Tęsknota za marzeniem [o filmie „Fremont”]
Ta wielojęzyczna, czarno-biała „uchodźcza opowieść” nie ma nic wspólnego z naiwną hollywoodzką fantazją o spełniającym się na naszych oczach amerykańskim śnie.
Imperium wolności i nierówności.
Ta wielojęzyczna, czarno-biała „uchodźcza opowieść” nie ma nic wspólnego z naiwną hollywoodzką fantazją o spełniającym się na naszych oczach amerykańskim śnie.
Wizja pokonania w jak największym stopniu ograniczeń biologicznych człowieka z pomocą zdobyczy technologii, w skrajnych wypadkach aż do osiągnięcia nieśmiertelności, nakręca wielu, dla których ów biologiczny, a aktualnie także polityczny świat jest zbyt mały.
Polska jest obecnie areną strategicznego, konserwatywnego prania mózgów na wielką skalę. Jeśli myślicie, że w Warszawie przekreślono tradycyjną rodzinę na rzecz wychowania „psieci”, to pewnie też padliście jego ofiarą.
Stany Zjednoczone mogą stracić globalną dominację w kluczowych dla nich obszarach. Na przykład w satelitarnych systemach komunikacji takich jak Starlinki.
Od Mjanmy po Kapitol – algorytmy Facebooka podsycają konflikty i niszczą demokrację. A Zuckerberg? Bez skrupułów zmienia poglądy, by poszerzać swoje imperium.
Skrajna prawica sieje chaos i jednocześnie na nim korzysta. W ten sposób kryzys może zmienić się w kataklizm.
Ameryka weszła na drogę do autorytaryzmu, z której nie będzie odwrotu.
Trump i Vance, flirtując z narracją Kremla, upokorzyli Zełenskiego. Ten jednak nie ustąpił, a jego riposty poruszyły ukraińskie społeczeństwo, skutkując wzrostem poparcia.
Chaos idący z Waszyngtonu zbliża Londyn do europejskich stolic, ale z ogłaszaniem brytyjsko-amerykańskiego rozwodu połączonego z breturnem na razie warto się wstrzymać.
Projekt 2025 to mokry sen wolnorynkowców i fundamentalistów religijnych. Trump wdraża go w życie.