Nie wiem, czy to przypadek, że pierwszy wyrok w sprawie udziału w ekstremistycznej organizacji, jaką jest zdaniem rosyjskich władz bliżej nieokreślony „międzynarodowy ruch LGBT”, zapadł pod koniec czerwca – miesiąca dumy.
Sąd w Orenburgu, półmilionowym mieście położonym mniej więcej na granicy Europy i Azji skazał trzy osoby, związane z gej-barem Pose, który jeszcze w marcu 2024 roku najechali funkcjonariusze OMON-u, by „zablokować działalność klubu nocnego, w którym zgromadzili się przedstawiciele ruchu zakazanego w Federacji Rosyjskiej”. Jego właściciel i dwójka pracowników trafili do aresztu, a teraz zapadły w ich sprawie wyroki.
Kolonia karna za manifestowanie nietradycyjnej przynależności
Jak pisze Meduza: „Sąd skazał dyrektora artystycznego baru, 23-letniego Aleksandra Klimowa, na dwa lata i trzy miesiące kolonii karnej, administratorkę, 30-letnią Dianę Kamilianową, na sześć lat i trzy miesiące, a właściciela, 37-letniego Wiaczesława Chasanowa – na siedem lat. Na właściciela baru sąd nałożył również grzywnę w wysokości ponad miliona rubli za to, że zdaniem sądu, uzyskiwał dochody z »działalności przestępczej«”.
Rosyjskie media niezależne podkreślają, że to pierwsza znana sprawa w sprawie „ekstremistycznego ruchu LGBT”. Mediazona, relacjonując logikę oskarżenia i wyroku sądu, tłumaczy: „Zgodnie z wersją śledztwa oskarżeni, wiedząc o zakazie »międzynarodowego ruchu LGBT« w Rosji, organizowali w barze »imprezy, których wspólnym motywem przewodnim było manifestowanie przynależności do osób o nietradycyjnej orientacji seksualnej przed nieokreśloną grupą osób spośród gości«. Chodzi o imprezy z pokazami drag queen”.
Bar działał w Orenburgu od 2021 roku i określał się jako „pierwszy tematyczny lokal” w mieście. Po tym, jak pod koniec 2022 roku rosyjskie władze uchwaliły „zakaz propagandy LGBT” (wcześniej, od 2013 roku podobny zakaz obowiązywał w Rosji w odniesieniu do osób niepełnoletnich), zaczął przedstawiać się jako „bar-teatr parodii” lub „nocny bar z programem rozrywkowym”. Ze względów bezpieczeństwa pracownicy nie publikowali adresu klubu w internecie. Tego, jak widać, było za mało, by uniknąć prześladowania.
W czasie wojny Rosja zaciska pętlę na queerach
Przyjęcie ustawy o zakazie propagandy LGBT dla osób nieheteronormantywnych w Rosji faktycznie oznaczało skazanie na niewidzialność. Ale już w listopadzie 2023 roku pojawiła się kolejna ustawa, właśnie o uznaniu „międzynarodowego ruchu LGBT” za organizację ekstremistyczną, czyli wrogą i niepożądaną na terytorium Rosji. Uczestnictwo czy współpraca z taką organizacją oznacza w Rosji ryzyko zarzutów karnych.
Od tamtego czasu, jak opisuje The Insider, rosyjskie sądy na utajnionych posiedzeniach wydają wyroki w sprawie uznania kolejnych NGO-sów zajmujących się wsparciem osób LGBTQ za organizacje o profilu ekstremistycznym. Na zakazanej liście znalazło się od tamtej pory co najmniej dziesięć queerowych organizacji, wśród nich rosyjska sieć LGBT Irida, projekt wsparcia dla osób transseksualnych T9 NSK, Moskiewski Community-Centre, organizacja Wyjście, projekty medialne „Parni+” (ros. Chłopaki +), Centr T i inicjatywa Kallisto.
Ekstremistyczne „presupozycje”
Dziennikarze portalu The Insider dotarli do ekspertyzy, na której rosyjskie sądy opierają swoje decyzje. Autorami dokumenty pod tytułem „Wykrycie oznak destrukcyjnej działalności szeregu organizacji (ruchów) propagujących ideologię międzynarodowego ruchu społecznego LGBT” są biegli związani z Akademią Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z Niżnego Nowogrodu. Wśród nich dwóch pułkowników, dwóch podpułkowników i jedna doktorka nauk filologicznych. Poświęcili oni wiele miejsca problematyce „presupozycji”, czyli ukrytych znaczeń, które niosą ze sobą słowa i symbole używane przez osoby związane z „ruchem LGBT”.
„W jednej z wersji ekspertyzy słowo »presupozycja« pojawia się co najmniej siedem razy i służy jako uniwersalne uzasadnienie przypisywania słowu ukrytych znaczeń. Na przykład w nazwie wydarzenia »Festiwal dumy online dla osób LGBT i o nich« słowa »duma« i »osoba«, zdaniem badaczy, »na poziomie presupozycyjnym świadczą o propagowaniu ekskluzywności i wyższości«” – pisze The Insider.
Problemem (dla biegłych z policyjnej akademii) są także feminatywy, zwłaszcza taki zapis rzeczowników, który pozwala odczytywać je zarówno z żeńską, jak i z męską końcówką. Zdaniem biegłych prowadzi to do zrównania kobiet i mężczyzn w sferze płciowej, innymi słowy, jeśli napiszemy organizator_ka, to nie wiadomo, kogo mamy na myśli, płeć ulega zamazaniu i z jakichś przyczyn jest to straszny problem, a w Rosji już problem natury kryminalnej.
The Insider zwraca też uwagę na ustęp ekspertyzy biegłych poświęcony słowu „queer”, który, ich zdaniem, stanowi „leksykalny kod dostępu do organizacji”. Oprócz tego rosyjscy biegli wierzą w specjalny rytuał przyjęcia do grona queerów.
Z opisanego przez dziennikarzy The Insider dokumenty i kontekstu jego stosowania wyłania się ciekawy obraz fiksacji na radykalnie dyskryminowanych w Rosji osobach LGBT jako jakiejś zorganizowanej grupie, która przekonana jest o swojej wyższości nad innymi. A może jest to właśnie zwyczajny mechanizm dyskryminacji i represji.





!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)
Komentarze
Trolle, boty, ścieki zostawiamy platformom. U nas możesz wziąć udział w sensownej dyskusji. Ale najpierw zapoznaj się z jej regulaminem!