Na Zachodzie nas szkalują, że mamy niewolników
Konkluzja była jednoznaczna: co prawda my, Polacy, mamy swoje grzechy, ale nie jesteśmy Zachodem, więc zachodnie zwyczaje i porządki nam nie odpowiadają, ale Polsce powinno się współczuć i ją podziwiać.
Historia, która nie jest pisana z perspektywy zwycięzców.
Konkluzja była jednoznaczna: co prawda my, Polacy, mamy swoje grzechy, ale nie jesteśmy Zachodem, więc zachodnie zwyczaje i porządki nam nie odpowiadają, ale Polsce powinno się współczuć i ją podziwiać.
Dla migranta czekającego na dobrą pogodę, by powiosłować do Hiszpanii, morze to Europa, a więc wolność, ucieczka, uśmiech losu.
Rozmowa z Alexandem Etkindem, historykiem i kulturoznawcą, zajmującym się badaniami relacji rosyjsko-europejskich.
Każde ukraińskie miasto, które wciąż broni się przed najazdem wroga, jest dziś twierdzą graniczną Europy. Bo nie ma już dokąd uciekać.
W ostatnich latach opinia młodych pokoleń lewicy nie była zbyt łaskawa dla centrolewicowych liderów z lat 90., czyli heroldów trzeciej drogi i zwrotu ku centrum.
Długo uczyłam się języka Europy. „Wakacje z plecakiem” oznaczały, że ma się paszport. Bycie „milenialsem”, że w domu był prąd.
Na skraju głodowej śmierci, ludzie w ostrzeliwanym Sarajewie podtrzymywali wolę życia nadzieją, że Europa, kaganek cywilizacji, przyjdzie im na ratunek.
Czy jesteśmy w stanie porozumieć się co do wartości, które nie są na tyle ogólnikowe, by od razu było wiadomo, że sformułowano je tak, by nikogo nie urazić?
„Naprawdę lubię i cenię literaturę gatunkową, ale jestem dość wybredna. Szamałka kupuję w ciemno” – Kinga Dunin czyta „Stację” Jakuba Szamałka i „Już nie żyjesz. Historię bombardowań” Svena Lindqvista.
Kinga Dunin czyta „Panów piłą. Trzy legendy o Jakubie Szeli” Ryszarda Jamki.