, po antykolonialnym powstaniu powstał Jemen Południowy jako republika ludowa, należąca do obozu radzieckiego. W 1990 roku doszło do zjednoczenia – ale niezbyt udanego, nie udało się w równym stopniu zaspokoić apetytów polityków i wojskowych obu stron. W 1994 doszło do próby secesji Południa i wojny domowej zakończonej zwycięstwem rządowym. W 2004 roku w prowincji Saada w północnym Jemenie rozpoczęły się walki z Hutimi (sześć wojen). A w 2014 już pełna wojna domowa, która trwa do dziś.

Czytaj także Od budowy szkoły w Afganistanie po bieliznę dla Burkiny Faso. „Pomaganie sprawia, że człowiek chodzi jak nakręcony” Patrycja Wieczorkiewicz rozmawia z Beatą Błaszczyk

Na to nakładają się liczne inne podziały – religijne, i w ramach szyizmu, i sunnizmu, rozłamy wśród rządzących, podziały plemienne. W Jemenie plemiona są silnymi strukturami społeczno-politycznymi, z własnymi wojskami, ale też podziałem na rody. I to one decydują o miejscu jednostki w tradycyjnej strukturze społecznej. Jest też miejska klasa średnia, przyjmująca wzory zachodnie, choć przynależność do plemienia też się liczy, np. w karierze politycznej, bo polityka jest klientystyczna.

I jeszcze jedno trzeba wiedzieć: czym jest kath. To roślina o działaniu podobnym do amfetaminy, którą żuje się przez kilka godzin i należy to robić w towarzystwie. Jest ważnym rytuałem społecznym, elementem życia codziennego, ważną częścią gospodarki (stanowiącym ponad 40 proc. upraw).

Czytaj także Żuć, żeby żyć. Dla wielu Jemeńczyków narkotyczny khat to sposób na przetrwanie Beata Błaszczyk

Ropa, interesy i ludzie

Al-Maktari w swoim reportażu oddaje głos tym, którzy w czasie wojny stracili najbliższych. Kobietom, których dzieci zabito. Mężom, którzy stracili żony. Rodzinom osób, które „zniknęły”. Tym, którzy patrzyli, jak bomba zabija wszystkich uczestników wesela albo uroczystości pogrzebowej. Kobiecie, która straciła przyjaciółkę, kiedy 140 osób zginęło, gdy łódź z somalijskimi uchodźcami wypływająca z Jemenu została zbombardowana. I wielu innym. Sama, często musząc się ukrywać, zebrała dziesiątki relacji i nadała im przejmującą formę literacką, a ofiarom przywróciła nazwiska. Sprawiła, że przestali być jedną tysięcy bezimiennych ofiar.

Za każdym razem wskazuje też sprawców: na zmianę milicje Hutich i Saliha albo bombardowania arabskiej koalicji (pod wodzą Arabii Saudyjskiej). Jedni warci są drugich. Za zbrodnie odpowiedzialni są walczący o władzę, wpływy i pieniądze politycy, generałowie i ich klientela z obu stron konfliktu. Ten „symetryzm” Al Maktarii sprawiał, że stała się dla wszystkich niewygodna, ale w jej przypadku przynajmniej nie można było powiedzieć: proszę bardzo, to pomieszkaj sobie w kraju, w którym rządzą Huti.

Salih był prezydentem bardzo długo, trzydzieści trzy lata, najpierw Jemenu Północnego, potem zjednoczonego. Ustąpił ze stanowiska w wyniku protestów Arabskiej Wiosny. To on prowadził wojny w Saadzie przeciwko Hutim, a potem zawarł z nimi sojusz. Stąd milicje Hutich i Saliha w reportażu. Sam Salih potem znowu zmienił front i został zamordowany przez Hutich w 2017 roku.

„Wydawało mi się wtedy (kiedy zaczęła się wojna – K.D.), że cywilizowany świat nie dopuści, byśmy stali się ofiarami głupoty polityków i generałów”. Tak pisze we wstępie autorka, ale gdzie jest ten „cywilizowany świat”? Obecnie Jemen znowu cieszy się zainteresowaniem, ale nie ze względu na dramaty zwykłych mieszkańców. Analizy dotyczą cen ropy, wyborów w Stanach, ratingu Arabii Saudyjskiej, interesów Iranu, Izraela, Turcji, ZEA – całych tych bliskowschodnich szachów, a to, co może poruszyć wrażliwych czytelników, jest w nich bez znaczenia. Możemy tylko poczuć swoją bezradność.

Dlatego ważniejsza wydaje mi się jednak powieść, bo w większym stopniu pozwala przestać myśleć o Jemenie jedynie jako o miejscu konfliktu, zbrodni wojennych i katastrofy humanitarnej. Oczywiście to też jest obecne, ale bohaterowie są zróżnicowani, głęboko wchodzimy w ich świat i bardziej namacalna jest jego złożoność. Odkrywamy, że mimo różnic jest dla nas zrozumiały, a zrozumienie jest warte może więcej od współczucia.

Głosy

Po drugiej stronie słońca opowiada o czasach sprzed roku 2014. Jest rok 2009, miasto przygotowuje się do Święta Zwycięstwa, piętnastego z kolei, a więc chodzi o wojnę domową 1994. Przemówi przywódca i przywódcy religijni, na ulicach zgromadzą się tłumy wyrażające entuzjazm dla władzy, lecz nie będzie on całkiem spontaniczny, nie wszyscy też przybędą tam z własnej woli. W powieści splatają się trzy głosy – wewnętrzne monologi Jusufa, Jahjo i bezimiennej kobiety, żony Jahjo. Każdy jest inny, wszyscy w jakiś sposób zostali naznaczeni przez wydarzenia z historii.

Jusuf był młodym marksistą, działaczem partyjnym, którego zapał był podsycany, a później wykorzystany przez jego mentora, osobę, której zbyt ślepo wierzył. Trudno dokładnie określić, jaki był jego udział w wydarzeniach 1994 roku, jednak ważniejsi towarzysze wyjechali z kraju, a on poniósł konsekwencje. Teraz znajduje się w miejscu, które jest czymś pomiędzy więzieniem a szpitalem psychiatrycznym. To, co dzieje się w jego głowie, jest połączeniem halucynacji z momentami, kiedy wspomnienia stają się jasne, często trudno oddzielić jedne od drugich. Jego obłęd nasila się i słabnie, życie zostało porwane na strzępy, ciało i psychika straciły normalne połączenie, trudno powiedzieć, kiedy jest wiarygodny. Z pewnością jednak był torturowany, dotąd spotyka się z przemocą ze strony jednego ze strażników, bo w tym miejscu są lekarze i pielęgniarki – może w jego fantazjach? – i strażnicy, jednym z nich jest Jahjo. Zresztą szpitale psychiatryczne i więzienia wiele łączy.

Jahjo to zupełnie inny głos. Jest szeregowcem, który maniakalnie marzy o awansie, niestety ciągnie się za nim czarny wpis w kartotece. Zdezerterował w czasie walk w Saadzie – z tchórzostwa, czy także z powodu tego, co musiał tam zrobić? On też przypłacił to więzieniem, lecz pozwolono mu wrócić do służby. Jest fanatycznym wyznawcą przywódcy, wręcz zakochanym w nim, niby niepozwalającym sobie na wątpliwości, ale one się mimo wszystko pojawiają, a jego prosty umysł nie panuje nad tymi sprzecznościami, więc nie potrafi opanować frustracji. Tak jak kiedyś Jusuf, który teraz już wie, że został oszukany, wierzy w fałszywego bożka i to może go zgubić, także przywieść do szaleństwa.

Kobiecy głos został wywołany w sposób, który może nam nie kojarzyć się z Jemenem. Bohaterka z powodu męczących migren trafiła na psychoanalizę i terapeuta jako remedium zalecił jej pisanie, i jest to właśnie takie pisanie terapeutyczne, gdzie dużo miejsca poświęca się emocjom, wspomnieniom z dzieciństwa, problemom z zaginionym, nieobecnym ojcem. Psychoanaliza to narzędzie z Zachodu, czy może pomóc Jemence ściśle kontrolowanej przez męża, bitej i gwałconej – bo jak inaczej nazwać upokarzający, wymuszony seks? Ma inny niż mężczyźni kontakt z ciałem, także dlatego, że nie może zajść w ciążę, a marzy o dziecku. Ona też jest bliska szaleństwa. I nie traktujmy jej cierpień jako kobiecej psychologii, w przeciwieństwie do prawdziwych męskich traum. Czemu w ogóle wyszła za Jahjo, trop znajdziemy w jednym zdaniu – wśród żołnierzy, którzy przyszli do jej matki z nakazem eksmisji, był właśnie on.

Czytaj także Dwa tygodnie, które trwają od jedenastu lat. Jemen wykrwawia się po cichu Beata Błaszczyk

Wszystkich tych głosów należy słuchać uważnie – zwracając uwagę na to, czego nie mówią albo o czym wspominają mimochodem. Akcja toczy w jemeńskich realiach, w rodzinnym mieście autorki, Ta’izz, w biednych dzielnicach, gdzie brakuje wody i prądu, choć są też te dobre, gdzie w domach za ogrodzeniami mieszkają ci, którzy szybko potrafią dostosować się do politycznych zmian. Dobrym samopoczuciem cieszy się też brat kobiety, który wyemigrował, robi interesy i założył jakiś komitet wspierania Jemenu.

To pierwsze tłumaczenie na Zachodzie tej powieści, angielskie ma ukazać się niedługo i mam nadzieję, że zostanie dostrzeżone. Może w tym też bądźmy pierwsi?

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x