Świat

Dezinformacja to też groźny wirus

Fot. Monika Bryk

Pandemia COVID-19 udowodniła, że brak zaufania do naukowców może mieć śmiertelne konsekwencje. Tymczasem populiści u władzy na całym świecie robią karierę właśnie na tym, że podważają pozycję ekspertów.


NOTTINGHAM – Ponad połowa ludzkości przebywa w samoizolacji z powodu pandemii COVID-19. Kwarantanna spowolniła rozprzestrzenianie się koronawirusa, za to przyspieszyła szerzenie się innego zdradliwego zjawiska – teorii spiskowych. W atmosferze lęku o biologiczne i ekonomiczne przetrwanie swoje i najbliższych paranoiczne rojenia rosną jak grzyby po deszczu.

Jedna z najpopularniejszych teorii spiskowych głosi, że winne pandemii są nowe sieci 5G budowane przez Chińczyków. Zwolennicy tej pogłoski utrzymują, że sprzęt potrzebny do działania tej technologii emituje promieniowanie, które osłabia układ odpornościowy albo nawet bezpośrednio rozprzestrzenia wirusa. W Wielkiej Brytanii twierdzą, że ośrodek badawczy Huawei – który ma odpowiadać za wdrażanie technologii 5G w tym kraju – leży właśnie w Wuhan, gdzie zaczęła się pandemia.

Skąd się biorą teorie spiskowe o związku sieci 5G z koronawirusem?

czytaj także

Tak się składa, że w Wuhan działa wiele różnych laboratoriów. Według ostatnich badań opinii publicznej 23 procent Amerykanów oraz 17 procent Francuzów wierzy, że wirus SARS-Cov-2 został „rozmyślnie” wytworzony w jednym z tych ośrodków. We Francji uwaga tropicieli spisków skupiła się najpierw na chińskim laboratorium P4 (najwyższy stopień bezpieczeństwa biologicznego), które zostało ponoć uruchomione z pomocą rządu w Paryżu, a później skoncentrowała się na dwójce lekarzy pochodzenia żydowskiego: minister zdrowia Agnès Buzyn oraz jej mężu, Yvie Lévym. Tak – gdy potężnieje fala teorii spiskowych, gdzieś w pobliżu zawsze pojawia się antysemityzm. Nic dziwnego, że filantrop George Soros także został powiązany z teorią o „chińskim laboratorium”.

Gdy potężnieje fala teorii spiskowych, gdzieś w pobliżu zawsze pojawia się antysemityzm.

Teorie spiskowe zwykle odpowiadają istniejącym już wcześniej podziałom politycznym i są szczególnie pociągające dla osób o skrajnie prawicowych poglądach. We Francji, we wspomnianym sondażu, respondenci głosujący na Zjednoczenie Narodowe dwa razy częściej wyrażali przekonanie, że wirus powstał w chińskim laboratorium. W Wielkiej Brytanii natomiast powiązanie SARS-Cov-2 z koncernem Huawei jest bardzo wygodne dla przedstawicieli rządzącej Partii Konserwatywnej, którzy uważają firmę za konia trojańskiego chińskich władz.

Teorie spiskowe mają konsekwencje. W Wielkiej Brytanii doszło do doszczętnego spalenia licznych przekaźników telefonii komórkowej (które są potrzebne również służbom ratowniczym). Pracownicy techniczni instalujący urządzenia telekomunikacyjne spotykają się z atakami i oskarżeniami o współudział w „mordowaniu ludzi”.

Teorie spiskowe, dezinformacja i ksenofobia: skrajna prawica wobec koronawirusa

Większość tych teorii szerzy się z pomocą mediów społecznościowych, a te właśnie przeżywają masowy napływ nowych użytkowników. Dołącza teraz wiele osób starszych, dla których platformy internetowe są jedynym sposobem utrzymania kontaktu z rodziną i przyjaciółmi. Ci użytkownicy nawykli do środowiska medialnego, gdzie komunikaty przechodzą proces znacznie ostrzejszej selekcji, zanim trafią do odbiorców, więc częściej od młodszych użytkowników mediów społecznościowych rozsyłają fałszywe newsy i internetowe plotki. Problem pogłębia to, że ludzie zwykle znacznie łatwiej dają wiarę doniesieniom otrzymanym od osób, którym ufają.

Celebryci też potrafią namieszać. Wśród tych, którzy rozesłali jedną z wersji teorii spiskowej o związku 5G z wirusem, był aktor Woody Harrelson, obserwowany na Instagramie przez dwa miliony fanów. Przed epoką mediów społecznościowych takie błędne informacje zostałyby wychwycone przez redakcję albo zakwestionowane przez osobę prowadzącą wywiad. Teraz gwiazdy i osoby publiczne mogą bezpośrednio komunikować fanom i innym internautom swoje nieprzefiltrowane, często niepoddane krytycznej analizie przemyślenia. Chociaż platformy takie jak Facebook, Twitter, YouTube i WhatsApp wprowadziły pewne restrykcje, to wciąż kurczowo trzymają się modelu biznesowego, w którym tworzenie „szerowalnego kontentu” jest bardzo mile widziane. Pogoń za sensacją wygrywa.

Demokracja przegrywa internetowy wyścig zbrojeń

czytaj także

Jeszcze poważniejsze wyzwanie dotyczy szczepionek – jedynego wynalazku, który może rzeczywiście przynieść koniec pandemii. Teorie spiskowe szerzone przez ruch antyszczepionkowy (tak się składa, że w nim również działa wielu celebrytów) są od dziesięcioleci jednymi z najbardziej niebezpiecznych. Fałszywe twierdzenia na temat rzekomych zagrożeń związanych ze stosowaniem standardowych szczepień ochronnych wieku dziecięcego doprowadziły do pojawienia się ognisk odry w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Nigerii, Rumunii, na Samoa i w Stanach Zjednoczonych (gdzie ostatnio wykryto przypadki niewidzianego od wielu dekad tężca).

Jednym ze skutków siania strachu przez antyszczepionkowców jest również nagłe zmniejszenie liczby szczepień przeciwko grypie sezonowej w niektórych państwach Europy. Badania z 2015 roku wykazały, że we Włoszech i Francji 30 procent mieszkańców sprzeciwia się obowiązkowym szczepieniom. Teraz w obu krajach liczba ofiar COVID-19 jest stosunkowo wyższa niż w państwach sąsiednich.

Cztery lata po tym, jak zabiegający o brexit brytyjski polityk Michael Gove oświadczył, że „ludzie mają już dość ekspertów”, pandemia COVID-19 udowodniła, że brak zaufania do naukowców lub ich szkalowanie może mieć śmiertelne konsekwencje. Aby można było przeprowadzić szeroką akcję szczepień, opinia publiczna musi ufać specjalistom.

Populiści będący u władzy na całym świecie robią jednak karierę na tym, że podważają pozycję ekspertów, specjalistów i innych osób kojarzonych z „establishmentem”. Donald Trump już kilkakrotnie kwestionował publicznie opinie Anthony’ego Fauciego, dyrektora Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych. Jeszcze gorsza może być sytuacja we Włoszech, gdzie rządząca koalicja populistów już w 2018 roku zignorowała wezwania ekspertów od medycyny i zniosła obowiązek szczepień ochronnych u dzieci.

Na debatę publiczną wciąż mają wpływ celebryci. Zaledwie kilka tygodni temu gwiazdor tenisa Novak Djoković – zwolennik „medycyny naturalnej” – oświadczył, że „nikt go nie zmusi” do zaszczepienia się przeciwko COVID-19.

Postprawda: odporna na fakty

czytaj także

Najlepszą metodą na teorie spiskowe jest, tak jak w przypadku COVID-19, zaszczepienie. Powinniśmy się ćwiczyć w rozpoznawaniu takich teorii. Powinniśmy nauczyć się kwestionować źródła i podstawową logikę informacji, na które trafiamy w sieci. Przed służbami zajmującymi się zdrowiem publicznym i odpowiedzialnymi politykami stoi wielkie zadanie. Do pokonania koronawirusa potrzebują zaufania opinii publicznej. Aby je zyskać, muszą zatrzymać rozprzestrzenianie się dwóch wirusów jednocześnie.

 

**
Hugo Drochon – adiunkt na wydziale politologii uniwersytetu w Nottingham i autor książki Nietzsche’s Great Politics.

Copyright: Project Syndicate, 2020. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożył Maciej Domagała.

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać