Muzyka

Hańba: Nacjonalizm czy neofaszyzm nagle nie zniknie

W II RP niższe warstwy społeczne miały świadomość klasową i raczej lewicowe poglądy, bo odwalano solidną pracę u podstaw. Dziś to prawicy udało się ich zagarnąć. Nie było trudno, bo po odzyskaniu wolności zapomnieliśmy, że oprócz gier i telewizorów wypadałoby ludziom zapewnić coś więcej.

Patrycja Wieczorkiewicz: Przyjmijmy waszą narrację. Mamy rok 1937. Niedawno ustanowiono Narodowe Święto Niepodległości. Co powiedziałaby zbuntowana, podwórkowa kapela, słysząc, że 80 lat później to święto współorganizować będzie Obóz Narodowo-Radykalny?

Hańba*: Uznałaby, że to kiepski żart albo kompletne pomylenie porządków. To było święto sanacyjne, rządowe, a Sanacja zdelegalizowała ONR w 1934 roku, po trzech miesiącach działalności. Narodowcy uważali Piłsudskiego za agenta, sowieckiego lub niemieckiego, w zależności od koniunktury. Dopóki żył, bardzo silny był nurt prometejski, głoszący, że Rzeczpospolita będzie niosła kaganek oświaty na Wschód, z czym kłóciła się idea narodowa Dmowskiego, zgodnie z którą Polska miała istnieć tylko jako wsobny naród, zamknięty na wszelką inność i obcość. ONR nie chciał mieć nic wspólnego z imprezą piłsudczykowską. Jednak sami mielibyśmy Święto Niepodległości w nosie, z władzą sanacyjną nam nie po drodze.

 

Przed delegalizacją ONR-u Sanacja długo sprzyjała środowiskom narodowym, które w momencie delegalizacji miały już rozwinięte struktury, także na uniwersytetach. Dziś narodowcy organizują się choćby na Uniwersytecie Warszawskim, rozkładają namioty pod główną bramą, rozdają studentom ulotki propagandowe, oficjalnie uczestniczą w świętach państwowych. I rzadko natrafiają na aktywny opór.

Jasne, widzimy analogię, ale skala jest nieporównywalna. Władza nie jest tak autorytarna, a i faszyzująca strona dużo delikatniejsza. Nie ma pogromów na ulicach, czasem komuś się oberwie, ale to raczej wyskoki pojedynczych baranów, a nie przemyślane, zorganizowane akcje studentów o nacjonalistycznych poglądach, jak było w latach trzydziestych. Wtedy nie było niczym zaskakującym, że władza strzela do pokojowych demonstracji, że uczestnicy przychodzą na nie z gnatem, pałami, łańcuchami, tak na wszelki wypadek. Świetnie opisali to Grzegorz Kalinowski w Śmierci frajerom czy Szczepan Twardoch w Królu. Istniała wprawdzie chociażby Akcja Socjalistyczna czy Milicja Robotnicza i odpór był mocny, ale czasy też były bardziej brutalne.

Faszyści na ulicach Warszawy [wideo]

Pomysł, by Obóz Narodowo-Radykalny zdelegalizować, w ostatnim czasie odżył. Zbierane są podpisy pod petycją w tej sprawie. Dobry pomysł?

Ale czy to cokolwiek zmieni? To nie organizacja jest problemem, a zaniedbania edukacyjne z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, które odbijają nam się czkawką. Ci ludzie nagle nie znikną, nie znikną postawy nacjonalistyczne czy neofaszystowskie. Dziś już dzieciom zaszczepia się idee narodowe. Nawet jeśli ONR zostanie ,,wyklęty’’, to ziarno zostało zasiane. Zresztą przecież takich organizacji jest więcej, weźmy na przykład założoną przez aktualnego pupila salonu Młodzież Wszechpolską. Mamy dziś wkurzonych na swoją sytuację życiową, prostych ludzi w koszulkach z wilkiem i elegancików z uniwersytetów, pod krawatem, którzy umiejętnie nimi manipulują. W II RP niższe warstwy społeczne miały świadomość klasową i raczej lewicowe poglądy, bo odwalano solidną pracę u podstaw. Dziś to prawicy udało się ich zagarnąć. Nie było trudno, bo po odzyskaniu wolności zapomnieliśmy, że oprócz gier i telewizorów wypadałoby ludziom zapewnić coś więcej – prawica na tych zaniedbaniach skorzystała.

Dwudziestolecie międzywojenne jawi się dziś jako raj utracony. Wy skupiliście się na tych ciemniejszych kartach. Macie w repertuarze teksty Broniewskiego, Tuwima, Szenwalda – o faszyzacji, antysemityzmie, ale też o nierównościach społecznych, wykluczeniu, ubóstwie.

A nawet głównie o nierównościach, wykluczeniu i ubóstwie, choć to faktycznie gdzieś umyka, bo media skupiają się na analogii pomiędzy dawnym i dzisiejszym nacjonalizmem. Nic w tym dziwnego, to przerażające, że faktycznie można ją odnaleźć, ale my naprawdę śpiewamy o latach trzydziestych, to nie są celowe nawiązania. A lata trzydzieste to nie tylko malowani ułani, Kresy i Piłsudski z wąsem, ale też czas masowej biedy, milionów głodujących, skrajnego wyzysku. Być może to mniej atrakcyjny temat, ludzie lubią krew i wydzieranie flaków, więc strzelanie na ulicach może wydawać się ciekawsze, a bieda była, jest i będzie, jest częścią krajobrazu, przywykliśmy, więc zwykle nawet jej nie zauważamy. Ostatecznie i tak słyszymy, że Hańba to ta kapela, która śpiewa o faszystach.

 

Będą bić – to tytuł waszej ostatniej płyty. W 1937 roku biją nie tylko Żydów.

Tak, na tej płycie „będą bić” nie tylko z powodów politycznych, etnicznych, ale też czysto społecznych, ekonomicznych. Władza bije demonstrantów chłopskich, którzy walczą o poprawę swojego losu, krwawo tłumi demonstracje robotnicze. Świat, który przedstawiamy, jest spójny, całościowy, nie skupiamy się na jednym temacie. Nie jesteśmy polityczni w tym sensie, że nie przedstawiamy swojej wizji społeczeństwa, nie podpowiadamy rozwiązań, zależy nam jedynie, by zdemitologizować II RP, która dla milionów była okresem uciemiężenia. To było bogate kulturowo, ale ubogie państwo. W porównaniu ze sporem politycznym z lat trzydziestych dzisiejszy jest śmieszny, infantylny. To oczywiście niczego nie usprawiedliwia, żyjemy w czasach ogromnych nierówności społecznych, ale poziom biedy jest nieporównywalny.

Polskie Stronnictwo Ludowe od lat bezskutecznie domaga się upamiętnienia Wielkiego Strajku Chłopskiego, a dawni działacze ludowi są wymazywani z pamięci historycznej, również, w ramach dekomunizacji, z nazw ulic.

Sejmowa większość odrzuciła uchwałę o upamiętnieniu kilkumilionowego strajku, którego celem była poprawa dramatycznego losu chłopów i przywrócenie w państwie bezpieczeństwa, a nie miała problemu z gloryfikowaniem Narodowych Sił Zbrojnych, garstki osób z niezbyt ciekawym, delikatnie mówiąc, pomysłem na własny kraj. Wyidealizowany obraz II RP musiałby zostać skonfrontowany z największym strajkiem chłopskim w międzywojniu, więc nie wspominamy o nim, zamiatamy pod dywan.

Bo to lewackie, komunistyczne. Od chłopa niedaleko do bolszewika.

To dość powszechna i absurdalna interpretacja. W tym przypadku najzabawniejsze jest to, że impulsem do wybuchu strajków chłopskich było zamordowanie policjanta, który na plebanii chciał aresztować księdza. Wszystkie wystąpienia chłopskie w latach trzydziestych zaczynały się i kończyły mszami. To były również pochody religijne. Konflikt nie był jedynie klasowy, to nie był konflikt komunistów ze świętym rządem, tylko konflikt prostych ludzi z władzą, której jedyną reakcją na skrajną biedę i fakt, że ludzie nie mogą wyżywić swoich rodzin – a taka była sytuacja chłopów w Galicji – było użycie przeciw nim siły.

Śpiewacie trzy teksty Lucjana Szenwalda, poety i komunisty, który wskutek ustawy o dekomunizacji znika z nazw ulic. Na stronie Instytutu Pamięci Narodowej możemy dowiedzieć się, że był to „działacz komunistyczny, członek Komunistycznej Partii Polski, żołnierz Armii Czerwonej”, który „w marcu 1937 r. został po raz pierwszy aresztowany przez policję w związku z antypaństwową działalnością” i „uczestniczył w działalności agitacyjnej na rzecz propagowania wśród Polaków stalinowskiego modelu totalitaryzmu (pracował m. in. w Lwowskim Obwodowym Radiokomitecie). Działania te realizował mając świadomość dokonywanych przez władze sowieckie zabójstw i masowych deportacji setek tysięcy Polaków z ziem wschodnich w głąb ZSRR – do łagrów w stepy Kazachstanu”.

Nie da się wymazać z historii wszystkich działaczy związanych z lewicą, czy to z KPP, czy PPS. Nie da się ukryć, że Szenwald był ideowym komunistą, ale sprowadzanie jego twórczości wyłącznie do tego jest nieporozumieniem. Jego teksty wiele nam mówią o czasach, w których tworzył, burzą wyidealizowany obraz międzywojnia. „Obszarnik trzyma ziemię, wywozi las na targ, a nam podatków brzemię biedacki zgina kark. Nie mamy nóg czym obuć, na śniegu-ż będziem spać? Rząd zniszczył nas – i powódź! Płać, ścierwo, płać!” – nie sposób sprowadzić tych słów do komunistycznych poglądów autora.

 

„Silny będzie Polak zbrojny, jeżeli nie będzie wojny”, „Będzie wielkie Międzymorze, nad Europą polski orzeł”, „Lubić to nas nikt nie musi, byle trzęśli się jak trusie” – to fragmenty tekstu piosenki Polak Zbrojny, który napisał dla was Ziemowit Szczerek. Tu również nietrudno o szereg analogii, choćby do zbrojeniowych ambicji dzisiejszej władzy.

Szczerek napisał ten tekst przez pomyłkę. Poprosiliśmy, by napisał nam tekst na płytę – mieliśmy na myśli taki wstępniak na temat samego albumu, a kilka tygodni później Ziemek przyniósł nam gotowe słowa piosenki. Wtedy był też w trakcie pisania książki Międzymorze – a było to zanim w Polsce odżyła narracja o potrzebie stworzenia nowego Międzymorza. Nasze teksty są uniwersalne – czy tworzymy je sami, czy czerpiemy wprost z lat trzydziestych, czy współpracujemy ze współczesnym autorem.

Założę się, że ludzie, którzy przychodzą na wasze koncerty, rzadko robią to z miłości do rekonstrukcji historycznych. Te teksty porywają, bo są żywe.

My też nie jesteśmy fanami rekonstrukcji historycznych. Nie chcemy kopiować lat trzydziestych jeden do jednego. Chcieliśmy pokazać historię alternatywną, zrekonstruować coś, czego nigdy nie było. Bazujemy na tym okresie, czerpiemy z historii, ale tworzymy coś zupełnie nowego. Myślę, że każdy, kto przyjdzie na nasz koncert, może odebrać nas zupełnie inaczej. Ta dowolność interpretacji jest naszą największą siłą. Ktoś przyjdzie, bo widzi analogie do współczesnej sceny politycznej, ktoś inny z miłości do historii, ktoś doceni political fiction, ktoś przyjdzie, bo chce wykrzyczeć uniwersalne, polityczne hasła.

 

Macie misję edukacyjną? Czujecie się nauczycielami historii?

Poniekąd tak. Na sto procent na każdym naszym koncercie znajdzie się kilkanaście osób, które nie mają pojęcia, kim był Eligiusz Niewiadomski albo którzy nigdy nie słyszeli o wyborach brzeskich. Jeżeli dzięki naszym tekstom wrócą do domu i o tym poczytają, to jest to nasz wielki sukces.

***

Hańba to krakowska kapela, która określa siebie Zbuntowaną Orkiestrą Podwórkową. Zespół tworzy  czterech krakowskich muzyków, którzy przy pomocy podwórkowego instrumentarium (banjo, bęben, akordeon, tuba) oraz wsparciu międzywojennych poetów (Tuwima, Brzechwy, Broniewskiego) tworzą opowieść o burzliwych czasach II Rzeczypospolitej.

Portrety Atelier Weissmann, facebook kapeli Hańba.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Chłopaki z kapeli są bardzo sympatyczne. Niemniej bardzo upraszczają analizę. Prawdą jest, że podziały klasowe w II Rzeczpospolitej były bardzo silne. Doświadczył tego premier Władysław Grabski, który był bojkotowany towarzysko przez sąsiadów ziemian z tego jednego powodu, że małżonka premiera pani Katarzyna Grabska pochodziła z rodziny chłopskiej. Grabski sam pochodził z rodziny ziemiańskiej i szlacheckiej o genealogii dwa razy dłuższej niż Potoccy i Lubomirscy. Nic do niego nie mieli osobiście, chodziło tylko o pochodzenie pani Grabskiej. Z drugiej strony podziały klasowe nie pokrywały się z politycznymi. Klasy niższe nie zawsze głosowały na partie lewicowe. Przypomnę, że w wyborach 1919r. i w 1922 najlepiej wypadła endecja, socjaliści bardzo słabo a wieś najczęściej głosowała na Piasta, który zawarł sojusz z endecją. Wpływy lewicy w Polsce międzywojennej były większe w okresie rządów sanacyjnych, albowiem wielu współpracowników Piłsudskiego zachowało niemało lewicowych sympatii. Dość przypomnieć, że karalność aktów homoseksualnych zniesiono w Polsce w roku 1932 a w Wielkiej Brytanii w roku 1965. Głośno o tym nie mówiono, ale kto przeczytał Kodeks karny z 1932 r. wprowadzony dekretem prezydenta Mościckiego wiedział w czym rzecz.

BTW kult piłsudzkiego to jedna z dziwniejszych tradycji III rp, której ulegają też tzw. liberałowie. Upamiętniają masakry robotników z prl, a te z czasów sanacji zamiatają pod dywan. budują w każdym mieście pomnik naczelnika i co roku składają pod nim wieńce, a później straszą autorytaryzmem. Dziwne, że te nasze elity ze swoją "inteligencją" nie zamieniły tego kraju w drugie Zimbabwe.

W ocenie historii ważny jest pewien kontekst, a okres międzywojenny obfitował w różne formy autorytaryzmu, a nawet dwa totalitaryzmy, być może bez Piłsudskiego i zamachu majowego mielibyśmy jeszcze gorsze rządy Endecji, które w sumie prowadziłyby nas do wojny domowej, jakiś czystek etnicznych. W czyją stronę miały się zwrócić elity po upadku PRL-u i kto miałby być takim symbolem jak nie Marszałek ?

Na pewno nie da się budować na bazie Krytyki Politycznej kopiąc całą polską historię od Mieszka a na III RP kończąc, tak że już właściwie nic nie zostaje. To prawica jest dziś siłą, która ogniskuje społeczne marzenia i to zarówno o lepszym życiu jak i silnej Polsce - Polska wedle Krytyki Politycznej to dla zdecydowanej większości Polaków byłby raczej senny koszmar multikulti, gender połączony z totalnym kryzysem gospodarczym jak to w socjalizmie.

Wiem, że rządy sanacji skończyły się taką katastrofą, że gorzej być nie może, także jeśli chodzi o mniejszości vide to burzenie cerkwi, getto ławkowe itp. Podejrzewam, że gdyby nie Hitler byłoby jak pod rządami endecji tylko poźniej. Zresztą pod koniec lat trzydziestych już były jakieś próby dogadania się z tym środowiskiem onr i powoli zaczęło to przypominać włochy mussoliniego i to w rasizującym wydaniu. Zresztą nawet jeśli masz rację, czczenie pamięci polityka, który ma na koncie pogwałcenie demokracji i przesladowania polityczne to trochę niewypał w demokratycznym państwie, które odcina się od dyktatury. Co do kopania historii tak musi być bo nie istnieją żadne złote wieki, zawsze jak poskrobiesz to są rozczarowania. Jeśli miałbym radzić czym się inspirować to wielkimi ludźmi kultury i nauki i wydarzeniami świadczącymi o postępowym myśleniu jak sejm wielki, równouprawnieniem kobiet itp. Tylko też bez pozycji na klęczkach.

@Ivo
Rządy sanacji kończy II wojna światowa i skończyłaby ona każdy okres w historii Polski, czy Dania, Holandia były wstanie się obronić - nie, nie była także rok później Francja i to mimo korpusu z UK - mitem jest, także obraz tchórzliwego Francuza, więc ówczesna Polska była bez szans przeciw dwóm mocarstwom.

Piłsudski to symbol odzyskania państwowości, wojny polsko-bolszewickiej i siłą rzeczy nie da się go rozpatrywać w puryzmie demokracji, czy praw obywatelskich, dwa prześladowania zarówno KPP jak i ONR miały swoje realne podstawy, jego wizja Polski i tak byłaby nam dziś najbliższa, a na pewno bliższa, niż Dmowskiego i Endecji.

Ja nie oczekuje od polityki i polityków ideałów, szczególnie w mało idealnych czasach. To nie Piłsudski był sprawcą wszystkich negatywnych zjawisk w II RP, ba starał się on do pewnego stopnia im przeciwdziałać z różnym skutkiem. Oczywiście obóz Sanacji ma swoje grzechy, ale na tle dwudziestolecia międzywojennego w Europie są one stosunkowo lekkie, to jest inna sytuacja, niż zabawa zapałkami w Polsce Ad 2017 - dość spokojnym kraju w UE i NATO.

Represje wobec zarówno KPP jak i ONR-u da się całkiem sensownie obronić. Niektóre działania mniej, szczególnie śmierć generała Rozwadowskiego, wybory brzeskie - ale jak na trudne czasy i benchmark, ogólnie nie łatwą historię Polski to nie był to okres skrajny.

Problemem II RP było raczej to, że Endecja choć przegrała to jednak w wielu sprawach wygrała i wracała, dalej była ruchem masowym, wydawała pisma, że wspomnę choćby tak dziś idealizowanego Maksymiliana Kolbe - który był takim Rydzykiem II RP - w formie o wiele bardziej skrajnej, a wydawał pisma w nakładach milionowych, promując mniej więcej podobny obraz świata i Boga jak dzisiejsi uczestnicy marszu niepodległości ze strony środowisk narodowych.

Oby pan nie musiał gwałcić demokracji, zamykając wariatów z prawa i lewa.

A skąd wstępne założenie, że trzeba się do kogoś odwoływać? Określić samemu co należy i to realizować.

Owszem w Polsce mamy przerost formy nad treścią i pewnego historycznego pierdolca, który jest w dodatku szkodliwy, choćby w polityce zagranicznej tworzymy jakiś śmieszny twór - Międzymorze, tak jakby mógł on być realną przeciwwagą dla UE, a Polska mogła być faktycznie liderem regionu, tak nie jest i być może nigdy nie będzie.
Nie mniej Krytyka Polityczna robi jeszcze gorsze, a przynajmniej głupsze rzeczy - skoro Lenin wraca tu regularnie, tak jakby miał on faktycznie jakieś znaczenie dla Polski AD 2017 i za rogiem czekała rewolucja.

@ Adi

"To prawica jest dziś siłą, która ogniskuje społeczne marzenia"...

Ten bal gałganiarzy nie ma nic wspólnego z cywilizowaną , konserwatywną, prawicową ideologią. Pazerne dewotki i byli hipies, którym kompot zdewastował mózgi, to raczej pseudo inteligencki lumpenproletariat, a nie godna szacunku prawica. Uchwycili się ostatniej deski ratunku, aby urządzić się na stare lata, pospłacać zaległe alimenty, pamiętają socjalistyczna biedę, więc garną ile wlezie. Są to ludzie bez właściwości, niektórych znałem osobiście, hipokryci z pogmatwaną, bądź banalną przeszłością, a więc bezwolni w rekach prezesa, za to bezwzględni dla opozycji. Nie są zdolni do zarządzania nowoczesnym państwem, a populistyczne fajerwerki już się kończą. Przyszły rząd przepadnie, jak gabinet Millera ratujący państwo po AWS-owskiej masakrze. Prawica,przez rozdawnictwo, dewastująca wolne państwo -surrealizm w czystej postaci.

Niewątpliwie stało się tak, że seria - Ucho Prezesa - z serii satyrycznej stała się serią dokumentalną. To jednak nie zmienia faktu, że przy całej groteskowości, obłędzie i fobiach Kaczyńskiego - PIS stał się środowiskiem numer jeden w Polsce, a potem jest długo nic i tu musi paść pytanie - jak do tego doszło, jak do tego, żeśmy dopuścili ? Mamy taką prawicę, lewicę i centrum na jaką zasługujemy i jaką żeśmy stworzyli, bo to czego nie ma nie istnieje.

@Adi
" Polska wedle Krytyki Politycznej to dla zdecydowanej większości Polaków byłby raczej senny koszmar multikulti, gender połączony z totalnym kryzysem gospodarczym jak to w socjalizmie."
Ależ skądże !! Skąd takie nikczemne przypuszczenia ?
Polska byłaby wg "Krytyki Politycznej " światem , "..w którym sama będę w stanie żyć, a następnie ofiarować go współwygnańcom. Świat ten przybrał formę wyspy – wyspy miłości i pieśni, indywidualizmu i sztuki swobodnie przekraczającej wszystkie granice: państw, języków, epok, klas i płci. Wyspy Lesbos." .. jak donosi , czy raczej zamierza podzielić się swymi wizjami ze współwygnańcami, p Renata Lis na Forum Przyszłości Kultury 2017 . A "FPK to przestrzeń dialogu i dyskusji na temat perspektyw rozwoju kultury we współczesnej Polsce. Program Forum wypełnią spotkania z udziałem ruchów obywatelskich, debaty, spektakle i pokazy oddolnych inicjatyw kulturalnych. Kontekstem dla prac Forum są scenariusze dotyczące przyszłości kultury, napisane przez wybitnych humanistów, a także cykl debat organizowanych w całej
Polsce. " Niestety źli "ludzie łączki " w przeciwieństwie do "dobrych ludzi lesbos" utrudniają tę zbawienna ogólnonarodową tęczowa paradę
Żeby nie było że bredzę - Renata Lis "Lesbos i Łączka " Krytyka Polityczna 5 11 2017

a co do wywiadu - znów oddam głos mądrzejszym
KristVladić ( anonimowy youtuber ) :))
1 miesiąc temu
Aż strach pomyśleć co by było, gdyby ten głupawy zespół liberal-lewicowych salonowych "buntowników" nagrał płytę z nastrojami roku już nie 1937, ale 1947. Ale nie nagra, tak samo, jak Wajda kręcąc knota o Wałęsie, zatrzymał się na roku 1990, a nawet wcześniej.
Bo gdyby kręcił dalej, to musiałby kręcić w temacie samego siebie i swojego środowiska które na Wałęsę po 1990 dosłownie rzygało i bluzgało.
Ale ok, no wyobraźmy sobie, socrealistyczne brednie, komunizm jako "lekarstwo" na niesprawiedliwości, i zHańbi!eni towarzysze na pochodzie pierwszomajowym..A 40 lat później zespół Dezerter śpiewa dokładnie przeciw takim jak oni..
Jakaś merytoryczna dyskusja, czy znowu tylko "Będą bić!" konia, bezsilni towarzysze anarcho-lewicy na usługach POmuny? :) "

@basieńka
Dodajmy tu, że wtedy nie kto inny, niż bracia Kaczyńscy pchali Lecha Wałęsę do prezydentury i wiedzieli o jego współpracy to samo co my dziś, walka polityczna również ze strony środowiska UW - nie była elegancka i fair, ale w gruncie rzeczy ci ludzie się nie myli co kompetencji przyszłego prezydenta. Film Wajdy - jest ku pokrzepieniu serc i on oczywiście idealizuje swojego bohatera staje po jego stronie, ale w tym konkretnym czasie i miejscu. Z dwóch postaw - i tak lepiej ocenią tą, gdzie na końcu jest pojednanie - załagodzenie dawnych sporów, niż postawę Jarosława Kaczyńskiego i całego środowiska PiS - jakiejś vendetty na politycznym emerycie, który jest także jakimś symbolem tego kraju i innego nie będzie.

Co do historycznego krytycyzmu to jest rzeczą ważną z jakich pozycji ktoś krytykuje, a walenie w ONR - faszystów na bazie kapeli i tekstów członka KPP w święto niepodległości zakrawa tu rechot historii - tak wiem żyje w Polsce i trzeba się z tym pogodzić. że redakcja Krytyki Politycznej jest jaka jest i pewnych rzeczy nie czuje. Choćby tego, że siłą rzeczy w święto narodowe bardziej staramy się oddać część pokoleniom II RP, niż w nie bezsensownie walić, bo niby jakie mamy do tego prawo ?

Słusznie, walić trzeba sensownie ale walić trzeba bo II RP była totalnym nieporozumieniem pod każdym względem.

Serio? Cytowanie debila z youtuba? Mam nadzieję, że nie planujesz dzieci, ale jak wpadniesz to nie bądź jak twoja matka i chociaż ogranicz się do paczki dziennie.

co do anonimowego youtubera nie ma pewności , ale liberał- lewicowa kapela z przesłaniem aktualnym( a może nawet słusznym) .. w 1937( sorry tak daleko nie sięgam :)) nie pozostawia żadnych złudzeń