Narkopolityka

Dziennikarze w depresji

W Blue Monday, najbardziej depresyjnym dniu w roku, „Newsweek” i „Wprost” postanowiły dobić czytelników poziomem polskiego dziennikarstwa.

Oba tygodniki opublikowały 21 stycznia wywiady z Anną Fryczkowską, matką 16-letniego Stanisława, który 24 grudnia popełnił samobójstwo. Z rozmów czytelnicy otrzymują jasny i – zatrważająco nieprawdziwy – komunikat: używanie marihuany prowadzi do depresji, a w konsekwencji do odebrania sobie życia. „Newsweek” i „Wprost” dały w ten sposób popis braku dziennikarskiej odpowiedzialności i kolejny raz wywołały nierzetelną dyskusję na temat środków psychoaktywnych.

Merytoryczny poziom artykułów zapewne nie budziłby zdziwienia, gdyby opublikował je któryś z tabloidów. Od mediów, które uważają się za opiniotwórcze, oczekuje się jednak czegoś więcej. Tragiczna historia Stanisława i cierpienie jego matki zostały wykorzystane w najbardziej ohydny sposób. Ofiara została poniesiona, będzie teraz można do woli powoływać się na niesprawdzone „fakty” i nieść je na sztandarach bezsensownej wojny z narkotykami.

Czy sytuacja ekonomiczna prasy jest aż tak zła, że trzeba napędzać sprzedaż takimi sensacjami? Zapominając przy tym, że obowiązkiem dziennikarza jest konfrontowanie różnych opinii i poszukiwanie informacji o danym problemie w kilku źródłach. Wszystko po to, by obraz świata, jaki się przedstawia czytelnikowi, nie był jednostronny.

I tak w ciągu jednego dnia cofnęliśmy się o dekadę w debacie o substancjach psychoaktywnych i konsekwencjach ich zażywania.

Wieloletnie starania o to, by zmienić sposób mówienia o narkotykach i strategię radzenia sobie z substancjami psychoaktywnymi, mogą zostać zaprzepaszczone. Nierzetelność dziennikarska w poszukiwaniu przyczyn prowadzących do samobójstwa Stanisława zatrważa. Łatwość, z jaką marihuanę czyni się główną odpowiedzialną za depresję wśród nastolatków, ich problemy w domu i szkole, zdumiewa.

Powtarzajmy więc, jak mantrę, kilka podstawowych kwestii. Substancje psychoaktywne (od papierosów i alkoholu po marihuanę i środki syntetyczne) były i będą obecne w różnych formach w kulturze, a ludzie będą po nie sięgać. Naszym głównym zadaniem jest zatem ograniczanie szkód – zarówno jednostkowych, jak i społecznych.

Wojna z narkotykami już się skończyła – porażką.

Karanie i prohibicja nie prowadzą do sukcesu. W Portugalii, gdzie zdekryminalizowano posiadanie jakichkolwiek substancji psychoaktywnych, w ciągu dziesięciu lat odsetek spożywającej narkotyki młodzieży znacząco spadł. Podjęto wiele działań w różnych obszarach: zreformowano system zdrowia, rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję prewencyjną, uświadamiającą rodziców, nauczycieli i młodzież o uzależnieniach, ale również o tym, jak działają te substancje. „Represje”, których mogli się spodziewać użytkownicy, to na przykład spotkanie z psychologiem i dyskusja, dlaczego sięgają po narkotyk, a nie więzienie czy testy na obecność substancji w szkołach. Tylko kiedy narkotyki przestają być tabu, możliwa jest szczera rozmowa z młodzieżą o jej  problemach.

Niestety, moralna panika wywołana publikacjami w „Newsweeku” i „Wprost” już znalazła swoje ujście. Na populistycznej fali popłynęła Solidarna Polska. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej pod hasłem „Ile osób powiesi się jeszcze przez Palikota?” poseł Patryk Jaki zapowiedział złożenie projektu ustawy zaostrzającej kary za posiadanie narkotyków. Już byliśmy w tym miejscu, panie pośle. W 1997 roku. I ponieśliśmy spore koszty przepisów kryminalizujących posiadanie nielegalnych substancji psychoaktywnych. Wielu ludziom złamano życie wyrokami sądowymi. Na szczęście częściowo naprawiono te błędy w 2011 roku – teraz prokurator może odstąpić od postawienia zarzutów za posiadanie narkotyków.

Poseł Jaki sugerował też, że Olga Jackowska i Aleksander Kwaśniewski, którzy opowiadają się za depenalizacją, są autorytetami dla młodzieży. Całe szczęście, jeśli to właśnie oni, a nie przedstawiciele Solidarnej Polski. Ani wokalistka, ani były prezydent nie namawiają żadnego obywatela do spożywania substancji psychoaktywnych. Rozumieją jednak, że represje karne i zakazy nie przynoszą zakładanych rezultatów i spożycie substancji psychoaktywnych dzięki nim wcale nie spada. Dlatego apelują o racjonalną politykę narkotykową: jasne regulacje prawne, a przede wszystkim edukowanie młodych o konsekwencjach konsumpcji narkotyków, która czasami może prowadzić do uzależnień.

Na szczęście rozsądek zachowali też eksperci, terapeuci, użytkownicy i zwolennicy legalizacji – w ciągu kilku godzin po publikacjach „Wprost” i „Newsweeka” wielokrotnie dawali jasny komunikat, że pisanie o związku palenia marihuany z depresją prowadzącą do samobójstwa to zbyt daleko idący wniosek. Na portalach społecznościowych i w wypowiedziach medialnych przewijały się zastrzeżenia, wytykano błędy, przywoływano badania naukowe pokazujące, że nie taka marihuana straszna i depresyjna, jak ją „Newsweek” i „Wprost” malują.

Oby to był najsilniejszy głos w debacie publicznej, który Polacy wezmą pod rozwagę.

Czytaj serwis Krytyki Politycznej poświęcony polityce narkotykowej.

Bio

Marcin Chałupka

| Redaktor działu Narkopolityka
Absolwent filozofii oraz dziennikarstwa Uniwersytetu Gdańskiego. Absolwent kursu "Evidence-based Drug Policy" w Polskiej Akademii Nauk. Od 2009 do 2012 koordynował projekty Świetlicy Krytyki Politycznej w Trójmieście. Od 2013 w warszawskiej siedzibie Krytyki Politycznej współprowadzi projekt "East Drug Story".

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.