Wedle często powtarzanych opinii – zwłaszcza, a jakże, w internecie – za rosnącą popularność teorii spiskowych odpowiadać mają przede wszystkim szkoła i nauczyciele. Gdyby tylko szkoła odpowiednio nauczała, wychowawca właściwie wychowywał, a na koniec jeszcze rodzic powtarzał z dzieckiem lekcje w domu, to – ho, ho – teorii spiskowych prawie by nie było.
Tymczasem to nieprawda. Nie tylko dlatego, że w Polsce (i nie tylko) w ramach panującego liberalnego porządku III RP uwierzono, że edukacja rozwiąże wszelkie problemy i napięcia społeczne, a uczniów kształtować należy wedle jednolitego wzorca. „Zamiast zakazów, postawmy na edukację” – słyszymy od liberałów i zwykle na tym kończy się dyskusja o zmianach. Przede wszystkim jednak dlatego, że teorie spiskowe są niechcianym efektem ubocznym edukacji.
Teorie spiskowe jako efekt uboczny nauki
Wbrew pozorom wyznawcy, a zwłaszcza siewcy tych teorii, nie są „nieukami” – jak zwykle lubią ich piętnować przeciwnicy. Duża część z nich rozumie język angielski na tyle dobrze, że potrafi przeczytać (choć nie zawsze zrozumieć) raporty z badań naukowych, a przynajmniej ich podsumowania. Mało tego – tropiciele spisków jak najbardziej stosują metody logicznego wnioskowania. Ba, swój autorytet opierają właśnie na nauce.
Problem polega na tym, że używają nauki do potwierdzania z góry przyjętych założeń. Zamiast formułować hipotezę i ją weryfikować – w szczególności rozważając argumenty jej przeczące – robią odwrotnie: najpierw stawiają tezę, a potem szukają jej potwierdzenia. Co więcej, dzięki elementowi spisku czy konspiracji brak dowodów staje się najlepszym dowodem potwierdzającym. „Nauka to przede wszystkim kwestionowanie wszystkiego” – oznajmił niedawno w Kanale Zero mistrz chłopskiego rozumu red. Mazurek, co dobrze obrazuje sposób myślenia „naukowych spiskowców”.
Co więcej, sama współczesna nauka w pewien sposób im to ułatwia. Bariera wejścia w świat naukowy jest coraz wyższa, a fragmentaryzacja oraz postępująca specjalizacja i podspecjalizacja sprawiają, że zwykły Kowalski czy Kowalska nie mają już szans samodzielnie sprawdzić, czy naukowiec mówi prawdę. Wszystko sprowadza się więc do zaufania. A ponieważ żyjemy w czasach wyjątkowo nieelitarystycznych, zaś naukowiec nadal uchodzi za przedstawiciela elity (nawet jeśli – jak w Polsce – zarabia marnie), to oficjalne wyniki badań są traktowane podejrzliwie jako wytwór elit. Pojawiają się więc szamani wiedzy alternatywnej, którzy jednym linkiem do jakiejś wypowiedzi – zwykle jakiegoś amerykańskiego akademika z brodą – wyrzucają dorobek setek naukowców do kosza.
Autyzm po szczepionkach – bo diagnozuje się go w młodym wieku, akurat wtedy, gdy dzieci się szczepi. Spisek globalnego ocieplenia „obalany” chłodnym tygodniem gdzieś w Krośnie. Smoleńsk z dobijanymi rannymi. Grasujący seryjny samobójca. A ostatnio śmierć posła Litewki – to nie jedynie zbiór zwidów, lecz próba zastosowania, w sposób patologiczny, metod naukowych.
Narzędzia, które daje ludzkie rozumowanie i interpretowanie wiedzy, zawsze zawierają w sobie zalążek pewnej degeneracji myślenia, jaką są spiskowe wyjaśnienia rzeczywistości. Przecież w sprawie śmierci posła Litewki trudno o bardziej jaskrawe dowody braku spisku: zginął na drodze, kierowca nie uciekł, został zatrzymany, będzie proces. Sam Litewka – jak każdy pojedynczy poseł – nie miał żadnej władzy wykonawczej, by cokolwiek zmienić. Mimo to od razu pojawił się wysyp teorii spiskowych, że nie zginął przypadkiem. Że komuś zależało.
Teorie spiskowe jako religia
Trudno określić, na ile wiara w teorie spiskowe jest trwała i jaki odsetek ludzi od zawsze wierzył w alternatywny obraz świata. Tyle że dawniej mieliśmy tylko tradycyjne media – prasę, telewizję i radio – które pełniły rolę tzw. gatekeeperów. Dziś tej roli nie pełni już nikt.
Szczególnie zauważalne jest wykorzystywanie podatności na wiarę w spiski przez influencerów. Należy pamiętać, że myślenie spiskowe – choć jest w pewnym sensie zdegenerowaną formą nauki – podobnie jak religia zawiera element gorącej wiary w tezę przewodnią. Dlatego, tak jak religia, pozwala na dowartościowanie siebie (efekt wtajemniczenia), budowę wspólnoty wyznawców oraz próbę uporządkowania świata. Dziś dochodzi do tego możliwość sowitego zarobku – i to nie tylko dla samych siewców teorii, lecz dla całej branży medialnej.
Po śmierci posła Litewki jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się strony na Facebooku opisujące rzekomą zagadkowość tragedii. Jak wskazuje Demagog, portale dotychczas opisujące np. życie celebrytów szybko pozmieniały nazwy i zaczęły publikować fejkowe wypowiedzi polityków i generować ruch, by potem zarabiać na reklamach.
Skokiem na lajki z siania teorii spiskowych nie pogardzają też największe gwiazdy. Bogdan Rymanowski co jakiś czas zaprasza osoby, które wygłaszają nienaukowe bądź wprost antynaukowe tezy, nawet nie próbując ich kontrować. A to pojawiają się u niego bracia Rodzeń, których na szczęście co chwila „wyjaśnia” dietetyk i biochemik Michał Podejko. A to prof. Cichosz, której medyczne manipulacje prostowała po wywiadzie u Rymanowskiego masa lekarzy. Ufolog Robert Bernatowicz, opowiadający od lat szurskie teorie o niemal wszystkim (UFO, reinkarnacja, wędrówki dusz, jasnowidzenie, spotkania z bogiem, oszukiwanie śmierci), pojawia się zarówno u podcasterów, takich jak Żurnalista, jak i u Kuby Wojewódzkiego, który prowadzi z nim całkiem poważne rozmowy o dotyku czegoś metafizycznego.
Skoro oczywistym wydaje się, że istnieje grupa osób nie do uratowania, jeśli chodzi o wiarę w teorie spiskowe (bo to nieuchronny efekt uboczny nauki), to równie oczywiste jest, że istnieje znacznie większa grupa, którą można przed nimi uchronić. Problem polega na tym, że demaskowanie bzdur – choćby najbardziej rzetelne – nie przynosi dużych zysków, a państwo, jak zwykle, nie jest tym szczególnie zainteresowane. Tymczasem zarabianie na ludziach wierzących w alternatywną medycynę, naukę, historię czy fizykę okazuje się na tyle kuszące, że coraz mniejsze opory ma także mainstream. „Jak masz owcę, to ją strzyż” – tak zdają się myśleć coraz większe medialne nazwiska. Prawdopodobnie będzie już tylko gorzej.




!["Odwagi! [o zaangażowaniu młodych]" Dominika Lasota](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/04/odwagi-plomienie-okladka-173x267.jpg)



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.