Kraj

Leder o protestach: wiadomość zła, dobra i lepsza

Kaczyński nie ma mandatu większości. I już raczej go nie uzyska. Dlatego właśnie demokrację będzie łamał brutalniej niż Orban.

Łamiąc wszelkie procedury partia rządząca przepycha przez parlament ustawy, które mają uzależnić sądownictwo od jej funkcjonariuszy. Robi w ten sposób kolejny krok, zmieniający Polskę z demokracji w państwo rządzone autorytarnie. Decyduje się na to po 2 latach rządów, kiedy – wydawałoby się – mogłaby trwać i zbierać polityczne owoce koniunktury gospodarczej, rozdawnictwa socjalnego i narodowo-katolickiej „polityki dumy”.

W odpowiedzi na niekonstytucyjny zamach na ustrój na ulicach konsoliduje się ruch demokratyczny, łączący wiele nurtów i – po raz pierwszy – wiele pokoleń. Jest to trwała zmiana, która działać będzie długofalowo, bowiem ludzie, którzy po raz pierwszy włączyli się w życie polityczne, swoją inicjację w tym obszarze będą już zawsze łączyć z obroną demokracji i walką przeciw PiS-owi.

Młodzi na ulicy, czyli PiS wkurzył już prawie wszystkich

Po co więc Jarosław Kaczyński zdecydował się na tego rodzaju ruch?

Sądzę, że podstawowym motywem jest porażka „sondażowa”, to znaczy porażka PiS-u w walce o opinię publiczną, o poparcie, o duszę większości. Czemu porażka? Czy, wbrew oczekiwaniom demokratów, PiS nie utrzymuje swojej pozycji trzydziestokilkuprocentowego poparcia, które chwilami podchodzi pod czterdzieści procent? Czy partie opozycyjne nie tkwią w dołku? Czy kukizowska „przystawka” nie utrzymuje swojego mniej więcej dziesięcioprocentowego elektoratu? Jakie są więc podstawy, żeby twierdzić, że PiS poniósł tu porażkę?

Rewolta Kaczyńskiego często porównywana jest do sukcesów Orbana, Putina i Erdogana. Ostatnio tezę taką postawił Adam Leszczyński, twierdząc, że w ten sposób PiS realizuje charakterystyczny dla Europy wschodniej model władzy; miękki autorytaryzm. Jest jednak w tym porównaniu pewne istotne pominięcie. Skala poparcia dla reżimów.

PiS. Zwyczajna polska dyktatura

Orban po roku rządów uzyskał 70 procent poparcia. Putin ma w sondażach mniej więcej 80 procent. Nawet Erdogan, po wsadzeniu do więzień tysięcy ludzi, a wyrzuceniu z pracy jeszcze większej liczby – w referendum uzyskał ponad pięćdziesięcioprocentowy rezultat.

Kaczyński, po dwóch latach, nie może przebić 40 procent. Powtórzmy, po dwóch latach korzystania z owoców światowej koniunktury gospodarczej, po dwóch latach uprawiania rozdawnictwa socjalnego, obniżeniu wieku emerytalnego, podwyższeniu płacy minimalnej i wreszcie przypominaniu wszystkim Polakom, że są jedną rodziną, najfajniejszą oczywiście… A „szklany sufit” 40 procent nie do przebicia.

Na dodatek poparcie to jest chwiejne. Przypomnieć wystarczy wahnięcie nastrojów wiosną, po bitwie o Tuska. Przypomnieć wystarczy też, że prezydent Komorowski przed kampanią wyborczą miał ogromną przewagę sondażową, która ni z tego ni z owego – stopniała.

Politycy PiS rozumieją, co to znaczy. Po pewnym czasie każda władza się zużywa. Jeśli nie uda jej się całkowicie podbić serc większości, jeśli nie zmarginalizuje w zupełności opozycji, w któryś kolejnych wyborach przegrywa. Może jeszcze nie tych następnych, ale w kolejnych…

Orban może sobie pozwolić na miękki autorytaryzm, bo w parlamencie ma większość konstytucyjną, a na dodatek popiera go większość Węgrów. Ale w Polsce tak nie jest, w Polsce Kaczyński nie ma mandatu większości. I już raczej go nie uzyska.

Z tej diagnozy wynikają dwa wnioski – zły i dobry.

Zły jest taki, że właśnie dlatego Kaczyński demokrację będzie łamał brutalniej niż Orban. Co więcej, mniej się licząc z presją Brukseli. Ponieważ wie, że za jakiś czas zacznie przegrywać wolne wybory, tworzy warunki do tego, żeby wolnych wyborów nie było. Ponieważ wie, że reżimowej telewizji będzie „spadać”, a mediom prywatnym, opozycyjnym, rosnąć, będzie dążył do zniszczenia niezależnych mediów. Ponieważ wie, że inteligencja uniwersytecka już jest przeciw niemu, będzie starał się założyć ideologiczny i administracyjny kaganiec uczelniom. Ponieważ wie, że kobiety przyzwyczaiły się już do – co najmniej deklarowanej – równości, będzie je chciał zastraszyć ustawami dotyczącymi praw prokreacyjnych. Ponieważ wie, że prawa pracownicze są groźne dla każdej władzy oligarchicznej, a taką buduje, będzie ograniczał prawa pracownicze.

Co gorsza, ponieważ takie działania będą nasilać niezadowolenie poszczególnych grup, które będą występować w obronie swoich praw, reżim będzie musiał stawać się coraz bardziej represyjny. Nawet jeśli nie bardzo by chciał – choć sądząc po wtorkowym wystąpieniu Kaczyńskiego na mównicy sejmowej raczej chce – logika wydarzeń będzie spychała go w spiralę represji, oporu i większych represji. I – inaczej niż w przypadku Orbana – pokazywania środkowego palca Brukseli.

Czy europejskie wartości wykluczą nas z UE?

Wobec tego rodzaju polityki na krótką metę w niezadowolonej części społeczeństwa będą pojawiać się dwie reakcje: z jednej strony strach i zniechęcenie, z drugiej – narastający opór i zaciętość, a także poczucie moralnej przewagi, które, w wypadku (bardzo) młodych, oznacza, że coś nie jest obciachowe. Nie wiemy, która z tych reakcji będzie przeważać. To jest jedna z tych wielkich niewiadomych, które nie pozwalają na pewne przewidywanie przyszłości. Po takim dniu jak czwartek 20 lipca chciałoby się wierzyć, że opór będzie narastał.

Wtedy jednak pojawi się problem, jak ten opór przekuć na zmianę instytucjonalną. W wyniku wolnych wyborów PiS ma bowiem mandat do sprawowania władzy i to jest pewien fakt. Co więc robić? Żądać nowych wyborów? Na to PiS się nie zgodzi. Żądać na ulicy, demonstrując i okupując? Reżim nauczył się ignorować protesty. Doprowadzić do sytuacji „majdanowej”? Groźne, choć byłaby to naprawdę próba sił, z testem, czy policja byłaby gotowa rozbijać tysięczne tłumy. Rozszerzyć formy protestu? Na pewno – wiadomo skądinąd, że to strajki są formą presji, która znakomicie uzupełnia protesty uliczne. Osobiście jestem za odbudową w Polsce kultury strajku obywatelskiego, pracowniczego, kroczącego, generalnego… Ale to trochę inna sprawa.

Innym problemem jest to, że ruch obywatelski nie ma na pewno wspólnego przekazu, dotyczącego kształtu Polski po odejściu PiS. Dla partii mieszczańskich, PO i Nowoczesnej, uwzględnienie konieczności poważnego potraktowania postulatów socjalnych, nie tylko w formie rozdawnictwa, ale rzeczywistych polityk wyrównujących szanse, jest nadal egzotyczne. Co więcej, liberalna klasa średnia też tego nie rozumie.

Na dłuższą metę wiadomość jest jednak dobra. Nie sądzę, żeby w Polsce doszło do „gulaszowo-bigosowej” stabilizacji sytuacji politycznej à la Orban. Erozja poparcia dla władzy PiS już się zaczęła i będzie stopniowo postępować. A żadna władza, nawet autorytarna, nie może długo rządzić, jeśli nie ma znaczącej przewagi tych, którzy są co najmniej obojętni.

Majmurek: Lekcje z Budapesztu dla Warszawy

Wiadomość jest, na tę dłuższą metę, nawet lepsza. Jedną z najgroźniejszych cech polskiej polityki ostatnich lat było narastanie nastrojów jawnie nacjonalistycznych, antydemokratycznych, rasistowskich, przyzwalających na przemoc, przy jednoczesnej bierności i rozbiciu strony demokratycznej. Prawica czuła coś w rodzaju „legitymizacji” moralnej, której z jakichś przyczyn brakowało wszystkim innym. Co oznaczało na przykład, że nie było „obciachem” być nacjonalistą i rasistą. Otóż to się właśnie kończy. Upolitycznienie ogromnej masy ludzi właśnie przez zaangażowanie na rzecz demokracji, a jednocześnie kompromitacja władzy, powołującej się na hasła nacjonalistyczne, rasistowskie i ślepo dewocyjne prowadzi do tego, że zmienia się klimat co najmniej w części polskiego społeczeństwa. Uderzająca jest nieobecność nacjonalistów na ulicach, jakieś fejkowe wiadomości, nawołujące kibiców Legii do bicia ludzi zgromadzonych pod Sejmem zostały zupełnie zignorowane. W przemówieniach sejmowych tylko poseł Winnicki głosił z satysfakcją śmierć demokracji liberalnej. Warte skądinąd zapamiętania. Co oczywiście nie znaczy, że nacjonaliści znikli. Ale nagle słychać innych.

A czemu w tym tekście nie ma nic o Kościele katolickim? Jakim Kościele…?

Bio

Andrzej Leder

| filozof kultury, psychoterapeuta
Profesor Polskiej Akademii Nauk, absolwent Akademii Medycznej i Uniwersytetu Warszawskiego. Wykładowca w Instytucie Filozofii UW. W 2015 roku, nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej, ukazała się jego książka "Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej", nominowana do Nagrody Literackiej Nike oraz Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Ja obawiam się, że wiele osób, które stosują kontrargumenty do trwającego zamachu na demokrację sprowadza nadal swój wywód do partii politycznych. Słyszę często komentarze- "nie jestem ani za PiS ani za PO, ale sądy nie działają dobrze", "Może ta reforma coś w końcu zmieni". Dzisiaj też usłyszałam opinie mojej mamy - mama mieszka na wiosce, gdzie przeważają konserwatywne poglądy - "Ja też nie jestem za tymi czy tamtymi, bo wszyscy garną pod siebie i oni na końcu najlepiej wychodzą kosztem zwykłych ludzi". I to niestety uświadamia o pewnego rodzaju poczuciu bezsilności u osób, które patrzą na ten cyrk z poziomu małych miasteczek czy wsi, tam gdzie poparcie dla obecnej partii rządzącej jest zdecydowanie większe, głównie ze względu na 500+, konserwatyzm religijny czy uprzedzenia wyrobione na podstawie afer medialnych - i mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo wychowałam się na takiej wsi właśnie. Niestety w tych okolicznościach patrzenie na sytuację przez pryzmat partii politycznej nie ma sensu, ponieważ jak dobrze wiemy zmiany kadrowe to żadna reforma, a dodatkowo uzależnienie sądów od polityków na których ludzie, powołujący się na obecną sytuację tak bardzo narzekają. Dlatego tak ważne jest, aby chociaż próbować uświadamiać osoby, które nie opierają się obecnym zmianom, że to my właśnie, zwykli ludzie mamy prawo głosu i możemy decydować o swoich poglądach i upodobaniach, nie oddając wolności w ręce polityków.

Odnośnie uświadamiania, to wystarczy dzisiaj zobaczyć pewien artykuł na gazeta.pl i tyle w tym temacie. To znaczy, nie chodzi o sam artykuł, artykuł dobrze pokazuje, że ludzi na wsi, w małych miasteczkach, nie interesują sądy itp, natomiast warto poczytać komentarze. Liberałowie w Polsce są jacy są i niestety szybko się nie zmienią. Pogarda dla ludzi, którzy nie idą na barykady i za sądy umierać nie będą jest niesamowita, pogarda dla "patologii" 500plus jest ogromna. Niestety tego się zmienić nie da w 2lata, dlatego jak czytam takie komentarze jak na gazeta.pl to utwierdzam się w przekonaniu, ze PiS ma drugą kadencję w kieszeni i tylko jeśli sam coś spieprzy to może mu ona uciec. Niestety też liberałowie z PO, Nowoczesnej, KOD, nie rozumieją dlaczego przegrali wybory, nie rozumieją, że nawet na protestach często słychać głosy, że ludzie mają dość PO, Nowoczesnej. Piszę "niestety", bo nie mam złudzeń, że jakakolwiek lewica jest w stanie mieć realny wpływ na władzę za 2lata, jedna szansa na odsunięcie PIS, to tak naprawdę na dzień dzisiejszy zwycięstwo PO, tylko chciałbym by to PO (na które oczywiście sam nie zagłosuję) jednak przesunęło się gospodarczo z mocno prawej, neoliberalnej strony trochę do centrum, ale po 2latach od wyborów wygląda na to, że nie ma szans.

Uważam że troche się zmieniło, w tym sensie że wyłoniło się kilka nowych, młodych liderów opozycji. W Sejmie, oczywiście Kamila Gasiuk-Pihowicz i Borys Budka, a w KODzie Magdalena Filiks i Jarosław Marciniak, i wiele innych w terenie. A między starszych zasłużonych, autorytet pokazali Krzysztof Łoziński, Władysław Frasyniuk. Ubolewam że w ostatnich kilka tygodni, mało widoczna była Barbara Nowacka, ale Partia Razem działała energicznie. A do kwestii "zjednoczonej opozycji", cel musi być żeby żadna formacja racjonalnej opozycji nie wpadła by pod progiem za dwa lata. Niestety Adrian Zandberg będzie zawsze nosił niesławę "Nadera" polskiej polityki (głosy za Zielonego Ralpha Nadera w 2000 r. spowodowały klęskę Ala Gorea i prezydenturę Busha młodszego). To jest chyba nielogiczna cecha ludzka że szukamy charyzmę w liderach, że musi być pewna autentyczność i połączenie uczuciowe, i to słyszę w tłumach na wiecach ... ludzie nie są inspirowani Schetyną i Petrem.

Zapomniałem dodać że bez odwagi Obywateli RP i lidera Pawła Kasprzaka może to ta mobilizacja by się nie stała. A poza tym, kobiety z Czarnego Protestu miały światowy wpływ. Sprzeciw do PiSu kreuje nową Polskę.

Nie podobał mi się ten artykuł na gazecie.pl, bo to badanie samego dna nastrojów społecznych, równie dobrze ten dziennikarz mógł wypytywać bogaczy za ogrodzonych willi, tych co zarabiają więcej niż 10 tysięcy miesięcznie, oni też by powiedzieli, że polityką się nie interesują.

Za to zwróciłem uwagę na mały szczególik, jednej kobiecie nie podobała się reforma gimnazjów, prostej kobiecie, już o tym wiele razy pisałem, ale ta "reforma" może PiS bardzo zaboleć, jest kwintesencją bezsensu, przynajmniej z perspektywy zwykłych ludzi.

Amen.
Dodając coś od siebie. PiS właśnie walnął opozycję w najsłabszy punkt. Wg. Mnie PiS ma przed sobą jeszcze min. 2 kadencje. Jak skończy? Dwie opcje:
1. Kaczyński nie domaga lub umiera - nie potrafi utrzymać partii w ryzach - walki frakcyjne i rozpad. Nikt tak się nie kłóci jak prawica albo ortodoksyjni katole. Możliwe w każdej chwili - teoretycznie - praktycznie połowa trzeciej kadencji.
2. Kaczyński trzyma partię za pysk. W każdym środowisku, osiedlu, wiosce, gminie, mieście pojawiają się PiSiory, które swoją wszechmocą i pogardą dla niePiSiorów zaczynają wkurwiać ludzi, coraz więcej ludzi, zapłon - wybuch koniec PiSu. Zapłon gospodarka.

U mnie wczoraj na łańcuchu światła ludzie krzyczeli m.in. "Zjednoczona opozycja!".
O ile jeszcze pół roku temu pomysł zjednoczenia opozycji wydawał mi się niedobry, o tyle w tej chwili możemy się już poważnie zastanawiać czy w ogóle będą wybory a jeśli tak to czy będą one spełniały zachodnie standardy.
Powrót neoliberałów do władzy w najmniejszym stopniu mi się podoba, co więcej boje się, ze te drobne zdobycze Pisu (500 plus, płaca minimalna) zostaną skompromitowane i Pis stanie się ich symbolem, jakkolwiek jednak sądzę, ze w tej chwili faktycznie czas na koalicje "Wszyscy przeciw Pis" bo jeśli taka nie powstanie, to następnych wyborów może już nie być.

Mnie dalej nie przekonuje i wątpię by przekonało hasło, że wszyscy idziemy ze wspólnej listy. Na dziś bym na taką listę nie zagłosował. Jakakolwiek szansa na to by na taką listę oddałem głos jest gdy spełnionych zostałoby kilka punktów.
Po pierwsze PO i Nowoczesna musiałyby dogadać się konkretnie z lewicą odnośnie jakichś podstaw programu, zawrzeć jakiś kompromis. Jeśli idzie o takie sprawy jak trybunał, sądy, to myślę że tutaj nie byłoby problemu. Natomiast uważam, że taka koalicja miałaby sens jeśli także gospodarczo udałoby się wypracować pewne kompromisowe elementy, co powiedzmy sobie szczerze jest niemożliwe. Zarówno PO i Nowoczesna nie przesuną się do centrum, tak samo nie widzę szans by Razem potrafiło trochę ustąpić.
Po drugie trzeba by było dogadać się w kwestiach światopoglądowych, świeckie państwo itd., tutaj też nie widzę szans by konserwatywna PO poszła na jakieś ustępstwa.
I po trzecie najważniejsze chyba, to mniej bufonady ze strony PO i Nowoczesnej. Obawiam się, że wspólne listy skończyłyby się tak, że Razem, Nowacka zostaliby po prostu ograni. Listy byłyby tak ustawione, że lewica w sejmie nie miałaby żadnych miejsc, albo tylko kilka. Czy ktoś wierzy, że partie potrafiłyby się tak dogadać że byłby sprawiedliwe listy wyborcze? Patrząc na działania PO i ich hipokryzję, to nie wierzę.

Natomiast obojętnie czy taka lista powstanie czy nie powstanie, to według mnie jeśli PiS nie będzie chciał przeprowadzić wolnych wyborów to ich nie przeprowadzi, obojętnie od tego czy będą wszyscy na jednej liście czy każdy pójdzie osobno.

Nawet jesli nam się to niepodoba Razem jest pod progiem trudno więc oczekiwać że będzie dyktowało warunki koalicji.
Być może nawet wielka koalicja wyszłaby Razem na plus bo straciliby łatkę "Osobno". Pamiętam, że kiedyś nawet Zandberg mówił, iż pojdzie w wielką koalicję jeśli będzie realne zagrożenie demokracji (np. procesu wyborczego). Moim zdaniem doszliśmy do tego punktu, a nawet go przekroczyliśmy.
Pis może przeprowadzić takie wybory na jakie mu pozwoli sytuacja. Wielka koalicja + masowe protesty (zwłaszcza na prowincji) + międzynarodowy nacisk zawęża pole manewru.

Dodam, że aż mnie przeraża myśl oddawania głosu na taką wielką listę zjednoczonej opozycji, a potem by się okazało, że na nią głosując tak naprawdę wsparłem jakiegoś twardogłowego neoliberała i dzięki temu dostał się do sejmu.

W polityce czasem to właśnie ci najmniejsi mają decydujące zdanie 😉 A tak na serio, ok ja to rozumiem i nie chodzi mi do końca by jakoś Razem miało dyktować warunki itd. Chodzi mi o to, że skoro ktoś mówi o zjednoczeniu, współpracy, to trzeba to zrobić tak by wszyscy mieli poczucie, że to ma sens. Skoro w takiej koalicji Razem miałoby być kompletnie olane (jak np. widzieliśmy to w ubiegłą niedzielę), skoro żadne postulaty Razem nie byłby brane pod uwagę, skoro zostaliby kompletnie zmarginalizowani na wspólnych listach, to pojawia się pytanie po co w takim razie w taką koalicję wchodzić? Może warto popatrzeć na Europę Zachodnią i to co działo się tam po IIwojnie, jakoś tam w obawie przed komunizmem, politycy potrafili się dogadywać. Ja bym to właśnie tak u nas widział, tylko nie ma takiej woli. Rozumiem, ze nie mogłoby to wyglądać tak, ze Razem dyktuje warunki i będą realizowane wszystkie postulaty Razem 🙂 Ale współpraca wymagałaby tego żeby były jakieś punkty na które obie strony mogą się ze sobą zgodzić. Bo naprawdę nie widzę powodu wchodzenia w jedną wielką koalicję, jeśli miałaby być to koalicja z programem neoliberalnym, dla mnie to kompletnie bez jakiegokolwiek sensu. Dlatego ja tego nie widzę, po prostu to jest nierealne. Według mnie trzeba się skupić na tym co było mówione od jakiś czas temu - dwa bloki, z jednej strony liberałowie PO, Nowoczesna, SLD, PSL, z drugiej lewica Nowacka, Razem, Zieloni, Biedroń. Oba bloki ustalają, że w kwestiach sądów, trybunału będziemy współpracować i naprawimy Polskę po PiSie i w tym sensie, w tych sprawach jesteśmy zjednoczoną opozycją, natomiast gospodarczo idziemy swoją drogą. Według mnie to jest w tym momencie najlepsze rozwiązanie i jedyna szansa by odsunąć PiS od władzy, stworzenie jednego wielkiego bloku według mnie jest bardzo wątpliwe.

malpa-z-paryza

swietna analiza, i czekam aby filozofowie, ci z lewa! wyszli z cienia i rowniez sie zaangazowali tworzeniu swiadomosc obywatelskiej, wrazliwosci spoleczenej. A jest sporo do zrobienia! jestemy na poczatku drogi.

zupełna fantazja i kpina z logiki. protesty ustaną za tydzień, jak po demonstracjach kod u. nie będzie żadnych negatywnych skutków reform, przeciętny człowiek w żaden sposób ich nie odczuje, dlatego narracja o kolejnym zamachu na demokrację upadnie i okaże się znowu zaledwie jedną z wielu postprawd, produkowanych przez klasy panujące III RP.

PiS ma prezydenta, premiera, wiekszosc w Sejmie i Senacie. TVP przerobil na tube propagandowa rzadu. Przejal Trybunal Konstytucyjny, a teraz przejmuje sady. Ale jednoczesnie nadal jest w opozycji do 'establishmentu', do klas panujacych w III RP. Watpie, zeby przecietny Polak dal sie nabrac na te narracje.

Ada, to zależy jak zdefiniujesz przeciętnego Polaka - pamiętaj, ze wg statystyk połowa ludzi nie rozumie wiadomości telewizyjnych.
Istnieje ciemny lud, który kupi wszystko, pytanie tylko jaki on stanowi odsetek.

"wg statystyk połowa ludzi nie rozumie wiadomości telewizyjnych" - tu nie chodzi o nie rozumienie, ale to, że ich nie obchodzi za bardzo co jest w tych wiadomościach. Z doświadczenia wiem, że np. na wsi często ogląda się wiadomości, bo się czeka na prognozę pogody po nich, to są ważne informacje, a nie jakaś polityka.

To, że ich nie obchodzi to nawet trudno się dziwić bo i wiadomości pozostawiają wiele do życzenie (w każdej telewizji masz trochę inwektyw z polityki, informacje o wypadkach/pożarach, od czasu do czasu historię o mamie Madzi. Żadnych informacji ze świata dalszego niż UE).
Ja mówiłem o czym innym i nie dotyczy to tylko Polski. Pamiętasz co było po referendum w UK? Miliony brytyjczyków PO GŁOSOWANIU szukało w google hasła "czym jest brexit"

zgadzam się, ponadto liberałowie nie mają nic do zaoferowania dla przeciętnego człowieka więc nie wiem dlaczego miałbym chcieć usunięcia pisu który podejmuje odczuwalne reformy - pis nie administruje tylko rządzi jak przystało na rząd

Dlatego, że jeśli w państwie nie obowiązuje prawo tylko wola jednego człowieka płacę minimalną możesz stracić równie szybko jak sądy niezawisłość.
Wbrew pozorom - i mówię to jako stary lewak - Pis dało zwykłym ludziom bardzo mało. Owszem dostali nowa płacę minimalną ale dalej pracują na śmieciówce i ani urlopu ani emerytury mieć nie będą. A często podwyżki też nie odczuli bo w ramach nowej umowy wynajmują od szefa odzież roboczą za 300 zł.

Kaczyński może nie jest lubiany, ale to jest ostatni polityk, który kieruje się jakimiś ideałami. Jemu władza jest potrzebna, żeby wprowadzić w życie ideę.
Jego przeciwnicy mają usta pełne frazesów o demokracji i wolności, a z czubów dymi im tylko żądza kasy i władzy dla siebie.

Janusz Allina

A cóż to za idee, ciekaw jestem? Buduje dyktaturę dla idei? Jakiej? Czy może istnieć jakaś idea, z powodu której zaakceptujemy tę budowę dyktatury? Czy jest coś, za co dobrowolnie zrzekniemy się swoich elementarnych praw? Czy jesteśmy takimi prostytutkami?!

Przed-przed-ostatni. Jest jeszcze Maciarewicz i Morawiecki

Pominięto jeden istotny szczegół. Władza PiS jest krucha. Dziesięciu posłów w tę czy tamtą, i wszystko się sypie. Kukizowcy też nie będą ciągnąć do PiSu, bo mają szanse na duże zyski w zmobilizowanej obecnie młodzieży.

Zaraz będzie ustawa, że jak odchodzi się z partii to wylatuje się z sejmu, a na miejsce tej osoby wchodzi nowa osoba z danej partii 🙂 Kwestia czasu i wtedy już PiSowi nie grozi problem odpływu posłów. Zresztą ja się łudziłem długo, że tam tyle ludzi, więc na pewno to nie jest monolit, że w końcu ktoś pęknie, jak widać póki co nikt nie pęka, a kiedy ma ktoś pęknąć jak nie np. w sprawie takiej jak państwo prawa, zagrożona demokracja?

"że w końcu ktoś pęknie, a kiedy ma ktoś pęknąć jak nie np. w sprawie takiej jak państwo prawa, zagrożona demokracja?" - a widziałeś Gowina w czasie tych głosowań, wyglądał jakby dostał w twarz, on nie pękną, on został dosłownie złamany. Pytanie jest, czy ktokolwiek z partii opozycyjnych robi podchody pod ludzi z PiS-u, próbuje ich namawiać, konkretnie, idzie od posła do posła, mówi, namawia. Przypomina mi się ten młody chłopak z PiS-u, który twardo nie chciał za tym wszystkim głosować. On jest jedyny? Wątpię.

Od początku mówiłem, że posłowie opozycji zamiast robić takie zadymy na lewo i prawo, powinni właśnie próbować rozmawiać z sensowniejszymi politykami PiS, by próbować ich przeciągnąć. Ale z tego co słyszałem, to w sejmie jest wojna i obie strony ze sobą nie gadają.
Odnośnie Gowina nie brałbym tego na poważnie. Mówiąc krótko, Gowin zawsze był śliskim człowiekiem, to jest hipokryta, fałszywy człowiek. Nie można mu ufać. Gdyby chciał, mógł zagłosować przeciw, nie zrobił tego. Ta mina to bardzo możliwe, że był teatr. Gowin tak jak napisałem jest jaki jest, być może tym teatrem szykuje sobie już grunt w razie czego gdyby w PiS zaczęło się palić. Będzie wtedy opowiadał, że nie chciał za tym głosować, co przecież wszyscy widzieli po jego zafrasowanej twarzy. Dla mnie bardzo, bardzo prawdopodobne, że to była tylko gra i nic więcej. Temu człowiekowi wierzyć i ufać na pewno nie można.

40 % szklanego sufitu?

A starszy brat w wierze Adrian siedzi i przez grubą szybę 2 % poparcia i się ślini.

Do wyborów jeszcze 2 lata a wasza ukochana religia pokoju przez ten czas da jeszcze nie jeden pokaz swojej tolerancji i otwartości na wartości liberalne a skoro (ponoć???) łączy Nas pamięć to będziemy pamiętać, że Razem stało zawsze tam gdzie uchodźcy gwałciciele.

Ale dla czego to policja ma rozbijać wielotysięczne demonstracje?

Wielotysięczne demonstracje i tak nie dorastają do pięt Marszowi Niepodległości a już niedługo 1 sierpnia w Godzinę W Polscy Patrioci jak w tamtym roku zaśpiewają Starą Niepodległościową Pieśń:

A Wolnej Polsce zamiast liści na drzewach syjoniści !!!

Pamiętajmy jednym z haseł protestów pod teatrem powszechnym było:

Gaza to getto koniec wesela rodacy Ledera von z Polski do Izraela.

W prawicowym "młodym" internecie coraz powszechniejsza staje się opinia, że za bilety na Klątwę powinien zapłacić Izrael krwią okupantów z zachodniego brzegu Jordanu.

tj. jeśli ktokolwiek zakatuje Izrael to My Biali Europejczycy powinniśmy otworzyć w Europie II front tak aby zmusić żydów do walki na 2 fronty. Jeden na okupowanych terytoriach (tam mogą jeszcze wygrać) a drugi tu w Europie gdzie są bez szans bo ze względu na skale ubogaceń przez mugoli żyd coraz częściej staje się ulicznym zwierzęciem łownym a więc może jest dokładnie tak jak z leninowskim sznurkiem, że jeśli trzeba to kupimy sznurek od kapitalistów aby później ich na nim powiesić. Pamiętajmy Nasi arabscy "goście" mają wyjechane na klątwę holly costu za pomocą której żydzi trzymają europejczyków za jaj dla nich holokaust to to co robią ocaleni w okupowanej Palestynie.

Wracaj do domu. Obiad na stole.

Warszawa, 2 milionowe miasto, kilkunastotysięczna demonstracja, proporcje panowie, proporcje 😉

Warszawa, dwumilionowe miasto a na miesiecznicach smolenskich tysiac osob. Proporcje Astrachan, proporcje.

czy ja powołuję się na miesięcznice smoleńskie? mamy kolejny atak na demokratyczny porządek w Polsce, media sprzyjające opozycji budują kolejną potiomkinowską wioskę, kilkanaście tysięcy ludzi przedstawia się jako ogromny sprzeciw wobec władzy; szanujmy się i bądźmy obiektywni: 15 tysięcy to nie jest milion, to jest 15 tysięcy 😉

15 tysięcy ?Rozumiem ze jesteś z policji.Bo 60 tysiecyjuz bliżej prawdy ale 15? To smiech

15 tysięcy robi wrażenie, od 10 tysięcy w górę to już jest całkiem spora jak na polskie warunki demonstracja;

15 tysięcy robi wrażenie, już 10 tysięcy robi wrażenie;

Abstracham chyb zapominasz, ze te protesty są nie tylko w Warszawie - w mniejszych miastach w całej Polsce pod sądami zapala świeczki kilkadziesiąt - kilkaset mieszkańców i to codziennie.
W moim mieście takie tłumy widziałem dotąd raz na Czarnym Proteście i czasami na procesji wielkanocnej, a teraz przychodzą c-o-d-z-i-e-n-n-i-e pod sąd.
Oczywiście można powiedzieć, że to niewielka proporcja, ale ja takiego poruszenia nie pamiętam.

Dla czego nacjonaliści maja bić syjonistów przecież te wszystkie spady pokroju Frasyniuka JAKICHKOLWIEK represji to oczekują jak kania dżdż. Jak by ich pobili to dopiero mieli by o czym donosić Brukseli.

Reasumując: diagnoza Ledera jest zarazem prawdziwa jak i całkowicie fałszywa tj.

w kraju antysemityzmu bez ż-word rodaczka Pana Ledera Agnieszka Graff jeden z wielu swoich artykułów o powodach zwycięstwa Trumpa zatytułowała:

Rasa a nie gender

tj. w USA tej ojczyźnie poprawności politycznej zagłosowali według klucza rasowego a nie genderowego. Dla czego My nie mieli byśmy postępować identycznie tj. była taka discopolowa piosenka Swiat Nie Wierz Łzą a w ponowoczesnym post poprawnym politycznym społeczeństwie łzą możesz jaszcze wierzą ale rodakom Pana Ledera już nie.

A więc każda propozycja Ledera, Sowy czy Spiewaka zawsze będzie podejrzana jako próba przywrócenia jedwabnego Batustanu Bandy Trojga. Soros + Szehter + Smolar - 3 króli anty polonizmu.

Maciek Trybuszewski

Pan Leder dołącza - niestety - do chóru pesymistów. I, podobnie jak inni pesymiści, zapewne nie potrafiłby wskazać komu do tej pory PiS właściwie zaszkodził na gruncie prywatnym.

piS zagarnia państwo a nie sferę prywatną. W jaki sposób miałoby mu się udać przejąć media, ograniczyć swobody obyczajowe itd. nikt z pesymistów w dalszym ciągu nie potrafi mi odpowiedzieć.

Nikt nie potrafi mi też odpowiedzieć w jaki niby sposób sieciowa struktura społeczna, która wyewoluowała z hierarchicznej i przyczyniła się do jej upadku, miałaby na powrót stać się hierarchiczną. Historia nie zna takich przypadków i podejrzewam że na gruncie socjologii, historii politycznej, ewolucji a nawet teorii informacji nie dałoby się wykazać że taki regres jest możliwy.

De facto, Kaczyński, podobnie jak Orban, niczego nie cofa a jedynie konserwuje. Z perspektywy dość szybko zmieniającej się rzeczywistości stagnacja może jawić się jako regres, ale czy mamy z nim do czynienia? W Polsce nie dokonał się żaden konserwatywny przewrót, chyba że liczyć medialne szczekaczki, ale media to nie życie. LGBT jak nie mieli praw tak nie mają, aborcja nie została zliberalizowana, kolorowy może dostać w zęby jeżeli wejdzie na niewłaściwe osiedle, nowe remizy strażackie otwiera wójt w towarzystwie plebana. Regres? Stagnacja.

Polskę czeka w najgorszym razie berlusconizacja, nie putinizacja. PiS nakradnie i popsuje strukturę państwową, ale nie ruszy prywatnej bo państwo polskie nie ma po temu żadnych instrumentów.

Ten sam punkt widzenia mieli Rosjanie gdy Putin szedł do władzy. "Niby coś tam zawłaszcza, ale prywatnego nie rusza, to mnie jest dobrze i robię swoje." Historia usłyszana z ust Rosjanina który z dnia na dzień stracił połowę dochodu (przez wzrost cen po sankcjach) i wyjechał do Polski żeby dało się stabilnie żyć.

Porównywanie Polski do patologii, do jakich zdolna jest Rosja czy Niemcy, to jednak spora ekstrawganacja

Właśnie buduje instrumenty i niedługo zacznie grać.

Najbardziej podobało mi się ostatnie zdanie!!! Jakież to wymowne....

Mądra analiza jakich brakuje. Wszakże scenariusz rozwoju wydarzeń i ewolucji politycznej raczej jest tylko prawdopodobny. Nowej i świeżej myśli politycznej i ekonomicznej póki co nie ma. Brak także nowych liderów, którzy są na tyle wyraziści i nowi, by porwać za sobą społeczeństwo. To argumenty za pesymizmem

STEPHEN (Wiercinski) VERCHINSKI

The trouble is with a duopoly it is a duopoly it is party a and party B of the one National Party even in Poland my question for the polls are living in America is what exactly has happened to the rise of the green party in Poland we don't have time to do anything other than to save the people the planet and have peace over profits if this is not done soon you are looking with inside of four or five generations of not having a livable planet and a loss of the food supply this is not hyperbole but this is brought forward by the scientist right now we say that the climate shift is accellerating don't you understand it's going runaway!

Wiekszosc mlodych jest po pracwej stronie. Od mlodych Korwinistow po narodowcow, prawica jest teraz cool.

Wiekszosc mlodych jest po pracwej stronie. Od mlodych Korwinistow po narodowcow, prawica jest teraz cool.

Głosowałem w większości przypadków na lewicę, Palikota, ale też wybierałem Komorowskiego na prezydenta kiedy Napieralski poległ w I turze, bo lepiej na kogoś przewidywalnego niż świra Mlaskacza czy Dudę. W wyborach lokalnych rzadziej lewica, bo po prostu nie było ciekawych pomysłów na moje miasto. W wyborach 2015 r. Zjednoczona Lewica poległa, byłem załamany. PIS rozwala kraj i nie ma się nad czym zastanawiać i powtarzać, że nie ma na kogo głosować. Zjednoczenie opozycji byłoby w jakimś tam sensie dobre, bo w końcu głosy poszłyby na jednougrupowanie, wyborcy znaleźliby działaczy największych partii opozycyjnych, "dla każdego coś miłego". Lewica nie przyłączy się do liberałów czy konserwatystów, bo nie jest im po drodze. To zrozumiałe, ale osobiście boje się znowu oddawać głos na lewicę, która obecnie nie istnieje. Opozycja jest osłabiona, ta parlamentarna ma niewielki wpływ na to co dzieje się w parlamencie, bo PIS rozdaje karty mają większość. Ta poza parlamentarna wydaje się nieobecna w mediach.

Ja donagam sięod opozycji:
-,,nie wszystko w III RP było cacuniu"
- Jasnej deklaracji, że za to co PiS teraz robi będzie ,,Norymberga".
- konstatacji, że Kościół,który w tak wielu kwestiach tak gromki głos zabuerał tu, podczas pełzającgo puczu,,powściągliwie milczy nie chcąc się angażować" choćby ze względu na swoje zaangażowanie po stronie PiS ZOSTANIE POCIĄGNIĘTY DO ODPOWIEDZIALNOŚCI I UKARANY
- wszyscy sędziowie i prokuratorzy, którzy będą orzekać (i współdziałać) w sposób łamiący Konstytucję zostaną usunięci z zawodu (i pozbawieni uprawnień emerytalnych.
- reforma związków zawodowych. Jeden człowiek - jeden związek, likwidacja etatów związkowych, wypłata dotacji(jak na partię polityczną) wyliczanej w zależności od ilości REGULARNIE płacących składki członków.
- skonczyć z fikcją ,,wyższego wykształcenia". Dotacje państwowe tylko dla prywatnych uczelni technicznych i medycznych.
By pokonać PiS jest potrzebny PROGRAM, IDEA a nie polityka ty mi- ja tobie- Orlen dla Wieska a ja wycina Józka z list w Podkarpackiem

Symptomatycznym jest jedno ,,milczenie". Otóż profesórL.Balcerowicz mający swe najsłuszniejsze zdanie na wszystko jakoś chyba nie (albo niewyraźnie) przemówił. A zwykle był taki elokwentny...

Jean francois

Ton psy, esperons qu il se trompe comme dans ton cas

przeczytałem do "rozdawnictwa socjalnego"

W 4 artykule Konstytucji zapisane jest, że Naród sprawuje władzę bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli. W jaki sposób Naród wyłania swoich przedstawicieli we władzy sądowniczej? Ja nie wiem. Wczoraj w Onecie zamieszczono zestawienie z którego wynika, że prawie we wszystkich krajach Europy kandydaci na sędziów są zatwierdzani przez komisje składające się głownie z posłów do parlamentów krajowych lub regionalnych. Sędziowie w Polsce są źle oceniani. Gdyby 5 lat temu PO zdecydowała się na reformę systemu sprawiedliwości to środowisko Krytyki Politycznej zachwycałoby się rozkwitem demokracji w Polsce.