Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Farouk Ramadan – bohater czy terrorysta? O prawie do samoobrony

Uzbrojeni żydowscy osadnicy zaatakowali mieszkańców wsi Tal na Zachodnim Brzegu. Spotkało się to z oporem i skończyło śmiercią dwóch izraelskich żołnierzy oraz czterech palestyńskich cywili.

ObserwujObserwujesz
2
Walka

3

„Izrael ma prawo do samoobrony” – po atakach Hamasu z 7 października 2023 roku hasło to stało się nieodzownym elementem publicznych wystąpień na temat izraelskiej ofensywy i popełnianych w jej ramach zbrodni wojennych. Od Donalda Trumpa po Berniego Sandersa – choć ten pierwszy z entuzjazmem finansował krwawy odwet i mu kibicował, a drugi był wobec izraelskich działań dalece krytyczny – niosła się narracja, w myśl której owe „prawo do samoobrony” przysługuje tylko jednej stronie i bynajmniej nie jest to strona nielegalnie okupowana.

Każda sugestia, że Palestyńczycy są uprawnieni do zbrojnej walki z okupantem, natychmiast spotykała się z oskarżeniami o antysemityzm oraz wspieranie „islamskiego terroryzmu”.  Hamas niewątpliwie dopuścił się zbrodni wojennych, mordując setki nieuzbrojonych izraelskich cywili – ale czy ktokolwiek naprawdę wierzy, że reakcja Izraela i jego sojuszników byłaby znacząco inna, gdyby 7 października zginęli wyłącznie żołnierze? Czy społeczność międzynarodowa stanęłaby murem za ruchem oporu realizującym swoje prawo do samostanowienia, którego okupant – przy wsparciu obcych sił – konsekwentnie Palestyńczykom odmawia?

31-letni Farouk Ramadan nie miał z Hamasem nic wspólnego. Na nielegalnie okupowanym Zachodnim Brzegu, gdzie urodził się i mieszkał wraz z rodziną, rządzi Autonomia Palestyńska, skompromitowana m.in. przez swoją bierność wobec osadniczej przemocy. Mężczyzna celował w agresywny tłum nielegalnych osadników ochranianych przez żołnierzy izraelskiej armii (IDF). Mimo to w zachodnich mediach głównego nurtu nie słychać mantry o „prawie Palestyny do samoobrony”, a co najwyżej wezwania do zakończenia „wzajemnej przemocy”.

Czytaj także Lepiej żyć w kraju, który zrzuca bomby, niż w tym, na który spadają Kinga Dunin

Co wydarzyło się w Tal?

W piątek 24 lipca izraelscy osadnicy zaatakowali palestyńską wieś Tal w pobliżu Nablusu na okupowanym Zachodnim Brzegu. Według informacji udostępnionych przez Palestyńskie Centrum Praw Człowieka (PCHR) grupa ponad dwudziestu osadników wtargnęła do miejscowości rano, atakując domy, meczet oraz pola uprawne. Gdy Palestyńczycy próbowali odeprzeć atak, na miejscu pojawili się izraelscy żołnierze, którzy – zamiast rozdzielić strony – osłaniali osadników i otworzyli ogień do palestyńskich cywili.

Podczas starć „ochroniarz” pobliskiego osiedla Havat Gilad, żołnierz zidentyfikowany jako Jacob, miał uderzyć dwóch Palestyńczyków kolbą karabinu. Nagranie z miejsca zdarzenia pokazuje, jak wymachuje bronią. Według relacji PCHR jeden z Palestyńczyków zdołał mu ją odebrać i oddał strzały w kierunku agresywnego tłumu, zabijając dwóch żołnierzy IDF, w tym Jacoba.

Izraelska armia skierowała na miejsce dodatkowe oddziały, które wraz z osadnikami ostrzeliwały palestyńskich mieszkańców. Zginęły cztery osoby – Farouk Ramadan, jego brat i dwoje krewnych – a cztery kolejne zostały ranne.

Sama dowiedziałam się o tym wydarzeniu z izraelskich mediów, które – z nielicznymi wyjątkami – rozpisały się o antysemickiej przemocy i aktach terroryzmu wobec żydowskich „wędrowców” (używano angielskiego słowa „hiker”). Kiedy opublikowano zdjęcie jednego z dwóch zabitych Izraelczyków, każdy, kto wie, co oznacza szydełkowa kipa (kipa sruga), mógł wyobrazić sobie, co rzeczywiście zaszło – takie nakrycie głowy jest charakterystyczne dla ultraortodoksyjnych Żydów o poglądach narodowo-religijnych, najbardziej zradykalizowanego odłamu osadników. W sieci pełno jest nagrań, na których widać członków tej społeczności napadających na nieuzbrojonych Palestyńczyków w pobliżu ich własnych domów – można je obejrzeć np. na instagramowym profilu Andreya Khrzhanovskiego, rosyjskiego dziennikarza żydowskiego pochodzenia, który od kilku lat dokumentuje wydarzenia na Zachodnim Brzegu.

Czytaj także Ukryta strona, brak raportów, dziesiątki zaprzyjaźnionych polityków. Izraelskie lobby w Polsce Paweł Jędral

Izraelskie wojsko ewakuowało rannych osadników śmigłowcem, zamknęło wszystkie wjazdy do Nablusu, nałożyło na wieś Tal godzinę policyjną i ogłosiło okolicę zamkniętą strefą wojskową. Choć izraelska armia utrzymuje, że rajd osadników nie był z nią wcześniej uzgodniony, organizacje monitorujące sytuację na Zachodnim Brzegu zwracają uwagę, że żołnierze zapewnili napastnikom ochronę i użyli śmiercionośnej siły wobec Palestyńczyków próbujących bronić siebie oraz swojego mienia.

Tego samego dnia doszło do ataków osadników na pobliskie wsie Dżit i Farata. Podpalono domy i samochody, a co najmniej pięciu Palestyńczyków odniosło obrażenia. W kolejnych dniach przemoc eskalowała – w sieci dostępne są nagrania, na których widać zamaskowane tłumy, maszerujące, by wziąć odwet za swych „poległych braci”. Podpalono dwa meczety, a na murach wysprejowano hasła o „zemście”.

Żydowskie osiedla na Zachodnim Brzegu w świetle prawa międzynarodowego

Władze Izraela ogłosiły przygotowania do szeroko zakrojonej operacji wojskowej na Zachodnim Brzegu oraz przyspieszenie legalizacji istniejących nielegalnych osiedli i tworzenia nowych. Nikt chyba nie spodziewał się, że po tym, jak zrównanie z ziemią Strefy Gazy i zmasakrowanie jej cywilnej ludności uszło Izraelowi na sucho, rząd w Tel Awiwie stwierdzi, że czas nabrać respektu do podstawowych praw człowieka i prawa międzynarodowego.

Art. 49 ust. 6 IV Konwencji Genewskiej zakazuje mocarstwu okupacyjnemu przesiedlania własnej ludności cywilnej na okupowane terytorium. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) w opinii doradczej z lipca 2024 roku uznał, że izraelska polityka osadnicza na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie Wschodniej narusza ten przepis, a izraelskie osiedla oraz związana z nimi infrastruktura zostały ustanowione z pogwałceniem prawa międzynarodowego.

Podobne stanowisko od lat zajmuje Rada Bezpieczeństwa ONZ. W rezolucji 2334 z 2016 roku stwierdziła, że izraelskie osiedla na okupowanych terytoriach palestyńskich „nie mają mocy prawnej” i wezwała Izrael do zaprzestania wszelkiej działalności osadniczej. Mimo tego liczba osiedli i ich mieszkańców stale rośnie. Według danych izraelskiej organizacji Peace Now w 2024 roku na Zachodnim Brzegu mieszkało ponad 500 tysięcy izraelskich osadników (dodatkowe 230 tysięcy zamieszkuje osiedla we Wschodniej Jerozolimie, również nielegalnie okupowanej). Od czasu podpisania porozumień z Oslo w latach 90. liczba osadników na Zachodnim Brzegu wzrosła ponad dwukrotnie.

Rozbudowa osiedli prowadzi do trwałych zmian na Zachodnim Brzegu: przejmowania ziemi, budowy infrastruktury łączącej osiedla z Izraelem oraz fragmentacji terytorium zamieszkanego przez Palestyńczyków. Nie chodzi wyłącznie o same osiedla mieszkaniowe, ale cały system dróg, posterunków, stref wojskowych i ograniczeń administracyjnych, który stopniowo przekształca mapę Zachodniego Brzegu. Palestyńskie miejscowości są odcinane od siebie, a ciągłość terytorialna przyszłego państwa palestyńskiego staje się coraz bardziej nierealna (i o to chodzi).

Jednym z kluczowych elementów tej polityki są tak zwane „dzikie posterunki” (outposts) – niewielkie osady zakładane bez formalnej zgody izraelskich władz. Choć część z nich jest początkowo nielegalna nawet według prawa izraelskiego, w praktyce państwo często zapewnia im infrastrukturę, ochronę wojskową, dostęp do dróg i energii, a następnie legalizuje je po fakcie.

Nowe rekordy osadniczej przemocy

Historia Zachodniego Brzegu Jordanu i nielegalnego żydowskiego osadnictwa na tym terenie nie zaczęła się 24 lipca 2026 roku, tak jak historia okupacji Strefy Gazy nie zaczęła się od zamachu dokonanego niespełna trzy lata temu przez Hamas.

Według Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) od października 2023 roku do połowy października 2024 roku na Zachodnim Brzegu udokumentowano około 1492 ataki osadników na Palestyńczyków. W 149 przypadkach doszło do obrażeń, w 1188 do zniszczenia własności, a 155 obejmowało jedno i drugie. W roku kolejnym liczba udokumentowanych ataków wzrosła do 1,828. Obecnie – jak w czerwcu tego roku podawał ONZ – to aż sześć ataków dziennie. Część z nich miała skutki śmiertelne – siły izraelskie i osadnicy od stycznia do lipca zabili 79 Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu, w tym 19 dzieci.

W październiku 2023 roku mieszkańcy palestyńskiej wioski Ein Samiya opuścili swoje domy po miesiącach ataków ze strony osadników: pobiciach, groźbach z użyciem broni oraz niszczeniu infrastruktury. W lutym 2024 roku grupa izraelskich osadników zaatakowała wieś Asira al-Qibliya niedaleko Nablusu, podpalając samochody i niszcząc mienie mieszkańców. W kwietniu tego samego roku doszło do jednej z największych fal przemocy osadniczej od lat – po śmierci izraelskiego nastolatka w okolicach Ramallah uzbrojone grupy osadników zaatakowały kilkanaście palestyńskich miejscowości, między innymi Al-Mughayyir, gdzie zabito co najmniej jednego Palestyńczyka, podpalono domy i samochody, a część mieszkańców zmuszono do ucieczki.

Szczególnie dramatyczna sytuacja od lat panuje na południu Hebronu, w regionie Masafer Jatta, gdzie palestyńskie społeczności pasterskie są narażone na presję ze strony pobliskich osiedli i nielegalnych posterunków osadniczych. Izraelskie organizacje B’Tselem oraz Yesh Din dokumentowały przypadki pobić, niszczenia pól, kradzieży stad i prób przejęcia ziemi.

Czytaj także Jak Itamar Ben-Gwir wygrał Eurowizję Wojtek Żubr Boliński

Od lat organizacje praw człowieka zwracają uwagę, że izraelscy osadnicy działają w realiach, w których ryzyko poniesienia konsekwencji za przemoc wobec Palestyńczyków jest bliskie zeru. Według danych izraelskiej organizacji Yesh Din zdecydowana większość śledztw dotyczących przestępstw popełnianych przez osadników kończy się umorzeniem, a przypadki postawienia sprawców przed sądem należą do rzadkości.

Kto ma prawo do samoobrony (i w jakim zakresie)?

Zasada prawa narodów do samostanowienia została wpisana do Karty Narodów Zjednoczonych już w 1945 roku, a następnie rozwinięta w szeregu dokumentów ONZ. W drugiej połowie XX wieku społeczność międzynarodowa wielokrotnie stawała przed pytaniem, czy narody pozostające pod kolonialnym panowaniem czy obcą okupacją mogą używać siły w walce o niepodległość.

W rezolucji 2649 (XXV) z 1970 roku Zgromadzenie Ogólne potępiło państwa odmawiające narodom prawa do samostanowienia, wymieniając Palestyńczyków jako jeden z takich narodów. Jednocześnie uznało prawo ludów znajdujących się pod „kolonialną i obcą dominacją” do otrzymywania politycznego i materialnego wsparcia w realizacji tego dążenia.

Jeszcze dalej poszła rezolucja 3103 (XXVIII) z 1973 roku, w której Zgromadzenie Ogólne „potwierdziło niezbywalne prawo narodów pozostających pod kolonialną i obcą dominacją oraz obcą okupacją do samostanowienia i niepodległości” oraz uznało „legalność walki narodów o wyzwolenie spod kolonialnej i obcej dominacji wszelkimi dostępnymi środkami, w tym walki zbrojnej”. Podobne sformułowania były następnie wielokrotnie powtarzane w kolejnych rezolucjach ONZ.

Nie oznacza to oczywiście nieograniczonego prawa do stosowania przemocy. To właśnie w tym miejscu często dochodzi do nieporozumień. Ani Karta ONZ, ani rezolucje dotyczące samostanowienia, ani Protokoły Dodatkowe do Konwencji Genewskich nie zawierają zgody na atakowanie ludności cywilnej. Wręcz przeciwnie – uznanie prawa do walki przeciwko okupacji oznacza jednocześnie objęcie tej walki wszystkimi ograniczeniami wynikającymi z międzynarodowego prawa humanitarnego.

Zgodnie z podstawową zasadą prawa konfliktów zbrojnych strony muszą zawsze rozróżniać między celami wojskowymi a cywilami. Zakazane są między innymi celowe ataki na ludność cywilną, zabójstwa zakładników, tortury, gwałty, stosowanie terroru wobec ludności cywilnej czy ataki nieodróżniające celów wojskowych od cywilnych. Zasady te obowiązują niezależnie od tego, czy dana strona walczy w obronie istniejącego państwa, czy też przeciwko okupacji.

Farouk Ramadan i troje członków jego rodziny zginęło, bo stawiali bezpośredni opór osadniczej agresji wymierzonej w ich społeczność, a wśród ofiar śmiertelnych po stronie izraelskiej tym razem nie było cywili. Jeśli uznajemy – zgodnie z zapisami prawa międzynarodowego – że Zachodni Brzeg pozostaje pod nielegalną okupacją, że izraelskie osiedla zostały zbudowane z naruszeniem prawa i że Palestyńczykom przysługuje prawo do samostanowienia, to nie sposób jednocześnie twierdzić, że każdy przypadek zbrojnego oporu wobec tej okupacji jest z definicji terroryzmem. Warto też postawić sobie pytanie, jak my sami zachowalibyśmy się na miejscu Farouka Ramadana i innych Palestyńczyków atakowanych przez nielegalnych osadników. Może się bowiem okazać, że sami mamy w sobie więcej z „terrorystów” w izraelskiej interpretacji, niż gotowi bylibyśmy przyznać.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
2
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x