20 września 2023 roku, niespełna miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. Ówczesny premier Mateusz Morawiecki jest z gospodarską wizytą w powiecie radomskim. W Pionkach otwiera nowe budynki szpitala powiatowego noszącego imię Lecha i Marii Kaczyńskich – Pary Prezydenckiej.
– Ten szpital miał pójść w odstawkę. Miał przestać istnieć, być połączony z czymś innym – mówił. – Mieszkańcy Pionek mogliby zapomnieć, że będą mieli tutaj piękny, wspaniały szpital. Szpital z tradycjami, bo część prac remontowych musiała uwzględniać zalecenia konserwatora zabytków. Taka wspaniała historia i tak ważna placówka medyczna. Wszystko miało pójść w zapomnienie, w likwidację. Jak chcecie państwo zobaczyć zmianę w ochronie zdrowia, to te zmiany widać tutaj w Pionkach jak w soczewce.
– Myślę, że tak nowoczesnego i tak dobrze wyposażonego szpitala nie ma w promieniu 100 kilometrów. Jako powiat wspieramy również szpital w rozszerzaniu działalności medycznej. Dość powiedzieć, że wynik finansowy szpitala to ponad 2 miliony złotych na plusie. W porównaniu do tego, co było tutaj przez całe lata, jest to zupełnie inny świat – dodawał Waldemar Trelka, starosta radomski.
Budowa nowych pawilonów i kapitalny remont starej części kosztowały 86 mln zł, wyposażenie kolejne 15 mln zł. Ok. 40 proc. tej kwoty powiat radomski – jest organem tworzącym pionkowskiej placówki – dostał z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych.
Wymaga wyjaśnienia fakt, że dobra sytuacja finansowa szpitali w 2022 roku to skutek pandemii. NFZ kontraktował wówczas dodatkowe świadczenia z nią związane: nie tylko hospitalizację, ale też m.in. testy i szczepienia. Choć rosły koszty pracy i materiałów, to szpitale wychodziły w tym czasie na plus.
Wielki problem małych szpitali
31 sierpnia 2026 roku szpital powiatowy w Iłży, również podlegający staroście radomskiemu, informuje o zawieszeniu działalności oddziałów chirurgii i OIOM od 1 września. Na razie na miesiąc. Brakuje lekarzy anestezjologów chętnych do pracy w szpitalu. 2 września 2026 roku starostwo powiatowe na swojej stronie internetowej potwierdza pogłoski krążące od kilku dni. Szpital w Pionkach zdecydował się zamknąć oddział chirurgii. Pozytywną opinię wydała już rada społeczna placówki.
Przed podobnymi decyzjami stają dyrektorzy wielu szpitali powiatowych i starostowie. W marcu szpital w Puławach z powodu braku lekarzy zawiesił działalność oddziału chirurgii dziecięcej, a w czerwcu ostatecznie go zlikwidował. W maju szpital w Makowie Mazowieckim zamknął porodówkę i neonatologię, ginekologia przyjmuje tylko w trybie planowym. Tu zdecydowały koszty utrzymania przy bardzo małej liczbie porodów.
Wreszcie najbardziej krytyczny przypadek – w sierpniu szpital w Miastku złożył do sądu wniosek o upadłość. Powód to ponad 40 mln zł długu. 20 tys. mieszkańców Miastka i okolicznych wsi do szpitala musi jeździć do Bytowa – 43 km, Człuchowa – 54 km lub Słupska – ok. 60 km. Jest pewna szansa na poprawę sytuacji. Od 21 września w Miastku ma być świadczona nocna i świąteczna opieka medyczna, ale nie ma chętnych do prowadzenia poradni specjalistycznych.
Kryzys dotyka też lecznice w dużych miastach. W lutym Szpital Miejski w Krakowie wstrzymał działalność Oddziału Chorób Wewnętrznych i Chorób Płuc oraz Oddziału Chorób Płuc z Onkologią. Do pracy wróciły po pięciu miesiącach. W sierpniu szpital kliniczny w Bydgoszczy zawiesił działalność oddziału wewnętrznego na dwa miesiące. W obu przypadkach o decyzji przesądził brak lekarzy.
Im więcej operacji, tym większe koszty
Ale wróćmy do powiatu radomskiego.
– Jeszcze w 2022 roku placówka w Pionkach miała 1,94 mln zł zysku, w 2023 roku ponad pół miliona zysku i zero złotych zobowiązań wymagalnych. Potem zaczęła się równia pochyła: w 2025 roku strata wyniosła 8,47 mln zł, a w pierwszym półroczu 2026 roku kolejne 6,3 mln zł. Zobowiązania wymagalne, takie do zapłacenia w tej chwili, to ok. 3,3 mln zł – wylicza Marcin Genca, rzecznik prasowy starosty radomskiego. – Powiat pożyczył już szpitalowi w sumie ponad 23 mln zł na zero procent, z czego ponad połowę już umorzył. Te pieniądze poszły na redukcję zadłużenia i bieżącą działalność oraz utrzymanie wszystkich oddziałów. Tymczasem do końca tego roku szpital potrzebuje kolejnych 10 mln zł, żeby po prostu przetrwać, a zwłaszcza spłacić zobowiązania wymagalne – i to bez żadnej gwarancji, że za kilka miesięcy sytuacja się nie powtórzy.
I dodaje, że na oddziale jest dobry zespół lekarzy i pielęgniarek, są pacjenci i codziennie wykonywane są operacje, ale finansowanie oddziału z NFZ jest o wiele niższe od kosztów jego działalności.
– Dochodzi do tego, że im więcej operacji, tym większe koszty, a ponieważ NFZ płaci coraz mniej, rosną też straty. W tej sytuacji każdy dyrektor szpitala musi podjąć działania naprawcze i szukać rozwiązań, które pozwolą to ograniczyć – wyjaśnia rzecznik.
19 sierpnia Bernarda Dudek, dyrektorka pionkowskiego szpitala, wystosowała list otwarty do ministra zdrowia, prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Impulsem była kolejna odsłona ustawowej regulacji dotyczącej wzrostu najniższych wynagrodzeń zasadniczych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.
Wylicza w nim, że szpital oszacował miesięczny koszt podwyżek na 341 tys. zł, ale NFZ przekazuje tylko ok. 200 tys. zł. Brakujące 141 tys. zł w każdym miesiącu szpital musi wygospodarować sam kosztem bieżącej działalności. Rocznie to prawie 1,7 mln zł.
Prosi o zapewnienie pełnego finansowania skutków podwyżek wynagrodzeń wynikających z ustawy i uwzględnienie w wycenach świadczeń pełnych kosztów.
Ale decyzja o zamknięciu oddziału jest ostateczna. W najbliższych tygodniach dyrekcja musi rozwiązać umowy o pracę i kontrakty, zaproponować zmiany miejsca pracy – propozycję przejścia na inne oddziały mają otrzymać przede wszystkim pielęgniarki i salowe. I powiadomić o ostateczności decyzji m.in. ministerstwo zdrowia, NFZ i wojewodę. Oddział przestanie istnieć 31 grudnia. Po tym dniu pacjenci będą musieli szukać pomocy w Radomiu lub Kozienicach.
W pomieszczeniach oddziału szpital chce ulokować Zakład Opieki Leczniczej. W Pionkach przy szpitalu jest już ZOL. Ma 90 miejsc i stuprocentowe obłożenie. Jeśli NFZ wyrazi zgodę, po nowym roku powstanie 20 dodatkowych miejsc.
Oczekiwania lekarzy poza zasięgiem powiatowego szpitala
Los pionkowskiego oddziału może podzielić ten z Iłży.
– Byłam zmuszona zawiesić działalność dwóch oddziałów. Nie byłam w stanie płacić faktur wystawianych przez lekarzy anestezjologów w oczekiwanym przez nich terminie – mówi Joanna Pionka, dyrektorka szpitala w Iłży. – Część lekarzy odeszła z pracy. Przy obecnej obsadzie nie ma możliwości zabezpieczenia działania OIOM– u i oddziału chirurgii.
Dodaje, że prowadzi rozmowy z lekarzami, ale stawki, jakich oczekują, są poza zasięgiem powiatowego szpitala.
– Dlatego nie wykluczam żadnego rozwiązania z zamknięciem oddziału włącznie, muszę myśleć o rentowności całej placówki – mówi. – To paradoks, w XXI wieku przy wciąż rozwijającej się medycynie, przy coraz lepszym sprzęcie ludzie będą umierać z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego, bo nie uda im się na czas znaleźć na sali operacyjnej.
Na razie szpital zaleca pacjentom, by szukali pomocy w szpitalach w Radomiu, Lipsku, Starachowicach czy Skarżysku–Kamiennej, do każdego z nich trzeba dojechać ok. 30 km. Dyrektorka podkreśla, że sytuacja wszystkich szpitali powiatowych jest podobna, to może być kwestią czasu, kiedy i okoliczne placówki zaczną zamykać oddziały.
Anestezjolodzy, którzy zostali, uczestniczą w zabiegach planowych.
– Nie chcemy odsyłać pacjentów, którzy już czekali kilka miesięcy w kolejce. Jeśli uwolnimy ich skierowania, będą musieli zapisać się na zabieg w innej placówce, znów wpadną w wielomiesięczną kolejkę – zaznacza dyrektorka.
Iłżecki szpital przeprowadza rocznie ponad 1000 operacji. Każda z nich to strata. – Za operację żylaków nóg NFZ płaci 5633,55 zł. Koszty samej operacji i użytych podczas niej materiałów to 2152,61 zł. Za pozostałe niespełna 3,5 tys. zł szpital musi sfinansować trzydniowy pobyt pacjenta na oddziale, badania przed zabiegiem, leki i sprzęt jednorazowy, wynagrodzenie personelu na izbie przyjęć i oddziale, posiłki, pranie, sprzątanie, media… To stanowczo za mało – wylicza Joanna Pionka.
W 2022 roku oddział chirurgii i blok operacyjny iłżeckiego szpitala zostały wyremontowane i wyposażone w nowoczesny sprzęt. Powstały też pracownie tomografii komputerowej i endoskopii. Koszt – 19 mln zł.
Wielomiliardowa dziura w budżecie NFZ
10 września pytam w szpitalu w Pionkach, czy przez trzy tygodnie ktoś odpowiedział na list wysłany przez dyrektorkę. Odpowiedzi nie było, ale można się domyślać, co napisaliby w niej zapytani.
W tegorocznym budżecie NFZ brakuje ok. 14 mld zł. W przyszłorocznym już na starcie – 12 mld zł i to mimo rekordowej, wynoszącej 41,5 mld zł dotacji z budżetu państwa. Sama dotacja też nie jest stuprocentowo pewna. Jak informowała „Rzeczpospolita”, rząd założył, że sfinansuje ją częściowo z podwyższonej akcyzy na wyroby alkoholowe, podwyższenia podatku CIT dla największych przedsiębiorstw oraz podniesienia akcyzy i podatku VAT m.in. na e–papierosy i napoje energetyczne, a także z tzw. podatku cyfrowego. Chce w tych źródłach znaleźć ok. 8,4 mld zł, ale żaden z projektów ustaw w tych sprawach nie trafił jeszcze do laski marszałkowskiej. I nie wiadomo, czy Karol Nawrocki ustawy podpisze. Jeśli nie, dziura w budżecie NFZ na przyszły rok urośnie do 20 mld zł.
Kontrakt na rezonans? Odmowa. I tak 11 razy
Wisienką na torcie problemów pionkowskiego szpitala jest kontrakt na rezonans magnetyczny. Placówka dostała jedno z najnowocześniejszych urządzeń po decyzji Mateusza Morawieckiego. Sprzęt wart 5,2 mln zł kupiła Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych. W tym czasie szpital miał już wielokrotne zapewnienia NFZ, że ten widzi potrzebę kontraktowania takich badań w regionie.
Na przygotowanie pomieszczenia, doprowadzenie zasilania głównego i awaryjnego, montaż urządzeń i przewodów teleinformatycznych, postawienie klatki Faradaya powiat przekazał szpitalowi ponad 2 mln zł. Aparat zamontowano w czerwcu 2024 roku. Od tego czasu praktycznie jest nieużywany.
– NFZ już 11 razy odmówił podpisania kontraktu, tłumacząc się brakiem funduszy – mówi Marcin Genca, rzecznik starosty radomskiego. – Szpital może go użyć tylko, gdy chodzi o ratowanie życia i przez dwa lata były dwa lub trzy takie przypadki.
Szpitale w Pionkach i Iłży zlecają rocznie ok. 3,5 tys. badań rezonansem magnetycznym. Pacjentów wożą do Radomia.
Choć sprzęt nie pracuje, musi być utrzymywany w stanie podtrzymania. Za zużytą do tego energię elektryczną szpital płaci 10– 15 tys. zł rocznie.










Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!