Mężczyzna w mundurze przytula żonę, potem dzieci. Następnie odwraca się i po wysokich schodach wspina się do… nieba. W tle czasem pojawiają się anioły, czasem flagi Rosji. Rosyjska służba BBC opublikowała obszerny tekst o tym, jak rodziny, przede wszystkim wdowy rosyjskich żołnierzy, wykorzystują sztuczną inteligencję, by wskrzesić swoich mężów w celach żałobnych. Z tej możliwości często korzystają żony żołnierzy, którzy zginęli czy zaginęli na froncie. Ich bliscy nie znają daty ani okoliczności śmierci, nie mają możliwości pochówku. Wtedy AI staje się pośredniczką w procesie pożegnania z utraconą osobą.
W produkcji takich wyspecjalizował się już szereg rosyjskich producentek – ze wspomnianego tekstu wynika, że zajmują się tym najczęściej kobiety. Nie są to żadne domy mediowe (jeszcze) ani pododdziały firm PR, a zwyczajne osoby, które zaczynały od generowania filmów ze swoimi zmarłymi na wojnie mężami, ojcami czy braćmi, pokazywały je w sieci, ktoś z komentujących pytał, czy też mógłby takie mieć. Zgłaszały się kolejne klientki i z czasem okazywało się, że na cyfrowym ożywianiu rosyjskich mężczyzn można nieźle zarobić.
Według informacji zebranych przez BBC, w Rosji żałobne deepfake’i rozkwitły jako biznes w 2025 roku. Jedna z producentek tzw. Wideopożegnań, Anna Korablewa, wyjaśnia jego uwarunkowania jakby nigdy nic: „Rok temu popyt na szkolenia z zakresu tworzenia treści opartych na sztucznej inteligencji był ogromny – wtedy praktycznie nie było konkurencji. Codziennie otrzymywałam kilkadziesiąt, a nawet kilkaset wiadomości. Obecnie rynek jest już nasycony i, moim zdaniem, popyt spadł kilkaset razy”. Mimo to jej dochody nie spadły znacząco: w ciągu roku udało się zgromadzić bazę klientów, z których wielu wraca, aby zamówić film z okazji rocznicy śmierci lub urodzin zmarłego. „Dla mnie, jako mamy na urlopie macierzyńskim, jest to, szczerze mówiąc, niezłe dodatkowe źródło dochodu: łączę obowiązki rodzinne z realizacją zleceń w wolnym czasie” – mówi Korablewa.
Każdy ma taki cyberpunk, na jaki zasłużył. W Polsce robot gania dziki w mieście, w Rosji splot kapitalizmu wojny i nowych technologii objawił się formie cyfrowego zmartwychwstania, które sprawia, że śmierć przestaje być taka straszna. Pust’ wsio gorit. Smierti bolsze niet (Niech wszystko płonie. Śmierci już nie ma) – śpiewał prawie dekadę temu popularny rosyjski zespół IC3PEAK, niejako przepowiadając ten nekrofilny nihilzim, który opanował społeczeństwo. Zabawne, że wtedy władze Rosji, które parę lat później zaczęły mordować Ukrainki i Ukraińców, a na bezsensownej wojnie ugrobiły co najmniej 200 tysięcy Rosjan, w twórczości IC3PEAK dostrzegały niebezpieczne treści, które mogłyby źle wpłynąć na młodzież, i zakazały zespołowi koncertów.
Portal Wiorstka w podobnym duchu pisze o rosyjskich żołnierskich wdowach, które sądzą się z klinikami w sprawie procedury in vitro. Lekarze odmawiają im bowiem zabiegu z wykorzystaniem pobranego wcześniej materiału biologicznego, bo ojciec nie jest fizycznie obecny i np. nie może podpisać dokumentów. Kwestia pośmiertnych praw reprodukcyjnych urasta właśnie w Rosji do rangi pilnej sprawy do uregulowania. „Jak może być obecny, skoro zaginął bez śladu? Szukam go non stop. […] To moja ostatnia szansa na urodzenie dziecka” – skarży się mieszkanka Samary w rozmowie z członkinią Izby Społecznej Federacji Rosyjskiej Jekateriną Kołotowkiną. „Jej partner oddał materiał do zapłodnienia dzień przed wyjazdem na wojnę” – relacjonuje Wiorstka.
Słuchaj:
Jak policzyli dziennikarze portalu, w ciągu ostatnich dwóch lat w ośmiu regionach Rosji żony żołnierzy podawały do sądu kliniki in vitro, by uzyskać zgodę na wykorzystanie materiału biologicznego pochodzącego od mężczyzn, którzy walczą, zaginęli albo zostali zabici na froncie w Ukrainie.
15 i 16 kwietnia w wyniku rosyjskich ataków rakietowo-dronowych w Ukrainie zostało zabitych 18 osób. W Kijowie zginął 12-letni chłopiec, w Dnieprze ciężko ranna została 14-letnia dziewczynka. Kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia. Tej samy nocy ukraińska armia atakowała Rosję dronami. W Kraju Krasnodarskim część trafiła w cel, którym była rafineria w miejscowości Tuapse, wywołując potężny pożar, a część została zestrzelona. Odłamki spadły m.in. na dom jednorodzinny – według informacji przekazanej przez rosyjskiego gubernatora regionu zginęła dwójka dzieci w wieku 14 i 5 lat.
„Pust’ wsio gorit. Smierti bolsze niet” – tak śpiewał opozycyjny, a dzisiaj antywojenny rosyjski zespół IC3PEAK jeszcze w 2018 roku.



![Piotr Wójcik "Trumponomika [o ekonomii Donalda Trumpa]"](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2022/12/plomienie_trumponomika-okladka-171x267.jpg)

![Utracony kompas [o europejskiej lewicy]](https://krytykapolityczna.pl/wp-content/uploads/2026/03/plomienie_utracony_kompas-171x267.jpg)




Komentarze
Krytyka potrzebuje Twojego głosu. Dołącz do dyskusji. Komentarze mogą być moderowane.