Uczymy apatii, oczekujemy działania. Co zrobić, by młodzi zaczęli głosować?
Albo włączymy młodzież do procesów decyzyjnych, od szkoły po politykę, albo całkowicie wyłączymy sobie demokrację.
Albo włączymy młodzież do procesów decyzyjnych, od szkoły po politykę, albo całkowicie wyłączymy sobie demokrację.
Działalność związkowa dla kobiet oznacza niezliczone rozmowy z grubiańskimi seksistami.
Akademików jest za mało i są w złym stanie; czynsze na rynku prywatnym są coraz wyższe; stypendia socjalne są niskie i przyznaje się ich za mało.
W wyniku politycznej nagonki już trzy rektorki prestiżowych amerykańskich uczelni straciły pracę. Tłem jest Gaza.
W kraju o dziesięciomilionowej populacji ponad 300 tysięcy osób zarejestrowało łącznie milion sztuk broni (dane z 2022 roku). Po co im ona? Właściwie nie wiadomo.
Czego się obawiam? Że władze kolejnych uczelni, gdzie narodzą się podobne protesty, zareagują równie agresywnie i nieprzychylnie jak UAM. Że samorządy dalej będą nas potępiać, a lewicowi intelektualiści i akademicy pasywnie patrzeć – mówi jedna z uczestniczek protestu okupacyjnego w Jowicie.
Bez zapewnienia człowiekowi materialnej bazy intelektualny rozwój stanie się niczym innym niż pomnażaniem siły roboczej, którą wielki kapitał bardzo łatwo zaprzęgnie do swojego młyna wolności. Bo przecież jesteśmy biedni z własnej woli, prawda?
Myśl, że uniwersytet powinien być dostępny i otwarty, brzmi w neoliberalnym kapitalizmie wywrotowo i utopijnie.
Rozmowa z Kasią Pogorzelską i Adamem Ochwatem z Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej.
Słyszymy, jak starsze pokolenia wspominają wspaniałe studenckie lata, i myślimy sobie: „kurde, co jest ze mną nie tak?”.