Kraj

Prezydent Robert Biedroń – co poszło nie tak? Odpowiada Włodzimierz Czarzasty

Zagłosuję na Trzaskowskiego, bo w walce o przyszłość Polski jego wizja daje szansę na normalność, a jego prezydentura przyczyni się do dekonstrukcji złej władzy PiS-u. Lewica dostała w tych wyborach lekcję, ale wyciągniemy z niej wnioski i nie cofniemy się w walce o lepszą Polskę. Komentarz powyborczy Włodzimierza Czarzastego.


Każdy wynik wyborczy zasługuje na pogłębioną analizę i refleksję. Przede wszystkim ten, który jest poniżej oczekiwań. Wynik wyborczy Roberta Biedronia jest poniżej oczekiwań członkiń i członków SLD, ludzi lewicy, a na końcu poniżej oczekiwań moich i samego Roberta Biedronia.

Wiele osób uważa, że skoro po wyborach Lewica niezbyt chętnie komentuje wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich, to znaczy, że albo niewiele ma do powiedzenia, albo jest ślepa na ich wyniki. Jednak nie jest tak, że nie ma żadnych krytycznych refleksji po pierwszej turze wyborów. Choć na profesjonalne analizy i opinie jeszcze przyjdzie czas, to o kilku sprawach powiem już teraz.

Po pierwsze: zwłoka

Po pierwsze – zaczęliśmy źle. Zbyt długo zwlekaliśmy zarówno z podjęciem decyzji, kto będzie startował na prezydenta, jak i poinformowaniem o niej opinii publicznej. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Jeśli więc Rafał Trzaskowski zostanie Prezydentem RP, to trzeba będzie szybko i sprawnie przeprowadzić proces decyzyjny co do kandydata Lewicy na prezydenta Warszawy.

Po drugie – odnoszę też wrażenie, że Lewica parlamentarna, w momencie kiedy weszła do Sejmu, podświadomie uznała, albo niektórzy z jej przedstawicieli uznali, że właściwie najważniejsze już się stało. Wróciliśmy do Sejmu. Wyczuwalne było przekonanie, że wybory prezydenckie są ważne, ale generalnie rzecz biorąc, wielu z nas nie czuło, że są najważniejsze. Najważniejsze to wrócić do Sejmu, a to się stało.

Czy to koniec lewicy w Polsce?

Myślę, że było to błędne założenie. Przecież w polityce trzeba potwierdzać swoją wartość przy każdej okazji. W polityce każde wybory są ważne, a najważniejsze te, które były ostatnie.

Polaryzacja, sezonowa nowość i Konfederacja

Pojawiła się teza, że wynik wyborczy Roberta Biedronia, ale również Władysława Kosiniaka-Kamysza, jest efektem polaryzacji sceny politycznej. Nie jest to w pełni prawdziwa teza, gdyż w ostatnich wyborach zawsze pojawiały się dwa czynniki: polaryzacji i nowości na scenie politycznej.

Polaryzacja PiS-PO i elektorat, który szuka miejsca dla siebie: nowości, niezależności, chce głosować na te osoby, których jeszcze nie było w polityce. To był w pewnej chwili elektorat Palikota, Petru, później Kukiza, a także w początkowej fazie Wiosny.

Jednak ta analiza nie wyjaśnia wszystkiego, bo przecież był Krzysztof Bosak. Kandydat skrajnej prawicy wybronił swoje 6%. Czyli on jako kandydat i jego struktury potrafiły „przytrzymać” elektorat – ten, który swego czasu głosował na Konfederację.

Premia za jedność

Pamiętajmy, że gdy startowaliśmy w wyborach parlamentarnych, to realia były takie, że był ogromny głód lewicy. Głód zupełnie różnych, ale jednoznacznie lewicowych haseł. Były więc trzy partie lewicowe i trzech tenorów. To pokazało synergię Lewicy. Wyborca SLD mógł pomyśleć, że nie pasuje mu Biedroń, ale jednak program jest spójny, więc zagłosuje na Lewicę. Wyborca Razem myślał: mogę nie lubić Czarzastego, ale jednak jest tam Zandberg, który w moich oczach jest gwarantem lewicowych społecznie haseł.

W tych wyborach siłą rzeczy Lewicę reprezentował wyłącznie jeden kandydat. To nie do końca przekonało naszych wyborców, tzn. ludzi, którzy w 2019 roku zagłosowali na Lewicę i na lewicową wizję Polski, której gwarantem są właśnie zarówno Biedroń, jak i Zandberg czy Czarzasty.

Wiele osób do mnie dzwoni i pisze, przekonując, że Robert w tych wyborach był nie do końca sobą. A Lewica była nie do końca prawdziwą Lewicą – starała się być fajniejszą wersją Platformy Obywatelskiej. A przecież PO to jest inna partia, inni ludzie, inne wartości. Lewica to jest system wartości socjalnych, wolnościowych, związanych z państwem świeckim, prawami kobiet, ale także patriotycznych – związanych z prawdziwą, niezakłamaną historią naszego kraju. Chwilami ludzie mogli odnieść wrażenie, że nasz program, program Roberta, nie przedstawiał wszystkich tych wartości, że zapomnieliśmy o tych wartościach, a co za tym idzie, nasz przekaz był niewystarczająco lewicowy.

Nie podzielam w pełni tej opinii. Program wyborczy Roberta zawierał w sobie lewicowe postulaty zarówno SLD, jak i partii Razem i Wiosny. Aby to sprawdzić, wystarczy wejść na stronę Roberta czy obejrzeć jego konferencję z propozycjami wyborczymi. Z pewnością powinniśmy jednak wyciągnąć z tego wnioski, aby w przyszłości lepiej wyważyć akcenty stawiane w kampanii wyborczej, aby nie było wrażenia, że nie interesuje nas gospodarka czy rolnictwo, a jedynie sprawy światopoglądowe.

Gdula: Wobec Lewicy są dziś formułowane sprzeczne oczekiwania

Ewidentnie chwilą załamania tej kampanii był moment ogłoszenia pandemii, kiedy koronawirus zaczął być postrzegany jako realne zagrożenie. Są sztaby i partie, które poradziły sobie lepiej, były takie, które poradziły sobie gorzej. Na pewno też przeanalizuję kwestie związane z funkcjonowaniem sztabu, aby w przyszłości wystrzec się popełnionych błędów.

Niestety w trakcie pandemii kampania Biedronia nie potrafiła dotrzeć do elektoratu z przekonującym przekazem. Brutalnie mówiąc – wykorzystać tego momentu, tak jak inne partie, by dotrzeć do ludzi. Przypominam, że to był czas, kiedy Lewica i jej kandydat mieli 12%.

Gdzie poszli nasi wyborcy?

Po pierwsze milion wyborców Lewicy zagłosowało na Rafała Trzaskowskiego. Ja analizuję to w sposób prosty, chociaż dokonamy w tej sprawie oczywiście głębszej analizy na podstawie zleconych badań. Mianowicie mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem, które nazywam syndromem Andrzeja Rozenka z czasów, kiedy startował w wyborach na prezydenta Warszawy.

Andrzej jako kandydat do Rady Miasta z okręgu Śródmieście dostał wtedy 5 tysięcy głosów. W tym samym okręgu w wyborach na prezydenta miasta zagłosowało na niego jedynie 1300 osób. Czyli wyborca postanowił poprzeć Rozenka do Rady Miasta, ale jednocześnie w wyborach prezydenckich zagłosował na Trzaskowskiego, przerażony wizją prezydenta Jakiego. W tym roku sytuacja się powtórzyła.

Pół miliona naszego elektoratu poszło do Szymona Hołowni. Czyli do tego, który nigdy nie rządził, który mógł obiecać wszystko, tego, który zbierał ten antyestablishmentowy elektorat i mówił: „jak przyjdę ja, to wreszcie będzie dobrze”. Z tym elektoratem, oczywiście go w pełni szanując, jest jak z cieniem wiatru: przylatuje, odlatuje. Zmienia zdanie, szuka swojego miejsca i szuka swojego miejsca przy osobach, które w danym momencie najbardziej są dla tego elektoratu wiarygodne. Tak jest z Hołownią. Nie chcę się zajmować jego przyszłością, ale znamy los wszystkich partii, które się na takim antypartyjnym przekonaniu budowały.

Biedroń to nie Ogórek

W jednej kwestii muszę przyznać, że jestem zadziwiony. Zadziwiony głosami porównującymi Roberta Biedronia i Magdalenę Ogórek.

Niezależnie od wyników procentowych jest to bardzo mocno krzywdzące i dla Lewicy, i dla Roberta. Abstrahując od drogi życiowej i politycznej, Robert jest człowiekiem, który był posłem, jest europosłem, był prezydentem Słupska, od kilkunastu lat był i jest działaczem walczącym o prawa mniejszości, w tym osób LGBT. Ma swoją historię. Ma bardzo precyzyjny zarówno życiorys, jak i poglądy. Jest człowiekiem lewicy. Jest człowiekiem bardzo wartościowym. Dlatego bardzo nieuczciwe jest porównywanie tych dwóch postaci.

Ale tym, którzy jednak je porównują, powiem taką rzecz: miejcie w sobie trochę refleksji. Za Roberta nie będziemy się wstydzić i się nie wstydzimy, za Roberta nie będziemy nigdy przepraszać. Bo jeśli chodzi o wartości, o lewicowość, jest człowiekiem takim samym jak my. Nie spodziewam się, że Robert zmieni poglądy i zacznie pracować w jednym albo drugim medium.

Za panią Ogórek przepraszaliśmy i wstydzimy się do dziś.

Druga zasadnicza sprawa jest taka, że po tej haniebnej bzdurze, którą zrobiliśmy z Magdaleną Ogórek, wypadliśmy z Sejmu. Bo jedną z głównych konsekwencji wystawienia Magdaleny Ogórek było właśnie to, że wypadliśmy z Sejmu. Przypomnę wszystkim tym, którzy bardzo łatwo o tym zapomnieli, że m.in. dzięki Biedroniowi do tego Sejmu pół roku temu wróciliśmy.

Przepraszam i dziękuję

Kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Takie pytania będą, a w zasadzie już się pojawiają.

Jak ja to widzę? Każdy musi ocenić swoją rolę. Ja jestem za to odpowiedzialny. Dlatego że jestem politykiem doświadczonym, dlatego że mogłem podejmować inne decyzje. Mogłem zwracać uwagę na to, czego widocznie nie zauważyłem, a jeżeli nie zauważyłem, to jest to wynik mojego braku oceny sytuacji. Nie będę szukał gdziekolwiek indziej odpowiedzialności.

Przy analizie tego, dlaczego tak mało osób zagłosowało na Roberta, nie chciałbym zapomnieć o podziękowaniach dla tych, którzy na niego zagłosowali – bardzo wam dziękujemy jako cała Lewica i mamy nadzieję, że zostaniecie z nami do kolejnych wyborów.

Przepraszamy tych, którzy na nas nie zagłosowali, bo coś zrobiliśmy źle, sprawiając, że odwróciliście się od nas w tych wyborach. Nie szukam winnych. Uważam, że bardzo dużą część odpowiedzialności powinienem wziąć na siebie – więc to robię, w sposób jasny i precyzyjny.

7 lekcji z pierwszej tury wyścigu o prezydenturę

Na koniec podsumowania kampanii chciałem tylko dodać, żeby wszyscy hejterzy i niedowiarki włożyli między bajki tezę, że gdyby kandydowała inna osoba, nie Biedroń, to wynik byłby lepszy. Nie wiemy, jak by było. Ważniejsze jest to, że osoba, która zdecydowała się kandydować, reprezentowała wszystkie wartości, w które wierzymy na lewicy i której chcieliśmy pomagać.

Kongres Lewicy

Pytanie, co dalej. Dalej będzie walka polityczna, normalna walka polityczna. W życiu zanotowałem wiele sukcesów i wiele upadków. Upadki bolą, z sukcesów się cieszyłem. Jesteśmy sumą naszych doświadczeń, dlatego mogę o tym mówić ze spokojem. Miałem czas, aby to przemyśleć, i wiem, że Biedroń jest dla nas ważny. Tak samo jak wszyscy liderzy Lewicy.

Biedroń pokazuje system wartości i przesuwa granice dyskursu politycznego w Polsce. Nikt już się w Polsce nie będzie dziwił, że gej był kandydatem na prezydenta. Nikt w Polsce już się nie będzie dziwił, że zostały złożone w trakcie tej kampanii projekty ustaw dotyczące równości małżeńskiej. Nikt już nie będzie się dziwił, że Lewica to nie tylko sprawy socjalne, ale także sprawy związane z systemem wartości, z przestrzeganiem konstytucji i praworządności. I to mamy dzięki niemu, i za to mu dziękuję.

Podkreślę jeszcze raz: Biedroń, Zandberg i Czarzasty są tak samo ważni dla Lewicy. Razem tworzymy jej spójną wizję.

Teraz przyszłość. Na jesieni zwołamy Kongres Lewicy, który pokaże, jak wygląda świat i Polska po pandemii. W trakcie pandemii ludzie najmniej zabezpieczeni ekonomicznie najbardziej odczuli jej skutki. Chcemy przeanalizować i pokazać, co zrobić, aby to się nie powtórzyło. Odbędziemy dyskusję na temat lewicowej wizji państwa – państwa, które nie wtrąca się w życie obywateli, ale pomaga im, gdy jest taka potrzeba.

Na jesieni odbędzie się także kongres zjednoczeniowy SLD i Wiosny. Pandemia z przyczyn formalnych przesunęła nasz kalendarz polityczny. Jest to dla nas niezmiennie istotne, ponieważ wiele nas łączy. Przede wszystkim mamy wspólną wizję Polski.

Co dalej z wyborami prezydenckimi?

Nikt nie będzie szantażował ludzi lewicy, co mają z wyborami zrobić i na kogo zagłosować. My sami potrafimy dokonać wyboru i podejmować decyzje. Tak jak zawsze mówiłem, nigdy nie zagłosuję na PiS i Dudę – uważam ich za władzę łamiącą konstytucję, władzę, która powinna zostać postawiona przed Trybunałem Stanu.

Między dżumą, cholerą a niedźwiedziem

Rafał Trzaskowski niestety nie reprezentuje moich poglądów: ani nie będzie dbał o prawa mniejszości, ani nie zliberalizuje ustawy o przerywaniu ciąży, ani nie zrobi porządku z przywilejami kleru, ani nie zadba o najuboższych. Ale zagłosuję na Trzaskowskiego, bo w walce o przyszłość Polski jego wizja daje szansę na normalność. Wierzę, że jego prezydentura przyczyni się do dekonstrukcji złej władzy PiS-u.

Szanuję uwagi krytyczne. Jednocześnie wiem, że w czasach przesileń politycznych z jam wychodzą mali ludzie, którzy są specjalistami od wielkich wizji. Zwykle zapominają o tym, że Lewica jest w Sejmie – bo się z tego nigdy nie cieszyli. I wiem, że po dwóch tygodniach do jam wracają. A my musimy iść do przodu.

Jaka polityka społeczna u kandydata Trzaskowskiego? Sprawdzamy

Aby zakończyć jednak pozytywnym akcentem, najnowsze badania poparcia dla partii politycznych pokazują, że nie ma przełożenia między wynikiem Biedronia a poparciem dla Lewicy.

Lewica była, jest i będzie. Jesteśmy i będziemy w waszych miastach i powiatach. Jesteśmy i będziemy w Sejmie. Będziemy reprezentować wasze wartości. Będziemy bronić waszych interesów. Dostaliśmy lekcję, ale wyciągniemy z niej wnioski. Mamy twardą skórę. Nie cofniemy się w walce o lepszą Polskę.

**
Tekst ukazał się pierwotnie w Dzienniku Trybuna. Tytuł od redakcji. 

***

Ten artykuł nie powstałby, gdyby nie wsparcie naszych darczyńców. Dołącz do nich i pomóż nam publikować więcej tekstów, które lubisz czytać