Gospodarka

Oręziak: To nie jest kraj dla starych ludzi – i nie będzie

oreziak-prof

Ludzie potrzebują sprawnie funkcjonującego publicznego systemu emerytalnego, opartego na solidarności międzypokoleniowej. Jest on najtańszy, najprostszy i najbardziej sprawiedliwy. System oparty na inwestowaniu składek na rynku finansowym służy nie emerytom, a zyskom banków i związanych z rynkami elit.

Ponad rok temu, bo na początku lipca 2016 roku, Ministerstwo Rozwoju przedstawiło Program budowy kapitału (PBK), stanowiący element Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Od tego czasu zawarte w PBK propozycje były wielokrotnie potwierdzane w mediach zarówno przez przedstawicieli tego ministerstwa, jak i innych instytucji państwowych. Dwa kluczowe elementy programu dotyczą zmian w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE) oraz stworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), do których to planów docelowo zostaliby automatycznie włączeni wszyscy pracownicy przedsiębiorstw.

Warto podkreślić, że zbliżona koncepcja dotycząca pracowniczych programów emerytalnych została przedstawiona w styczniu 2015 roku przez Ryszarda Petru, obecnie posła, w czasie debaty na temat systemu emerytalnego w Pałacu Prezydenta RP. Główne elementy tej koncepcji, opracowane przy współudziale tego autora, zostały scharakteryzowane w raporcie Dodatkowy system emerytalny w Polsce. Diagnoza i rekomendacje zmian opublikowanym w grudniu 2014 roku. Propozycje zawarte w tym dokumencie są wyrazem silnego wsparcia jego autorów dla neoliberalnej ideologii forsującej wprowadzanie jak najwięcej rozwiązań rynkowych do systemu emerytalnego, a w rezultacie zakładającej destrukcję tradycyjnego, repartycyjnego systemu emerytalnego, opartego na solidarności międzypokoleniowej. Fakt, że te neoliberalne propozycje zostały podjęte przez aktualnie rządzące siły polityczne, spotkał się z dużym entuzjazmem ze strony działających w Polsce instytucji finansowych, w tym banków, firm ubezpieczeniowych, towarzystw funduszy inwestycyjnych, towarzystw emerytalnych oraz innych instytucji funkcjonujących na rynku finansowym. Wszystkie te podmioty dostrzegają nowe możliwości osiągania zysków dzięki rozbudowie tzw. trzeciego filara emerytalnego, czyli dalszej prywatyzacji emerytur […].

Jaka alternatywa dla dalszej prywatyzacji emerytur ?

Głównym hasłem towarzyszącym planowanemu definitywnemu przeniesieniu pieniędzy z OFE na rynek finansowy oraz stworzeniu de facto przymusowego trzeciego filara emerytalnego jest osiągnięcie wyższych oszczędności, które z kolei mają być podstawą wyższego wzrostu gospodarczego. Wyższych oszczędności nie da się jednak uzyskać bez wyższych płac i odejścia od realizowanej w ostatnim ćwierćwieczu polityki, w ramach której niskie płace mają być podstawą międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki. Poza tym, państwo może bezpośrednio, przez swoje agendy, zainwestować dodatkowe podatki w ważne projekty infrastrukturalne, w naukę, prace badawczo-rozwojowe oraz innowacje. Kierowanie wielkiego strumienia pieniędzy pochodzących z przymusowych składek do pośredników działających na rynku finansowym (w tym banków i firm ubezpieczeniowych) jest sprzeczne z interesem społecznym. Absurdalne jest inwestowanie pobranych pod przymusem składek emerytalnych w obligacje skarbowe i w akcje. Służy to jedynie zapewnienie dodatkowych zysków instytucjom finansowym z tytułu pośrednictwa w obracaniu publicznymi pieniędzmi. Tak jak w innych krajach, giełda powinna zacząć opierać się na mechanizmach rynkowych i radzić sobie sama, bez wymuszonego przez państwo zabierania części płac pracowniczych pod pretekstem zwiększenia emerytur.  Zawłaszczanie przez instytucje finansowe tych pieniędzy nie tylko nie rozwiązuje problemów, przed którymi stoi polski system emerytalny, ale je pogłębia. Przymusowy system inwestowania składek emerytalnych na rynku finansowym wprowadzony został jedynie w nielicznych krajach świata i nigdzie się nie sprawdził. Nie był w stanie zapewnić ludziom na starość środków niezbędnych do życia.

Gospodarka nie potrzebuje szarpnięcia cuglami

Praktyka pokazuje, że to, czego ludzie potrzebują najbardziej, to sprawnie funkcjonujący publiczny system emerytalny, oparty na solidarności międzypokoleniowej. Jest to najtańszy, najprostszy,  najbardziej elastyczny i najbardziej sprawiedliwy system zaopatrzenia emerytalnego, dający wszystkim niezbędne poczucie bezpieczeństwa. System oparty na inwestowaniu składek na rynku finansowym tych warunków nie spełnia, gdyż jego prawdziwym celem nie są emerytury, tylko jak najwyższe  zyski banków i innych graczy na rynku  oraz związanej z nimi garstki elit. Nie ma więc innego wyjścia, jak tylko dbanie o publiczny system emerytalny. Ten zaś w pierwszej kolejności zależy od wydajności gospodarki, a w drugiej od sytuacji demograficznej. Istotne jest, że wysoce efektywna gospodarka jest w stanie z nawiązką zrekompensować ujemny wpływ sytuacji demograficznej na publiczny system emerytalny. Nie oznacza to jednak, że o państwo nie musi dbać o demografię (w tym poprzez szeroką dostępność żłobków, przedszkoli, opiekę medyczną, dożywianie dzieci w szkołach), tak, by rodziło się jak najwięcej dzieci.  Tylko bowiem aktywne zawodowo pokolenie wytwarza dochód narodowy, a z tego dochodu finansowane są także emerytury. Im liczniejsze będzie to pokolenie, tym wytworzy wyższy dochód do podziału, zakładając odpowiednio wysoki wzrost wydajności pracy.

Aby system emerytalny był w stanie teraz i w przyszłości zapewnić akceptowalny społecznie poziom świadczeń, konieczne jest odejście od polityki niskich płac i rozpowszechnionego zjawiska umów śmieciowych na rynku pracy. Wiąże się z tym konieczność umocnienia pozycji organizacji pracowników w relacjach z pracodawcami. W przeciwnym razie wiele osób w trakcie całej kariery zawodowej nie będzie w stanie nabyć uprawnień nawet do minimalnej emerytury gwarantowanej przez państwo, nie mówiąc już o wyższej emeryturze.

Trzeba jednak podkreślić, że w systemie o zdefiniowanej składce stopa zastąpienia będzie i tak bardzo niska (mniej niż 30 proc.), znacznie niższa niż w tych krajach, które pozostały przy systemie o zdefiniowanym świadczeniu. System emerytalny wprowadzony w Polsce w wyniku reformy z 1999 roku jest wyrazem przyjęcia neoliberalnej, antyspołecznej ideologii, skutkującej takim podziałem dochodu narodowego, który jest niekorzystny dla emerytów. Obecnie szansa na odejście od tego systemu jest niewielka, zwłaszcza, że nie ma właściwie żadnej debaty na ten temat. Dalej forsowane są natomiast rozwiązania rynkowe w systemie emerytalnym w postaci przymusowego trzeciego filara. Nie są one w stanie zagwarantować jakichkolwiek emerytur, pochłoną natomiast gigantyczne środki publiczne, które mogłyby być przeznaczone na wzmocnienie publicznego systemu emerytalnego. Można się spodziewać, że stworzony w 1999 roku kształt systemu emerytalnego w Polsce, rzutujący na bardzo niskie emerytury w przyszłości, spotka się ostatecznie z poważnym sprzeciwem społecznym dopiero za jakiś czas. Wtedy, gdy coraz więcej młodych obecnie osób uświadomi sobie, że Polska „to nie jest kraj dla starych ludzi”, bo nie zapewni się im tutaj środków do godnego życia. Sprzeciwu takiego nie należy się jednak spodziewać, dopóki na emeryturę będą ciągle jeszcze przechodzić kolejne roczniki osób, których relatywnie wysokie świadczenie pochodzi w dużej części z tzw. kapitału początkowego, wypracowanego jeszcze przed rokiem 1999. Dopiero za jakiś czas Polacy wyraźnie zobaczą, że emerytura wynikająca już tylko z nowego systemu będzie dramatycznie niska. Wielu z nich uświadomi to sobie dużo wcześniej i wyjedzie na zawsze z kraju. Pozostali będą skazani na ubóstwo w okresie starości. Forsowany ostatnio przymusowy trzeci filar nie tylko nic tu nie poprawi, ale znacznie pogorszy sytuację, bo będzie stanowił sposób na przechwycenie ogromnych pieniędzy ze składek przez garstkę instytucji finansowych i związanych z nimi elit, w tym politycznych. Polska potrzebuje zatem uczciwej debaty na temat potrzebnych zmian w systemie emerytalnym – im wcześniej tym lepiej. W tej debacie nie powinno się pominąć także kwestii dalszego utrzymywania ogromnych różnic między nadzwyczaj wysokimi emeryturami niektórych grup społecznych (np. sędziów czy prokuratorów) a świadczeniami większości pozostałych emerytów.

Co zamiast PIT? [rozmowa z prof. Leokadią Oręziak]

***

Artykuł jest skrótem tekstu, który pochodzi z publikacji Ekonomia polityczna „dobrej zmiany” przygotowanej przez Instytut Studiów Zaawansowanych. Tytuł od redakcji.

Zapraszamy na debatę „Dobra zmiana” w gospodarce albo zagwozdki dla lewicy. Goście: Ignacy Morawski, prof. Leokadia Oręziak, Rafał Woś. Prowadzenie: Michał Sutowski. 7 marca, środa, godz. 18.00, redakcja Krytyki Politycznej, ul. Foksal 16, II piętro, Warszawa

 

Komentarze

System komentarzy niedostępny w trybie prywatnym przeglądarki.