Tak jak wszystko inne w naszych hiperpolitycznych czasach, także upały radykalnie nas polaryzują. Podczas gdy strona progresywna przedstawia je jako klimatyczną apokalipsę, prawica odpowiada, że nie takie upały widziała za dzieciaka, nic nadzwyczajnego się nie dzieje, lato jest, to musi być ciepło, takie są odwieczne prawa natury, a w ogóle to w maju było zimno. Polaryzują też sposoby radzenia sobie z upałami, w tym klimatyzacja.
Ideologia klimy
Amerykański prawicowy internet pełen jest głosów z wyższością patrzących na Europę, gdzie w przeciwieństwie do Stanów większość gospodarstw domowych nie ma klimatyzacji. Dla prawicowych Amerykanów to dowód na wyższość amerykańskiego modelu społeczno-politycznego, kolejny przykład, że Europejczycy są po prostu biedni albo zniewoleni przez biurokratów i absurdalną ideologię, nakazującą w imię źle pojętej troski o klimat dusić się w gorącu. Myśl, że klimatyzacja w domu może na co dzień bardziej się jednak przydać w Tuscon w Arizonie niż w Suwałkach w województwie podlaskim rzadko pojawia się w tych rozważaniach.
W samej Europie klimatyzacja polaryzuje społeczeństwa wzdłuż osi lewica-prawica. We Francji Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen zapowiada wielki, choć na razie pozbawiony konkretów „plan powszechnej klimatyzacji”, a lider Francji Nieugiętej Jean-Luc Mélenchon przestrzega, że „klimatyzowanie wszystkiego tylko powiększa szkody”.
Jednocześnie wobec fali upałów także francuskie środowiska lewicowe i zielone zaczynają łagodzić swoje krytyczne stanowisko wobec klimatyzacji. I można spodziewać się, że wobec skali zmian klimatu podobne stanowisko będą przyjmować inne lewicowe i progresywne partie w Europie – bo przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie można mieć wobec klimatyzacji, staje się ona coraz bardziej konieczna, by pomóc ludziom przetrwać najbliższą falę upałów we względnym dobrostanie.
Błędna adaptacja?
Lewica i zieloni długo przedstawiali klimatyzację jako „błędną adaptację” do zmian klimatu, która nawet jeśli lokalnie pomaga, to globalnie tylko zwiększa problem. Faktycznie, klimatyzacja wymaga energii, której produkcja często pochodzi z paliw kopalnych – a jak wiemy, ich spalanie przyspiesza niekorzystne zmiany klimatyczne. Klimatyzatory mogą też wymagać metali ziem rzadkich, których wydobycie i przetwarzanie generuje dodatkowe ekologiczne koszty.
Klimatyzacja wydmuchuje ciepłe powietrze z chłodzonego wnętrza, zwiększając w ten sposób temperaturę na zewnątrz, co przyczynia się do tworzenia wysp ciepła w gęsto zaludnionych obszarach miejskich. W dodatku jej działanie łączy się z hałasem powodującym dyskomfort sąsiadów, indywidualne jednostki często szpecą też po prostu budynki, obniżając estetykę i ogólną jakość sfery publicznej.
Lewica i zieloni sięgali też chętnie po argument, że konieczność używania klimatyzacji można zminimalizować prawie do zera przez mądrą, wychodzącą naprzeciw wyzwań zmian klimatu urbanistykę i architekturę. Eksperci wymieniają takie środki, jak inwestycje w lepszą termiczną izolację budynków, malowanie ich farbą odbijającą słońce, okiennice i inne konstrukcje chroniące przed ekspozycją na słońce, wreszcie nasadzenia miejskiej zieleni gwarantujące maksymalny cień.
Francuska geografka Maghali Raghezza-Zitt, potępiając indywidualne klimatyzatory jako „błędną adaptację”, proponowała w zeszłym roku w wywiadzie dla „Le Monde” tworzenie w miastach „sanktuariów chłodu”, klimatyzowanych przestrzeni publicznych w takich miejscach, jak siedziba władz miejskich czy biblioteki oraz zapewnienia jednego, chłodzonego pomieszczenia w każdym budynku wielorodzinnym.
Z kryzysem termicznym trzeba coś zrobić już dziś
Problem ze wszystkimi tego typu rozwiązaniami polega na tym, że zajmują one sporo czasu. Tymczasem kryzysy termiczne powodowane przez ekstremalne jak na Europę upały są czymś, z czym poradzić sobie musimy na wczoraj. Bo niosą one realne koszty, nieograniczające się do indywidualnego dyskomfortu.
Jak ocenia Światowa Organizacja Zdrowia, tylko w tym orku fala upałów z ostatniej dekady czerwca może odpowiadać za 1300 nadmiarowych zgonów w Europie. W zeszłym roku liczba zgonów z powodu upałów na kontynencie mogła wynosić ponad 16 tysięcy osób.
„Nadmiarowe zgony” to oczywiście tylko pewna statystyczna symulacja, często trudno jest też orzec, jaką dokładnie rolę w śmierci danej osobie odegrał upał, a jaką inne czynniki. Niemniej jakiejś części tych śmierci dałoby się uniknąć dzięki klimatyzacji. Upały niosą cały szereg ryzyk zdrowotnych, w tym tych związanych ze zdrowiem psychicznym. Są badania pokazujące korelację między ekstremalnymi upałami a wzrostem przypadków przemocy domowej.
Upały i brak efektywnego chłodzenia wnętrz uniemożliwia też normalne funkcjonowanie takich instytucji, jak szkoły czy szpitale – do tego stopnia, że w Wielkiej Brytanii, jak mówią o tym tamtejsi lekarze, zagraża to zdrowiu pacjentów. Upał radykalnie zmniejsza też produktywność – a coraz więcej osób pracuje z domu i nie ma możliwości pójścia z laptopem do klimatyzowanej kawiarni.
Nie można kazać ludziom dusić się w mieszkaniu
Wszystkie te problemy będą się tylko pogarszać. I zwłaszcza w kontekście nadmiarowych zgonów ulga od upału powinna mieć pierwszeństwo – nawet jeśli przynosi ona takie negatywne efekty jak eksport ciepła na zewnątrz czy zwiększenie zapotrzebowania na energię.
Wśród lewicowych, ekologicznych i progresywnych argumentów przeciw klimatyzacji pojawia się i taki, że w komforcie klimatyzowanych wnętrz ludzie zapomną o skali kryzysu klimatycznego i nie będą popierać mających go zatrzymać polityk. Ze wszystkich progresywnych argumentów sceptycznych wobec klimatyzacji ten jest bezdyskusyjnie najgorszy.
Jeśli ludzie będą kojarzyć walkę ze zmianami klimatu z władzą zabraniającą im włączyć klimatyzację w 40-stopniowy upał, to zagłosują na najgorszych populistów, wbrew faktom, rozsądkowi, rozumowi i godności człowieka przekonujących, że żadnego kryzysu nie ma, a w ogóle to „fedrować, fedrować, fedrować”, a jak się nagrzeje, to chłodzić.
Jeśli chcemy zbudować szeroką bazę społeczną dla progresywnej politykie klimatycznej, to nie możemy zmuszać ludzi, by siedzieli w przegrzanym mieszkaniu i cierpliwie czekali, aż ich blok zostanie pomalowany na kolor odbijający słońce albo aż zadziałają nasadzenia dające cień. Zwłaszcza w sytuacji, gdy w internecie czy telewizji ci sami ludzie widzą milionerów z apartamentami upalnych obszarach globu, gdzie klimatyzacja pracuje z maksymalną mocą cały rok, niezależnie od tego, czy ktoś jest w środku, czy nie.
O lewicową klimatyzację
Strona progresywna powinna więc uczynić klimatyzację i prawo do chłodu częścią swojej progresywnej agendy – jak proponował też niedawno na łamach „Guardiana” Phineas Harper. Jednocześnie „prawa do chłodu” nie zapewni nam rynek i indywidualne wybory konsumenckie. Gdyby każdy dziś w Polsce kupił sobie klimatyzator, to nie wiadomo, jak wytrzymałaby to sieć elektryczna.
„Prawo do chłodu” powinno być częścią szerokiej progresywnej polityki, zaczynającej się od polityki energetycznej nastawionej na maksymalną dekarbonizację – co w Polsce oznacza energię jądrową. Im bardziej zdekarbonizowane źródła energii, tym mniejszy problem z wpływem klimatyzacji na emisje i powodowane przez nie ocieplenie. Mądre polityki publiczne powinny też wspierać maksymalnie efektywne rozwiązania chłodnicze, bardziej niż indywidualne klimatyzatory.
Naprawdę potrzebujemy wszystkich urbanistycznych i architektonicznych rozwiązań, zmniejszających zapotrzebowanie na chłodzenie. Jednak nawet wtedy klimatyzacja czasem będzie konieczna, by przetrwać ekstremalne europejskie lata – i albo odpowiemy na to wyzwanie w sposób planowy, dbający zarówno o komfort i zdrowie ludzi, jak i o energetyczną efektywność i minimalizację ekologicznych kosztów, albo czeka nas kosztowna klimatyzacyjna anarchia.




!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)
Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!