Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Czy Kalifornii uda się opodatkować miliarderów?

W Kalifornii referendum: zamiast zamykać szpitale, a potrzebujących pomocy lekarskiej odsyłać z kwitkiem, może opodatkować najbogatszych mieszkańców stanu? Miliarderzy mówią „nie” i wydali mnóstwo pieniędzy, żeby obywatele powiedzieli to samo.

ObserwujObserwujesz
Walka

We wtorek przy okazji wyborów połówkowych mieszkańcy Kalifornii będą także głosować nad tzw. Propozycją 40, czyli obywatelskim projektem ustawy nakładającej jednorazowy podatek majątkowy w wysokości 5 proc. wartości aktywów na mieszkańców stanu, których majątek przekracza miliard dolarów. Niezależnie od tego, czy Propozycja 40 zostanie przyjęta w referendum, będzie ona przedmiotem dyskusji politycznej nie tylko w Kalifornii – komentatorzy przewidują, że propozycje podatków majątkowych dla najbogatszych będą wracać w amerykańskiej debacie publicznej, zwłaszcza przy okazji wyborów prezydenckich w 2028 roku.

Niech miliarderzy zapłacą rachunek za zdrowie

Mieszkańcy Kalifornii mają prawo do obywatelskiej inicjatywy referendalnej – do zainicjowania referendum konieczne jest zebranie w 180 dni podpisów wśród zarejestrowanych w stanie wyborców. Minimum koniecznie do uruchomienia inicjatywy to liczba równa 5 proc. osób głosujących w poprzednich wyborach gubernatora stanu.

Za inicjatywą stojącą za Propozycją 40 stoi kalifornijski związek zawodowy SEIU-United Healthcare Workers, reprezentujący pracowników ochrony zdrowia. Jego przewodniczący w Kalifornii, Dave Regan, przygotował projekt nowego podatku we współpracy z wiodącymi ekonomistami zajmującymi się tematem nierówności, takimi jak Emmanuel Saez i Robert Reich, i uruchomił zasoby związku, by w wymaganym czasie zebrać podpisy. Ostatecznie pod odpowiednią petycją podpisało się ponad 1,6 miliona osób.

Czytaj także I tak wszyscy umrzemy. Ale 1 procent zarobi na tym miliardy Magdalena Bazylewicz

Inicjatywa Regana powstała w odpowiedzi na „wielką, piękną ustawę”, czołowe legislacyjne osiągnięcie drugiej administracji Trumpa, wprowadzającą szereg obniżek podatków i cięć wydatków państwa. Jedną z ich ofiar był kalifornijski program Medi-Cal, finansujący tanie usługi medyczne dla najuboższych mieszkańców stanu. Środki zebrane dzięki podatkowi od miliarderów – autorzy inicjatywy szacują, że uda się zebrać ponad 100 miliardów dolarów – mają w 90 proc. trafić do kalifornijskiego systemu ochrony zdrowia. Pozostałe 10 proc. ma zasilić stanową edukację i programy wsparcia żywnościowego dla najuboższych.

Regan i zwolennicy nowego podatku przekonują do niego przy pomocy następującego argumentu: Trump i jego sojusznicy obcięli podatki najbogatszym, za co płacą pozbawieni dostępu do opieki zdrowotnej najubożsi mieszkańcy naszego stanu. Może więc, zamiast zamykać szpitale, likwidować etaty pielęgniarek albo odsyłać potrzebujących pomocy z kwitkiem, opodatkujmy najbogatszych mieszkańców stanu? Stać ich przecież, żeby zapłacić.

Do Nevady wyjadę, a tu nie będę płacił

Jak można się spodziewać, inicjatywa wywołała sprzeciw ze strony miliarderów. Już jesienią 2025 roku, gdy Regan po raz pierwszy ogłosił projekt referendum, kilku miliarderów – Sergey Brin i Larry Page z Google, Peter Thiel od między innymi Palantira – zapowiedzieli, że jeśli stan spróbuje ich opodatkować, wyprowadzą się z niego na stałe, zabierając swoje pieniądze i interesy. Media donosiły, że Thiel miał rozpocząć proces wyprowadzki na Florydę, a Brin do Nevady. Inny miliarder, Marc Cuban, choć mieszka w Teksasie i kalifornijski podatek mu nie grozi, zaangażował się w debatę, przestrzegając, że jeśli Propozycja 40 przejdzie, to „trzeba będzie być idiotą, by jako założyciel start-upu pozostać w Kalifornii”.

Miliarderzy nie ograniczyli się do retoryki i gróźb wyprowadzki. Jak podaje portal Politico, 70 kalifornijskich miliarderów wydało ponad 300 milionów dolarów na wsparcie inicjatyw mających utrącić Propozycję 40. Najwięcej, ponad 100 milionów dolarów, wydał wspomniany Sergey Brin, a po kilkadziesiąt milionów jego kolega z Google Eric Schmidt, John Doerr z funduszu venture capital Kleiner Perkins i Patrick Collison, założyciel fintechu Stripe.

Przeciwnicy Propozycji 40 nie tylko wydali fortunę na kampanię przekonującą mieszkańców Kalifornii do odrzucenia inicjatywy, ale zebrali także podpisy pod dwiema innymi inicjatywami – Propozycją 41 i 42 – które w praktyce uniemożliwiają wejście Propozycji 40 w życie. Pierwsza wymaga, by wszystkie nowe specjalne podatki stanowe zostały zweryfikowane przez stanowego audytora, zanim zostaną poddane pod głosowanie; druga zabrania stanowi nakładać podatków na większość składników majątku osobistego. Jak podaje kalifornijskie Biuro Analiz Ustawodawczych, Propozycja 42 „anulowałaby 40, wchodzi z nią w bowiem w bezpośredni konflikt”. Jeśli Propozycja 40 zdobędzie w referendum większość, ale więcej mieszkańców stanu zagłosuje na Propozycje 41 lub 42, wtedy zablokują one podatek dla miliarderów.

Nawet jeśli Propozycja 40 przejdzie, to jej przeciwnicy będą próbowali zablokować ją jako niekonstytucyjną. By uniknąć ucieczki miliarderów z Kalifornii, propozycja zakłada, że do zapłaty podatku zobowiązany będzie każdy, kto był mieszkańcem Kalifornii 1 stycznia 2026 roku. Przeciwnicy inicjatywy argumentują, że takie wsteczne opodatkowanie jest sprzeczne z zapisami amerykańskiej ustawy zasadniczej, a biorąc pod uwagę konserwatywny skład Sąd Najwyższego, ciało to może przychylić się do ich argumentów.

Czytaj także Miliarderom demokracja nie przeszkadza Tomasz S. Markiewka

Demokraci też są podzieleni

Propozycję 40 oficjalnie poparła Partia Demokratyczna w Kalifornii i jej najbardziej wyrazisty przedstawiciel w Kongresie, progresywny demokrata reprezentujący w Izbie Reprezentantów okręg położony w sercu Doliny Krzemowej, Ro Khanna. Partia jest jednak podzielona. Podatku dla miliarderów nie popiera ani kończący ostatnią kadencję gubernator stanu Gavin Newsom – jeden z faworytów do nominacji demokratów w wyborach prezydenckich w 2028 roku – ani tegoroczny kandydat demokratów na gubernatora, Xavier Becerra, będący zdecydowanym faworytem do zwycięstwa.

Sprzeciwia się także California Teachers Association, związek zawodowy reprezentujący kalifornijskich nauczycieli. CTA zebrało podpisy pod własną inicjatywą – Propozycją 3. Gdyby przeszła, stanowy podatek dochodowy dla milionerów, który zgodnie z obecnym prawem ma przestać obowiązywać od 2030 roku, stałby się podatkiem stałym. Podatek miałby finansować stanową edukację, podczas gdy Propozycja 40 przeznacza na ten cel mniej niż jedną dziesiątą zebranych środków – nauczycielski związek postrzega więc dwie inicjatywy jako konkurencyjne względem siebie.

Demokraci sceptyczni wobec inicjatywy obawiają się, że podatek spowoduje odpływ ze stanu jego najbogatszych mieszkańców. A dochody stanowego budżetu Kalifornii silnie zależą od podatków dochodowych płaconych przez najwięcej zarabiających mieszkańców stanu. Dwaj ekonomiści z think tanku National Bureau of Economic Research opublikowali badanie przewidujące, że zamiast zapowiadanych przez zwolenników podatku dla miliarderów 100 miliardów dolarów zbierze on realnie zaledwie 30 miliardów, a przez wyprowadzkę najbogatszych obywateli stan straci 39 miliardów dolarów dochodów z podatku dochodowego. Podobne ostrzeżenia o ucieczce najbogatszych mieszkańców były jednak formułowane przy okazji specjalnych podatków dochodowych dla najbogatszych, np. podatku dochodowego dla milionerów w Massachusetts, gdzie się nie sprawdziły.

Politykom takim jak Newsom tego rodzaju analizy pozwalają jednak mówić, że podatek majątkowy w jednym stanie nie ma sensu, a jeśli już wprowadzać specjalny podatek majątkowy dla miliarderów, to od razu na obszarze całych Stanów Zjednoczonych. Istotnym powodem mogę też być obawy o relacje demokratów z ich bogatymi darczyńcami. Jak Nicholasowi Lemannowi z „New Yorkera” mówił Ro Khanna: pieniądze takich miliarderów jak Ron Conway, założyciel LinkedIn Reid Hoffman czy Eric Schmidt odegrały ważną rolę w zwycięskiej kampanii Bidena z 2020 roku. A Schmidt był drugim po Brinie najhojniejszym darczyńcą inicjatyw mających zatrzymać Propozycję 40.

Nie tylko Kalifornia

Stawka referendum w Kalifornii jest przy tym znacznie większa niż 100 miliardów dolarów na stanową ochronę zdrowia i edukację. W tle głosowania są obawy o to, że nadmierna koncentracja bogactwa zagraża nie tylko ideałowi równości, ale samej amerykańskiej demokracji – bo wielkie bogactwo w rękach nielicznych daje w Stanach równie wielkie możliwości oddziaływania na politykę.

Jak w liście wyrażającym poparcie dla Propozycji 40 zwraca uwagę podpisanych pod nim siedmiu laureatów „ekonomicznego Nobla” – m.in. Daron Acemoglu, Paul Krugman i Joseph Stiglitz – w wyborach w 2000 roku miliarderzy odpowiadali zaledwie za 1 proc. politycznych donacji, a w 2024 roku ta liczba wzrosła do 19 proc. Miliarderzy kontrolują też kluczowe dla demokratycznej debaty media, od gazet („Wall Street Journal” Murdocha, „Washington Post” Bezosa), przez telewizję (CNN i CBS News skupione pod kontrolą dynastii Ellisonów), po platformy społecznościowe, z X Muska na czele.

Czytaj także Nie będzie demokracji, dopóki istnieją miliarderzy Artur Troost

Sondaże wskazują, że Propozycja 40, choć na początku większość mieszkańców stanu była jej raczej przychylna, prawdopodobnie upadnie w referendum. Jej klęska nie będzie jednak końcem tematu podatków majątkowych dla miliarderów, tylko jego początkiem. Temat z pewnością wróci w prawyborach Partii Demokratycznej w 2026 roku, stając się jedną z kluczowych linii podziału między progresywnym a umiarkowanym skrzydłem partii.

Jak w „New Yorkerze” zauważył Nicholas Lemann, dyskusje nad opodatkowaniem miliarderów przypominają dyskusje o federalnym podatku dochodowym, jakie toczyły się w Stanach od końca XIX wieku do początków wiek XX. Wprowadzenie w 1913 roku 16. poprawki do konstytucji, umożliwiającej nakładanie federalnych podatków dochodowych, otwiera okres rosnących dochodów i wydatków amerykańskiego rządu. Ten trend zaczął się odwracać w 1978 roku, gdy mieszkańcy Kalifornii przyjęli w referendum radykalne ograniczenia podatków od nieruchomości.

Dwa lata później wybory prezydenckie wygrał były gubernator Kalifornii Ronald Reagan, obiecując Amerykanom radykalne obniżki podatków. Teraz odwrót od tego zapoczątkowanego prawie pół wieku trendu znów może zacząć się w Kalifornii.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x