Leociak: Nie jesteśmy w stanie jako ludzkość niczego się nauczyć
Dźwięczy mi w uszach to zbanalizowane, doprowadzone do absolutnej śmieszności hasło „Nigdy więcej”. Z Jackiem Leociakiem rozmawiają Zofia Waślicka-Żmijewska i Artur Żmijewski.
Przed polikryzysem nie obronimy się tylko czołgami. Pytamy ekspertki i praktyków, jak projektować mądrą politykę społeczną, edukacyjną, miejską, energetyczną i transportową.
Dźwięczy mi w uszach to zbanalizowane, doprowadzone do absolutnej śmieszności hasło „Nigdy więcej”. Z Jackiem Leociakiem rozmawiają Zofia Waślicka-Żmijewska i Artur Żmijewski.
Patrząc na zachłyśnięcie się wizytą wujka z Ameryki, trudno nie mieć wrażenia, że dla obu dominujących dziś partii politycznych i jej wyborców babranie się w postkolonialnym kisielu jest szczytem marzeń.
Bycie sojusznikiem USA jest jak leżenie obok hipopotama – wydaje nam się, że jesteśmy bezpieczni, ale kiedy hipopotam nagle przewróci się na drugi bok, nie zauważy nawet, że nas przygniata. Rozmowa z Radosławem Sikorskim.
Rząd Wielkiej Brytanii próbuje surowo ograniczyć prawo do pokojowych protestów.
Wyzwiska, pobicia i nadużycia seksualne to jedne z licznych sytuacji, których boją się młodzi geje przy powołaniu do służby. Nie wystarczą puste deklaracje, że tak nie będzie. Potrzebujemy systemowych zmian, które przyczynią się do poprawy dobrostanu i poczucia bezpieczeństwa osób nieheteronormatywnych w naszym kraju.
Przyszłoroczne wydatki na polską armię robią wrażenie. Szkoda tylko, że ceną za te zbrojenia będzie pauperyzacja budżetówki i dalsza degradacja naszego systemu ochrony zdrowia.
Z Michałem Lubiną, ekspertem do spraw rosyjsko-chińskich, autorem książki „Niedźwiedź w objęciach smoka. Jak Rosja została młodszym bratem Chin”, rozmawia Michał Sutowski.
Łudzi się, kto myśli, że już nic gorszego stać się nie może i że wkrótce wszystko się uspokoi.
Półgłówkowate oczekiwanie, żeby kobiety wstępowały ochoczo do armii, z uśmiechem na ustach i męskim namaszczeniem, to zwykły absurd.
Kilkutygodniowe szkolenie nie sprawi, że unikniesz rakiety wystrzelonej z drona, którego operator zbiegiem okoliczności wziął sobie twój okop na cel. To właśnie znaczy być mięsem armatnim.