Chile skręca w prawo. Tu coraz życzliwiej wspominają Pinocheta
Różowa fala nie trwała długo. W Argentynie i Chile większość jest gotowa wybrać skrajną prawicę.
Kontynent buntów, nadziei i kontrrewolucji.
Różowa fala nie trwała długo. W Argentynie i Chile większość jest gotowa wybrać skrajną prawicę.
Jeśli wciąż chcemy żywić nadzieję na jakąś demokrację, musimy przyjąć do wiadomości, że nie będzie to socjaldemokracja. A już z pewnością nie demokracja liberalna.
11 września mija 50 lat od puczu w Chile, który obalił prezydenta Salvadora Allende, i ustanowienia rządów junty wojskowej Augusto Pinocheta. Historyczną pamięć tamtych lat przywraca pisarka Nona Fernandez. Prezentujemy fragment jej powieści „Strefa mroku”.
Dla wielu, zwłaszcza po lewej stronie, obalony 50 lat temu prezydent Salvador Allende ma status świętego. Ale równolegle funkcjonuje inna opowieść, w której Allende to proto-Chavez, pchający swój kraj w stronę socjalistycznej katastrofy.
Zaledwie kilka godzin przed zamachem Villavicencio opowiadał w telewizji o pogróżkach, które dostał od kartelu narkotykowego.
W antropocenie podróże nie kształcą. Potwierdzają tylko najbardziej przykre raporty z globalnego Południa.
Europa wie, że walka z kryzysem klimatycznym wymaga odejścia do traktatów o ochronie inwestycji. Dlaczego karze kraje globalnego Południa, które idą w jej ślady?
Decyzja o nacjonalizacji złóż litu w Chile może być jednym z pierwszych kroków do utworzenia kartelu litowego w stylu OPEC w Ameryce Łacińskiej.
Javier Cercas i Juan Gabriel Vásquez nie ufają do końca fikcji i piszą z politycznym zacięciem, aby angażować się w debatę polityczną w swoich krajach.
Niektórym trudno rezygnować z handlu, ale Zachód nie powinien też lekceważyć wpływów rosyjskiej propagandy.