„Osama byłby zadowolony”. Afganistan znów jest centrum globalnego dżihadyzmu
Ćwierć wieku po zamachu na WTC w Afganistanie jest więcej terrorystów, niż kiedykolwiek. Talibowie i Al-Kaida rekrutują i szkolą na potęgę.
Od globalnych fabryk po nowe imperia – o kontynencie, który zmienia świat.
Ćwierć wieku po zamachu na WTC w Afganistanie jest więcej terrorystów, niż kiedykolwiek. Talibowie i Al-Kaida rekrutują i szkolą na potęgę.
Odczuwając nostalgię po radzieckim życiu Kirgizi i Kirgizki muszą się jakoś pozycjonować wobec współczesnej Rosji, a to już bardziej skomplikowane.
Nepal odpowiada za zaledwie 0,1 proc. globalnych emisji, a ponosi ogromne koszty zmian klimatu. Globalna Północ negocjuje cele, podczas gdy kolejne kraje globalnego Południa walczą o przetrwanie.
Siły łączą mocarstwo atomowe, „druga armia w NATO” oraz naftowy gigant. Na papierze wygląda to jak niezwykle silny triumwirat, który zamiesza na globalnej scenie.
Równo pięć lat po powrocie talibów do władzy w Afganistanie masowo szkoli się przyszłych terrorystów, a kobiety pozbawione są podstawowych praw. Była afgańska dyplomatka Nigara Mirdad Omar mówi o cenie zachodniego „pragmatyzmu”, polegającego na układaniu się z coraz bardziej brutalnym reżimem.
Po kilku kubełkach alkoholu, nawet nieskażonego, człowiek inaczej ocenia odległości i własne możliwości. Nie pomogły tablice z napisem: „Nie skacz, bo zginiesz”. Niektórzy tonęli, inni rozbijali czaszki o skały.
Gdy talibowie zajęli Afganistan w 2021 roku, kobiety rozpoczęły protesty. Ich bunt stłumiono biciem, uprowadzeniami i więzieniem. Teraz znów wychodzą na ulice.
Turecki sąd anulował kongres partii, która zagroziła wszechwładzy Erdoğana, aby wywołać zamęt w jej szeregach. Świadczy to o rosnącej desperacji rządzących, ale opozycji wciąż brakuje skutecznych metod walki z autorytarnym reżimem.
Setki najemników z Azji Południowej walczą w Ukrainie po stronie rosyjskiej. Dlaczego obywatele Nepalu, Sri Lanki czy Indii są gotowi ginąć w cudzej wojnie?
W 2025 roku Mjanmę opuściło ponad 6,5 tysiąca uchodźców z muzułmańskiej mniejszości Rohingya, 900 straciło życie. To rekord w całej udokumentowanej historii. W 2026 roku na podróż zdecydowało się już ponad 2800 osób. Na razie nic nie zapowiada końca prześladowań.