Czy Maksymilian Robespierre jest bohaterem lewicy?
28 lipca 1794 stracony został Maksymilian Robespierre. Kontrowersyjny już za życia dzisiaj pozostaje ikoną francuskiej lewicy walczącej z otaczającą go czarną legendą.
Ci, którzy wciąż wierzą, że świat można naprawić.
28 lipca 1794 stracony został Maksymilian Robespierre. Kontrowersyjny już za życia dzisiaj pozostaje ikoną francuskiej lewicy walczącej z otaczającą go czarną legendą.
Skandynawskie państwo dobrobytu już przed drugą wojną światową fascynowało europejską lewicę. „Nawet przy ograniczonych możliwościach tych rządów, budzić one muszą zadowolenie i radość wśród klasy robotniczej wszystkich krajów”.
Andy Burnham chce odbudować brytyjski przemysł, obniżyć koszty życia i pokonać prawicowy populizm. Czy jego plan ma szansę powodzenia?
Dzięki konsekwentnej ścieżce opozycyjnej partia Zandberga coraz lepiej uderza w miękkie podbrzusze koalicji Tuska. Ale czy potrafi wyczuć, że stawanie okoniem wobec rządu w przypadkach, gdy ten atakuje prawicę, nie zawsze jest dla niej politycznie opłacalne?
Środowiska nowoczesnych technologii nie są naturalnymi sojusznikami konserwatywnej i nacjonalistycznej prawicy. Dla lewicy zaś kluczowe powinno być to, że technologie to dzisiaj najpewniejsza droga do awansu społecznego.
Masowe nacjonalizacje, przejmowanie banków, demokratyzacja zarządzania przedsiębiorstwami, stopniowe uspołecznienie kapitału. Nie, to nie program współczesnej „skrajnej lewicy”, lecz postulaty partii, które jeszcze pół wieku temu uchodziły za zwykłą socjaldemokrację i stanowiły część politycznego mainstreamu.
Żarty to koń trojański. Wyobrażam to sobie tak: jakiś chłop przychodzi z browarem na mój stand-up, myśli, że będzie dobra zabawa, a wychodzi jako komuch.
Aktywność uliczna nie tylko przestaje być motorem jakichkolwiek politycznych zmian, ale staje się wygodnym wentylem bezpieczeństwa dla rzekomo progresywnych polityków. Przejście Parady Równości do niczego władzy nie zmusi.
Biletowy populizm łączy wszystkie polskie partie – od nudnej socjaldemokracji, przez sługusów Tuska, po do reszty skonfederaciałą prawicę. To jednak strategia o wyjątkowo krótkich nóżkach.
W recenzjach książki Michała Gulczyńskiego „Mężczyźni. O nierówności płci” ze strony lewicowej powiedziano wszystko oprócz jednego. Nadal nie wiemy, co lewica ma do zaproponowania w tym temacie i dlaczego obecna strategia, o ile jakaś istnieje, jest niewystarczająca.