Ruch rolników nazwał po imieniu grę, jaka toczy się w Indiach
Dzięki mobilizacji indyjskich rolników zwykli ubodzy ludzie zaczęli ufać, że sprawy mogą się odmienić. Dla klasy politycznej jest to przerażające.
Dzięki mobilizacji indyjskich rolników zwykli ubodzy ludzie zaczęli ufać, że sprawy mogą się odmienić. Dla klasy politycznej jest to przerażające.
Na Indo-Pacyfiku rusza największa strefa wolnego handlu na świecie, a USA grozi stopniowa utrata znaczenia.
A teraz próbuje jeszcze rozciągnąć nad internetem systemową kontrolę.
Nie tak to miało wyglądać. Indie, z własną szczepionką i ogromnym potencjałem jej produkcji, miały pokazać Zachodowi, że są samowystarczalne i gotowe wspierać inne kraje Południa.
Jak mówi bohater „Białego Tygrysa”, człowiek urodzony w tym miejscu gdzie on ma tylko dwie opcje: przestępstwo lub politykę. Która jest uczciwsza?
Warto przypadek indyjskiego protestu obserwować dokładnie. Jest to dziś bowiem największe na świecie laboratorium sprzeciwu wobec hegemonii prawicy nowego typu.
W Indiach co osiem minut ginie dziecko: porwane przez handlarzy, sprzedane do nielegalnej adopcji albo oddane do pracy przez rodziców przymuszonych głodem.
Jak to jest codziennie przytulać pięćdziesiąt obcych osób?
Muzułmanów się odczłowiecza, poddaje ostracyzmowi gospodarczemu i społecznemu, nazywa „koronadżihadystami”. Rozmowa z Arundhati Roy.
Zdecydowany krok wstecz w zakresie prawa pracy budzi w Indiach i Bangladeszu najgorsze skojarzenia z kolonialną eksploatacją.