Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

„Miejmy litość i bądźmy ludźmi”. Irańczyk walczy, by móc zostać w Polsce

„Droga Redakcjo, pozwalam sobie opisać sprawę mojego irańskiego przyjaciela Samiego z nadzieją, że stanie się ona przyczynkiem do dyskusji o kretyńskiej i nieludzkiej polityce imigracyjnej naszych polityków – wszystkich” – napisał do nas pan Andrzej. Postanowiliśmy poznać Samiego i jego historię.

Irańczyk Sami
Walka

Sami ma 25 lat, pochodzi z Iranu. Jest otwartym, wrażliwym, empatycznym młodym człowiekiem, który dużo już w życiu przeszedł. Intensywnie uczy się polskiego, hoduje kaktusy, uwielbia gotować i pływać, tęskni za bliskimi. I mówi, że polski ryż absolutnie nie przypomina tego, który niemal codziennie jadł w Iranie.

Od ponad 2,5 roku mieszka w Zielonej Górze i ma tam wielu przyjaciół, którzy dziś stają na głowie, by Samiego nie spotkało to, co spotyka innych cudzoziemców w Polsce: żeby nie musiał wracać do Iranu, w którym grożą mu tortury, a nawet śmierć.

Czytaj także Władza stłumiła protesty, ale Iranki już nie będą posłuszne Karolina Cieślik-Jakubiak

Skąd Sami wziął się w Polsce?

We wrześniu 2022 roku brał udział w antyrządowych protestach w mieście, z którego pochodzi. W tym czasie przetaczały się przez Iran masowe demonstracje pod hasłem „Za kobiety, za życie, za wolność”. Wybuchły po zabójstwie 22-letniej Kurdyjki Mahsy Żiny Amini. 13 września kobieta została zatrzymana przez irańską policję obyczajową, zarzucono jej niewłaściwe noszenie hidżabu. Trafiła do aresztu, gdzie zmarła. Władze Iranu próbowały tłumaczyć, że już wcześniej miała problemy zdrowotne i że z tego powodu dostała zawału serca. Społeczeństwo w te opowieści nie uwierzyło.

Według świadków, Żina była w areszcie maltretowana przewieziono ją do szpitala w krytycznym stanie i po trzech dniach w śpiączce zmarła. Irańskie władze siłowo stłumiły protesty, które przetaczały się przez kraj. Protestujący, przyjaciele ofiary i dziennikarze opisujący te wydarzenia byli aresztowani i skazywani na więzienie. Kilkuset demonstrantów zginęło, ponad 20 tysięcy zostało zatrzymanych, z czego ponad setce postawiono zarzuty mogące spowodować wydanie wyroku kary śmierci.

Sami też brał udział w tych protestach. W trakcie jednego z nich zauważył, że jest nagrywany przez miejscową policję było jasne, że służby to wykorzystają. Bał się, bo za udział w protestach groziło 30 lat więzienia, a nawet kara śmierci. Dlatego po ustaleniach z rodziną wyjechał do Teheranu, do znajomego ojca. Pracował w jego fabryce, z której praktycznie nie wychodził. Jak opowiada, 18 miesięcy spędził w ukryciu. Był w kontakcie z mamą, która przekazała mu, że przyszło wezwanie na policję w związku z protestami, w których brał udział. Nie stawił się na przesłuchanie i od tego czasu stał się osobą poszukiwaną. 25-latek znów w porozumieniu z rodzicami uzbierał pieniądze na ucieczkę z kraju. Udało mu się uzyskać dokumenty i opuścić Iran.

Jak wielu innych cudzoziemców z różnych krajów świata Sami uwierzył w zapewnienia białoruskiego reżimu, że w Europie można wieść spokojne, bezpieczne, dobre życie. Stąd decyzja o przelocie do Białorusi z myślą o przedostaniu się do Niemiec, bo tak wcześniej zrobiło kilku jego kolegów. W efekcie znalazł się w lesie na polsko białoruskiej granicy. Spędził tam około trzech miesięcy w mrozie, głodzie, pijąc wodę z rzeki. Kilka razy wyrzucano go z powrotem na Białoruś.

W końcu udało mu się tę granicę przekroczyć i dotarł do Niemiec, na przejście w Zgorzelcu. Tam zatrzymali go niemieccy pogranicznicy i odstawili do Polski. Powiedzieli, że ma prawo ubiegać się o azyl w pierwszym bezpiecznym kraju za białoruską granicą i że tym krajem jest Polska. Tak trafił do nas.

Historia dobrych ludzi

W Wędrzynie, blisko Zielonej Góry, działał w 2022 roku zamknięty ośrodek dla cudzoziemców. Stworzono go na wojskowym poligonie. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał wtedy, że warunki są tam dramatycznie złe i urągają ludzkiej godności. Alarmowano między innymi o drucie kolczastym w miejscu, gdzie odbywały się spacery, oraz mniejszej przestrzeni na jedną osobę niż wymagają normy więzienne.

Czytaj także Tam, gdzie ich zbierają i „gonią” z powrotem Przemysław Sadura, Sylwia Urbańska

Joanna Liddane jest radną w Zielonej Górze, od lat działa w Zielonych. Wtedy, w 2022 roku, była społeczną asystentką posła Tomasza Aniśko. Poseł mieszkał niedaleko ośrodka w Wędrzynie. Wspólnie z kilkoma posłankami z Lewicy i z Koalicji Obywatelskiej pojechali do tego ośrodka, by zobaczyć, jak to wygląda. Warunki były straszne. Poseł był tym przerażony, dlatego postanowił skorzystać ze swojego mandatu, regularnie odwiedzał to miejsce, pisał, gdzie się tylko dało. I ja jako asystentka społeczna jeździłam razem z nim. Nawet przedstawiciele organizacji działających na rzecz praw człowieka nie byli wpuszczani, a my wchodziliśmy, staraliśmy się wspierać tych cudzoziemców, robiliśmy paczki dla nich. Tak zaczęłam poznawać tych ludzi i ich wspierać opowiada pani Joanna.

Niedługo potem w noclegowni dla osób w kryzysie bezdomności spotkała Samiego. To był maj 2024 roku. Pomagałam jako wolontariuszka. Okazało się, że jest chłopak, od którego Straż Graniczna nie przyjęła wniosku o status uchodźcy, że został do Polski zawrócony z granicy z Niemcami, że jest w bardzo trudnej sytuacji, nie mówi ani po polsku, ani po angielsku. Jako, że nie przyjęto od niego wniosku, nie przysługiwał mu pobyt w żadnym ośrodku dla cudzoziemców, tylko skierowano go do noclegowni. On nie miał dosłownie nic jak się okazało, plecak zgubił gdzieś w białoruskim lesie. Miał tylko telefon i ładowarkę, którą mu ktoś podarował. Zorganizowałam dla niego ubrania, dałam mu jakieś pieniądze, by mógł chociaż pójść kupić sobie coś do jedzenia. I tak się zaczęła nasza znajomość opowiada pani Joanna.

Pani Joanna pomogła mu znaleźć mieszkanie. Był zmaltretowany całą sytuacją, swoimi doświadczeniami. Porozumiewaliśmy się za pomocą translatora. Poszłam z nim na posterunek Straży Granicznej, by ponownie spróbował złożyć wniosek o azyl. Zostałam jego pełnomocniczką, wniosek tym razem został przyjęty opowiada pani Joanna.

 „Tu jest pięknie”

On jest osobą, która dodaje kolorytu życiu wszystkich naszych przyjaciół. Jest pogodny, otwarty, towarzyski, bardzo pomocny, nigdy się na nim nie zawiodłam. Jak ktoś go nie zna, to myśli, że jest Gruzinem, bo ma ciemne włosy i ciemne oczy. A on pochodzi z Iranu. Był wychowywany po europejsku i te europejskie wartości są dla niego ważne. I muszę podkreślić, że bardzo dobrze się u nas integruje. Nie ma w Polsce procesu systemowej integracji, ale dostał wsparcie nas ludzi, którzy są wokół niego. Sam tez chce pomagać innym. W zimie razem z grupą Food Not Bombs rozdawał jedzenie osobom bezdomnym mówi Joanna Liddane.

Początki były trudne, bo nic nie rozumiałem, nikogo nie znałem, nie umiałem mówić po polsku. Ale spotkałem dobrych ludzi i dziś jest zupełnie inaczej. Mam grupę polskich przyjaciół i znajomych. Pracuję, mieszkam w Zielonej Górze, w której jest pięknie. Oczywiście, tęsknię za Iranem, za bliskimi mamą, tatą i młodszą siostrą, bo spędziłem tam 21 lat mojego życia, ale wiem, że na dziś nie mogę wrócić opowiada Sami.

Czytaj także Ukraińcy uczą się polskiego. A Polska wciąż nie nauczyła się integracji Kaja Puto rozmawia z Przemysławem Sadurą i Oleną Babakovą

Jak mówi, protesty, w których brał udział, były ogromne. Uczestniczyło w nich około 20 milionów ludzi, bo Iran to duży kraj, o wiele większy niż Polska. To był stanowczy sprzeciw wobec polityki władz. Nie można było stać z boku i udawać, że mnie to nie dotyczy dodaje. I podkreśla, że nie żałuje swojego udziału.

Sami pracuje w winnicy, pomaga przy winobraniu. Intensywnie uczy się polskiego zna go już na tyle dobrze, że z nami też rozmawia po polsku. To trudny język, bardzo trudny, ale mam super nauczycielkę, Elę mówi w rozmowie ze mną.

Elżbieta Gazdecka zawodowo uczy innych polskiego jako języka obcego. Jest prezeską Zielonogórskiego Towarzystwa Edukacyjnego Civilitas. Działamy na rzecz innych, na rzecz respektowania praw człowieka. Prowadziliśmy kursy polskiego między innymi dla 450 ukraińskich uchodźców. Szczególnie bliskie są nam dzieci, a Sami to przecież jeszcze bardzo młody człowiek opowiada pani Ela.

Jak mówi, gdy została poproszona, by zaczęła uczyć Samiego, zgodziła się na dziesięć bezpłatnych lekcji. Na początku nie wiedziałam, czego się spodziewać. Zastanawiałam się, kim może być taki młody Irańczyk? Bardzo szybko okazało się, że jest świetnym człowiekiem z poczuciem humoru, który ma za sobą traumatyczne przeżycia. Sami to mój najpilniejszy uczeń. Kiedy tu przyjechał nie znał prawie żadnego słowa po polsku, ani po angielsku mówi mi nauczycielka.

Zaprzyjaźniła się z Samim. Trochę mu matkuję. Bardzo lubię z nim rozmawiać, jest oczytany, ma dużą wiedzę historyczną. Jest też niezwykle solidny, zaangażowany, po roku nauki mówi po polsku komunikatywnie, na poziomie B1. Bardzo się przykłada do naszych lekcji. Jeśli nie zadam mu pracy domowej, to zaraz o nią dopytuje opowiada pani Elżbieta. Jak podkreśla, chłopak ma jeszcze jedną cechę słowo jest dla niego droższe od pieniędzy. Jak się na coś umawiamy, to dla niego jest to święte. Myślę, że między innymi dlatego cały czas jest w Zielonej Górze, w Polsce. Niemiecka Straż Graniczna powiedziała mu, że może się zatrzymać w pierwszym bezpiecznym kraju po Białorusi, i on wie, że tym krajem jest Polska. Nie chce łamać prawa. Jest mu tu dobrze i chce zostać.

Przy wsparciu pani Elżbiety Sami właśnie rozpoczął naukę w polskiej szkole, w Centrum Kształcenia Ustawicznego. Chodzi o to, by mógł przejść przez polski system, może skończyć tu studia? Chciałby być architektem wnętrz, a widząc jego zaangażowanie i takie podejście, że jak coś postanowi, to to zrobi, wierzę, że mu się uda dodaje moja rozmówczyni.

Czym mnie zaskoczył? Opowieściami o Iranie, bo nie znałam tego kraju, a dziś wiem już o nim o wiele więcej. Widziałam na zdjęciach rodzinę Samiego, w tym jego mamę i młodszą siostrę. Mama elegancko ubrana, niczym nie różni się od przeciętnej Europejki. Młodsza siostra z włosami pomalowanymi na niebiesko, bo kocha fryzjerstwo. Ojciec w eleganckim białym dresie. Ale jest coś jeszcze. Sami bardzo lubi gotować. W jego kuchni dominuje wołowina na różne sposoby, a do tego między innymi mizeria z cytryną. Nie pomyślałabym, że to może być tak pyszne mówi pani Ela. Aaa, i nauczył mnie pić herbatę po irańsku. Tam nalewa się ją na spodek, żeby wystygła, i pije się ze spodka słyszę.

Czytaj także Integracja migrantów po polsku: państwo mówi „pracuj”, a potem zamyka drzwi Olena Babakova

Odmowa

Sami długo czekał na decyzję w sprawie swojego statusu. We wniosku o azyl wskazał, że gdyby wrócił do kraju, grozi mu niebezpieczeństwo. Przedstawił dokument, który przesłała mu mama wezwanie na policję po protestach z 2022 roku.

26 sierpnia przyszła odmowa nadania Samiemu statusu uchodźcy lub ochrony uzupełniającej.

Nie rozumiem tego. Wiem, ile przeszedł, wiem, co mu w Iranie grozi, wiem, że rodzice mówią, żeby ze względów bezpieczeństwa nie wracał, bo przed śmiercią będą go torturować. Proces integracji w jego przypadku jest wzorcowy. Nawiązał głębokie relacje z polskimi przyjaciółmi. Przejął nasze zwyczaje. Pewnie łatwo jest podjąć taką decyzję zza biurka, ale my go znamy i nie zgadzamy się na przewracanie jego życia po dwóch latach bo tyle trwał proces decyzyjny jeszcze raz do góry nogami. Miejmy litość i bądźmy ludźmi. Robimy co w naszej mocy, by do tego nie doszło dodaje nauczycielka, Elżbieta Gazdecka.

– Naiwnie cały czas wierzyłam, że skoro w Iranie jest wojna, skoro cały czas jest tam bardzo niebezpiecznie, skoro wiemy, że część kolegów Samiego już nie żyje, to Urząd do spraw Cudzoziemców weźmie to pod uwagę. Byłam o tym przekonana. Więc jak odebrałam tę decyzję, nogi się pode mną ugięły. To tak nieludzkie. Nie wiedziałam nawet, jak mam to przekazać Samiemu. Ale walczymy, nie odpuścimy, złożyliśmy odwołanie. Nie zgadzamy się na bezduszność państwa. My głosowaliśmy na ten rząd, wierzyliśmy, że będzie inaczej mówi Joanna Liddane.

Irańczyk Sami z grupą polskich przyjaciół
Irańczyk Sami z grupą polskich przyjaciół. Fot. Krzysztof Filmanowicz

Urząd podważa wiarygodność wezwania Samiego przez policję. W uzasadnieniu decyzji przekonuje, że chłopakowi w Iranie najprawdopodobniej nic nie grozi. „Aplikant przyznał, że nigdy nie był aktywnym działaczem politycznym ani społecznym, czy osobą publicznie rozpoznawalną bądź mającą wpływa na opinię publiczną, a we wspomnianych protestach uczestniczył tylko trzy razy. Nie ma zatem podstaw, aby przypuszczać, że irańskie służby mogłyby być szczególnie zainteresowane wnioskodawcą” napisał naczelnik Wydziału II Postępowań Uchodźczych w Urzędzie do Spraw Cudzoziemców.

„Trzeba podkreślić, że samo wezwanie na policję w celu złożenia oświadczeń nie byłoby również jednoznacznym potwierdzeniem faktu, że aplikant może obawiać się prześladowania ze strony irańskich władz” dodano w uzasadnieniu. I jeszcze jedno zdanie z decyzji: „Organ orzekający uznaje jego obawy przed prześladowaniem ze strony władz Iranu za nieuzasadnione”.

W decyzji jest też mowa o sytuacji w Iranie. UdSC przyznaje, że „od 2025 roku Iran jest zaangażowany w międzynarodowy konflikt zbrojny. Terytorium kraju, w tym przede wszystkim irańskie instalacje militarne i służące rozwojowi technologii nuklearnych, są obiektami bezpośrednich ataków bombowych, rakietowych i dronowych ze strony sił zbrojnych Izraela i Stanów Zjednoczonych Ameryki. Iran odpowiada na te ataki […]”. Mimo to, urząd chce odesłać Samiego do Iranu wskazując w swojej decyzji, że „obecnie zagrożenie ludności cywilnej masową, nieselektywną przemocą, wynikającą z ww. konfliktu zbrojnego, utrzymuje się na średnim poziomie i nie ma jeszcze cech powszechnego zagrożenia życia lub zdrowia”.

To jest jakiś koszmar, kompletna bezduszność państwa polskiego. Jak można arbitralnie napisać, że „stronie nie grozi poważne i zindywidualizowane zagrożenie dla życia lub zdrowia wynikające z powszechnego stosowania przemocy wobec ludności cywilnej”? Nie rozumiem mówi pani Joanna, przyjaciółka Samiego.

Czytaj także Samospełniająca się przepowiednia. Jak Polska sabotuje integrację migrantów Olena Babakova

Sami jest nasz

W mojej ocenie indywidualna sytuacja mojego klienta nie została oceniona w świetle tego, co mu ewentualnie może grozić w Iranie. Nie wzięto pod uwagę, że tam nawet przypadkowe osoby skazuje się na śmierć, niezależnie od statusu społecznego oraz poziomu aktywizmu. Wystarczy zwykłe podejrzenie, że są przeciwnikami reżimu, który wobec własnych obywateli jest jednym z najbardziej brutalnych na świecie– mówi mecenas Adam Bulandra, który reprezentuje Samiego.

– Sami, jako uczestnik protestów z 2022 roku, jest skonfliktowany z irańskim reżimem, wykroczył przeciwko ajatollahom. Ponadto w razie powrotu na pewno byłby zatrzymany na lotnisku, jak każdy powracający z Zachodu, i dokładnie przesłuchany, więc ogół tych czynników powoduje, że spełnia przesłanki do objęcia go ochroną międzynarodową. Są dostępne informacje, że kilka tysięcy osób już zostało powieszonych po protestach w Iranie, a ta kwestia w tej decyzji w ogóle nie została ujęta. W odwołaniu od decyzji Szefa Urzędu do spraw Cudzoziemców powołujemy się między innymi na to, że zabrakło indywidualnego podejścia do tej sytuacji, że nie wszystko zostało prawidłowo ustalone, w szczególności w zakresie informacji o poziomie przestrzegania praw człowieka w kraju pochodzenia mojego klienta dodaje radca prawny.

Sami jest nasz i go nie oddamy. Nie wyobrażamy sobie, by państwo polskie miało zmusić go do powrotu w ręce reżimu, przed którym musiał uciekać. Skazać na śmierć mówią mi przyjaciele Samiego. „Według państwa polskiego Sami może śmiało wracać do Iranu. Ani masowe egzekucje przeprowadzane w Iranie w 2026 roku, ani nowoczesne pociski wystrzeliwane przez bratnią armię Stanów Zjednoczonych w kierunku Iranu nie stanowią większego zagrożenia dla jego zdrowia fizycznego i psychicznego. A poza tym: tu jest Polska, a nie Iran” napisał do nas pan Andrzej, który postanowił nagłośnić historię Samiego, wierząc w to, że uda się mu pomóc.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x