Czas otoczyć Węgry kordonem sanitarnym. Hunexit nie zrobi się sam
Skoro nie można Węgrów usunąć z Unii Europejskiej, to dobrze byłoby im tak utrudnić funkcjonowanie, by sami zdecydowali się na ewakuację.
Kraj, który broni swojej wolności – i uczy Europę odwagi.
Skoro nie można Węgrów usunąć z Unii Europejskiej, to dobrze byłoby im tak utrudnić funkcjonowanie, by sami zdecydowali się na ewakuację.
Przez ostatnie miesiące śledziłam kilku polskich vlogerów z YouTube’a, którzy ruszyli objaśniać nam Rosję. Żaden nie zna rosyjskiego. Każdy stał się pożytecznym idiotą Kremla. Marii Wiernikowskiej, mimo słabości pierwszego odcinka relacji z wyprawy do Rosji, udało się z tego wyłamać.
Czy zalewając internet dezinformacją i fejkami, rzeczywiście da się sterować poglądami milionów ludzi na krytycznie ważny temat? Jak najbardziej, jeszcze jak! Wystarczy spojrzeć na Polaków.
Wojna w Ukrainie nie wywróciła w Polsce stolika PO-PiS, ale postawiła go na bardziej chwiejnym gruncie. Język solidarności i braterstwa ustąpił retoryce „twardego polskiego interesu”, a rząd nie ma pomysłu, jak zatrzymać rosnącą w siłę na antyukraińskich emocjach radykalną prawicę.
Teksty dziennikarzy z Ukrainy będą jeszcze latami analizowane jako przykład bezkompromisowości, oporu oraz „przywracania wiary w media”.
Amerykańskie sankcje od dawna dławią kubańską gospodarkę, jednak teraz blokada dostaw ropy wywołała kryzys humanitarny. A Kubańczycy nie mają dokąd uciekać, bo nikt na Zachodzie nie przyjmie przecież migrantów.
Mówiono, że żyjemy w czasach końca nie tylko historii, ale także ideologii. Ale pustkę po uwiędłych ideach liberalizmu zastąpiła nowa ideologia. Jej wyznawcy stają na czele państwa po to, by je zniszczyć.
W połączeniu z amerykańskimi Starlinkami Telegram tworzył bazę komunikacyjną rosyjskiego wojska. Jego niedawne zablokowanie pokazuje priorytety Putina – armia sobie jakoś poradzi, znajdzie zastępstwo, najwyżej przez jakiś czas będzie im trudniej, zginie więcej ludzi.
Monachium pokazało jedno: Ameryka idzie swoją drogą, a Europa zaczyna to rozumieć. Pytanie brzmi, czy zdąży się dozbroić, zanim wyborcy zmienią jastrzębi na partie „pokoju”.
Kilka tygodni temu minister Żurek ogłosił, że w kilkudziesięciu prokuraturach powstaną grupy śledcze odpowiedzialne za ściganie przestępstw z nienawiści. Projekt jeszcze nie został wdrożony, ale dla hejterów już stał się pretekstem do ataku na Ukraińców w Polsce.