Wspieraj Wspieraj Wydawnictwo Wydawnictwo Dziennik Obserwuj Obserwuj

Marka Polska to fajnopolacki generator frazesów

I tak to leci: raz się nakrzyczy na ministra przed kamerami, raz się nagra tiktoka o żurku i o Żurku, a innym razem powoła coś na kształt Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego w wydaniu korporacyjnym.

Woman in a white blazer speaks into a microphone in a sunlit park with green grass and trees behind her.
Walka

Zawsze czuję, że upadłem, gdy pozwalam, by moja ocena opierała się na stereotypach, schematach, koleinach myślowych. Nie jest to upadek nadmiernie bolesny, tym bardziej że wiem, iż nikt z nas nie jest całkowicie wolny od tej pułapki zastawianej przez umysł. Czasem jednak zdarza się i tak, że najpierw człowiekowi głupio za kierowanie się stereotypami, a potem okazuje się, że zupełnie niepotrzebnie, bo oto tym razem wszystkie klisze, które wyświetlały się w jego głowie, całkowicie pokrywają się z prawdą.

Kiedy więc premier Donald Tusk 29 lipca ogłaszał powołanie Barbary Mróz-Gorgoń na stanowisko pełnomocniczki Marki Polska, z automatu uznałem to za tanią zagrywkę pod publiczkę motywowaną tym, że wybory coraz bliżej. Rząd kojarzy się Polakom z niedasizmem tak bardzo, że niedawne wycofanie się z projektu darmowej kranówki w knajpach nabiera znaczenia symbolicznego. A przecież wprowadzenie w życie nawet takiej drobnostki wymaga więcej wysiłku niż powiedzenie czegoś przed kamerami lub napisanie w internecie, a w skrajnym przypadku – powołanie jakiejś komisji ds. robienia prezentacji na temat Spraw Ważnych.

I tak to leci: raz się nakrzyczy na ministra przed kamerami, raz się nagra tiktoka o żurku i o Żurku, innym – odwiedzi Wilkowyje, raz się zmieni nazwę CPK na bardziej przyjazny Port Polska oraz obieca „pierwszy polski statek kosmiczny”, a innym razem powoła się coś na kształt Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego, tylko w wydaniu fajnopolacko-korporacyjnym. Podoba mi się, że premier przy okazji obiecał, że „nie dołożymy do tego ani złotówki”, bo przecież najważniejszą rolą państwa jest to, żeby było tanie.

Oceniając ten ruch, myślałem stereotypami, nauczony doświadczeniem obserwowania koalicji rządzącej. I to był błąd, bo okazało się, że jest gorzej, niż to wszystko wygląda na pierwszy rzut oka.

Bareja w wersji późnokapitalistycznej

Kiedy głos zabrała Barbara Mróz-Gorgoń, także nie byłem wolny od myślenia schematami. Zapowiadała stworzenie „wspólnego strumienia pięknej narracji o Polsce” oraz „trwałego systemu koordynacji działań, które są teraz rozproszone”, a ja myślałem sobie, że potrafi bardzo pięknie nic nie powiedzieć. I że mając za sobą ponad dekadę spędzoną na etatach w agencjach reklamowych, dostaję wysypki od tego rodzaju strategiczno-kreatywnego bełkotu.

Czytaj także Można mieć wrażenie, że ktoś tu lobbuje Wojtek Żubr Boliński

Łapię się na tym, że wciąż mnie zdumiewa, iż ludzie tak często wspominający siermięgę PRL-owskiej propagandy i wiecznie odwołujący się do Barei, dzisiaj luźniutko łykają niemal to samo, tyle że w wersji późnokapitalistycznej, w postaci nadprodukcji treści pozbawionych treści.

I to pewnie moja reklamiarska przeszłość zaważyła na tym, że oceniłem Barbarę Mróz-Gorgoń po stylówce, sposobie mówienia i treści tego, co mówi. Po vibe’ie przypominającym ten, kiedy do firmy przyjeżdża zewnętrzny konsultant z agencji badawczej i robi prezentację o trendach, po której lepiej zrozumiesz świat.

Będzie ona pełna insightów konsumenckich, żeby łatwiej było ci wypracować z klientem brief. Na koniec dostaniesz ładnie wydrukowane (nowoczesny design) fiszki z najpopularniejszymi personami konsumenckimi, profilami, grupami docelowymi, do jakich marki komunikują swój przekaz. Trochę nie wiesz po co, ale dostaniesz. Komu nieobce jest nazwisko Hatalska, ten doskonale wie, o czym teraz piszę.

I to jest właśnie ten przypadek, kiedy zbędnie się biczowałem za myślenie stereotypami, bo Barbara Mróz-Gorgoń okazała się być konsultantką ds. marki i strategii firmy. A więc dokładnie tego rodzaju prezentacji pewnie ma za sobą sporo. Jak możemy przeczytać na stronie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, którego jest profesorką:

„Konsultantka i specjalistka ds. marki i strategii firmy, badaczka i naukowiec w jednym. W swej karierze wygłosiła już ponad 20 »power speachy«, współprowadziła podcasty. Regularnie prowadzi również szkolenia i warsztaty dla wielu renomowanych firm (rodzimych i zagranicznych), działających zarówno na polskim, jak i na globalnym rynku”.

Polonezem po dolce vita

Ale to nie koniec, bo jest jeszcze gorzej. Przysięgam, że to nie miał być kolejny tekst o organizacji lobbyingowej Pracodawcy RP. Początkowo sam nie spodziewałem się tutaj tego wątku, ale może po prostu jest to organizacja mająca na tyle duży wpływ na kształt funkcjonowania państwa, że łatwo się o nią potknąć. Choćby niechcący.

Co łączy Barbarę Mróz-Gorgoń z Pracodawcami RP? Tyle, że jest, a właściwie była do lipca 2026, doradczynią prezesa tejże organizacji. Czy raczej prezeski, bo od zeszłego roku funkcję tę pełni Joanna Makowiecka-Gatza, z zawodu CEO i członkini zarządów oraz rad nadzorczych przeróżnych.

Ale poprzedni prezes Pracodawców RP, czyli Rafał Dutkiewicz, też jest w tej historii obecny. Zasiada w radzie fundacji Marka Polska Think Tank. Jest to fundacja założona w zeszłym roku przez dr Barbarę Mróz-Gorgoń. Jeśli ktoś jest koneserem korpobełkotu i chce się zapoznać z nim w wersji turbo, bo okraszonej nowoczesnym fajnopatriotyzmem, to na stronie fundacji znajdzie ujście dla swojego kinku.

W zeszłym roku Marka Polska Think Tank opublikowała raport dotyczący DNA marki Polska. Miał on dotyczyć perspektywy samych Polaków, ich postrzegania ojczyzny i dotyczących jej marki oczekiwań. W opublikowanych na stronie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu wnioskach możemy przeczytać tak odkrywcze rzeczy jak to, że żyjemy w kraju, który „mógłby być Ferrari, a wciąż jeździ jak Polonez”, albo że „z jednej strony mamy dynamicznie rozwijającą się gospodarkę, silny sektor IT i gamingu, rosnącą liczbę startupów i kreatywnych branż. Z drugiej (…) zaniżona samoocena, zakorzeniona w doświadczeniach historycznych, kolektywnej traumie i narracji o Polsce przede wszystkim jako ofierze, a nie sprawczym uczestniku zmian”.

Czytaj także Kto naprawdę rządzi Polską? Nagrody biznesowe odzwierciedlają układy władzy Wojtek Żubr Boliński

Wygląda na to, że Polska jest jak obecna koalicja – nie umie się chwalić sukcesami. Nie brakuje „deficytów aspiracyjnych”, czyli tego, czego zazdrościmy innym narodom: „niemieckiej konsekwencji, skandynawskiej jakości życia, włoskiego »dolce vita«”.

Wygląda to jak z generatora frazesów. Całe szczęście, że premier wspomniał, że nie dołożymy to tego ani grosza. Ciekawe jak to się ma do faktu, podawanego przez wspomniany uniwersytet: „Publikacja powstała w ramach zadania publicznego »Marka Polska – podstrategia turystyczna«, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki”.

Żeby być precyzyjnym: Tusk w lipcu mówił, że nie dołożymy ani grosza WIĘCEJ, więc pewnie wziął już pod uwagę koszty opublikowanego w grudniu raportu. A ja jestem zwyczajnie uprzedzony i doszukuję się kłamstwa lub przynajmniej manipulacji we wszystkim, co mówi premier.

Efekt flagi

Na zeszłorocznym Kongresie MŚP w roli stojaka na mikrofon zatrudniono jednego z najgorszych najpopularniejszych polskich dziennikarzy, Krzysztofa Ziemca. Przeprowadził on rozmowę z Barbarą Mróz-Gorgoń odnośnie do jej fundacji i powstającego jeszcze wówczas raportu. Co ciekawe, jako główny wniosek z badań nasza bohaterka podała wtedy bezpieczeństwo – jako coś, z czym Polacy kojarzą swój kraj i jako coś, z czym chcą, aby był kojarzony.

Czytaj także Tyle dostaniecie od Tuska, ile sobie protestami wywalczycie Galopujący Major

Pewnie przesadzam, ale dla mnie to brzmi o tyle niepokojąco, że wydaje się bardzo spójne z polityką wizerunkową rządu – jak bardzo byłaby ona nieporadna. A politycy mówiący o bezpieczeństwie zwykle mają na myśli bardzo ponure rzeczy w rodzaju tłuczenia mniejszości etnicznych czy ograniczania publicznych wydatków, bo przecież „bezpieczeństwo” jest teraz ważniejsze.

Bezpieczeństwo jako temat wiodący jest dla polityków bardzo wygodnym narzędziem, chociażby do wytwarzania efektu flagi i pewnie będzie bardzo ważnym tematem kampanii, szczególnie dla rządu. Wynosząc bezpieczeństwo na sztandary, da się zamknąć usta niemal każdemu, kto zdecyduje się na podważenie zdania władzy. Potwierdzający to zdanie „niezależni” badacze i naukowcy mają więc w demokracji bardzo ważną funkcję. I dość obrzydliwą, moim skromnym zdaniem.

W tej samej rozmowie Barbara Mróz-Gorgoń wśród instytucji, z którymi współpracuje sama wymienia jeszcze kolejną organizację lobbyingową, Konfederację Lewiatan, co Ziemiec komentuje żartobliwym stwierdzeniem, że „zna pani wszystkich ważnych”.

No i tu akurat nasz sympatyczny redaktor, w wolnych chwilach platformujący prorosyjskie szuranie Romana Rogowieckiego na kanale Otwarta Konserwa, ma całkowitą rację. Tym bardziej, że choć się starałem, to nie znalazłem zbyt wielu globalnych ani polskich marek, którym prof. Mróz-Gorgoń opracowała skuteczną strategię komunikacji. Za to gdyby komuś zabrakło w całej tej historii odrobiny AI slopu, Mróz-Gorgoń jest również kuratorką objazdowej wystawy sztuki generatywnej ArtIntell. Ale ostatecznie kim ja jestem, żeby podważać kompetencje kogoś, kto na LinkedIn ma wspólne zdjęcie z Michałem Sadowskim z Brand24?

Marka Polska – silne państwo?

Najdziwniejsze w tym fajnopolackim opowiadaniu o Polsce jako o marce jest to powtarzanie, że marka nie może mówić o wszystkim i do wszystkich. Tyle że marki komercyjne mają dość ściśle określone grupy docelowe – co z kolei opiera się na stereotypach i jest kolejnym potwierdzeniem, że czasem się one sprawdzają. Tymczasem kraj nie może sobie powiedzieć: z badań nam wyszło, że powinniśmy mówić do młodych matek poniżej 26. roku życia, mieszkających w centrach dużych i średnich miast, zarabiających powyżej 10k netto, zainteresowanych sportami zimowymi.

Jako puenta będzie Smutny Przegląd Prasy Michaliny Kobli. Ostatni odcinek jej podcastu ma spory segment na temat powołania Barbary Mróz-Gorgoń na nowe stanowisko. Autorka proponuje tam swoje pomysły na wzmocnienie marki Polska: walkę z najmem krótkoterminowym, zadbanie o prawa pracownicze, stworzenie państwa, które nie będzie musiało polegać na zbiórkach charytatywnych, przeciwdziałanie technofaszyzmowi, uniezależnienie się od technologicznych korporacji mających swoich lobbystów przy rządzie, zerwanie współpracy z pracującym nad ludobójstwem na Palestyńczykach Palantirem. Podpisuję się pod tymi postulatami każdą możliwą kończyną.

Komentarze

Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!

Zaloguj się, aby skomentować
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
0
Komentujące wszystkich krajów, łączcie się!x