Miasto

Jaś Kapela gościem gnieźnieńskiego Slamu

Klub KP i gnieźnieńskie Stowarzyszenie Ośla Ławka zapraszają na slam.

Tym razem jako partner Slamu poetyckiego organizowanego przez gnieźnieńskie Stowarzyszenie Ośla Ławka, Klub KP w Gnieźnie zaprasza na spotkanie z Jasiem Kapelą. Kapela jest pisarzem, poetą i felietonistą, zwycięzcą pierwszego w historii polskiego slamu w 2003 roku. W czasie spotkania porozmawiamy z nim nie tylko o poezji, ale też o obecnych działaniach i wydanej niedawno książce Dobry troll.

15 kwietnia, piątek, godz. 19.00, Centrum Kultury „Szuflada”, ul. Moniuszki 4a, Gniezno

Zapowiedź Oślej Ławki:

SLAM to skrzyżowanie poezji i performance’u, stawiające na pierwszym miejscu kontakt poety z ludźmi, którzy słuchają jego wierszy. Słowo slam określa również imprezę, podczas której artyści przedstawiają swoje teksty, a publiczność ocenia na bieżąco zarówno treść wierszy, jak i umiejętności oratorskie poety i wyłania najlepszego autora wieczoru.

Ważne jest, że rolę jury pełni właśnie cała zgromadzona publiczność, a nie kolejne wielce szacowne grono krytyków i literatów. Poeci mogą wykonywać jedynie swoje własne wiersze. Każdy poeta dostaje mikrofon na trzy minuty. Wystarczająca ilość czasu, by pozwolić publiczności na wyłonienie poety godnego dzierżyć tytuł Zwycięzcy.

Wszystkich chcących wziąć czynny i czytający udział, prosimy o kontakt via facebook, mejl (osla.lawka[at]gmail.com) lub poprzez znajomych z OŁ. Zapisy będą także możliwe przed rozpoczęciem imprezy.

W ramach slamu odbędzie się także spotkanie z Jasiem Kapelą – pisarzem, poetą, felietonistą. Kapela to autor dwóch książek z wierszami (Reklama oraz Życie na gorąco), trzech powieści (Stosunek seksualny nie istnieje,Janusz Hrystus iDobry troll) i zbioru felietonów Jak odebrałem dzieci Terlikowskiemu. Należy do zespołu redakcji Wydawnictwa Krytyki Politycznej.

O dobre nastroje po zakończeniu Slamu zadba i zagra nasz ośloławkowy DJ Bonx.

Komentarze

Uzupełnij wszystkie pola w formularzu.

Jaś Kapela jest znany przede wszystkim z tego, że chwalił się ile to koksu wciągnął z którym celebrytą. I było to równie żałosne co beznadziejne - bo cóż to za lans na koks, a z drugiej strony konfidencja jak babuni na uszko.