Zaproszono nas na szczyt najbogatszych krajów świata. I co z tego?
Dla większości ludzi pracy w Polsce wzrost gospodarczy nic nie znaczy, bo owoce tego wzrostu do nich nie trafiają. Sukces gospodarki stał się klęską państwa.
Światem rzadzą pieniądze, ale gospodarka nie jest po to, żeby nieliczni mogli się bogacić, ale żeby wszyscy mieli co jeść.
Dla większości ludzi pracy w Polsce wzrost gospodarczy nic nie znaczy, bo owoce tego wzrostu do nich nie trafiają. Sukces gospodarki stał się klęską państwa.
Czwarte zwycięstwo Luli ma znaczenie wykraczające poza Brazylię, jeśli chodzi o handel, ochronę klimatu i Amazonii, transformację energetyczną czy dostęp do surowców. Ale kwestie społeczne i obyczajowe mogą zderzyć się z rosnącymi wpływami konserwatystów.
Polska potrzebuje pracowników, ale nie może budować polityki migracyjnej wyłącznie na potrzebach pracodawców szukających taniej siły roboczej.
Ekonomia feministyczna ma do zaoferowania mężczyznom coś więcej niż wezwanie, żeby stali się bardziej podobni do kobiet – mówi autorka książki „Deficyt. O ukrytej wartości pracy kobiet”.
Od Rumunii po Argentynę – prezentujemy przegląd państw, które przez jakiś czas były na sztandarach kibiców ekonomii bardzo liberalnej.
Unia wprowadziła cła na chińskie elektryki, ale import towarów z Chin nadal rośnie. Berlin zmienia kurs, a Bruksela zapowiada nowe narzędzia ochrony rynku.
W Polsce najbogatszy 1 procent znika z badań, bo ciężko na niego trafić w losowej ankiecie. A państwo nawet nie próbuje go szukać – mówi Paweł Bukowski, ekonomista, współautor „Nierówności po polsku”.
Przy okazji każdego sporu o podatki miliarderzy zapowiadają, że wyjadą, jeśli państwo zażąda od nich uczciwego wkładu w finansowanie usług publicznych. Większość polityków bierze te groźby na poważnie, mimo że czarne scenariusze nigdzie się nie spełniły.
Wszystkie badania wskazują na ten sam mechanizm: najbogatsi mogą z łatwością unikać płacenia podatku od dywidend – swojego głównego źródła dochodów – dzięki wykorzystywaniu spółek holdingowych, które chronią ich dochody przed podatkiem dochodowym od osób fizycznych.
PiS kojarzy się z programami socjalnymi, nieufnością wobec ludzi zamożnych, wyrażoną słynnym zdaniem Lecha Kaczyńskiego: „jeśli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma”. Ale balcerowiczowski zwrot tej partii jest powrotem do korzeni.