Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Największa premiera w historii

GTA VI niewątpliwie wywrze ogromny wpływ na światową popkulturę. Niestety, to piętno może być przekleństwem na lata, utrwalając koszmarne traktowanie pracowników gamedevu i wiele kontrowersyjnych praktyk korporacyjnych.

ObserwujObserwujesz
Walka

Gaming to zdecydowanie największa gałąź popkultury, która pod względem przychodów bez kłopotu przebija kinematografię i branżę muzyczną razem wzięte. Tegoroczna premiera Grand Theft Auto VI będzie tak wielkim wydarzeniem, że nawet rozciągnięty na 3 dni kinowy debiut Przeminęło z wiatrem wygląda przy niej jak osiedlowy festyn.

Czytaj także „Ah shit, here we go again”. Dlaczego nie czekam na GTA 6? Jakub Nowacki

Wbrew teoriom sceptyków, to nie potencjał uzależniający niektórych produkcji czy trafianie w masowe gusta stoją za gigantycznym sukcesem, jaki w ostatnich trzech dekadach odniosły gry wideo. Gaming to po prostu najbardziej angażujący sposób obcowania z kulturą, jaki dotychczas wymyślono.

Związki niemile widziane

Powstało wokół niego ogromne uniwersum, na które składają się miliony niezwykle aktywnych i oddanych fanów, niestroniący od kontrowersji utalentowani twórcy, aktywiści broniący praw graczy przed zakusami wielkich korporacji i szemrane typy udające Robin Hoodów. Nawet na tle tej całej wielkiej branży premiera GTA VI będzie jednak wydarzeniem epokowym, które przyćmi wszystkie dzieła wychodzące spod ręki człowieka w 2026 roku i zdefiniuje biznes growy na dekady. Pytanie tylko, czy zmieni go na lepsze, czy wręcz przeciwnie.

Hype na GTA VI rozkwitnął jeszcze przed oficjalną zapowiedzią. Nic więc dziwnego, że pierwszy trailer produkcji Rockstara z grudnia 2023 roku, trwający raptem półtorej minuty, osiągnął niemal 300 mln wyświetleń i został skomentowany ponad milion razy.

Wcześniejsze dzieło studia – osadzony na Dzikim Zachodzie Red Dead Redemption 2 (RDR2) – udowodniło, że nikt nie potrafi odtworzyć świata w równie immersyjny sposób. W produkcjach nowojorskiej firmy można wejść w interakcje z każdą postacią, zwierzęciem i większością elementów, a świadome „psucie” mechanik w celu doprowadzenia do efektownych lub absurdalnych zdarzeń jest wpisane w ich model rozgrywki. Chociaż od Vice City (2002) kolejne gry studia okraszone już są solidną fabułą, wciąż są przede wszystkim „sandboxem”, w którym można robić (prawie) co tylko się chce.

Tworzenie tak rozbudowanych dzieł ma swoją cenę. Najbardziej oczywistą są oczywiście pieniądze. GTA VI będzie pierwszą produkcją w historii, której koszt przebije miliard dolarów i to najpewniej ze sporą nadwyżką. Szacowane wydatki to ok. 2-3 mld dolarów, czyli kilkukrotnie więcej niż nakłady na najdroższe kinowe blockbustery.

Czytaj także Światopogląd bywa kwestią przypadku [o grze „Disco Elysium”] Piotr Wójcik

Niewątpliwie będzie to wydatek bardzo opłacalny. Wcześniejsza odsłona serii, GTA V wraz z GTA Online, przyniosły wydawcy Take-Two ok. 10 mld dol. przychodów. Według wycieku danych finansowych firmy, samo GTAO zapewniało pół miliarda wpływów rocznie.

Produkcja gier wielkobudżetowych to również proces niezwykle czasochłonny. Poprzednie GTA zostało wydane w 2013 roku, a poprzednia gra studia RDR2 w 2018 roku. Oczywiście od tamtego czasu wymienione produkcje były wspierane i rozwijane, szczególnie ich tryby sieciowe, więc nie wszyscy pracownicy Rockstara byli zaangażowani w rozwijanie „szóstki”, ale nie zmienia to faktu, że produkcja najbardziej ambitnych gier AAA trwa od pięciu do nawet dziesięciu lat.

Nie jest to proces sielankowy, wręcz przeciwnie. Tak zwany crunch, czyli trwająca miesiącami intensywna praca w nadgodzinach, to plaga branży, która prowadzi do wypalenia nie tylko szeregowych pracowników, ale nawet sowicie wynagradzanych czołowych deweloperów.

Rockstar jest znany z dopieszczania swoich produkcji, ale na pewno nie pracowników, a tamtejszy crunch to dzień jak co dzień. Rok temu przedsiębiorstwo zwolniło 34 osoby rzekomo za wynoszenie poufnych informacji, chociaż całkowitym przypadkiem wszyscy zwolnieni byli zaangażowani w rozwijanie firmowej organizacji związkowej. Mimo to niesłusznie wyrzuceni z pracy zaapelowali do graczy, by nie bojkotowali produktów swojego byłego pracodawcy, co jest kolejnym dowodem, jak wielkie zaangażowanie wytwarzają gry wideo i wszystko, co się wokół nich dzieje. Abstrahując od tego, czy ten apel był w ogóle grze Rockstara potrzebny.

Hajs musi się zgadzać

Coraz większe koszty ponoszą też sami gracze, którzy muszą znacznie głębiej sięgać do portfela. Ogrywanie wszystkich czołowych produkcji to koszt kilku tysięcy złotych rocznie, bez uwzględnienia wydatków na sprzęt. Rockstar wycenił podstawową wersję GTA 6 na 80 dolarów, co w Polsce przełoży się na wydatek rzędu 350 złotych w formie cyfrowej. Dotychczas gry AAA kosztowały około 300 złotych, ale najnowsza odsłona serii o złodziejach i bandytach najpewniej wypracuje nowy standard. Tym bardziej że szef Take-Two Strauss Zelnick już wyjaśnił, że 80 dol. za „szóstkę” to „doskonała okazja”, poza tym ceny gier nie nadążają za inflacją.

Czytaj także Polska: dziś lider gamedevu w UE, jutro kraj podwykonawców? Mateusz Witczak

Take-Two jest znane z intensywnej monetyzacji swoich produktów, czego koronnym przykładem sieciowa wersja GTA, w której gracze wydają setki milionów dolarów rocznie na cyfrowe gadżety i walutę. Rozbudowana wersja GTA VI Ultimate zaoferuje więc całą listę dodatkowych broni, pojazdów czy odzieży, w którą będzie można odziać dwójkę głównych bohaterów – Jasona i Lucię. Niestety, rozszerzona wersja zawierać będzie również dodatkową zawartość w postaci lokacji czy związanych z nimi aktywności – mowa między innymi o kryjówce gangu, który będzie można okraść z produkowanej przez niego marihuany. Wycinanie podstawowych treści z gier, które następnie są dodawane do rozszerzeń lub wersji premium, to coraz powszechniejsza praktyka antykonsumencka, wykorzystująca zaangażowanie graczy do wyciągania z nich pieniędzy.

Oczywiście największych fanów nie powstrzyma to od wydania dodatkowych 20 dolarów za wydanie Ultimate (cena w Polsce to 430 zł). Liczba zakupów przedpremierowych dobija już do 5 milionów, więc gra jeszcze nie wyszła, a już jest hitem. Uważana za jedną z najlepszych gier w historii Baldur’s Gate III (2023) sprzedała się dotychczas w ok. 20 mln kopii, tymczasem według prognoz GTA VI jeszcze przed debiutem może zakupić więcej osób niż dzieło Lariana w ciągu trzech lat. Oczywiście turowe RPG, jakim jest BG3, to znacznie mniej popularny rodzaj gier niż sandboxowe symulatory bandytów, ale ten fakt i tak mówi sam za siebie.

Hype na GTA VI napęczniał do takiego poziomu, że Take-Two postanowiło zarobić nawet na reklamach swojego produktu. Tradycyjnie to reklamodawca płaci nadawcy za publikację materiału, ale gry Rockstara nawet marketing potrafią postawić na głowie.

Obszerną prezentację zbliżającej się produkcji – tak zwany extended look – zaprezentowano na… Netfliksie. Doprowadziło to do całkowicie zrozumiałego oburzenia ze strony graczy, których nie uspokoił nawet fakt, że ekskluzywność materiału będzie trwać jedynie 6 godzin. Prezentacja reklamy za paywallem to jest coś, czego w biznesie jeszcze nie było i chyba żaden marketingowiec dotychczas nie był świadom, że podobne rozwiązanie jest w ogóle możliwe. Wydawca postanowił ugasić pożar, zezwalając youtuberom na transmisję z tej wyczekiwanej premiery reklamy (sic!) na swoich profilach.

Robin Hood kryptowaluciarz

Podobnie jak w przypadku cen, najnowsza gra Rockstara może więc stworzyć nowy standard także w marketingu. Skoro zapotrzebowanie graczy na nawet najdrobniejsze szczegóły zbliżającej się premiery jest ogromne, to czemu nie zarobić także na tym. Szczególnie że gracze szybko zapomnieli o swoim oburzeniu, ponieważ obszerny trailer okazał się bardzo udany i efektowny, co tylko pogłębiło trwający od trzech lat hype. GTA6 podniesie poprzeczkę konkurencji na zupełnie niespotykany poziom, oferując niezwykłą szczegółowość świata, rozbudowane mechaniki oraz bardzo naturalne zachowanie postaci i przedmiotów. Oczywiście nie każda gra będzie mogła sobie pozwolić na monetyzację materiałów reklamowych, jednak w przyszłości zapewne niejeden duży producent spróbuje powtórzyć ten wyczyn.

Astronomiczne oczekiwania względem zbliżającej się premiery próbują również zmonetyzować producenci i sprzedawcy sprzętu. Kolejne generacje wraz z „wiekiem” stopniowo taniały, gdyż ich przydatność do użycia się skracała – nowe odsłony trzech najpopularniejszych platform wychodzą zwykle co ok. 7 lat. Obecna generacja to pierwsza, która wraz z wiekiem drożeje. Najtańszy Xbox Series S początkowo był sprzedawany za 1300-1400 złotych, aktualnie jego ceny dochodzą do 2 tys. Bazowy Playstation 5 z napędem początkowo można było dostać za 2,3 tys., aktualnie to już ok. 2,8 tys. Zupełne szaleństwo wystąpiło w przypadku najsilniejszego PS5 Pro. Jeden ze sklepów niedawno oferował ostatnią sztukę za 6,8 tys. zł, natomiast zwykła cena to ok. 6 tys. zł, czyli dwa tysiące złotych więcej niż na początku jej sprzedaży.

Oczywiście wzrost cen można częściowo wytłumaczyć kryzysem na rynku komponentów, które są wykupywane do powstających jak grzyby po deszczu wielkich centrów danych. Wciąż jednak to kwoty zupełnie absurdalne, gdyż za tę sumę można nabyć wyraźnie mocniejszego peceta gamingowego. Problem w tym, że GTA VI nie wyjdzie na komputery osobiste, więc drastyczna aprecjacja konsol to niewątpliwie w większości efekt listopadowego debiutu GTA VI.

Czytaj także W grach RPG zamieniam się w Michała Kołodziejczaka – chcę załatwiać swoje sprawy Piotr Wójcik

Mniej lub bardziej obszerne materiały z produkcji gry wyciekały kilkukrotnie, jednak największy wyciek nastąpił chwilę po ogłoszeniu prezentacji gameplayu na Netfliksie. W drugiej połowie sierpnia niejaki Cyberleek poinformował, że posiada wiele gigabajtów GTA VI z ostatnich etapów procesu produkcyjnego i zacznie je wypuszczać etapami, żeby ukarać Rockstara za antykonsumenckie praktyki. Przywołał między innymi brak wydań pudełkowych w pierwszych dniach od rozpoczęcia sprzedaży.

Zupełnym przypadkiem Cyberleek przy okazji rozpoczął też intensywną promocję swojej kryptowaluty, a kolejne emisje filmów poglądowych z gry uzależniał od popytu na swoje cyfrowe aktywa i przekraczania kolejnych progów kapitalizacji. Jeszcze 21 sierpnia jego kryptowaluta $CYBERLEEK była bezwartościowa, ale już dwa dni później jej rynkowa kapitalizacja osiągnęła 22 mln dolarów. Gdy okazało się, że materiały z wycieku nie są aż tak przełomowe i świeże, a domniemany Robin Hood okazał się zwykłym naciągaczem, cena jego cyfrowych pieniędzy zaczęła spadać – aż do 1,4 mln łącznej kapitalizacji – a po prezentacji „extended outlook” wycieki się skończyły.

Nie skończyły się za to kłopoty Cyberleeka, który może i zarobił małą fortunę, ale zapewne długo się nią nie nacieszy, gdyż Take-Two jest zdeterminowane, by odkryć personalia hakera.

Premiery później

Ogromne emocje często prowadzą do toksycznych zachowań. Gamingowa debata publiczna w ostatnim czasie stała się niezwykle gorąca, a poszczególne frakcje obrzucają się coraz cięższymi oskarżeniami. Widać to także w Polsce.

Popularny recenzent i komentator Nrgeek, omawiając zapowiedź prezentacji GTA VI na Netfliksie, tak się podpalił, że w pewnym momencie nazwał graczy „roszczeniowymi kurwami”, które nie potrafią poczekać 6 godzin na zdjęcie paywalla. Gracze zgotowali mu piekło swoimi wzburzonymi komentarzami. Nregeek ostatecznie posypał głowę popiołem i skasował wszystkie swoje filmy na ten temat, by nie prowokować kolejnych fal oburzenia.

Gdy hype na nowy produkt Take-Two stał się już zupełnie nie do przezwyciężenia, kolejni wydawcy zaczęli przekładać premiery swoich gier na inne, odpowiednio odległe terminy. Konkurencji nie wytrzymał nawet Microsoft, który przesunął swoją najgłośniejszą premierę tego roku – czyli reboot serii Fable – na początek 2027 r. Nieoczekiwanie przesunięto również kolejne rozszerzenie do Wiedźmina 3, Pieśni przeszłości, którego premiera była nieoficjalnie oczekiwana już w okolicach połowy 2026 r. Konkurencji najprawdopodobniej przestraszyli się także twórcy kultowej serii Yakuza, określanej czasem dosyć niecelnie japońskim GTA. Ich nowa gra Stranger Than Heaven zadebiutuje w styczniu przyszłego roku.

Premiera GTA VI niewątpliwie będzie wydarzeniem wielkiej wagi, które wywrze ogromny wpływ na światową popkulturę. Niestety, to piętno może być przekleństwem na lata, utrwalając koszmarne traktowanie pracowników gamedevu i wiele kontrowersyjnych praktyk korporacyjnych. Jednym pocieszeniem jest fakt, że to, co wybacza się Rockstarowi, prawdopodobnie nie przejdzie u nikogo innego. No ale właśnie – prawdopodobnie.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x