Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Panie prezydencie, państwo naprawia się od głowy

Odkąd można się dużym nakładem sił wypisać z kościółka, państwo pozostaje jedyną organizacją przymuszającą do pozostawania w jej szeregach.

Kontekst

✍️ Jacek Podsiadło krytykuje państwo jako strukturę opartą na przymusie, porównując je do mafii i argumentując, że obie organizacje kontrolują ludzi oraz narzucają im swoje reguły bez możliwości dobrowolnego wystąpienia.

🏛️ W liście do Karola Nawrockiego zarzuca władzom ignorowanie obywateli, biurokratyczną opieszałość oraz brak reakcji na zgłaszane przez niego problemy i nadużycia instytucji państwowych.

💸 Jako przykład mafijnego działania państwa podaje system organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, twierdząc, że instytucje takie jak ZAiKS i SAiW COPYRIGHT POLSKA utrudniają twórcom dostęp do należnych im wynagrodzeń i narzucają niechciane pośrednictwo.

Walka

1

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Karol Nawrocki

Panie prezydencie,

na moje pismo z 13 lutego otrzymałem niepodpisaną, automatyczną odpowiedź firmowaną przez „Stanowisko informacyjne CO KPRP”. Przeczytałem w niej: „z uwagi na dużą liczbę korespondencji do Kancelarii Prezydenta RP, odpowiedzi udzielone będą zgodnie z kolejnością wpływania. Prosimy o cierpliwość”.

Mimo upływu siedmiu tygodni, żadna inna odpowiedź nie nadeszła. Tym samym po raz kolejny nadużył Pan mojej anielskiej cierpliwości. Jeśli moje pismo od siedmiu tygodni tkwi w kolejce do Pańskich oczu, powinien Pan przeorganizować pracę zarówno własną, jak i swojej kancelarii, aby podołać ciążącym na Panu obowiązkom. W ciągu tych siedmiu tygodni widziałem Pana m.in. na meczu piłkarskim; to niegrzeczne z Pana strony, że mając czas na mecze, nie znajduje go Pan na udzielenie mi odpowiedzi.

Czytaj także Panie prezydencie, konstytucja jest niekonstytucyjna Jacek Podsiadło

Odbierając Pańskie milczenie jako wyniosłe, pomyślałem, że może lekceważy Pan moją korespondencję, ponieważ nie wie Pan, kto do Pana pisze i dlaczego pisze właśnie do Pana. Składam zatem stosowne wyjaśnienia.

Przez skromność nie podnosiłem wcześniej tego faktu, ale podobnie jak Pan jestem pisarzem. Utwory moje uznawane są za dzieła o najwyższych walorach artystycznych i etycznych. W odróżnieniu od Pańskiej Spowiedzi Nikosia zza grobu czy książki Lechia – Juventus. Więcej niż mecz, utwory moje, zarówno poetyckie, jak i Czerwona kartka dla Sprężyny poświęcona piłce nożnej, są nawet obecne na listach lektur szkolnych. Znany Panu Czarnek Przemysław, kiedy był ministrem tzw. edukacji, tak je przecenił, że wbrew mojej woli i mimo mojego wyraźnego sprzeciwu nadał im tę właśnie rangę, której po dziś dzień nie zostały pozbawione. Nie będę ukrywał, że oprócz p. Czarnka także rozliczne gremia nie polityczne, a literaturoznawcze, okazywały uznanie dla moich dzieł. Bliższe informacje na ten temat znajdzie Pan, żeby daleko nie szukać, w Wikipedii, pod nagłówkiem, żeby Pan nie musiał dużo czytać, „Nagrody i wyróżnienia”. Proszę wybaczyć ten samochwalczy ton, ale nie widzę innego sposobu uświadomienia Panu, że pisze do Pana człowiek o kwalifikacjach moralnych i intelektualnych w niczym nie ustępujących Pańskim kwalifikacjom. Bo może Pan uważa, że Pan mi zaszczyt uczyni, odpowiadając na korespondencję, i nawet Pan nie pomyśli, że może być odwrotnie.

Teraz, dlaczego ja do Pana piszę. Jest Pan głową państwa, czyli agresywnej, opresyjnej i totalitarnej struktury o charakterze pokrewnym mafijnemu, którą od mafii odróżnia jedynie częściowa jawność działania. Nie należę do tej struktury, nie chcę jej podlegać i nie życzę sobie być niepokojonym przez jej przedstawicieli. Tymczasem państwo Pańskie z Panem na czele uparło się być moim utrzymankiem i na wiele sposobów krzywdzi mnie i okrada. Jako pisarza, skoro już przyznałem się do tej profesji, okrada mnie i z mojej twórczości, i z czerpanych z niej przeze mnie dochodów. Jednocześnie nie przewiduje dla takich jak ja możliwych do przeprowadzenia czynności mogących temu zapobiec lub choćby tylko naprawić dokonane krzywdy. Proste akty wskazania stanu faktycznego, wykazania nieprawdy i im podobne warunkuje niezliczonymi wymogami biurokratycznymi, którym, wobec wielkiej ilości nadużyć, nie podołałbym, gdybym nawet próbował je spełnić. Podobnie jak sprzeciw wobec wykorzystywania moich dzieł w szkołach, wiele innych sprzeciwów przez lata bezskutecznie zgłaszałem pod różnymi adresami. Dlatego teraz, pamiętając, że ich adresatem niezmiennie pozostaje państwo polskie, ich depozytariuszem czynię Pana jako najwyższego urzędnika tegoż państwa. Niezmiennie liczę, że nawet nie uznając się za właściwy organ do podjęcia tej czy innej sprawy, podejmie Pan przynajmniej urzędniczy obowiązek przekazania jej organom w rozumieniu państwa właściwym.

Wdzięczny będę także za informację, jakie kroki Pan podjął i jakie czynności wykonał po moim zawiadomieniu Pana o popełnieniu przestępstwa przez Borysa Pardusa, Sąd Rejonowy w Nidzicy, bank PKO i komornika Jabłońskiego.

Z wyrazami szacunku

Jacek Podsiadło.

********************************

Dostrzeżenie licznych podobieństw między państwem i mafią nie jest szczególnie trudne. Więcej wygibasów myślowych trzeba wykonać, żeby tych podobieństw nie zauważyć lub im zaprzeczyć.

Choć łże wielu jego użytkowników, język polski nie kłamie. Słowo „państwo” w oczywisty sposób pochodzi od pana i panowania, w staropolskim oznaczało władzę, osoby ją dzierżące, majątek, także ziemski i uprawnienia wynikające z jego posiadania. Zanim powstały państwa, państwo było sprawowane. Mąż „miał państwo” nad swoją żoną, a miasta polskie fundowane na prawie magdeburskim, zwracając się do sądu w Magdeburgu o rozstrzygnięcia, powoływały się na to, iż pozostają „pod jego państwem”. Kiedy „państwo” stało się nazwą jednostki administracyjnej, w początkowym okresie oznaczało skromną kasztelanię.

Czytaj także Podsiadło: Panie prezydencie, chce pan moje zdjęcie? Jacek Podsiadło

Rzecz jasna, życie społeczne wymaga minimum regulacji, zatem i społeczeństwa potrzebują samoorganizacji. Etymologiczne wypiski są mi potrzebne również dla zaznaczenia, że struktury powstałe wskutek takiej samoorganizacji nie tylko winny być odmienne od państwowych i wywiedzione z innych niż panowanie zasad, ale też inaczej nazwane. Że państwo jest nieprawe ze swej istoty, a nie dlatego, że ktoś źle nim pokierował albo je „zepsuł”.

Problematyczność definicji

Pochodzenie państwa jako organizacji jest takie samo jak pochodzenie jego nazwy. Żaden „lud” czy „naród” nie założył sobie dobrowolnie obroży na szyje i nie założył państwa, robili to zawsze władcy (podręczniczki z historyjkami dla dzieci mówią o nich najchętniej: „zjednoczył pod własnym panowaniem”). Słownik PWN definiuje państwo jako „organizację polityczną obejmującą ludzi stale osiadłych na pewnym terytorium”, słownik Dunaja jako „ogół współdziałających ze sobą instytucji, służących zapewnieniu bezpiecznego i harmonijnego współżycia ludzi zamieszkujących na wyznaczonym granicami terytorium; podmiot prawa międzynarodowego mający: stałą ludność, określone terytorium, rząd i zdolność do wchodzenia w stosunki z innymi państwami”. Z kolei mafię słownik PWN określa jako „organizację przestępczą mającą powiązania z władzami i policją” i „grupę osób potajemnie działających, nieprzebierających w środkach w realizowaniu swych zamierzeń”. U Dunaja jest to najpierw konkretna mafia wywodząca się z Sycylii, nas interesuje znaczenie drugie: „grupa osób kontrolująca jakąś sferę działalności, korzystająca z wszelkich (także nieprawnych) środków w realizowaniu swych zamierzeń”. Przykłady: „Mafia handlowa, polityczna. Mafia urzędników”.

Dygresja będzie, bo nigdy dość ostrzeżeń przed słownikami PWN. Po raz tysięczny przypominam, że niegdysiejsze Państwowe Wydawnictwo Naukowe jeszcze w ubiegłym wieku przestało być państwowym wydawnictwem naukowym, a stało się prywatnym przedsiębiorstwem bezczelnie zachowującym w nazwie mylący skrót PWN i wytrwale obniżającym loty. Gdybym był mafiosem, przed każdym sądem broniłbym się, powołując się na tę pewuenowską definicję mafii: „Wysoki sądzie, wielokrotnie przebierałem w środkach, raz wysyłałem chłopaków z gołymi rękami, raz z maczetami, a raz z pistolcami, świadkowie potwierdzą”.

Łatwo zauważyć kłopoty wszystkich definicji. Skoro 80-90 proc. (według Amnesty International) albo 100 proc. państw (według Fundacji Helsińskiej) stosuje tortury, czyli wyrafinowaną przemoc INSTYTUCJONALNĄ (w myśl konwencji ONZ to odróżnia tortury od znęcania się) to nie da się mówić o „instytucjach służących zapewnieniu bezpiecznego i harmonijnego współżycia”. Podkreślać „zdolność do wchodzenia w stosunki” to tak jakby definiować krawca przez jego zdolność wchodzenia w stosunki z innymi krawcami. Itd. itp. A kłopoty te stąd się biorą, że wszystkie definicje starannie omijają słówko ujmujące istotę państwa i odróżniające je od wszystkich innych „organizacji politycznych” i „współdziałających instytucji”. Chodzi o przymiotnik: przymusowy. Odkąd można się dużym nakładem sił wypisać z kościółka, państwo pozostaje jedyną organizacją przymuszającą do pozostawania w jej szeregach.

Między Bratwą a Watykanem

No ale dobrze, korzystajmy z tego, co mamy. Czy państwo spełnia powyższe definicje mafii? Spełnia, i to jak jeszcze! Nawet jest pośrednio wskazane jako przykład mafii, bo przecież mafia urzędników jest właśnie państwowa. Czy jest „organizacją przestępczą mającą powiązania z władzami i policją”? Jest, powiązania z władzami i policją ma najściślejsze, jakie być mogą, a przestępcza jest do kwadratu, bo łamie nawet prawa przez siebie narzucone. Czy jest „grupą osób kontrolującą jakąś sferę działalności, korzystającą z wszelkich (także nieprawnych) środków w realizowaniu swych zamierzeń”? Tak, jest grupą osób bardzo rozległą, na jej czele stoi obecnie Karol Nawrocki, a grupa ta stara się kontrolować nie „jakąś”, ale wszystkie sfery działalności. Ewentualnie literkę „n” ze słowa „nieprawnych” można by usunąć, żeby mafia państwowa nie mogła się powoływać na swoje prawa pięści i kaduka.

Nie tylko państwo spełnia definicję mafii, w zasadzie mafia odwdzięcza się państwu pięknym za nadobne. Gdyby jednak któryś prezydent i któryś mafioso wzięli udział w module szlachetnej walki na argumenty, zapewne spieraliby się co do tego, który z nich stoi na czele organizacji mającej na celu zapewnienie bezpiecznego i harmonijnego współżycia ludzi zamieszkujących na „ich” terytorium, a który na czele organizacji pozbawiającej bezpieczeństwa i zakłócającej harmonię. Słownik PAN (ten skrót wciąż jeszcze oznacza Polską Akademię Nauk) zauważa w swojej definicji państwa, że grupa ludzi je tworzących musi być „duża”, tym samym dając szansę na państwowość nie tylko Cosa Nostra (250 000 obywateli) czy Bratwie (300 000 obywateli), ale może i mafii pruszkowskiej z czasów jej świetności (ponad 1000 obywateli), pozbawiając jednocześnie państwowości Watykan (marnych 839 członków).

Wyrażone słowem

Uszczegółowiając powyższe prawdy ogólne, najwygodniej mi się powoływać na przypadki, w których mafijna działalność państwa dotyczy mnie. Do dojenia pisarzy, skoro już przyznałem się prezydentowi do tej profesji, mafia państwowa desygnowała m. in. klany SAiW COPYRIGHT POLSKA i ZAiKS.

Stowarzyszenie Autorów i Wydawców COPYRIGHT POLSKA (jeszcze sobie „Biało-Czerwoni” dodajcie do nazwy) jest jedyną „wyznaczoną przez ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi” uprawnioną do wynagradzania mnie za „użyczanie przez biblioteki publiczne egzemplarzy utworów wyrażonych słowem” mojego autorstwa. Bardzo mi się podoba pomysł biblioteki jako wypożyczalni książek, skoro nie ma sposobu, żeby drukować książki w nakładach i zaspokajających popyt, i opłacalnych dla wszystkich stron tego biznesu. Ale mógłby mi się nie podobać i jeśli ja nie mogę użyczać innym książek Karola Nawrockiego, to państwo Karola Nawrockiego nie ma prawa wypożyczać moich książek, tymczasem prawo takie sobie uzurpuje. Przede wszystkim zaś powinienem mieć prawo reprezentować sam siebie lub wybierać swoich reprezentantów, jednak, ponieważ mafia nie znosi konkurencji, minister właściwy czy niewłaściwy przedstawił mi do wyboru ewentualnych reprezentantów mojego interesu w liczbie jeden.

Czytaj także Panie prezydencie, esgieków trzeba podszkolić z uczuciowości Jacek Podsiadło

Mianowawszy się moim reprezentantem, klan SAiW chce mi płacić za wypożyczenia moich książek (które nieuki z ministerstwa kultury powszechnie nazywają „wynagrodzeniem będącym rekompensatą”, nie wiedząc, że wynagrodzenie to należność, zaś rekompensata to naprawienie szkody lub krzywdy, np. braku wynagrodzenia). Ale nie tak hop siup, najpierw muszę „wyrazić wolę” i nawypełniać się tabelek z i-es-be-enami, które SAiW kasujący część moich pieniędzy powinien wypełnić za mnie, a mnie poprosić tylko o potwierdzenie, że jestem mną.

Do każdej nowej książki czy wznowienia trzeba wypełniać nowe zgłoszenie. Nawet to kiedyś robiłem, przestałem pięć czy sześć lat temu, kiedy SAiW coś tam zmienił w swoim funkcjonowaniu i kazał wysyłać NA PAPIERZE całą tę tabelologię od nowa, kiedy wydawałem kolejną książkę i dodawałem ją do listy. Unia Literacka i Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury we wspólnym oświadczeniu z grudnia 2024 podkreślały, że „system public lending rights pozostał w XX wieku – zarówno deklaracje przystąpienia do systemu, jak i coroczne aktualizacje o nowe tytuły należy przesyłać na papierze, odręcznie podpisane, co (…) w przypadku podmiotów otrzymujących najniższe, kilkudziesięciozłotowe opłaty, stawia pod znakiem zapytania opłacalność udziału w systemie”. Wcześniej Unia Literacka podnosiła, że „rekompensaty” za wypożyczenia są w Polsce ok. dziesięciokrotnie niższe niż w stosujących ten sam system krajach bardziej cywilizowanych. Skutek jest taki, że raz do roku dostaję od SAiW kwotę czasami mniejszą, czasami większą od rocznej sumy kar, jakie płacę za przetrzymanie książek z bibliotek.

Stara szkoła haraczu

Nuworyszowski SAiW to bedłka w porównaniu z ZAiKS-em, mafią z tradycjami i powiązaniami z władzą najwyższych szczebli. Od ponad 70 lat nazwa tego stowarzyszenia autorów nie oznacza już Związek Autorów i Kompozytorów Scenicznych, jednak, na podobieństwo PWN-u, uporczywie trzyma się mylącego skrótowca w swej nazwie. Jako mafia ZAiKS preferuje klasyczny i nieco siermiężny styl działania – wymuszenie haraczu za pozorną ochronę.

Żebym się nie wymknął z jej macek, mafia ZAiKS przychodzi do mnie z propozycją ochrony dwukrotnie, z dwóch stron. Przerabiałem to, będąc zarazem nadawcą radia internetowego i autorem. Opisuję rzeczywistość sprzed kilku lat, kiedy m. in. konieczność opłacania haraczu ZAiKS-owi doprowadziła moje radio do upadku – nie sądzę, aby wiele się zmieniło w tym zakresie.

Żeby nadawać legalnie piosenki, trzeba podpisać umowy z czterema stowarzyszeniami zajmującymi się ochroną praw autorskich i „pokrewnych”, ZAiKS jest jednym z nich. Ustawka o prawie autorskim mówi o tym obowiązku: „Organizacji radiowej lub telewizyjnej wolno nadawać rozpowszechnione drobne utwory muzyczne, słowne i słowno-muzyczne wyłącznie na podstawie umowy zawartej z właściwą organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi”.

Jako stowarzyszenie autorów i jednocześnie „organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi” ZAiKS zrzesza twórców, którzy powierzyli mu ochronę swoich praw autorskich. ZAiKS nie publikuje listy tych twórców, w związku z czym nie można np. prowadzić radia nadającego tylko utwory autorów spoza ZAiKS-u.

Zabrania tego zresztą cytowana powyżej ustawka: piosenki można nadawać „wyłącznie na podstawie umowy zawartej z właściwą organizacją…”. Ustawka bowiem ustanawia ZAiKS reprezentantem także tych autorów (nazywa ich „uprawnionymi”), którzy – jak ja – nie chcą mieć z ZAiKS-em nic wspólnego: „właściwą organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi jest organizacja, która zbiorowo zarządza prawami uprawnionego na podstawie umowy o zbiorowe zarządzanie lub umowy o reprezentacji, a gdy uprawniony nie zawarł umowy z żadną organizacją – organizacja reprezentatywna dla danego rodzaju utworów lub przedmiotów praw pokrewnych i kategorii uprawnionych na danym polu eksploatacji w rozumieniu ustawy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi”.

Co to oznaczało w moim przypadku? Nie wolno mi było w moim własnym radiu internetowym nadawać moich własnych wierszyków i piosenek bez płacenia za to ZAiKS-owi, którego członkiem nie chciałem być i nie byłem. „Drobne utwory” to utwory z kategorii tzw. „małych praw” podlegające „ochronie” ZAiKS-u z automatu, czyli na mocy ustawki, większe utwory, np. poematy lub opowiadania, to utwory podlegające tzw. „dużym prawom”.

Kiedy podpisywałem umowy z ZAiKS-em, okazywały się one nienegocjowalne i zawsze zawierały zobowiązanie mnie do informowania ZAiKS-u z miesięcznym wyprzedzeniem o zamiarze wykorzystania utworu z zakresu dużych praw, żeby ZAiKS mógł sprawdzić, czy autor nie jest jego członkiem i łaskawie zezwolić mi lub nie na wykorzystanie utworu. To z kolei oznacza, że nie mogę np. uczcić w moim własnym radiu np. nagrodzenia mojej własnej książki odtworzeniem mojego własnego audiobooka, bo nie poinformowałem ZAiKS-u z miesięcznym wyprzedzeniem o takim zamiarze.

Niestowarzyszony

Zatem haracz został wymuszony: zapłaciłem ZAiKS-owi za puszczenie w moim radiu moich piosenek. Ale przecież ZAiKS jako „organizacja zbiorowego zarządzania” jest tylko pośrednikiem, w tym konkretnym przypadku między mną-nadawcą i mną-autorem, zatem jakaś część tych opłat powinna do mnie-autora wrócić. Żeby pieniądze, które sam sobie via ZAiKS zapłaciłem, nie dotarły do mnie, ZAiKS wykorzystuje to, że nie jestem jego członkiem. Jak każda mafia, dba o swoich kosztem obcych. Według „słowniczka pojęć” na stronie ZAiKS-u jestem „niestowarzyszonym”. W definicji mnie kłamie się tam m. in.: „ZAiKS zawsze poszukuje autorów, na rzecz których zainkasował wynagrodzenie, aby przekazać im stosowne tantiemy”.

Co kilka lat zwracam się do ZAiKS-u z pytaniem o moje pieniądze. Pierwszą odpowiedzią jest zawsze: zapłacilibyśmy, ale nie mogliśmy pana znaleźć. Na pytanie, jak szukaliście, nigdy nie dostałem odpowiedzi innej jak głupawa. Kiedy już sam się odnajdowałem, nigdy nie udawało mi się wymusić informacji, za nadawanie jakich moich utworów ZAiKS zainkasował opłaty i w jakiej wysokości.

Drugą linię zasieków na drodze do moich tantiem stanowią oczywiście wymogi biurokratyczne. Podobnie jak SAiW, ZAiKS lekką ręką pobierający moje tantiemy od nadawców radiowych, telewizyjnych i internetowych, żeby mi je przekazać, wymaga ode mnie nie tylko godzin klikania, ale też korzystania z chińskiego wynalazku sprzed dwóch tysięcy lat i usług poczty polskiej.

Dwa lata temu udało mi się wyrwać mu tantiemy za piosenkę, którą napisałem przed 25 laty. Nie zapomnę słów pani z ZAiKS-u, która smutnym tonem mówiła o moich pieniądzach sprzed ćwierćwiecza: WYWALCZYLIŚMY dla pana kwotę…

Założyłem wówczas konto na stronie ZAiKS-u. Niedawno w cudowny sposób pojawiło się na nim 177 moich utworów opisanych jako „niezarejestrowane”. Nie udało mi się ustalić, skąd się tam wzięły, co oznaczałaby ewentualna ich rejestracja i jak ją przeprowadzić. Udało mi się za to ustalić, że i tak nie mogę zarejestrować tych, których współautorami są członkowie ZAiKS-u, zanim oni je ewentualnie zarejestrują.

Tym samym ustaliłem to, co i tak od początku wiedziałem: że ZAiKS łamie ustawkę o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi z 2018 r., która mówi, że „Organizacja zbiorowego zarządzania jednakowo traktuje uprawnionych bez względu na podstawę prawną zbiorowego zarządzania ich prawami”.

**

Jacek Podsiadło – jeden z najwybitniejszych pisarzy polskich po 1989 roku, w latach 90. związany ze środowiskiem „Brulionu”. Autor ponad 20 książek poetyckich, dwóch prozatorskich, a także zbiorów felietonów publikowanych w „Tygodniku Powszechnym”. Twórca audycji Studnia w Radiu Opole oraz Domowego Radia „Studnia”. Laureat Nagrody Kościelskich, Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej, wielokrotnie nominowany do najważniejszych wyróżnień literackich. Prowadzi autorską stronę jacpo.pl.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x