Czy każdy powinien walczyć o wszystko? Intersekcjonalne rozważania z okazji 1 Maja
Prawa pracownic to dziś niejedyna sprawa, o którą walczą kobiety.
Widoczna i niewidoczna, opłacana godnie, źle albo wcale.
Prawa pracownic to dziś niejedyna sprawa, o którą walczą kobiety.
Jest w Polsce bardzo wiele powodów do demonstracji, do protestu, do gniewu. Dlatego 1 Maja wciąż wychodzimy na ulice.
Unia dręczy polski rząd i społeczeństwo, co chwilę nakazując nam stosowanie reguł, które uderzają w nadwiślański porządek.
Nowe przepisy wymuszają na belgijskich firmach wypłacanie dodatkowych pieniędzy za każdy kilometr, który pracownicy w drodze do pracy i z powrotem pokonają na rowerze.
Reakcja na nową dyrektywę Parlamentu Europejskiego dowodzi, że jeśli w jakiejś grupie społecznej znad Wisły rzeczywiście drzemie jeszcze tischnerowski homo sovieticus, to właśnie wśród pracodawców.
Dlaczego ogłoszenie: „Zatrudnię mężczyznę do pracy w warzywniaku” nie zwraca uwagi jako dyskryminujące, a już oferta „Szukamy redaktorki” tak? Czy żeńskie formy nazw stanowisk dyskryminują bardziej niż męskie?
Gdy przestaniemy wierzyć w „świętość” pracy, powstanie nowa, globalna klasa wyzwolonych.
Friz tworzy sobie maszynki do zarabiania, które po wykorzystaniu będzie mógł po prostu wyrzucić jak zużyte podpaski. Widocznie nie nadawały się do tej branży, bo musiały jeść i spać.
Róże w haśle „chleba i róż” można odczytać jako jawne odrzucenie poglądu, że drugą połowę ludzkich potrzeb stanowi religia – i jako propozycję zastąpienia jej uciechami nie świata przyszłego, lecz doczesnego.
Jeżeli należysz do nisko lub średnio wykwalifikowanych pracowników fizycznych lub umysłowych, AI z czasem wpłynie na obniżenie twoich dochodów i zabierze ci pracę.