„Mieszkanie prawem, a nie towarem”? To może uregulujmy wreszcie ten rynek
Pomysły Donalda Tuska wreszcie rozgrzały opinię publiczną. Czy Tusk chce pomóc deweloperom, czy tylko uderzyć w polityczną konkurencję? I jakie są alternatywy?
Mieszkanie prawem, nie towarem – ale co z tego wynika?
Pomysły Donalda Tuska wreszcie rozgrzały opinię publiczną. Czy Tusk chce pomóc deweloperom, czy tylko uderzyć w polityczną konkurencję? I jakie są alternatywy?
Postanowiłem udowodnić, że mieszkania w Polsce nie tylko nie są zbyt drogie, ale tak naprawdę stać na nie prawie każdego. Wystarczy ruszyć głową, stworzyć plan i konsekwentnie się go trzymać.
Miał powstać podatek (bardzo skromny) od szóstego i kolejnych mieszkań. Ale go nie będzie.
„Wolnoć, Tomku, w swoim domku” to typowo polskie przyzwolenie na dyskryminację, przebrane za święte prawo własności.
Sklejanie dzieci z brudem i destrukcją, a ich matek z niezaradnością i unikaniem płacenia czynszu jest doskonałym przykładem na to, co neoliberalizm zrobił z naszym myśleniem o trosce i wspólnocie.
Niedługo w Polsce łatwiej będzie zostać operatorem wyrzutni rakiet K239 Chunmoo niż dumnym posiadaczem mieszkania, którego nie trzeba dzielić z piątką innych osób.
Wszystkie bolączki Gdyni w latach 20. – od bezrobocia i sezonowości rynku pracy, przez napięcia klasowe, po niedowład planowania urbanistycznego – skupiały się w jednym, nadrzędnym problemie: mieszkaniowym.
Wycofano już kredyty walutowe, za to obecnie coraz bardziej popularne stają się kredyty o stałej stopie oprocentowania, które są już niezmiennym elementem bankowej oferty. Od stycznia będzie można zaciągnąć kredyt o zmiennej stopie, ale oparty na wskaźniku mającym realne fundamenty, a nie wynikającym z obliczeń analityków.
Sezon grzewczy w pełni. Kaloryfery rozkręcone na „5”, gorące powietrze wysusza skórę i drapie w gardło. Tymczasem mieszkańcy komunalnych lokali „prądowych”, które sieć centralnego ogrzewania uporczywie omija, walczą z rakotwórczym grzybem na ścianach.
Wśród atrakcji: paczki żywnościowe z UNICEF-u, nieodebrane telefony na pogotowie i wyrywanie zęba metodą „zrób to sam”.