Kraj

Gdzie diler trzyma narkotyki?

Cóż, dilerem nie jestem, ale gdybym chciał skrzętnie ukryć trawę schowałbym ją nieco lepiej, niż w paczce po szlugach.

„Wieści Podwarszawskie” donoszą o udanej akcji policji przeciw przestępcom narkotykowym. Jak doszło do spektakularnego zatrzymania Michała W.? Była ciemna noc, jednak nie znający strachu policjanci postanowili sprawdzić podejrzanie wyglądający samochód z dwoma śpiącymi w nim pasażerami. Mężczyźni byli lekko podpici (dopiero jeżdżenie po alkoholu jest przestępstwem), lecz stróże prawa nie dali się zwieść i postanowili przeszukać ich i auto (by the way, kto się zakłada, że nie mieli nakazu i teraz zdobywają go post factum?). Jak donosi gazeta, Michał W. „miał przy sobie torebkę z zielonym suszem oraz metalową rurkę z drewnianą końcówką, pokrytą białym nalotem. Zarówno narkotyki jak i rurka były skrzętnie ukryte, w paczce po papierosach”. Cóż, dilerem nie jestem, ale gdybym chciał skrzętnie ukryć trawę schowałbym ją nieco lepiej, niż w paczce po szlugach. Policjantom gratuluję sukcesu, już czuję się bezpieczniej. Serio, jeszcze pijani panowie obudziliby się i pod wpływem gdzieś odjechali. Gorzej będzie, jeśli Michał W. pójdzie siedzieć, bo wyjdzie jako kolejny zdemoralizowany przez więzienie. Ale zawsze można go będzie zamknąć za coś innego.

Zastanawia mnie tylko jedna rzecz: ileż to narkotyków miał przy sobie Michał W. Nie jest to bez znaczenia, bo jak obliczył niedawno Instytut Spraw Publicznych, wsadzenie za kratki jednego posiadacza dragów kosztuje ponad 2,5 tys. złotych. Rozumiem, że ilość znalezionego „zielonego suszu”, była warta przynajmniej tyle. To byłoby pewnie więcej niż 100 gram. Paczka po papierosach naprawdę musiała być wielka!

Szkoda, że z równą gorliwością, co okazjonalnych użytkowników dragów, policja nie łapie choćby hajlujących nazioli. Ci szalenie mili panowie zorganizowali sobie ostatnio koncert na Pomorzu. „Zamawiali piwo”, śpiewali pieśni o białych synach. Policja uznała, że nie doszło do złamania prawa i zamiast zapakować nazioli do aresztu, ochraniała tę „prywatną imprezę”.

(źródło: „Wieści Podwarszawskie” z 21.02.2010)

__
Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać

Zamknij