Kraj

Świetlik: Mity o głodzie

Gdybyśmy całą marnowaną na świecie żywność załadowali do ciężarówek i ustawili je w sznur, to 18 razy oplótłby on równik.

Na zakup żywności dla wszystkich głodujących na świecie potrzeba każdego roku kilkudziesięciu miliardów dolarów. To dziesiąta część tego, co kraje globalnej Północy wydają, by wspomagać własne rolnictwo subsydiami. To 2% tego, co wydały na ratowanie banków po ostatnim kryzysie finansowym (przez te banki zresztą zawinionym). Ta niewielka w skali globalnej ekonomii kwota zmieniłaby całkowicie perspektywy życiowe 1/7 ludzkości. Bez niej ich codzienność to koszmar, nam znany z opowieści o obozach koncentracyjnych. Koszmar, w którym cała aktywność fizyczna i intelektualna, kreatywność, więzi społeczne, wszystko, co stanowi ludzką egzystencję, krąży wokół jednego problemu – jak zdobyć odrobinę chleba dla siebie i najbliższych.

Co gorsza kwota ta, choć pozwoliłaby na nakarmienie głodnych, nie rozwiązałaby problemu głodu. Bo głód to problem polityczny.

Od XVIII wieku opowieść o przyczynach głodu zdominowały dwa typy narracji. Jeden, ewolucyjny, który uważa, że za głód odpowiadają procesy naturalne, takie jak klęski lub nierównomierny wzrost liczny ludności w stosunku do efektywności produkcji. Drugi, odrzucający całkowicie przyczyny systemowe, cała odpowiedzialność przerzuca jest na ofiary, które pewnie nie są dość zaradne, wykształcone, a może ich etyka pracy pozostawia wiele do życzenia? W codziennym obiegu te narracje wyrażają się przez następujące mity:

Mit I: Jest za dużo ludzi i Ziemia nie może ich wykarmić.

Mimo że ludzi wciąż przybywa, to Ziemia nadal jest w stanie nas wykarmić. Co więcej, gdybyśmy całą marnowaną na świecie w ciągu roku żywność załadowali do ciężarówek i ustawili je w sznur, to 18 razy oplótłby on równik. Równocześnie 800 mln ludzi głoduje, z czego ponad 75% mieszka tam, gdzie żywność, wydawałoby się, najłatwiej zdobyć, czyli na wsi. Powód głodu musi być więc inny.

Mit II: Rolnicy stosują przestarzałe technologie, dlatego nie są w stanie sami się wyżywić.

Tradycyjne metody uprawy stosowane w małych gospodarstwach mogą wydawać się przestarzałe, jednak to dzięki nim powstaje ponad 80% żywności. Najlepszym rozwiązaniem jest zrównoważone rolnictwo – prowadzone na niewielką skalę, dbające o środowisko, bardziej przyjazne zwierzętom, dające godną pracę i płacę. Tak produkowana żywność jest zdrowsza, a zróżnicowanie upraw gwarantuje bezpieczeństwo żywnościowe, czyli dostateczną ilość żywności dla danego regionu. Tą metodą nadal – mimo rozwoju wielkiego agrobiznesu – produkuje się większość żywności na świecie.

Od tysięcy lat rolniczki i rolnicy produkują żywność na swoje potrzeby, a nadwyżki wymieniają lub sprzedają, aby zapewnić sobie środki na inne cele (np. edukację, podniesienie jakości życia). Jednak ceny skupu żywności obecnie są zbyt niskie, by pokryć koszty produkcji tradycyjnymi metodami na niewielkich obszarach. Wszystko dlatego, że ceny te dyktowane są przez koncerny, osiągające ogromne obroty w różnych zakątkach globu, a zatem skłonne dumpingować ceny, jeśli pozwoli im to w przyszłości przejąć większość rynku. Dlatego, mimo zalet zrównoważonego rolnictwa, mali producenci, jeśli chcą przetrwać, czują się zmuszeni do stosowania środków podnoszących wydajność – nadmiernej mechanizacji, sztucznych nawozów, szkodliwych dla środowiska a nawet GMO.

Mit III: Żywność jest za droga. Powinna być jak najtańsza, żeby móc wszystkich wyżywić.

Powinniśmy pamiętać, że żywość to nie zwykły towar. Dostęp do niej jest niezbędny do fizycznego przetrwania, dlatego znalazł się wśród niezbywalnych praw człowieka ujętych w Powszechnej Deklaracji.

Artykuł 25 mówi: „Każdy człowiek ma prawo do stopy życiowej zapewniającej zdrowie i dobrobyt jego i jego rodziny, włączając w to wyżywienie”.

Dlatego światowy system żywnościowy nie może podlegać wyłącznie zasadom rynkowym. Zaniżanie cen skupu żywności to inny problem niż niskie ceny na sklepowych półkach, ale oba są możliwe kosztem siły roboczej – od producentów rolnych zaczynając, na pracownicach supermarketów kończąc. To wszystko dzieje się za sprawą agrokorporacji, które nie wahają się w celu zwiększania zysków, zawłaszczać ziemię użytkowaną od pokoleń przez drobnych rolników. W ten sposób odbierają im możliwość zarobku, a czasem nawet przeżycia. Rocznie 50 milionów mieszkańców wsi porzuca swoje zajęcie. Pozbawieni perspektyw migrują do miast, gdzie dalej żyją w skrajnym ubóstwie, niedożywieni lub głodni.

Mit IV: Głód wynika z nieudolnej polityki państw Trzeciego Świata, których skorumpowane elity nie chcą się dzielić pieniędzmi ze społeczeństwem.

Tak, to prawda, że na globalnej Północy zdarzają się skorumpowani politycy – zupełnie tak samo jak na Południu. Ale nie w tym tkwi problem. Państwa, które powinny objąć opieką ludzi chcących utrzymać się ze zrównoważonej produkcji rolnej lub tych, którzy już popadli w skrajne ubóstwo i głód, nie stać na to m.in. dlatego, że agrokorporacje unikają płacenia podatków. W wielu przypadkach zasoby naturalne, w „normalnych warunkach” stanowiące kapitał danego państwa, zostały przejęte jeszcze w czasach kolonialnych przez prywatnych, „zachodnich” właścicieli. Od lat trwa też kolejna fala grodzeń, z zawłaszczaniem ziemi i wody włącznie. Co więcej, państwa, które chciałyby uzyskać suwerenność w stanowieniu polityki rolnej, są zmuszone (np. w ramach dostosowania strukturalnego, które jest elementem „spłaty” długów) dostosować się do globalnego systemu umów handlowych i inwestycyjnych działających na korzyść korporacji.

Głód jest związany ze zdegenerowanym globalnym systemem żywnościowym, który zamiast produkcji żywności, służy wytwarzaniu zysków dla nielicznych i głodu dla 800 milionów.

Naszą rolą, mieszkanek i mieszkańców Północy, jest obalanie mitów i wywieranie nacisku na decydentów, by polityki Polski i Unii Europejskiej związane z rolnictwem oraz ze współpracą z państwami globalnego Południa nie tworzyły przywilejów dla agrobiznesu. Możemy też angażować się w tworzenie alternatywnych systemów żywnościowych, takich jak kooperatywy spożywcze. Głód, jako problem systemowy, wymaga współdziałania milionów osób i setek organizacji. Ważne, byśmy nie dały sobie wmówić, że ta zmiana nie jest możliwa.

**

Publikacja powstała w ramach projektu „Drobni rolnicy nadzieją na pokonanie głodu”. Za treści wyrażone w tym materiale odpowiada wyłącznie Instytut Globalnej Odpowiedzialności. Opinie te w żadnym wypadku nie wyrażają oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej. Materiał udostępniony na licencji CC BY.

**Dziennik Opinii nr 363/2015 (1148)

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.